dsylwia
15.10.10, 11:46
witam,
moja córeczka ma 4 latka, w tym roku zapisalam ja do przedszkola, wskoczyła z listy rezerwowej - żadnych zajęć adaptacyjnych, jedynaczka, pierwsza wnuczka mojej mamy - rozpieszczona i rozniańczona przede wszystkim przeze mnie. Jak Marika miała 6 miesiecy wróciłam do pracy - zostawała wtedy na zmianę z jednymi i drugimi dziadkami.
Pierwszy tydzień - nawet półtora w przedszkolu - super. Zachwycona. Póxniej jednak nie chciał chodzić - oczywiscie zawoziłam ją, ale specjalnie wymiotowała. W ogóle nie je śniadania - nawet herbatki sie nie napije. Ja rano też nic jej nie daje bo od razu nawet jak wypije 2 łyczki pedzi do łazienki i zwraca. Cały czas mówi wypisz mnie i wypisz. Tłumaczę jej codziennie wszystko, ale nawet nie słucha co do niej mówię. Jak pytam jak było w przedszkolu mówi ze nie chce o tym rozmawiać i że płakała itp. Jest tylko od 8 do 11 - bardzo krótko ale i to ja unieszczęśliwia Nie zostaje na obiad bo i tak siedzi obok i popłakuje. Pani mówi ze niby troszke sie bawi ale większość czasu trzyma sie swojej Pani .... Cały czas mówi ze nie chce w przedszkolu chłopaków i nie bawi sie w kółeczka czy coś innego zeby nie być obok nich. Przypuszczam , ze któryś pewnie coś jej powiedizł kiedyś albo jakoś nie wiem popchnął czy co .... Tak czy tak jestem bezsilna. Mąż mówi zeby ja wpisać dla świętego spokoju, Pani mówi zeby sie nie poddawać bo sie przełamie na pewno - ale kiedy??? a mi jest jej tak żal że serce mi pęka. Poza tym Marika zobiła sie bardzo nerwowa, płacze z byle powodu, histeryzuje. Martwie sie zeby nie nabawiła nerwicy.... Jak radzicie czy cały czas ją wozić czy zrobić kilka tygodni przerwy czy całkiem wypisać. Czuję straszną bezsilność .....