Dodaj do ulubionych

Walka o sześciolatka! I tzw."autorytet"SuperNiani"

16.06.11, 15:59
wyborcza.pl/1,75248,9784689,Walka_o_szesciolatka.html
www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/elbanowscy_emanuja_strachami___13808
wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/145910,nie-ufajcie-supernianiom.html
Obserwuj wątek
    • barakudaa Re: Walka o sześciolatka! I tzw."autorytet"SuperN 16.06.11, 18:46
      www.tvn24.pl/-1,1706927,0,1,rodzice-szukaja-ratunku-dla-6_latkow,wiadomosc.html
      • bebe2010 Re: Walka o sześciolatka! I tzw."autorytet"SuperN 17.06.11, 18:43
        www.wprost.pl/ar/249453/Ponad-100-tys-podpisow-przeciw-szkole-dla-6-latkow/
    • graz.ka konteksty ogólnoedukacyjne 18.06.11, 06:16
      sliwerski-pedagog.blogspot.com/2011/06/co-we-wczesnej-edukacji-jest-banaem.html
      • aronowka Re: konteksty ogólnoedukacyjne 19.06.11, 09:21
        No to ja wbrew tym wszystkim artykułom powiem tak. Od lat pracuje w małym przedszkolu niepublicznym w podwarszawskiej miejscowości więc dzieci idą albo do prywatnych szkół warszawskich albo do dużej szkoły państwowej którą widzimy przez płot. Dzieci sześcioletnie dzieli dosłownie rozwojowa przepaść i tak 3,4,5 latki bawią się razem 6latki już się z maluchami nie bawią, nie mówiąc już jak "śmiesznie " wyglądają na maluszkowych bujawkach, placach zabaw itd. PO drugie bardzo często się zgadza, że dzieci które poszły do prywatnych bądź niepublicznych szkół w warszawie przepisują się do tej szkoły państwowej gdzie jest sześć zerówek , ale gdzie dzieci i rodzice są zadowoleni (mimo wahań no bo w naszym przedszkolu warunki dość cieplarniane małe grupy, częsty kontakt nauczyciel-rodzic) dlaczego? ponieważ mają dobrą wychowawczynie, która może nie ma super pomocy dydaktycznych ale ma podejście do dzieci po prostu jej się chce a przez dyrekcję jest wspomagana
        rozumiem obawy rodziców i fakt, że nie wszystkie dzieci są przygotowane emocjonalnie, ale trzeba to było kiedyś zrobić więc dlaczego nie teraz? reformy zawsze są trudne, ale dzisiejsze sześciolatki są tak rozwinięte że na pewno z maluchami do przedszkola się nie nadają, może spojrzeć na to tak, 3latki szybciej rozwijają się przy dzieciach starszych, czy sześciolatki będą się rozwijać lepiej z 3,4,5 latkami czy z dziećmi starszymi?
        • mariwu Re: konteksty ogólnoedukacyjne 19.06.11, 17:05
          W takim razie pozwolę sobie i ja: od ponad 20 lat prowadzę w Warszawie małe przedszkole niepubliczne. Pracuję w nim także jako jeden z nauczycieli. I od lat 6-latki wysyłałam do oddziałów przedszkolnych przy szkołach (publicznej i niepublicznych). Uważałam, że taki bufor między edukacją w małym przedszkolu niepublicznym a podjęciem obowiazku szkolnego będzie dla nich najlepszym rozwiązaniem. I od lat to się świetnie sprawdzało. Dzięki temu wczesne lata przedszkolne spędzały w możliwie sprzyjających im warunkach, a kiedy potrzebowaly już większych wyzwań przechodziły pod opiekę większej instytucji.

          ALE: pozostawały jeszcze w wychowaniu przedszkolnym. Czyli organizacja ich zajęć, sposób sprawowania opieki był adekwatny do potrzeb i możliwości dzieci 6-letnich. Czyli: spędzały czas w duzym budynku, widziały tłumy innych dzieci, wdrażały się w życie dużej organizacji, ale przebywały przez cały czas pod czujnym okiem nauczyciela, w swojej sali.
          6-latki w I klasie nie mają już zapewnionego takiego luksusu. W wielu szkołach klasy I-III funkcjonują jak klasy starsze, czyli mają "godziny lekcyjne" i "przerwy" jak reszta szkoły. Nie zawsze mają wydzielone "swoje" terytorium szkolne. W trakcie przerw często znikaja z oczu nauczyciela a czuwa nad nimi (jak nad reszta uczniow na korytarzu) jedynie nauczyciel dyżurny.
          W przedszkolu/oddziale przedszkolnym przy szkole godziny poranne i popoludniowe zwykle niewiele sie różnią pod względem zajęć/opieki nad dziecmi. W szkole bardzo. W czasie planowych zajęć dzieci pracują ze swoim nauczycielem. Ale drugie "pół dnia" spędzają w świetlicy. Do tej pory "świetlica" w oddziale przedszkolnym przy szkole publicznej, do której szły moje przedszkolaki wygladała tak, że do ich sali wchodziła po prostu druga nauczycielka i prowadziła rózne ciekawe zajęcia typu "świetlicowego". 6-latki, które poszły do I klasy korzystają już ze świetlicy szkolnej. A ta opiekuje sie po lekcjach dziećmi z klas I-III. W sali świetlicy przewidzianej dla 20 dzieci przewija się, w jednym czasie, ok 60 dzieci. Panuje tam nieamowity rozgardiasz. Jest tak głośno, że nauczycielka nie zawsze dobrze słyszy przez domofon nazwisko dziecka, które wymienia rodzic proszący o przysłanie dziecka do szatni. Czasem do szatni schodzi nie to, którego rodzic się spodziewał smile Z doswiadczeń rodzicow, które posłaly w tym roku dzieci do I klasy: dzieci wracają potwornie zmęczone. Często z nieruszoną od rana kanapką, ktorą mama dała na II śniadanie. I nie zawsze jedzą zaplacony obiad, bo "kolega napluł mi do zupy". Bo szkola nie jest przygotowana na pilnowanie, żeby dziecko zjadło. To nie jest jeden z jej priorytetów.

          Weź także pod uwagę aronówko, że do szkół (oddziałów) ruszą teraz 5-latki. Bo nie wszystkie zmieszcza się w budynkach przedszkoli. I one często "ruszą" dojazdem zapewnionym przez gminę. Z praktyki wiadomo, że ten "dojazd" to często tylko środek lokomocji a opiekę w trakcie dojazdu zapewnia jedynie kierowca. Jak? Nijak, bo musi przecież pilnować kierownicy a nie 5-latka, który jedzie się edukować.

          Nasze obserwacje (Twoje i moje) wynikają ze specyfiki organizacji miejsc, w których pracujemy: kameralnych przedszkoli niepublicznych. 6-latki rzeczywiscie z nich wyrastają. Ale moim zdaniem nie są gotowe do podejmowania nauki szkolnej w warunkach, które oferują polskie szkoły. Nie ta baza, nie ta organizacja, nie ta tradycja w podejściu do edukacji uczniów. Pamiętaj, że duże przedszkola publiczne dawały 6-latkom zupełnie inne pole do popisu (niż nasze, małe), zapewniając jednak warunki kształcenia i opieki odpowiednie do poziomu dojrzałości społecznej i emocjonalnej tych dzieci.

          I, skoro podstawa programowa w I klasie jest odpowiednia/przystosowana dla 6-latków, wg zapewnień ministerstwa i ekspertów praktycznie nie różni się od podstawy programowej, którą 6-latki realizowały dotąd w wychowaniu przedszkolnym, to jaki może być cel realizacji tej podstawy w warunkach gorszych niż te, w których do tej pory 6-latki ją realizowały?

          • aronowka Re: konteksty ogólnoedukacyjne 19.06.11, 20:42
            i ja w wielu punktach się zgadzam, mniej siedzenia w ławkach i więcej ruchu nie powinno dotyczyć tylko 6-latków ale 7,8 i 9. Realia niestety są inne, są też takie że do miejsc przeznaczonych na zerówki przychodzi pani od tańca i zabiera osobiście dzieci na zajęcia pani od dodatkowych innych zajęc itd. Są też takie że w autobusach dowożących dzieci nawet gimnazjalne (wiem bo moja mam pracuje w świetlicy w małej miejscowości na mazurach) ZAWSZE jeździ opiekun oprócz kierowcy a moja mama jako kierownik świetlicy osobiście pilnuje dzieci gimnazjalnych żeby wsiadły do tego autobusu, także nie sądze żeby dzieci mniejsze były puszczane same, jednym słowem powtarzam chcieć to móc Reali programowe swoją drogą i o to trzeba walczyć a nie o to żeby sześciolatki do szkoły nie szły
            • graz.ka Re: konteksty ogólnoedukacyjne 19.06.11, 21:45
              aronowka napisała:

              > Reali programowe swoją drogą
              > i o to trzeba walczyć a nie o to żeby sześciolatki do szkoły nie szły

              Jeśli szkoła wymaga tak wielkich zmian, aby dostosować się do 6-latków, jeśli autorytety pedagogiczne podkreślają konieczność odrębności metodycznej ich edukacji, jeśli towarzyszą wprowadzanym zmianom choćby takie opóźnienia, o jakich piszesz w następnym poście - to po co posyłać 6-latki do szkoły?
              • aronowka Re: konteksty ogólnoedukacyjne 20.06.11, 13:50
                no wydaje mi się że nastapiło by to tak czy inaczej, nie jest to wzorcowo przeprowadzona reforma, jest duuużo niedociągnięć ale spotkałaby ten czy inny rocznik, bo czy tego chcemy czy nie świat się zmienia, dzieci europejskie chodzą do oddziałów przyszkolnych od 3 lat, bo systemy się zmieniają bo zmieniają się realia, bo mamy tzw postęp cywilizacyjny czy odbieramy go pozytywnie czy też nie, taka zmiana musiała nastąpić, jak nie teraz to później, czy później oznacza lepiej? Wtedy rodzice kolejnych roczników mieliby ogromne obawy i wątpliwości a urzędnicy pewnie tak samo rozpoczeliby wszystko zbyt późno ale na pozostawanie w starym systemie oświaty nie mozęmy sobie pozwolić i tyle
                • scher A co z moim dzieckiem? 21.06.11, 14:20
                  aronowka napisała:

                  > no wydaje mi się że nastapiło by to tak czy inaczej, nie jest to wzorcowo przeprowadzona
                  > reforma, jest duuużo niedociągnięć

                  To może niech nasze dzieci poczekają, aż system usunie niedociągnięcia i doszlusuje do wzorca, hm?

                  Bo ja niby mogę nie posłać dziecka do pierwszej klasy i rok przepuści. System egzekwowania obowiązku szkolnego ma tyle luk, że przez rok spokojnie dam radę robić w trąbę najmądrzejszego nawet dyrektora szkoły w Polsce.

                  Tylko że dla mojego dziecka miejsca w przedszkolu też nie będzie. Co mam wobec tego z nim zrobić przez rok? Korepetytorkę zatrudnić, żeby mi się dziecko w rozwoju nie cofnęło? Zwolni mnie za to Pani z Rybimi Oczami od podatków?

                  PS. Argumenty o rzekomej nieuchronności zmian przerabialiśmy już nie raz w historii. Typowa dialektyka marksistowska. Ach ci Elbanowscy, zaplute karły reakcji! Nie rozumieją ducha czasów, sypią piasek w tryby, jak tu z postępem trza iść!
          • aronowka Re: konteksty ogólnoedukacyjne 19.06.11, 20:46
            i jeszcze jedno to chciec dotyczy takze niestety urzedników , którzy mają po prostu pewne rzeczy w poważaniu w szkole o której pisałam zrobili piękny plac zabaw dla dzieci otoczony teraz taśmą bo czekają na odbiór, dzieci bez sensu biegają dookoła totalna paranoja!!
            • zoska7777 Re: konteksty ogólnoedukacyjne 21.06.11, 22:26
              Odnośnie:
              Chcieć to móc.
              i - Kiedyś musimy to przejść.
              Owszem - tylko dlaczego nie mogą tak dopracować reformy - aby nie odbyła się ona kosztem pewnej grupy dzieci???

              Można dopracowywać reformę, można dopracowywać program, można szkolić kadrę nauczania wczesnoszkolnego do pracy z dziećmi już sześcioletnimi, można przygotowywać zaplecze szkolne pod dzieci sześcioletnie itd.... I pewnie z "czasem" wszystko się dopracuje i będą z tego może dla kolejnych roczników - powiedzmy od 2016 (po przejściu przez pierwsze trzy lata feralnego rocznika 2012) pozytywne efekty wcześniejszej rozpoczętej edukacji...

              Tyle że mam wrażenie - te oczekiwane pozytywne efekty mogą zostać okupione kosztem mojego (i innych) dziecka z roku 2012 - które na siłę zostanie upchnięte w n-tej klasie na drugą zmianę (z trzecią to chyba by już kompletnie przesadzili) w przeładowanej szkole "będącej w trakcie dostosowywania się do przyjęcia dzieci sześcioletnich". Do tego znajdzie się pod opieką Nauczycielki "Po raz pierwszy kształcącej młodsze dzieci - zatem eksperymentującej...

              Staram się wierzyć w dobre zamiary ustawodawcy, ale obawiam się, że USTAWODAWCA wyszedł z założenia - "Wepchnijmy dzieciaki do szkół, a później to już będzie z górki..."
              • magda_krakow Re: konteksty ogólnoedukacyjne 21.06.11, 22:41
                O kadrę to bym się tutaj martwiła najmniej - bardzo często nauczycielki kończą łączone kierunki, tj. "pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna" - co uprawnia do pracy tak w przedszkolu, jak i w szkole. Zresztą aktualnie przepisy już pozwalają na pracę w 1-3 osobom, które ukończyły np. samą przedszkolną (i odwrotnie - po wczesnoszkolnej można pracować w przedszkolu).
                A np. w mojej placówce każda nauczycielka z klas 1-3 pracowała wcześniej w przedszkolu, więc podejrzewam, że dla niż młodsze dzieci nie będą problemem.
                Mnie osobiście najbardziej martwi infrastruktura szkół w całym tym zagadnieniu.
                • zoska7777 Re: konteksty ogólnoedukacyjne 21.06.11, 23:58
                  Zgadzam się, że większość młodych nauczycielek przygotowuje się wszechstronnie do pracy, szkoli się na szkoleniach.. W przedszkolu to widzę - mamy bardzo młodziutkie dziewczyny - pełne zaangażowania.
                  Ale przecież mojemu dziecku może trafić się również nauczycielka z 15 letnim stażem pracy z dziećmi 7-9lat, z pewnymi nawykami i przyzwyczajeniami dostosowanymi do dzieci 7-9 letnich.
                  Nie twierdzę że może to się źle skończyć - może będzie dobrze... Tylko jak dla mnie to strasznie dużo tego "MOŻE"... Ja po prostu z przerażeniem patrzę w przyszłość. Boję się rezultatów jakimi może rzutować tak niestarannie wprowadzona reforma na całe późniejsze życie mojego dziecka. Ustawodawca eksperymentuje tą reformą. Jak coś mu nie wyjdzie - to sobie za rok, dwa, trzy poprawi. Ale ta poprawa nie zwróci mojej córce tych lat. Jeżeli "wystraszy się" tej szkoły na wstępie, zakompleksi się itd.. - to ciężko to będzie później odkręcić. Jeżeli w ogóle się da. sad
                  Strasznie namotałam.
              • aronowka Re: konteksty ogólnoedukacyjne 22.06.11, 13:11
                i tu się z Tobą zgodzę, według bardzo polskiej idei "Jakoś to będzie"
                • nauczycielka_przedszkola Re: konteksty ogólnoedukacyjne 23.06.11, 14:01
                  Proponuje tu poczytac jak robi się wodę z mózgu rodzicom odnośnie nauczycieli "doświadczonych":
                  Z forum Superniania cyttongue_outani Doroto ,z całym szacunkiem,pominęła pani jeden bardzo zasadniczy i ważny element tej reformy.Wmawia się rodzicom,że nauczyciele w szkole są świetnie przygotowani do nauczania dzieci w tym wieku.Ośmielam się twierdzić ,iż jest to wielkie kłamstwo!Owszem nauczycielki które pracowały 5-10-15 lat w klasach początkowych mają wykształcenie i przygotowanie.Ale proszę zwrócić uwagę,że mają doświadczenie w pracy z dziećmi już przygotowanymi do szkoły,miedzy innymi umiejącymi już czytać i pisać!Co roku dostawały absolwentów przedszkola posiadających te umiejętności i szły dalej.Teraz jako nauczycielka przedszkola otrzymuję mnóstwo telefonów od znajomych koleżanek ze szkoły aby im doradzić,poradzić,podpowiedzieć bo nie mają wypracowanych metod co do nauki czytania i pisania u dziecka 6-letniego,część nauczycielek już sobie nie radzi i nie oszukujmy się “markuje” pracę !Większość etatów nauczycielek nauczania zintegrowanego obsadzają panie z długoletnim stażem,które kończyły typowe nauczanie początkowe ukierunkowujące się na pracę już z dzieckiem 7-letnim posiadającym określone umiejętności i wiadomości.Kierunek pedagogiki wczesnoszkolnej niejako łączący przedszkole ze szkołą został wprowadzony stosunkowo niedawno,przedtem było większe “rozdrobnienie” i podział na typowy kierunek przedszkolny i wczesnoszkolny.Jeśli już byłby wybór to nauczycielki w szkole to wybrałabym młodą nauczycielkę,niedawną absolwentkę bo wiem,że dopiero teraz jest nacisk na specjalizacje szkolne,co ma tez i drugą stronę medalu,bo jednak odbija się na pracy takiej osoby przy wejściu do przedszkola bowiem nie ma ona pojęcia o pracy z 2/3 latkiem (co piszę z doświadczenia i opiekuna stażów absolwentek).Głównie chodzi tez o to ,że na reformę nie byli i nie są przygotowani rodzice dzieci a całym tego potwierdzeniem jest pani wypowiedź;ten proces powinien byc rozłożony w czasie.Nie wiem z jakich danych,statystyk europejskich pani korzystała ale pozwolę sobie zauważyć,że są nieścisłe bowiem niektóre kraje(również skandynawskie a panuje tam największy dochód na mieszkańca) wysyłają dzieci do szkoły w wieku 7 lat (!).Nie jest w programach nauczania zawarta nauka czytania i pisania od 6 lat, w większości sale wyposażone są we wszelkie pomoce dydaktyczne a grupą 15 dzieci opiekują się 3 nauczycielki i dwie panie pomoce(!),co miałam okazję widzieć na własne oczy.W dodatku państwo refunduje rodzicom zdecydowaną większość kosztu uczęszczania do przedszkoli i klas początkowych (chociażby we Francji).W roku 2009/10 moi absolwenci poszli do 1 klasy,w tym roku wprowadzono tez reformę programową i co?Dzieci umiejące czytać i pisać “przesiedziały” rok bezproduktywnie ponieważ pani uczyła ich czytać i pisać!!!! (bo tak zakładała nowa podstawa programowa)Totalne niezgranie,zmiany wprowadzane bez sensu!Długo mogłabym pisać o pielgrzymkach rodziców moich absolwentów do mnie z błagalnymi prośbami czy nie można czegoś “z tym”zrobić....... I bardzooooo śmieszą twierdzenia niektórych urzędników,że wszystko zależy od danej nauczycielki,tak zależy ale bądźmy realistkami,większość boi się o pracę i stara się przestrzegać wytycznych,skoro nawet zdarzały się upomnienia za “podziemną” naukę literek w przedszkolach.Ironiczny uśmiech powodują również wypowiedzi ,że jednak rodzice decydują się na posyłanie do szkoły,taaaaaaaaakkk ale proszę przyjść do mnie i wielu nauczycielek przedszkoli i zapytać,z jakich powodów wysyłają?Powód jest jeden i zasadniczy-wzrost opłat za przedszkole! I 90 procent rodziców tylko tym i wyłącznie tym się kieruje wybierając darmową naukę w szkole !Nie sądzi pani,że powstanie “produkt” uboczny w postaci klas dzieci rodziców z niższych ,źle zarabiających warstw społecznych,takie swoistego rodzaju klasy/getta”biedaków”?Ja to już dostrzegam....
                  Konkludując,pani wypowiedź bazuje głownie na wysuwaniu argumentów psychologiczno-socjologicznych a te bez odpowiedniej bazy lokalowej,doświadczonych realnie a nie na papierze nauczycieli,świadomości rodziców nie mają prawa bytu.
                  Zamiarem tej wypowiedzi było wskazanie realnych uwarunkowań,które obserwujemy na codzień a nie entuzjastycznej propagandy niektórych wypowiedzi oficjalnych w tym i pani.
                  • nauczycielka_przedszkola Re: konteksty ogólnoedukacyjne 23.06.11, 14:11
                    Proponuje tu poczytac jak robi się wodę z mózgu rodzicom odnośnie nauczycieli "doświadczonych":
                    Z forum Superniania cyt: Pani Doroto ,z całym szacunkiem,pominęła pani jeden bardzo zasadniczy i ważny element tej reformy.Wmawia się rodzicom,że nauczyciele w szkole są świetnie przygotowani do nauczania dzieci w tym wieku.Ośmielam się twierdzić ,iż jest to wielkie kłamstwo!Owszem nauczycielki które pracowały 5-10-15 lat w klasach początkowych mają wykształcenie i przygotowanie.Ale proszę zwrócić uwagę,że mają doświadczenie w pracy z dziećmi już przygotowanymi do szkoły,miedzy innymi umiejącymi już czytać i pisać!Co roku dostawały absolwentów przedszkola posiadających te umiejętności i szły dalej.Teraz jako nauczycielka przedszkola otrzymuję mnóstwo telefonów od znajomych koleżanek ze szkoły aby im doradzić,poradzić,podpowiedzieć bo nie mają wypracowanych metod co do nauki czytania i pisania u dziecka 6-letniego,część nauczycielek już sobie nie radzi i nie oszukujmy się “markuje” pracę !Większość etatów nauczycielek nauczania zintegrowanego obsadzają panie z długoletnim stażem,które kończyły typowe nauczanie początkowe ukierunkowujące się na pracę już z dzieckiem 7-letnim posiadającym określone umiejętności i wiadomości.Kierunek pedagogiki wczesnoszkolnej niejako łączący przedszkole ze szkołą został wprowadzony stosunkowo niedawno,przedtem było większe “rozdrobnienie” i podział na typowy kierunek przedszkolny i wczesnoszkolny.Jeśli już jakims cudem byłby możliwy wybór nauczycielki w szkole to wybrałabym młodą ,niedawną absolwentkę bo wiem,że dopiero teraz jest nacisk na specjalizacje szkolne,co ma tez i drugą stronę medalu,bo jednak odbija się na pracy takiej osoby przy ewentualnym wejściu do przedszkola bowiem nie ma ona pojęcia o pracy z 2/3 latkiem (co piszę z doświadczenia i opiekuna stażów absolwentek).Głównie chodzi tez o to ,że na reformę nie byli i nie są przygotowani rodzice dzieci a całym tego potwierdzeniem jest pani wypowiedź;ten proces powinien byc rozłożony w czasie.Nie wiem z jakich danych,statystyk europejskich pani korzystała ale pozwolę sobie zauważyć,że są nieścisłe bowiem niektóre kraje(również skandynawskie a panuje tam największy dochód na mieszkańca) wysyłają dzieci do szkoły w wieku 7 lat (!).Nie jest w programach nauczania zawarta nauka czytania i pisania od 6 lat, w większości sale wyposażone są we wszelkie pomoce dydaktyczne a grupą 15 dzieci opiekują się 3 nauczycielki i dwie panie pomoce(!),co miałam okazję widzieć na własne oczy.W dodatku państwo refunduje rodzicom zdecydowaną większość kosztu uczęszczania do przedszkoli i klas początkowych (chociażby we Francji).W roku 2009/10 moi absolwenci poszli do 1 klasy,w tym roku wprowadzono tez reformę programową i co?Dzieci umiejące czytać i pisać “przesiedziały” rok bezproduktywnie ponieważ pani uczyła ich czytać i pisać!!!! (bo tak zakładała nowa podstawa programowa)Totalne niezgranie,zmiany wprowadzane bez sensu!Długo mogłabym pisać o pielgrzymkach rodziców moich absolwentów do mnie z błagalnymi prośbami czy nie można czegoś “z tym”zrobić....... I bardzooooo śmieszą twierdzenia niektórych urzędników,że wszystko zależy od danej nauczycielki,tak zależy ale bądźmy realistkami,większość boi się o pracę i stara się przestrzegać wytycznych,skoro nawet zdarzały się upomnienia za “podziemną” naukę literek w przedszkolach.Ironiczny uśmiech powodują również wypowiedzi ,że jednak rodzice decydują się na posyłanie do szkoły,taaaaaaaaakkk ale proszę przyjść do mnie i wielu nauczycielek przedszkoli i zapytać,z jakich powodów wysyłają?Powód jest jeden i zasadniczy-wzrost opłat za przedszkole! I 90 procent rodziców tylko tym i wyłącznie tym się kieruje wybierając darmową naukę w szkole !Nie sądzi pani,że powstanie “produkt” uboczny w postaci klas dzieci rodziców z niższych ,źle zarabiających warstw społecznych,takie swoistego rodzaju klasy/getta”biedaków”?Ja to już dostrzegam....
                    Konkludując,pani wypowiedź bazuje głownie na wysuwaniu argumentów psychologiczno-socjologicznych a te bez odpowiedniej bazy lokalowej,doświadczonych realnie a nie na papierze nauczycieli,świadomości rodziców nie mają prawa bytu.
                    Zamiarem tej wypowiedzi było wskazanie realnych uwarunkowań,które obserwujemy na codzień a nie entuzjastycznej propagandy niektórych wypowiedzi oficjalnych .
                    • nauczycielka_przedszkola Re: konteksty ogólnoedukacyjne 23.06.11, 14:16
                      Argumenty,tekst rodzica" mpg" zdużego forum dla rodziców(pisownia oryginalna):
                      Moja siostra zdecydowała sie posłac we wrzesniu dziecko juz
                      do szkoły,posluchala sie ,o naiwnosci,tych wszystkich zapewnien pani
                      minister o tego pozytywach.I co sie okazalo "w praniu"?Rowny start
                      sprowadzil sie do 29 osobowej klasy w ktorej znajduja sie dzieci
                      zarowno 6 ,jak i 7 letnie,kilkoro takich ktore chodzily do
                      przedszkola wczesniej ,jak i takie chowane przez babcie w domu a
                      wiec o bardzo roznym stopniu samodzielnosci i wszelakich umiejętnosci
                      (wiadomo,wiekszosc babc wyręcza w roznych czynnosciach).Pani sie
                      miota miedzy wszystkim starając sie opanowac dzieci (jak zaczac
                      pisac literki jak niektore dzieci nie umieją trzymac olowka?).Szkoła
                      ładna i nowoczesna w duzym miescie ale nowych zabawek w sali o polowe mniej w przedszkolu,
                      szaro-bury dywan i szafki pamiętające sekretarza
                      Gierka.Jest środek drugiego tygodnia a "szkolne" dzieci kursują sala-
                      boisko,tymczasem w "starym" przedszkolu dzieci zdążyły zaliczyc
                      wycieczke na działki w celu podziwiania jesiennych plonow jak
                      mysle,wizyte grupy policjantow i wycieczke na pobliskie skrzyzowanie
                      oraz oglądanie wyposazenia radiowozu ,no i są codzienne zabawy na
                      dobrze wyposazonym placu przedszkolnym a nie na glinianym klepisku z hustawkami. Ta reforma jest nieprzemyslana i bez odpowiedniego
                      zaplecza.Prynajmniej powinien byc jakis podzial dzieci ze wzgledu na
                      umiejetnosci ale jak to rozwiązac,sprawdzian w tym wieku???Chore to
                      wszystko.To sa rowne szanse?Sadzanie w jednym rzedzie dziecka w
                      nowej pierwszej klasie,ktore nie umie trzymac nawet ołówka z takim
                      ktore pisze juz bezbłędnie literki?Dzieci choruja bo pani liczy ze same dokladnie
                      sie pozapinaja (pani w przedszkolu pilnowala tego od maluchow) albo
                      w ogole nie wychodzi na podworko bo chyba ja przeraza ubieranie 30 dzieciakow
                      i plac zabaw sobie zarasta kurzem.No niestety ,dla tej drugiej
                      chyba okaże sie to cofaniem w rozwoju.Siostra staje na glowie,zeby
                      dziecko wrociło do starszakow do dawnego przedszkola ale marne
                      szanse,niektorzy rodzice bardzo "szumią",nie tego sie spodziewali...
                      • ida.lipcowa Re: konteksty ogólnoedukacyjne 06.07.11, 10:23
                        wiadomosci.onet.pl/kraj/spor-ws-szesciolatkow-w-szkole-to-idiotyczne,1,4781235,wiadomosc.html
                        Nie lubiłam gościa ale teraz dobrze prawi,samo sedno!
                        • ida.lipcowa Re: Horror 07.07.11, 18:14
                          www.rokor1.pl/czytelnia/samo-ycie/288-szkoa-krzywdzi-dzieci-.html
                          • gertruda.k Re: Horror 08.07.11, 00:50
                            Brawo dla autorek artykułu!
                            Proponuję zacząć pisać dramaty i wróżę wielki sukces! Te porównania i metafory oraz perfekcyjne budowanie napięcia! BRAWO!sad
                            • graz.ka Głos fachowca 08.07.11, 19:38
                              www.rp.pl/artykul/9157,684707-Szesciolatki-do-szkol---manipulacja-w-edukacji.html
                              polecam zwłaszcza ostatnie akapity zalinkowanego artykułu.
                              • barakudaa Re: Głos fachowca 09.07.11, 10:24
                                Brawo panie profesorze!Swietnie napisane!


                                graz.ka napisała:

                                > www.rp.pl/artykul/9157,684707-Szesciolatki-do-szkol---manipulacja-w-edukacji.html
                                > polecam zwłaszcza ostatnie akapity zalinkowanego artykułu.
                                • joxanna Re: Głos fachowca 09.07.11, 10:59
                                  Brawo. Z tym tylko zastrzeżeniem, że wcześniej można było posłać naprawdę wybitne 6latki, które nie odbiegały poziomem od 7latków i dały sobie radę ze starym program. Lepiej tego nie mylić, bo to tylko wprowadza zamieszanie.

                                  Ale fajnie, że wreszcie ktoś napisał, że za sukcesem edukacyjnym Finlandii nie stoi tylko wiek rozpoczynania szkoły, tylko cała koncepcja szkoły i konstrukcja społeczeństwa, ich podejście do edukacji, nauczycieli itp.
                                  • kunnegunnda Re: Głos fachowca 09.07.11, 20:13
                                    Ale fajnie, że wreszcie ktoś napisał, że za sukcesem edukacyjnym Finlandii nie
                                    > stoi tylko wiek rozpoczynania szkoły, tylko cała koncepcja szkoły i konstrukcja
                                    > społeczeństwa, ich podejście do edukacji, nauczycieli itp.

                                    noo, fajnie. dokładnie- wiek nic nie ma wspólnego- btw, nie wiem, nie byłam tam w szkole, słyszalam, że w PRZEDSZKOLU dzieci się regularnie i normalnie uczą. jeszcze raz i dobitnie, drogie oszołomy- w Finlandii wiek to tylko jedna z zmiennych. i nie jest argumentem na zostawienie dzieci 6 letnich w przedszkolu.hmm, w krajach azjatyckich (vide singapur, gdzie dzieci wypadaja doskonale w testach miedzynarodowych) dzieci ida do szkoly w wieku lat 5. i to nie sa przelewki: nie jakies przedszkole, nie ma super zabezpieczen etc- po prostu normalna szkola. tak wiec wiek to ew. jeden z wielu czynników. inny to np podejscie nowoczesne nauczycieli, ktorego u nas brakuje. ,
                                    • barakudaa Re: Głos fachowca 10.07.11, 09:59
                                      Kogo nazywasz "oszołomami"? Nas-rodzicow?
                                      • afrikana Re: Głos fachowca 10.07.11, 11:10
                                        To typowe dla kunegundzi. Zero argumentów - tylko epitety. Poziom poniżej zera, najlepiej ignorować.

                                        Artykuły ciekawe, przedstawione okiem fachowców. To musi o czymś swiadczyć. Chciałabym przeczytać choć jeden sensowny i poparty profesjonalnymi opiniami artykuł z kontrargumentami do wyżej przedstawionych. Wprost nie moge się doczekaćbig_grin
                                    • graz.ka Re: Głos fachowca 10.07.11, 12:51
                                      kunnegunnda napisała:

                                      > drogie oszołomy

                                      i dlatego kunnegunndo nie będę z Tobą dyskutować - bo nie umiesz prowadzić DYSKUSJI - jest to jedyny raz kiedy odpowiadam na Twój post.
                                    • yarpen111 Re: Głos fachowca 11.07.11, 11:45
                                      Moja bliska kolezanka mieszka juz 10 lat w Finalndii.
                                      Jej corka chodzi do przedszkola, ma teraz 5 lat i NIGDY nie mowila,ze jej dzieco sie regularnie uczy w przedskzolu. Uczy sie przez zabawe, tak jak i w naszych przedszkolach, ale o wiele wiecej czasu spedza np. na doworze niz nasz dzieci, wiec sila rzeczy dzieci ucza sie mniej niz w naszych placowkach.
                                      W Pl jest np. wiecej zajec dodatkowych niz w Finalndii.
                                      Porownujac to co opowaidalam mojej kolezance o naszym przedszkolu, powiedziala,ze w Finalndii dzieci chyba sa bardziej beztroskie i mniej MUSZA, z czego ona sie cieszy.
                                      Wiec prosze mi nie wciskac jakis durdymalow,ze w Finalndii w przedszkolach dzieci sie regularnie ucza!!!!!!!!!
                                      • barakudaa Re: Głos fachowca 11.07.11, 22:40
                                        yarpen111 napisała:

                                        > Moja bliska kolezanka mieszka juz 10 lat w Finalndii.
                                        > Jej corka chodzi do przedszkola, ma teraz 5 lat i NIGDY nie mowila,ze jej dziec
                                        > o sie regularnie uczy w przedskzolu. Uczy sie przez zabawe, tak jak i w naszych
                                        > przedszkolach, ale o wiele wiecej czasu spedza np. na doworze niz nasz dzieci,
                                        > wiec sila rzeczy dzieci ucza sie mniej niz w naszych placowkach.
                                        > W Pl jest np. wiecej zajec dodatkowych niz w Finalndii.
                                        > Porownujac to co opowaidalam mojej kolezance o naszym przedszkolu, powiedziala,
                                        > ze w Finalndii dzieci chyba sa bardziej beztroskie i mniej MUSZA, z czego ona s
                                        > ie cieszy.
                                        > Wiec prosze mi nie wciskac jakis durdymalow,ze w Finalndii w przedszkolach dzie
                                        > ci sie regularnie ucza!!!!!!!!!
                                        Czytaj ze zrozumieniem,mowa była o szkołach w Finlandii.
                                        • bbkk Re: Głos fachowca 12.07.11, 08:43
                                          nikt nikogo nie zmusza do zapisywania na dodatkowe zajęcia w przedszkolu
                                          ale duża część rodziców chce tych zajęć
                                          a płacze tylko wtedy kiedy są one obowiązkowe ...
                                          • yarpen111 Re: Głos fachowca 12.07.11, 13:01
                                            Ja sie ciesze, ze moje dziecko ma dodatkowe zajecia. Sa one platne ale uwazam,ze warto bo widze, ze nie dosc je dziecko je lubi to i duzo sie na nich uczysmile
                                        • yarpen111 Re: do barakudaa 12.07.11, 12:48
                                          Autor: kunnegunnda 09.07.11, 20:13

                                          "noo, fajnie. dokładnie- wiek nic nie ma wspólnego- btw, nie wiem, nie byłam tam w szkole, słyszalam, że w PRZEDSZKOLU dzieci się regularnie i normalnie uczą. "

                                          Sama czytaj ze zrzumieniem.
                                          • yarpen111 Re: do barakudaa 12.07.11, 12:52

                                            Jeszcze raz cytat Kunegunnnda.

                                            "noo, fajnie. dokładnie- wiek nic nie ma wspólnego- btw, nie wiem, nie byłam tam w szkole, słyszalam, że w PRZEDSZKOLU dzieci się regularnie i normalnie uczą. jeszcze raz i dobitnie, drogie oszołomy- w Finlandii wiek to tylko jedna z zmiennych."

                                            I do tego odnosil sie mj koment.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka