ira.e
10.11.11, 20:14
Szlag mnie trafia. Okazuje się, że w naszym państwowym przedszkolu w Warszawie, do którego chodzą moje dzieci w grupie starszej jest (uwaga!) 70 % samotnych matek zwolnionych w połowie z opłaty. Czyli płacą ok. 250 za 1 dziecko, a ja 500. Owszem, dobrze zarabiam, z uwagi na odpowiedzialność w pracy zdarza mi się nie spać po nocach, pracować w nocy w domu etc. oczywiście wszystko kosztem dzieci i domu, ale jak widać w naszym kraju to się po prostu nie opłaca. I nie naskakujcie na mnie. Nie mam na myśli tych prawdziwie samotnych, ale jak kogoś stać na narty w zimie to chyba stać go na zapłacenie za państwowe przedszkole. To się nazywa po prostu PASOŻYTNICTWO społeczne.