Dodaj do ulubionych

Dylemat przedszkolny

02.09.13, 18:54
Witajcie
Chciałabym się Was poradzić co robić.
Córeczka z marca 2009 w tamtym roku poszła do przedszkola, w przedszkolu była łączona grupa 3-4 latków. Córka zżyła się z koleżankami, zawiązała przyjaźnie. I w tym roku nagle się okazało, że część dzieci, które w tym roku mają 5 lat (na pewno była tam też jedna 4 latka) przerzucili do starszej grupy, bo tam były już 5 latki i im brakowało. A do dwóch dziewczynek 4-letnich i czterech chlopców dorzucono całą grupę maluchów 3-letnich. Panie twierdzą, że nic się córce nie stanie jak zostanie z dziećmi z kolejnego rocznika, przecież będzie się jeszcze bawić. Tylko córce okropnie przykro, że jej koleżanki poszły do innej grupy. Co robić, próbować przenieść córkę do 5-latków, czy zostawić w 3-latkach?
Obserwuj wątek
    • carrie.bradshaw-preston Re: Dylemat przedszkolny 02.09.13, 19:32
      pewnie ze zostawic z 3 latkami, kobieto takich sytuacji bedzie w zyciu wiele nie badz przesadnie nadopiekuńcza
    • kaskahh Re: Dylemat przedszkolny 02.09.13, 19:37
      ja bym wolala, gdyby moje dziecko bylo w grupie ze starszymi niz tylko z mlodszymi dziecmi. I kolezanki tez wazne dla "takiego dziecka"
      • mamusia_fasolki Re: Dylemat przedszkolny 02.09.13, 19:40
        Nie jestem nadopiekuńcza, po prostu żal mi dziecka, że zżyło się z koleżankami, a teraz nagle jej je zabrali. Poza tym córka ma 4,5 roku. W grupie są dzieci 3-letnie, a niektóre pewnie i nie.
        • myelegans PS 02.09.13, 19:49
          Mieszanie dzieci z roznych rocznikow to bardzo dobry pomysl.
          Moj syn byl w Montessori, gdzie w jednej grupie byly dzieci 3-6, niektorzy zostawiali 6 latki,bo przedszkole mialo akredytacje zerowki i zerowkowicze byly w grupie z 3-latkami.
          Czego sie boisz, ze dziecko cofnir sie w rozwoju? Nie cofnie
    • myelegans Re: Dylemat przedszkolny 02.09.13, 19:45
      Nie ochraniac plaszczem opieki i robic afery o kolezanki, tylko przyzwyczajac, ze tak jest, nowe kolezanki pojawia sie za kilka dni i beda rownie dobre jak stare.

      Przez cala edukacje przedszkolna i teraz szkolna syna, co roku miesza sie dzieci rocznikowo, wszystko sie zmienia, inni nauczyciele, co roku inna, inne dzieci i wszyscy sie przyzwyczajaja do nowej rzeczywistosci
      • betty842 Re: Dylemat przedszkolny 02.09.13, 20:33
        myelegans napisała:

        > Nie ochraniac plaszczem opieki i robic afery o kolezanki, tylko przyzwyczajac,
        > ze tak jest, nowe kolezanki pojawia sie za kilka dni i beda rownie dobre jak st
        > are.


        Dokładnie tak! Ja miałam podobny dylemat bo moj syn miał iść do grupy gdzie z poprzedniej grupy miała być trójka dzieci (+moj syn) a reszta nowa. Nawet poszłam do pani dyrektor i jej powiedziałam,ze boję się jak to bedzie bo jednak z poprzednią grupą chodził dwa lata a teraz prawie cała grupa nowa. Ale pani dyrektor mnie uspokoiła,że takie dzieci bardzo szybko przystosowują się do nowego otoczenia i znajdują kolegów. Nie powiedziała tego,żeby mnie spławić bo akurat ja wyszłam z propozycją aby syna przenieś do innej grupy tylko obawiałam się tej rozłąki z dotychczasowymi kolegami. Ale moje obawy były bezpodstawne.Naprawdę bardzo szybko zawarł nowe znajomości.Być może u troche starszych dzieci już wygląda to inaczej ale takie przedszkolaki szybko sie aklimatyzują.
        • myelegans Re: Dylemat przedszkolny 02.09.13, 23:44
          U starszych dzieci jest podobnie, moj 3 klasista jest od zerowki w innym skladzie klasowym, bo co roku mieszaja rocznikowe klasy i zmienia sie nauczyciel.
          Zaczynaja z nowa energia, ze swiezym startem, rozbija sie stare uklady, ukladziki, grupki wzajemnej adoracji tych bardziej klopotliwych.
          Zawiera nowe przyjaznie, utrzymuje stare i sie kreci. Dzieciaki szybko aklimatyzuja sie do nowego, i sa bardziej elastyczne na zmiany, co im sie w zyciu bardzo przyda.
    • beliska Re: Dylemat przedszkolny 02.09.13, 20:22
      A niby dlaczego nie liczyć sie z tym co dziecko czuje?
      Bo sie na nadopiekuńczą wychodzi? No to mogę byc nadopiekuncza i mam to w nosie,
      bo to moje dziecko.
      Głupie rotowanie dzieci w przedszkolach i nie dawanie szansy na poczucie bezpieczeństwa, pewności w swojej grupie. Bez zastanowienia w takiej sytuacji sprobowałabym przenieśc dziecko
      do starszej grupy. Zresztą moja pół roku temu mając 4,5r. nudziłaby się z maluszkami, bo 3latka a 4,5 to spora różnica.
    • aniasa1 Re: Dylemat przedszkolny 02.09.13, 21:01
      a sala nowa? Opiekunka nowa?
      moj syn pewnie czulby sie lepiej wsrod starszyc dzieci, ale kazde dziecko jest inne
    • maesstra Re: Dylemat przedszkolny 02.09.13, 22:13
      moja córka nieco młodsza bo z czerwca 2009 i do przedszkola idzie 3 rok, to przez ostatni bardzo zżyła się z 2 koleżankami i nawet nie myślałam że dziecko w tym wieku potrafi się tak bardzo zaprzyjaźnić. Nie chciałabym żeby nagle ktoś urwał jej kontakt i zostawił z maluchami, po co dziecku przysparzać stresu. Ja tam bym próbowała przenieść ją do starszej grupy i zaargumentowała że dziecko w domu bardzo przeżywa stratę koleżanek jednak.
      • paliwodaj Re: Dylemat przedszkolny 03.09.13, 07:31
        >Głupie rotowanie dzieci w przedszkolach i nie dawanie szansy na poczucie bezpieczeństwa, >pewności w swojej grupie

        wcale nie takie glupie jak ci sie wydaje. Moje dzieci tez sa miksowane co roku , nic sobie z tego nei robia, szybko znajduja nowych kolegow, Ciekawe co bedzie jak pojdzie na studia i nagle nie bedzie Zosi z grupy 3 latkow poznanej 15 lat temu wink Poczucie bezpieczenstwa to daje rodzina a nie fumfelka od zupy mlecznej, Zawsze mozna dzieci umowic po przedszkolu, albo w weekend. Dajcie dzieciakom szanse przygotowac sie do prawdziwego zycia
        • sonrisa06 Re: Dylemat przedszkolny 03.09.13, 07:46
          Mamusia_fasolki rozumiem Cię doskonale. Miałam taką samą sytuację w pięciolatkach. Przez dwa lata córka chodziła do grupy maluchów (3 i 4) w takim samym składzie, a w pięciolatkach miała w grupie JEDNĄ koleżankę. W drugiej grupie były wszystkie pozostałe dzieci z maluchów. Mojej córce było bardzo przykro, widziała swoje koleżanki i nie mogła do nich dołączyć. To jest stres dla takiego małego dziecka. U nas nie było mowy o przeniesieniu do tamtej grupy, bo ktoś musiałby się zamienić, a nikt nie chciał. Dla wrażliwego dziecka to jest problem.
          Jak masz możliwość to przenieś, ale przedtem jeszcze pod uwagę nauczycielki. Moja córka trafiła obcej grupy, ale za to do najlepszej nauczycielki w przedszkolu, nie było takiej drugiej z tak fantastycznym podejściem do dzieci.
          oczywiście, że później córka poznała "obce" dziewczynki i wśród nich znalazła przyjaciółki, ale ten stres był zupełnie niepotrzebny.
    • budzik11 Re: Dylemat przedszkolny 03.09.13, 09:12
      mamusia_fasolki napisała:

      > Córka zżyła się z koleżankami, zawiązała przyjaźnie.

      Zżyje się z nowymi koleżankami, zawiąże nowe przyjaźnie (swoją drogą nie nadużywałabym tego słowa w przypadku 4-latków). Za pół roku nie będzie pamiętała imion swoich przyjaciółek ze starej grupy.
      • wzeta Re: Dylemat przedszkolny 03.09.13, 21:49
        No nie byłaby tego taka pewna.
        Mój też z 2009 roku majowy, a najukochańszego kolegę ze żłobka (nie miał jeszcze 3 lat) poznał po przeszło pół roku niewidzenia (spotkaliśmy go przypadkiem w centrum handlowym), do tej pory czasami wspomina co Dawidek robił i jeszcze jedna pani ze żłobka utkwiła mu w pamięci.
        Wbrew pozorom takie dzieci silnie przeżywają i sporo zapamiętują.
    • saszanasza Re: Dylemat przedszkolny 04.09.13, 07:53
      moja córka ma lat 5. na codzień obcuje z grupą rówieśniczą i starszymi dziećmi (z racji posiadania 11 letniego brata). jest w stanie bawić się z dziećmi młodszymi, ale nie cały czas. takie dzieci ją po prostu na dłuższą mete nudzą.
      ja bym walczyła o przeniesienie.
      • betty842 Re: Dylemat przedszkolny 04.09.13, 09:51
        saszanasza napisała:
        jest w stanie bawić się z dziećmi młods
        > zymi, ale nie cały czas. takie dzieci ją po prostu na dłuższą mete nudzą.
        > ja bym walczyła o przeniesienie.


        Z moich obserwacji wynika że KAŻDE dziecko jesli ma do wyboru starszego lub młodszego kolegę wybiera starszego.Każde dziecko woli się bawić ze starszymi dziećmi. Wiec jakby brać pod uwagę to,zeby dziecko chodziło do grupy ze swoimi równiesnikami lub starszymi dziećmi to wogole nie powinno być grup mieszanych w przedszkolach.Mój syn jako 3 i 4 latek chodził do grupy z dziećmi rok starszymi,potem jako 5-latek chodził ze swoimi rowiesnikami a teraz jako 6-latek chodzi do grupy z 5-latkami. Też powinam interweniować? Jeszcze dodam,ze 3-latek 3-latkowi nie równy.Znam 3-latkę która intelektem dorównuje niejednemu 5-latkowi.Wiec niekoniecznie 4-latka bedzie nudziła się wśrod 3-latków,napewno znajdzie sie taka która dorówna jej i beda się dobrze dogadywać.Uważam że jeśli dziecko jakoś bardzo nie przeżywa rozłąki ze starą grupą to nie powinno się interweniować. A jak pójdzie do 1.klasy i znów bedą inne dzieci to znow interwencja,zeby dziecko przenieś? Potem gimnazjum i znów to samo?
        • betty842 Ps 04.09.13, 09:57
          betty842 napisała:
          Mój syn jako 3 i 4 latek chodził do grupy z dziećmi rok starszymi,pot
          > em jako 5-latek chodził ze swoimi rowiesnikami a teraz jako 6-latek chodzi do g
          > rupy z 5-latkami. Też powinam interweniować?

          Zapomniałam dodać,ze syn też woli bawić się ze starszymi kolegami.W tym roku był rozdzielony ze swoimi kolegami (ale nie wszystkimi,teraz chodzi do grupy 5-6latków) i kiedy zapytałam go wczoraj czy tęskni za dawną grupą powiedział,że nie,że w tej grupie też są fajni koledzy.
          • mama_mili Re: Ps 09.09.13, 00:20
            Co prawda moja córka dopiero zaczęła chodzić do przedszkola, ale chyba w ciemno mogę powiedzieć, co bym w takiej sytuacji zrobiła - zapytałabym dziecko. Wytłumaczyła za i przeciw. I wysłuchała odpowiedzi. I starała się postąpić zgodnie z nią.
            Nie odmawiajmy dzieciom prawa decydowania o sobie. One mają bardzo dużą wrażliwość. I każde inną. Jedno dziecko szybko się zaadaptuje, dla innego to może być trauma rzutująca na funkcjonowanie już do końca przedszkola.
            Nie wydaje mi się, że "nadopiekuńczość" jest tu trafnym określeniem. To raczej szacunek dla dziecka, jako drugiego CZŁOWIEKA, przeżywającego swoje emocje.
            Co do stresu i jego obecności w życiu dziecka - i tak nie wyeliminujemy go w całości, nie da się. Ale ja wyznaję teorię, że im większe poczucie bezpieczeństwa w dzieciństwie, tym większa odporność na stres w dorosłości.
            I wnerwiają mnie rodzice, którzy mogą coś zrobić, żeby pomóc dziecku, ale nie robią, w imię zasady "niech się uczy, że takie jest życie". Ono i tak się nauczy. A my - rodzice - bądźmy wsparciem dla samodzielnych wyborów i decyzji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka