Dodaj do ulubionych

siódmy dzień PRZEDSZKOLAKA

09.09.04, 08:19
Mój synek dzisiaj był taki smutny i załamany (zapłakany też oczywiście), że
zaczynam mieć poważne wątpliwości czy się nie poddać. Odrywanie na siłę rano,
płacz w ciągu dnia i witanie "Cześc ty niedobra mamusiu" jest dobijające i
rodzi wątpliwości. Dzisiaj chyba podejmiemy decyzję, mam zamiar porozmawiać z
Panią i rozważyć wszystkie za i przeciw. Karol dotychczas chowany przez dwie
babcie i dziadka nie obyty jest ze stosowaniem zasad i życiem w grupie, bo i
skąd. Nie chciałabym wrócić do wychowywania przez Dziadków, wolę ich nie w
roli wychowawczej ale "rekreacyjnej". Tym bardziej że Karol robi z Nimi co
tylko zechce, a słowo -nie- w stosunku do wnuka nie istnieje. Dlatego
cieszyłam się, że zaczyna Przedszkole (ku rozpaczy Dziadków), myślałam że to
dla jego dobra i nadal tak myślę. Tylko żeby bezbłędnie móc
rozpoznać "rozpacz histeryczną" od "rozpaczy chorobowej". Żeby własne teorie
nie spowodowały krzywdy dziecku. Gdzie jest ta granica? Może macie własne
doświadczenia, przemyślenia na ten temat. Kiedy odpuścić? Czy może nie
odpuszczać? Mam burzę w mózgu.
Obserwuj wątek
    • danutau Re: siódmy dzień PRZEDSZKOLAKA 09.09.04, 13:03
      Mam podobną sytuację. Przez pierwsze trzy dni było super, Ula wbiegała do
      przedszkola nie żegnając się ze mną, natomiast dzisiaj to juz trzeci dzień
      koszmarnych rozstań. Wychowawczyni mówi proszę zostawić ona się zaraz uspokoi.
      tak robię ale mam duże wątpliwości. Dziecko się uspakaja ale tylko dlatego,że
      nie ma mamy, która mogła by wpłynać na zmianę jej sytuacji, czyli zabrać ją z
      miejsca, które najwidoczniej nie przypadło jej do gustu.Rozglądam się za
      przedszkolem w którym grupa maluchów nie będzie większa jak 10- cioro.
      • adaska1 Re: siódmy dzień PRZEDSZKOLAKA 09.09.04, 21:03
        Dziewczyny..nie dawajcie się zmanipulować.Będzie dobrze.Mój Miłek ( 3 latka)
        rozpieszczony na maxa przez nas( rodziców) i babcie(2), dziadka..i kto tam się
        jeszcze z rodziny nawinął od tygodnia jest w przedszkolu.Z tego tygodnia było 4
        przepłakane dni,drugi i trzeci -strasznie odbierałam go z zapuchnietymi
        oczkami.Wczoraj dzień czwarty i nastąpiła moim zdaniem katastrofa bo nie
        domówiłam kto odbierze go z przdszkola wszak opiekunów ma mnóstwo i
        ja "zarządzam".zamiast odebrać go o 12.00 odebrałam o 14.00.Myślałam no to
        koniec już nigdy nie zostanie w przedszkolu.A on co?A on ze spokojem takie same
        wyrzuty jak we wcześniejsze dni ( dlaczego taaak długo mnie nie było)przytulił
        się popłakał, pożegnał z Panią obiecal ,że następnego dnia też przyjdzie.I
        poszliśmy do domku.Dzis już obiad zjadł w przdszkolu...dotąd nie chciał jeśc i
        nie płakał.Słowem..było naprawdę strasznie płacz jęki ryki ...ale
        minęło.Jeszcze trwa tak dla "trzymania fasonu" bunt ale widzę nadziję.BĘDZIE
        PRZEDSZKOLAKIEM.A ja dawałam sobie i Miłkowi czas do konca miesiąca.Myślę,że to
        rozsądny termin.Oczywiście cała rodzina po pierwszym dniu jego wrzasków gotowa
        była mnie poćwiartować..ale cieszę się że wytrwałam.No i że mam takiego
        dzielnego synka.To jego sukces.
    • malpig Re: siódmy dzień PRZEDSZKOLAKA 10.09.04, 09:16
      Hm, mój synek próbował wyegzekwowac płaczem, ale sie nie udało. Być może a dla
      wielu zapewne, jestem wyrodną matką, gdyż w sytuacjach kiedy on płakał ja
      przytuliłam , pocałowałam, powiedziałam, ze bardzo kocham swojego
      przedszkolaka, a teraz mama idzie do pracy a Ty zostaniesz z panią i nie
      bedziesz płakał i wychodziłam zostawiając go ryczącego.
      Mija 2 tydzień: awanturki się skończyły, przynosimy z przedszkola rynunki i
      jesteśmy wszyscy zadowoleni.
      Mnie osobiście bardziej od płaczu zirytowałoby powitanie w stylu "cześc
      niedobra mamo". W takiej chwili nie miałabym wyrzutów.
    • judytak Re: siódmy dzień PRZEDSZKOLAKA 10.09.04, 10:11
      vanila12 napisała:

      > Żeby własne teorie
      > nie spowodowały krzywdy dziecku. Gdzie jest ta granica? Może macie własne
      > doświadczenia, przemyślenia na ten temat. Kiedy odpuścić? Czy może nie
      > odpuszczać?

      na pewno trzeba rozwiązanie dostosować do dziecka, danego, konkretnego

      ja dla mojego Małego, który właśnie poszedł do przedszkola, stosuję takie
      kryteria:
      uznałabym, że jest źle, jeśli
      dziecko byłoby płaczliwe, smutne w trakcie dnia w przedszkolu
      płaczliwe, smutne lub krzykliwe, agresywne po południu
      spałoby źle w nocy (akurat u niego to najpewniejszy sygnał)

      a że tylko opowiada w drodze, że wolałby iść do szkoły (!), i rozryczy się na
      moment przekazania go na kolana przedszkolanki,
      to uznaję, że jak na pierwszy tydzień, jest to dopuszczalne
      w drugim tygodniu też będzie dopuszczalne
      później już raczej nie powinien tak ryczeć...

      pozdrawiam
      Judyta
      • agnieszkaijulia Re: siódmy dzień PRZEDSZKOLAKA 10.09.04, 15:58
        No właśnie
        a co gdy rano oddaję dziecko z lekkim lub trochę większym płaczem, w
        przedszkolu jest z reguły ok (czasami gdy usłyszy dzwonek to leci zobaczyć czy
        to mamusia, albo sobie chlipnie troszkę)po obiedzie przychodzę jest
        uśmiechnięta i nie chce wyjść z budynku czy ogrodu. Do wieczora opowiada jak to
        fajnie, śpiewa piosenki itd, a rano znowu płacz?
        Czy ktoś zna na tyle psychike dziecka zeby to wytłumaczyć?
        Aha i raczej nie bierze udziału w zabawach grupowych, woli zabawy w 2 , 3 osoby.
        ?????
        • judytak Re: siódmy dzień PRZEDSZKOLAKA 10.09.04, 16:04
          czyli że zupełnie normalne dziecko, takie "podręcznikowe" :o)

          rano płacze, bo przeżywa rozstanie
          przypomnij sobie, jak się żegnałaś np. z narzeczonym który wyjeżdzał na dwa
          tygodnie - może nawet się popłakałaś? a przecież byłaś dorosła, a przecież
          wiedziałaś, że wróci...

          pozdrawiam
          Judyta
          • agnieszkaijulia Re: siódmy dzień PRZEDSZKOLAKA do Judyty 10.09.04, 16:22
            Judyta jesteś BOSKA
            ale mnie rozbawiłaś
            ty masz rację
            narzeczony (obecnie mąż) rzeczywiście przyjeżdżał na weekendy a jak odjeżdżał
            ryczałam jak bóbr
            i tak tydzień w tydzień
            Ze ja wcześniej na to nie wpadłlam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka