Dodaj do ulubionych

prywatne - państwowe - dylemat

05.09.05, 16:23
Proszę doradźcie, bo nie wiem co robić. Muszę wybrać jedno z 2 przedszkoli -
prywatne do którego córeczka chodziła w zeszłym roku rok lub państwowe - nowe.

Prywatne plusy:
Naprawdę super kadra, bardzo dobra opieka, mniejsze grupy 10-15 dzieci -
panie mogą zadbać o każde dziecko z osobna, ciekawe i różnorodne zajęcia,
smaczne domowe posiłki, ładny i zadbany ogródek, córeczka dobrze zna panie i
dzieci, niema problemu z podawaniem homeopatyków, które córcia przyjmuje
właściwie na stałe, czynne do 18.00 - nie mam problemu z dojechaniem po
pracy, nie ma leżakowania smile
Prywatne minusy:
Wysokie opłaty (ok. 1000 PLN), brak zwrotów za nieobecności, nawet jak
dziecko wyjeżdża na wakacje muszę płacić 70% czesnego, córeczka praktycznie
przechorowała cały zeszły rok, więc pieniądze poszły w błoto, sale i ogródek
mogłyby być trochę większe

Państwowe plusy:
1/4 ceny prywatnego, większe sale i ogródek z górką, bliżej domu, podobały mi
się dzieci tam chodzące smile (bardziej niż w prywatnym)
Państwowe minusy:
Większe grupy (25 dzieci), nie jest możliwe podawanie homeopatyków (tj 1-2
kulki dziennie lub popijanie "wody" z buteleczki parę razy w ciągu dnia),
przedszkole czynne do 17.00 (raz w tyg. pracuję do 17.00 - mogę mieć z tym
problem), pani z oczywistych względów nie są w stanie tak zająć się dziećmi
jak w przedszkolu prywatnym, obowiązkowe leżakowanie i to prawie 2-godzinne

Czy stać mnie na przedszkole prywatne ? W tej chwili jeszcze tak, ale jak
córcia znowu będzie tak chorować, to już będzie ciężko (no i baaardzo
denerwuje mnie brak jakichkolwiek zwrotów, nawet jak córci nie było 2
miesiące, bo była w szpitalu, a potem dochodziła do siebie). Którekolwiek
przedszkole wybiorę - automatycznie tracę to drugie - mieszkam na Ursynowie,
gdzie przedszkola są przepełnione i brakuje miejsc. Dojeżdżanie na Mokotów
czy dalej może być trudne - nie jest nam po drodze do pracy, tym bardziej nie
zdażę odebrać dziecka do 17.00.

Prosze doradźcie.

Pozdrawiam
Basia

Obserwuj wątek
    • basia-bma Re: prywatne - państwowe - dylemat 05.09.05, 16:28
      Aha, zmiana przedszkola będzie niemałem stresem dla córci (zostać trochę na
      początku z dzieckiem też nie można, a nie mam możliwości odbioru małej po 2, 4
      czy 6 godzinach), tym bardziej że przyzwyczajona jest do komfortowych warunków
      w przedszkolu prywatnym. Z drugiej strony nie będzie całe życie przebywac pod
      kloszem.
    • monika_d_edziecko Re: prywatne - państwowe - dylemat 05.09.05, 19:28
      Wiesz co mysle ze jesli podolasz finansowo to nie przenos corki.
      Moja Ola -moze pamietasz- chodzila na adaptacje do ciuchci, potem sie
      przeprowadzilismy i poszla do panstwowego. Zle nie bylo ale duzo tez nie
      chodzila bo chorowala. Teraz zmienila jej sie pani, dzieki ktorej polubila
      przedszkole i w zwiazku z tym juz nie chciala tam chodzic. Przenieslismy ja do
      Przedszkola Lesnego i jest zachwycona.

      Wedlug mnie twojej corce bedzie bardzo ciezko zaadoptowac sie w panstwowym bo
      przy 25 dzieci nikt nie ma mowy na takie traktowanie dzieci jak w Ciuchci, nie
      ma tez tylu fajnych zajec. W ogrodku panie sobie gadaja patrzac na dzieci ale
      nie biegaja z nimi, nie bawia sie w berka itd.....

      Poza tym czy corka chce zmienic przedszkole i czy nie zzyla sie z dziecmi?
      • cubus1 Re: prywatne - państwowe - dylemat 06.09.05, 08:19
        Basiu,Dziekujemy za Mysie smile
        Nie przenos corci.
        My wlasnie zaczelismy od Panstwowego,to dobre przedszkole ale nie ma cudow- 2
        Panie na 25 dzieci w grupie 3 latkow...
        Niestety ja potrzebuje opieki na krotko(4-5 godzin dziennie)i mam 4 miesiace
        wolnego...To bardzo komplikuje znalezienie Prywatnego Przedszkola - ze wzgledow
        finansowych.
        Jak narazie ,po 2 dniach bo syn juz chory sad nie jestem zachwycona.Ale moze
        bedzie lepiej ? ( W Prywatnym nie przyjma dziecka chorego(teoretycznie wg
        umowy) a w Panstwowych przyjmuja)

        Jesli tylko dasz rade finansowo to nie przenos corci,nie bedzie miala lepszej
        opieki w Panstwowym.Moj narazie chodzi na 3 godziny i nie widze mozliwosci aby
        mialo byc wiecej.
        Ale jest mlodszy od Twojej corki wiec moze im starsze dziecko tym lepiej?

        Jesli chcesz moge Ci moje wrazenia opisac na priv ale to inne przedszkole na
        Ursynowie niz Wy macie chodzic...

        Pozdrawiam,To trudny wybor ale wlasciwie plusy i minusy sama znasz smile.

        A moze zaczniecie od Panstwowego a jesli corce sie nie spodoba to zmienicie na
        Prywatne?
        A jakie jest zdanie Twojej corci?

    • sdomitrz Re: prywatne - państwowe - dylemat 06.09.05, 08:38
      A ja jestem innego zdania. W przedszkolu publicznym też jest bardzo dużo zajęć
      edukacyjnych, szczególnie w okresie zimowym, gdy dzieci mniej czasu spędzają na
      dworze. Oczywiście przedszkole przedszkolu nie jest równe, ale mnie się wydaje,
      że warto spróbować.
      Tym latem też miałam dylemat, bo musiałam swojego synka oddać do innego
      przedszkola na ok. miesiąc i sądziłam, że będzie to dużym stresem dla niespełna
      4-latka. Ale naprawdę przeszliśmy to bardzo dobrze.
      Jeśli udało Ci się znaleźć miejsce w państwowym przedszkolu na Ursynowie, to wg
      mnie warto spróbować - może nie będzie źle? Oczywiście trzeba pamiętać, że
      córka może nadal chorować i po co masz wyrzucać tak ogromne kwoty? Lepiej za to
      samo wynając osobę, która podczas choroby posiedzi z córeczką w domu.
      Ja przerobiłam kilka przedszkoli prywatnych i naprawdę przedszkole publiczne
      niewiele odbiega od tego, co zobaczyłam w prywatnych. Niektóre przedszkola
      prywatne wręcz przegrywały z naszym publicznym.
      Co do podawania leków - mnie się wydaje, że zawsze o wszystko można się domówić
      z Paniami lub Woźną. Przecież niektóre dzieci przynoszą swoje picie lub
      produkty (alergicy), to dlaczego globulek nie można przynieść?
      Ale oczywiście to Twoja decyzja. Ja bym spróbowała, przynajmniej przez jakieś 1-
      2 miesiące.
      • basia-bma Re: prywatne - państwowe - dylemat 06.09.05, 11:40
        Hej Dziewczyny,
        Dzięki za rady. Monika, Cubus - oczywiście Was pamiętam smile.

        Problem jest jeszcze w tym, że ostatnio Natalaka nie bardzo chce chodzić do
        Ciuchci i nie wiem co jest przyczyną (może tylko poranne fochy), za to po
        południu nie można jej wyciągnąć do domu. Jeśli chodzi o Ciuchcię mam jeszcze
        dodatkowe małe zastrzeżenia (a raczej rzeczy które nie do końca mi się
        podobają):
        - w zeszłym roku dzieci stanowczo za mało wychodziły na dwór (teraz niby ma się
        to zmienić)- wiem, że w naszym państwowym dzieci dużo wychodzą na dwór, a zimą
        zjeżdżają na sankach z górki smile
        - w Ciuchci Natalka jest najstarsza w swojej grupie, większość dzieci jest z
        końca roku, a ona z połowy marca - widać różnicę, chociażby w mówieniu,
        wypowiedziach itp, wolałabym aby grupa była bardziej wyrównana - w państwowym
        jest większość dzieci z pierwszej połowy roku, bo dzieci z drugiej połowy
        odpadają przy rekrutacji i na Ursynowie mają małe szanse na przyjęcie do
        przedszkola (wiem, że to granda, ale takie są fakty)
        - Mam wrażenie, że wiele zajęć jest jednak trochę przereklamowanych w stosunku
        do pieniędzy jakie się za nie płaci - na zajęciach adaptacyjnych wygląda to
        lepiej - ja widzę prace przynoszone do domu, przedstawienie na dzień mamy - w
        państwowym miałam okazję oglądac rytmikę i przygotowanie do przedstawienia -
        bardziej mi się podobało

        Postanowiłam jednak wypróbować przedszkole państwowe - jak będzie źle mała
        zostanie w Ciuchci (zdaje się, że przy rezygnacji bedę musiała zapłacić jeszcze
        za następny miesiąc - wrrr).
        Natalka poszła dzisiaj do państwowego pierwszy dzień i muszę powiedzieć, że
        rano byłam mile zaskoczona - druga pani wydaje się bardziej przystępna i
        sympatyczna (może da się namówić na podawanie kulek)- może nie będzie tak źle -
        sala jest duża i słoneczna, łazienki wyremontowane, dzieci myją zęby,
        leżakowanie tylko 40 min, a w taką ładną pogodę jak dzisiaj dzieci od razu po
        obiedzie wyjdą na dwór smile. Natalka została bez oporów, czyli chętniej niż w
        Ciuchci (ale może dlatego że wszystko jest tam dla niej nowe - zabawki, rybki w
        akwarium itp). Generalnie nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów, ale na
        pewno jest to jakiś stres. Zobaczymy co zastanę po południu, no i dzisiaj jest
        zebranie - będe miała pełny obraz.

        Cubus - proszę napisz swoje wrażenia z przedszkola na priva: basia-bma@o2.pl

        Dzięki za rady i chętnie przeczytam wszystko co jeszcze możecie dodać smile
        Pozdrawiam
        Basia
        • basia-bma Re: prywatne - państwowe - dylemat 07.09.05, 14:49
          No - jest tez druga strona medalu przedszkola państwowego:
          - duży ogródek, ale każda grupa ma swój "teren", na "naszym" terenie jest
          piaskownica (z brudnym piachem), zjeżdżalnia i 2 plastikowe bujanki, pani sama
          stwierdziła, że na ogródku za bardzo nie ma co robić (!!!), panie nie bawią się
          z dziećmi, nie organizują im zabaw, tylko je pilnują - w ciuchci panie angażują
          się w zabawę, wymyślają różne gry, biegają z dziećmi po placu, nawet
          przestałamsię dociuchci śpieszyć po pracy, bo i tak siedzimy tamna ogródku do
          zamknięcia przedszkola smile
          - ogródek w pełnym słońcu, spalona trawa i brudny piach - dzieci na dworzu nie
          dostały picia, chyba się tego nie praktykuje, swojego też nie można przynieść -
          w ciuchci picie jest do woli na każde życzenie, piaskownica pod "namiotem", są
          dodatkowe parasole, a po południu na ogródku panuje już przyjemny chłodek, i
          trawa jest zielona i powietrze inne (blisko las), ogródek w ciuchci choć
          mniejszy jest dużo bardziej zadbany - dzieci naprawdę mają się tam czym zająć -
          huśtawki, zjeżdżalnia, nowa karuzela (hit smile, różne bujaczki, czysta
          piaskownica, domek, mnóstwo zabawek wyniesionych na zewnątrz z sal, w tym
          stoliki do rysowania ustawione pod parasolami
          - o 16.20 dzieci z grupy Natalki już prawie nie było (a będę przychodzić po nią
          później - tuż przed 17.00) - starsze dzieci jej dokuczały, ktoś szypnął, ktoś
          przezywał - generalnie - prawo pieści - w ciuchci tego nie ma - wszystkie
          dzieci są zgrane i bawią się razem, starsze z młodszymi też, a w przypadku
          jakichkolwiek nieporozumień panie natychmiast interweniują i to w sposób, który
          mi się podoba

          Natalka nie płakała, nie było żadanej histerii, ale stwierdziła, że w nowym
          przedszkolu nie jest tak fajnie jak w ciuchci, bo w ciuchci "są fajniejsze
          zabawy i panie" i ona "tęskni do Alicji, Julii, Filipa itd"

          Przedszkole państwowe nie jest generalnie złe - sale i łazienki zadbane,
          podobno bardzo dobrze przygotowują do zerówki, prawie połowa dzieci w grupie to
          5-latki, więc poziom jest podciągany (tak bym własnie chciała w ciuchci, ale
          Natalka pewnie nie bedzie chciała zmienić grupy i pań, bo jej młodsze dzieci
          nie "przeszkadzają" tylko ja mam "chore ambicje".

          Żal mi się zrobiło odchodzić z ciuchci ... jezli tylko mała nie bedzie
          chorować, tam jest jej dobrze, a my jakoś te pieniądze wyskrobiemy ...

          Sama już nie wiem co robić

          Pozdrawiam
          Basia
          • dagbe Re: prywatne - państwowe - dylemat 07.09.05, 15:21
            basia-bma napisała:
            (...)
            >
            > Sama już nie wiem co robić

            Ja bym zostawiła w Ciuchci.

            Pozdrawiam,
            Dagmara
          • kamona33 Re: prywatne - państwowe - dylemat 07.09.05, 15:28
            Moim zdaniem powinnaś ( choć wiem ,że to trudne mniej emocjonalnie ) podejśc do
            tematu . Wiadomo ,że jako matki nie chcemy zrobić swoim dzieciaczkom krzywdy i
            staramy sie dla nich wybrać jak najlepsze rozwiązanie. Moja córcia mimo ,że
            chodzi już do 4 latków też potrafi sobie poplakiwac z rana , a pierwszego dnia
            urządziłą wręcz histerie nie mniejsza niż 3 latkowie. Ale wiem ,że dziecko też
            umnie "kombinowac pod siebie " nawet taki maluch . Może powinnaś na spokojnie
            porozmawiać z Paniami o swoich obawach , przybliżyć im charakter dziecka,
            wrażliwośc , temperament itp. Ja posyłąjąc dziecko po raz pierwszy w zeszłym
            roku do przedszkola uczęszczałam na zajęcia adaptacyjne. Mogłam wtedy poznać
            panie , rodziców , zwyczaje przedszkola , wyposażenie itp. Zwróciałm uwagę na
            zainteresowania córki ( konie ) jako temat , który mogłyby Panie poruszać np.
            gdy mała płacze . Wprowadzić ją w rozmowę , która odwróciłaby uwage od histerii
            i płaczu . To wszystko kwestia dobrego przygotowania i staranności wykownywania
            zawodu nauczyciela . Tu gdzie moja córa chodzi dyrekcja jest bardzo jkreatywna
            w opłacie mam rytmike , logopede , koncerty itp. atrakcje , latem organizowane
            są pikniki . Zawsze znajda się plusy i minusy ale gdy my nie będziemy
            uzewnętrzniać obaw przy swoim dziecku ono także poczuje się lepiej . Wiem
            też ,że gdy na koniec dzieci łączone sa w jedną grupę to dla większości tez nie
            jest to aż taki stres . U mnie wręcz była dumna ,że może poopowiadać
            rówieśnikom jak jet w grupie starszaków. Oczywiście nigdy nie wyeliminuje się w
            grupach 20 - kilku osobowych negatywnych wpływów. Ale to i tak kiedyś nastąpi w
            mniejszym czy większym stopniu. Poza tym już od najmłodszych lat musimy
            dzisecko powoli przygotowywać do otaczającej rzeczywistości . nie chcę przez to
            powiedzieć ,że na siłę masz je utrzymywac w przedszkolu państwowym jeśli
            dziecko zupełnie tego nie zaakceptuje. Wiadomo ,że wspomina rtytamto
            przedszkole bo już tam chodziłą i czuje sie pewniej , ale kjak sama pisałś gdy
            tam uczęszczala to euforii też nie był . Może warto dac małej czas do
            zaklimatyzowania i oczywiście bacznie obserwować .
            • cubus1 Re: prywatne - państwowe - dylemat 07.09.05, 16:52
              Nie potrafilabym tak postapic...
              Ja mam z synem umowe(wiem,ze to az nad dla 3,5 latka) ze gdyby nie chcial
              chodzic do przedszkola to nie bedzie musial.
              Moj syn jest dzieckiem bardzo otwartym,serdecznym,latwo klimatyzujacym sie.U
              nas nie ma placzu,histerii itp.
              Gdyby cos takiego bylo syn nie poszedlby do przedszkola,szukalabym innego
              rozwiazania ktore niewatpliwie by sie znalazlo,jak zawsze.
              Dla mnie bylby to sygnal ze jeszcze nie dojrzal do takich rozwiazan,albo ta
              forma jest dla niego nie odpowiednia.

              To prawda ze zawsze sa plusy i minusy,zarowno w Przedszkolu Prywatnym jak i
              Panstwowym,ale gdzies zawsze jest wiecej tych plusow smile
              • cubus1 Re: prywatne - państwowe - dylemat 07.09.05, 16:52
                Basiu,Masz wiadomosc smile
            • basia-bma Re: prywatne - państwowe - dylemat 08.09.05, 13:01
              To nie jest tak, że mała płacze, histeryzuje i zupełnie nie akceptuje
              przedszkola państwowego. Co prawda woli chodzić do ciuchci, ale ja po
              obserwowaniu jej zachowania w obu przedszkolach i znając warunki i zwyczaje obu
              też wolę, żeby chodziła do ciuchci. Przemyślałam temat i nie bedę oszczędzać na
              dziecku - spróbuję na czymś innym smile. To prawda ciuchcia jest droga i drażni
              mnie jej komercyjność, ale Natalka jest tam szczęśliwa, radosna, otwarta, nie
              można jej wyciągnąc do domu. Nie ma tam "szkoły życia" i "prawa pięści" i myślę
              że ma jeszcze na to czas. Starsze dzieci zawsze mają uprzywilejowaną pozycję
              zarówno w przedszkolach jak i w szkołach. Nie twierdzę, że przedszkola
              państwowe są be, ani nawet że "nasze" państwowe przedszkole jest złe (bo ma
              dobrą opinię i mamy je chwalą), ale ciuchcia nas "rozpuściła". Mąż np. był
              bardzo zły, że dzieci nie dostają w taki upał dodatkowego picia - mała wypiła
              duszkiem prawie 0,5 litra, to jak musiało jej się chcieć pić ? A stwierdzenie
              pań, że "na ogródku nie ma właściwie co robić" - jak to ? przecież można
              zorganizować tyle zabaw, opuścić przypisany rewir i pójść z dziećmi w cień itp
              • monika_d_edziecko Re: prywatne - państwowe - dylemat 08.09.05, 17:45
                I o tym wszystkim mowilam.
                Ciuchcia to przede wszystkim super panie, ktore sa pelne pomyslow i nie
                pozwalaja sie dzieciom nudzic.
                Spedzilam tam 2 miesiace i bardzo mnie sie podobalo w jaki sposob sa tam
                traktowane dzieci i nie dziwie sie ze dobrze tam sie czuja.
                Moja Ola teraz chodzi do Lesnego- bardzo podobne do Ciuchci- i jest zachwycona,
                idzie codziennie z ochota i nie chce wychodzic. A o to przeciez nam chodzi.

                Nie dziwie sie ze zostaniecie w Ciuchci
                • basia-bma Re: prywatne - państwowe - dylemat 09.09.05, 13:11
                  Tym bardziej, że mała spędza tam 9 godzin dziennie - to długo i zależy mi na
                  jakości tego czasu.

                  Pozdrawiam
                  Basia
    • amb25 Re: prywatne - państwowe - dylemat 14.09.05, 13:33
      Ja posłałam dziecko do prywatnego, ale na państwowe nie miałam szans - brak
      miejsc.
      Gdyby było takie o jakim piszesz to zapisałabym do państwowego. Mimo wszystko
      do państwowych mam większe zaufanie i wcale nie sa gorsze od prywatnych ( a
      często o niebo lepsze).
    • jamonka1 Re: prywatne - państwowe - dylemat 14.09.05, 13:57
      no właśnie, tez mam ten problem, bo wydawanie sporej kasy boli (choć zaufanie
      do prywatnego przedszkola Montessori mam...)
      Myślę o przedszkolu nr 142 na Dąbrowskiego 25 (nie na Dąbrowskiego 71a, o
      którym dużo piszecie na forum. Czy ktoś coś wie o tym małym pzredszkolu - help!
      Boję się, że przypadkowym państwowym przedszkolem zniechęcę mojego prawie
      trzylatka...
      Dzięki za info
      • synergie Re: prywatne - państwowe - dylemat 14.09.05, 14:57
        Droga Basiu,

        Twój post to dobry przykład na to, jak ważne jest dokładne przemyślenie sprawy,
        do JAKIEGO i KTÓREGO przedszkola posłać swoje dziecko, bo:

        1) każdy by wolał tanio i dobrze, co - choć rzadko spotykane - nie jest wcale
        niemożliwe
        2) NIKT nie wie, jak sobie JEGO dziecko w danym przedszkolu poradzi
        3) podjętą decyzję trudno zmienić, bo dziecko się przyzwyczaiło, itp.

        MORAŁ: Temat prywatne, czy państwowe jest długi, natomiast w Twoim konkretnym
        przypadku radziłbym Ci po prostu nie kombinować i zostawić małą w tym
        państwowym przedszkolu, do którego ją przenosłaś i już się więcej nad tym nie
        zastanawiać. Pamiętaj, że dzieci wbrew popularnym przesądom szybko aklimatyzują
        się w nowym otoczeniu, jeżeli jest im przyjazne. I nie zapominaj, że pobyt w
        przedszkolu, to dodatek do TWOJEGO wychowania, a nie na odwrót!!!

        Osoby zainteresowane frapującą kwestią "Jakie przedszkole - państwowe, czy
        prywatne" zapraszam na nasze forum smile!
    • alinaw1 Re: prywatne - państwowe - dylemat 15.09.05, 10:34
      Mój dylemat jest podobny. Synek chodzi półtora roku do prywatnego- same zalety.
      Teraz zwolniło się mce w państwowym. Przeżywam rozterki bo nie mam samochodu i
      muszę pół godziny iść do pryw. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że
      chodzę z 8-tygodnioym dzidziusiem, a to państwowe jest bliziutko domu. Kilka
      dni temu w drodze zaskoczyła nas burza- a w pobliżu brak sklepów, kamienic z
      bramami, niczego, gdzie natychmiast można by się schronić. Zdesperowana
      zadzwoniłam wdo przypadkowych drzwi (ul. Szaserów moi drodzy) prosdząc by
      wpuszczono mnie na klatkę na parę minut- jestem z dwojgiem małych dzieci.
      Nikogo nie było , a pod kolejnym numerem odmówiono mi (jak narkomance albo
      złodziejce!). Dobrze, że potem ktoś wychodził i wdarliśmy się przemoczeni. To
      wydarzenie podziałało na mnie frustrująco. Na drugi dzień miałam telefon z
      przedszkolapaństwowego. Idę tam z wózkiem 10 minut mijając mnóstwo sklepów (w
      razie oberwania chmury...). Finanse też mają znaczenie. Nie pracuję (kiedyś
      ktoś na tym forum domagał się by kobiety na urlopie macierzyńskim i
      wychowawczym pozbawić prawa do przedszkoli państwowych), teraz jest
      macierzyński, a potem wychowawczy ale na drugie dziecko. No i pytanie: skoro
      nie pracuję to nie stać mnie na prywatne przedszkole (dla mnie to logiczne ale
      zapracowane w firmach forumowiczki miały inne zdanie). Na szczęście nie zabiorę
      nikomu miejsca bo zadzwoniono do mnie dopiero po rekrutacji, a ja byłam na
      liście rezerwowej. Pozostaje jeszcze dylemat, czy nie skrzywdzę swego
      przedszkolaka- tam bardzo polubił kadrę i kolegów...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka