Dodaj do ulubionych

Fala w przedszkolu!!

26.04.06, 09:12
Sluchajcie, czy ktos moze poradzic cokolwiek w sprawie zwalczania fali w
przedszkolu? Jak to robic? jak sie do tego zabrac, kiedy starsze i silniejsze
dzieciaki zaczynaja ustalac hierarchie, tworzyc klany, wykluczac i
terroryzowac mniejszych i slabszych?
Rzecz w tym, ze panie w moim przedszkolu same z siebie sa kompletnie bezradne
i nieudolne - juz to wiem, niestety - i jesli ja sam nie wymysle czegos i im
nie podpowiem, to one beda sie temu biernie przygladac.
T
Obserwuj wątek
    • storczyk70 Re: Fala w przedszkolu!! 26.04.06, 09:29
      Rety, fala w przedszkolu. Nigdy o czymś takim nie słyszałam. Współczuję. Jeśli
      panie nie wiedzą co robić, to jakie z nich wychowawczynie. Rozstawiać po
      kontach starszych, i karać ile wlezie. Może zorganizować zebranie z rodzicami
      starszych dzieci i przedstawić im problem. Może pomoc tych rodziców na coś się
      zda. To przecież jeszcze dzieciaki, ktoś musi ich uspokoić. Jestem oburzona
      postawą opiekunek.
    • olamka1 Łomatkoboska! 26.04.06, 09:36
      Uważam, ze grubo przesadzasz! W przedszkolu NIE można jeszcze mowić o jakimś
      zjawisku FALI - gdyż dzieci NIE są jeszcze w stanie w sposób ZORGANIZOWANY
      dręczyć inne dzieci czy stosować MOBBING ... . Nie nalezy DEMONIZOWAĆ problemu.
      Prawdopodobnie chodzi o to, że jakiś duży gabarytowo sześciolatek lub dwóch
      jest wyjątkowo niegrzeczny, bije mniejsze dzieci, popycha a panie
      przedszkolanki NIE reagują. O "fali" mowy być nie może. Jedynie o nieudolności
      wychowawczyń, którym musisz po prostu zwrócić uwagę! Moja córka chodzi do
      przedszkola w Niemczech, gdzie nie ma podziału wiekowego w grupie. razem są
      3latki wraz z 6latkami. I zawsze uważałam to za doskonałe rozwiązanie. Gdy była
      3latką BARDZO moblizowały ją zabawy ze starszymi dziewczynkami i dużo na tym
      karzystała smile. Teraz ona jest 5,5latką i IMPONUJE tym młodszym smile Owszem, w
      ciągu jej "kariery" przedszkolnej zdarzały się incydenty z mniej grzecznymi,
      agresywnymi dziećmi, ale ten konflikt muszą rozwiązywac przedszkolanki. Innego
      wyjścia nie ma. I proszę - nie przesadzaj z tymi KLANAMI itd. Bo robisz z
      innych MALUTKICH dzieci jakiś DEWIANTÓW... .
      • nrg67 Gratuluje przenikliwosci.. 26.04.06, 10:19
        Jak to dobrze,ze na swiecie sa ludzie tak przenikliwi i inteligentni, ze na
        odleglosc, z innego kraju potrafia doskolane zinterpretowac to, co sie dzieje w
        warszawskim przedszkolu, w ktorym nigdy nie byli.
        Jak to dobrze, ze na forum jednak mozna wybrac kogo sie slucha z uwaga, a kogo
        mozna puscic mimo uszu
        T wink
        • kalii agresor 26.04.06, 11:02
          W przedszkolu mojej córki pojawił się we wrześniu taki jeden agresor, który
          próbował podporządkować sobie innych. Ponieważ była to grupa już zżyta i nie
          mógł pożądzić całą grupą, wybierał jednostki i próbował na nich swych sił. Były
          to głównie dziewczynki, które unikały z nim kontaktu. Kiedy trafiło na moją
          córkę i ta zaczęła mi unikać przedszkola i uciekać w choroby, wtedy wzięłam
          sprawy w swoje ręce. Poszłam do przedszkola, po rozmowie z nauczycielką
          zorientowałam się, że nie mogę liczyć na jej pomoc - też była bezradna. Wtedy
          zrobiłam coś zupełnie niepedagogicznego - otóż wyciągnęłam dziecko z sali, aby
          inne dzieci tego nie widziały, stanęłam jak najbliżej niego, tak żeby musiał
          podnieść głowę i poczuć się małym, przedstawiałam się i powiedziałam bardzo
          stanowczo i krótko, że jak nie przestanie dręczyć mojej córki i innych dzieci,
          to powiem o tym jego ojcu, a jeżeli to nie pomoże, to porazmawia z nim ojciec
          mojej córki, a wtedy to już powinien zacząć się bać. Zapytałam na koniec, czy
          zrozumiał, co do niego powiedziałam. Kiwnął tylko głową, bo strach chyba
          odebrał mu mowę. Odprowadziłam chłapaka do sali, a nauczycielce powiedziałam,
          że biorę odpowiedzialność na siebie i w razie potrzeby podała moje dane
          rodzicom chłopaka. Byłam przygotowana na ciąg dalszy w sądzie. Ale sprawy nie
          było. Skończyło się też dręczenie dzieci. Oczywiście wiem, że nie nie powinno
          się tak rozwiązywać takich problemów, ale jak nie ma innej możliwości, to jak
          mówią cel uświęca środki.

          pozdrawiam kalii
          • olamka1 Myślę, ze dobrze zrobiłaś :) 26.04.06, 11:15
            Wprawdzie nie było to bardzo pedagogiczne, ale skuteczne smile Czasem mam uczucie,
            że może zbyt "cackamy się" z jakimś po prostu zwyczajnie niegrzecznym
            dzieciakiem akilka ostrych słów z góry DOROSŁEGO autorytetu wystarczy... . Ja
            kiedyś zadziałałam podobnie tyle, że na placu zabaw. Był taki jeden mały
            agresor, jego mama zagadana z kolezanką w ogól nie reagowała na poczynania
            synalka. Podeszłam i też ostro zwróciłam mu uwagę. Podziałało.
            A co do poprzednich moich opini to podtrzymuje pogląd, że tamtej sytuacji w
            przedszkolu nie trzeba wyolbrzymiac nazywając zjawisko jakąś zorganizowaną falą
            zagarniecia "władzy" w przedszkolu przez "niedobre" dzieci. To niemożliwe.
            Chodzi tutaj po prostu o przykrą NIEKOMPETENCJĘ przedszkolanki, która NIE
            potrafi zapanować nad bardziej agresywnymi dzieciakami. Myślę, że trzeba
            pogadać z dyrektorką i konkretnie też z rodzicem tego najbardziej niegrzecznego
            dziecka. Ale NIE demonizować, ze to aż zorganizowane PRZEŚLADOWANIA.
          • mallard Re: agresor 26.04.06, 13:29
            kalii napisała:

            a nauczycielce powiedziałam,
            > że biorę odpowiedzialność na siebie

            Bzdura! Za bezpieczeństwo dzieci, w tym za dopuszczenie do dziecka obcej
            kobiety, stosującej wobec niego pogróżki, odpowiada zawsze przede wszystkim
            nauczycielka!
            • mallard Re: agresor 26.04.06, 22:09
              mallard napisał:

              > kalii napisała:
              >
              > a nauczycielce powiedziałam,
              > > że biorę odpowiedzialność na siebie
              >
              > Bzdura! Za bezpieczeństwo dzieci, w tym za dopuszczenie do dziecka obcej
              > kobiety, stosującej wobec niego pogróżki, odpowiada zawsze przede wszystkim
              > nauczycielka!
              >
              Dodam jeszcze tyle, że pani rzeczywiście jakaś bezwolna, jeśli pozwala
              wyprowadzać sobie dziecko z sali, -to absolutnie niedopuszczalne!
        • olamka1 Nigdy nie uwierzę... 26.04.06, 11:08
          Słuchaj, ja NIGDY nie uwierzę, ze malutkie dzieci mogą w sposób ZORGANIZOWANY
          kogoś tępić, upodlać, katować psychicznie, tworzyć NIEDOSTĘPNE klany itp. A na
          tym polega "FALA". Używasz po prostu NIEADEKWATNEGO słowa do zaistaniałego
          problemu. Cy to w Polsce czy w Niemczech - dzieci są podobne. Z Twojego postu
          można by wnioskować, że Twoje dziecko znalazło się w środowisku zdominowanym
          przez PSYCHOPATYCZNYCH BRZDĄCÓW zdolnych do TERRORU PSYCHICZNEGO smile
    • jusow Wybacz, ale zupełnie Ci NIE wierzę... 26.04.06, 12:10
      Chyba pomyliłeś-pomyliłaś środowiska: przedszkole to NIE wojsko a
      przedszkolanki to NIE nieudolni dowódcy nie umiejący sobie poradzić ze
      zjawiskiem gnębienia młodszych roczników!!!
      Uważam, że sytuacja którą opisujesz nie jest OBIEKTYWNYM oddaniem
      rzeczywistości. Już chyba ktoś ci tutaj i słusznie wyjaśnił, że przedszkolaki
      NIE są w stanie przeprowadzać zorganizowanej działalności tępienia słabszych.
      Przesadzasz po prostu. plus po prostu NIE wierzę, że mogą istnieć kompletnie
      BEZRADNE i NIEUDOLNE przedszkolanki które całej sytuacji BIERNIE się
      przyglądają!!! I ż sytuacja jest tak skrajna, że to Ty musiasz wziąć sprawę w
      swoje ręce. Nie znam Cię, ale typuję, że z problemu kilku agresywniejszych
      dzieci w grupie stworzyłeś problem AŻ "Fali" gnębienia Twojego dziecka. Być
      może należysz do tych rodziców, którzy postrzegają cały świat zewnętrzny jako
      potencjalnego WROGA swojego dziecka, który chce je skrzywdzić. Po prostu trudno
      uwierzyć, że sytuacja jest tak ekstremalna jak piszesz a przedszkolanki
      wszystko widzą, ale są bierne. Raczej to ty wyolbrzymiasz sytuację ...
      fala... smile
      Wiele rodziców zbyt nerwowo reaguje na samą myśl, że ich dziecko jest "samo" w
      przedszkolu, zdane tylko na siebie i bez ich ochronnego parasola. A przedszkole
      to przecież pierwsza szkoła życia dla maluszka, który uczy się w nim relacji
      międzyludzkich. A że są tarcia... to normalne. Tak jak w stadzie młode wilczki
      szarpią się między sobą i zdobywają ostrogi na dorosłe życie smile
      Nie wierzę po prostu, że przedszkolanki mogą być az tak bezradne i WAGĘ
      sytuacji dostrzega tylko autor postu... .
    • nrg67 Do Olamki i Jusow 26.04.06, 12:45
      Dzieki.
      Zwracam uwage na drobiazgi:
      w swoim poscie poprosilem forumowiczow o rade. W odpowiedziach, ktore
      wpisujecie (bardzo obfitych) nie ma nawet cienia rady praktycznej. zamiast tego
      jest tam w kazdym slowie i zdaniu proba przekonania mnie, ze mam cos nie w
      porzadku z glowka i ze mi sie wydaje. Pytanie: po co marnujecie na mnie tyle
      czasu, skoro nic konkretnego nie macie do powiedzenia poza stwierdzeniem ze to
      mnie sie wydaje i ze przesadzam?
      druga sprawa: jak sie to samo zdanie powtorzy 10 razy i jeszcze niektore slowa
      napisze CAPS LOCKIEM to wcale nie znaczy, ze sie jest bardziej przekonywajacym.
      Jak sie w jednym poscie cztery razy powtarza katetgoryczne slowa typu "nie mam
      watpliwosci" "wiem na pewno" - tez nie nie zyskuje na wiarygodnosci. Raczej
      wychodzi sie na osobe hem... nie mam lepszego slowa: zarozumiala i przekonana o
      wlasnej genialnosci. Ja rad takich osob nawet nie zamierzam sluchac - ale na
      pewno znajda sie chetni wink
      Ten sposob mowienia.. ten CAPS LOCK ... czy autorzy/autorki do ktorych sie
      zwracam nie sa przypadkiem same nauczycielkami albo przedszkolankami i to
      takimi z duzym stazem? tzn takimi, ktore juz sie nauczyly ze one ZAWSZE wiedza
      LEPIEJ od dziecka, a rodzice to tylko przeszkadzaja i zawraqcaja glowe?
      A teraz merytorycznie: wiem ze slow Fala kojarzy sie z wojskiem. Uzylem go
      celowo. Slowo "Fala" to dla mnie wiecej niz tylko rytualy wojskowe. Fala to
      kazdy nieformalny system ustalania hierarchii w grupie i tworzenia systemu
      dominacji.
      Mozecie pisac, ze przedszkolaki "NIE SA W STANIE..." a jednak fakty sa takie:
      moj syn wieczorem opowiadajac o przedszkolu w pewnym momenci mowi: ale jutro
      juz sie nie bede bawil z Michalem.
      A na pytanie "dlaczego?" odpowiada "Bo marcin mi nie pozwala". Na zdziwione
      pytanie, z jakiej racji Marcin moze albo i nie moze na cokolwiek pozwalac czy
      nie pozwsalac opowiada, ze: w przedszkolu jest specjalna banda i Marcin jest
      szefem; ze nie wolno o tym mowic cioci i ze mamy swoje znaki porozumiewawcze; -
      jak dotad jest smiesznie, prawda?
      Tyle, ze potem nagle sie okazuje, ze "ja sie tego Marcina boje, bo on jest taki
      straszny"; Marcin w zeszlym tygodniu chcial jedna z zabawek Michala, Michal mu
      nie dal i teraz Marcin go za to wykluczyl z bandy; sam sie z nim nie bawi i nam
      tez nie pozwala;
      Kieyd probowalem mu tlumaczyc, zeby sie paplaniem Marcina nie przejmowal,
      powiedizal: co ty, ja wczorja zlamalem zakaz i sie bawilem z Michalem, to potem
      Marcin mi kazal usiasc przy stole i siedziec bez ruchu za kare, bo jak nie, to
      by mnie tez wyrzucil z bandy; a pani przedszkolance nie wolno sie skarzyc, bo
      za to tez wyrzuca za bandy;
      Mozna uznac, ze to wymysly dziecka. Tyle, ze ja dzien po tej rozmowie z malym
      spotkalem mame Michala ktora mi sie poskarzyla: 'a wie pan, jakos ostatnio
      Michal nie chce chodzic do przedszokla, nawet plakac zaczal rano. Ale nie chce
      powiedziec, o co chodzi".
      Dla ulatwienia dodam, ze dzieci sa zmuszane do oddawania zabawek Marcinowi i to
      na zawsze. Oraz ze w przedszkolu niedawno pojawil sie nowy chlopiec -
      przedszkole jest prywatne i zgodzilo sie przyjac za darmo jedno dziecko z
      rodziny dysfunkcjnej w porozumieniu z opieka spoleczna; dziecko jest wesole,
      mile, moj syn go bardzo lubi; i teraz wlasnie ten chlopiec jest uznany za
      glownego wroga bandy, nie wolno sie z nim bawic; dziecko jest ostracyzowane i -
      tak, to prawda - dreczone przez rowiesnikow;
      na forum szukam rady nie dlatego, ze sie boje o swojego syna(On sobie radzi)
      ale dlatego, ze mi zal glownie tego chlopca z ubozszej rodziny; poza tym nie
      chce, zeby moje dziecko uczylo sie takich zachowan - ze z biedniejszym nie
      wolno sie bawic, ze ktos mu moze czego zakazac i td .
      Podsumowujac: w przedszkolu dziala grupa, stworzona i dowodzona przez dziecko,
      ktore jest ewidentnie neurotyczne, zamkniete w sobie, nastawione na relacje z
      ludzmi oparte na strachu i dominacji; nie umie sie kolegowac, tylko dyrygowac
      albo sluchac rozkazow; tworzy rytual, system kar, okresla kogo przyjmie a kogo
      wyrzuci z grupy (nie ma regul, jest tylko jego wola i chec albo niechec);
      dzieci sie go boja, podporzadkowuja sie; godza sie na "testy wiernosci" tzn. na
      polecenie przywodcy robia rzeczy zabronione, aby scementowac swoja wiez z
      grupa;
      te pojecia rodem z podrecznika kryminologii i pedagogiki penitencjarnej brzmia
      smiesznie w zestawienieu z naszym slodkim wyobrazeniem przedszkola, ale moze
      macie jakis pomysl: jesli tego nie bede nazywala "fala", to jak to nazwac? Bo
      niewinne zabawy to juz na pewno nie sa
      t
      • jusow A więc jednak NIE fala :) Ufffffffffffffffffffff.. 26.04.06, 12:59
        Chodzi o JEDNO dziecko.
        No.
        W takim razie moim zdaniem problem jest do rozwiązania:
        1. Rozmowa z rodzicami tego chłopca. Na pewno można ich spotkać podczas
        odbierania dziecka z przedszkola i poprosić o rozmowę. Albo natychmiastową ale
        lepiej się umówić na spotkanie
        2. Spokojnie raz jeszcze przedstawić problem przedszkolankom
        3. Porozmawiać z innymi rodzicami
        4. Poprosić o wyznaczenie zebrania rodziców przez przedszkolanki i oficjalnie
        na zebraniu poruszyć ten temat.
        5. Czy macie może listę nr telefonów rodziców dzieci? U nas jest coś takiego (w
        celach bezproblemowych kontaktów, jeśli np. dziecko chce zaprosić kolegę do
        domu...) - wtedy też możesz podzwonić po rodzicach, jeśli mają podobne
        problemy, możecie zorganizować spotkanie...
        Reasumując: ROZMAWIAĆ! Problem musi ZAISTNIEĆ - wyjść z ukrycia.
        Bo rada typu: zmienić przedszkole to schowanie głowy w piasek. Masz rację, że
        dziecko NIE powinno tak wcześnie mieć do czynienia z "chorymi" układami.
        Pocieszam się, ze chodzi tu o jednego "neurotycznego" chłopca. Uważam, że
        powinieneś zasugerować też np. przedszkolance przeprowadzenie działań
        DYSKWALIFIKUJĄCYCH przywódstwo owego dziecka: na zasadzie zabaw np. parami -
        przemieszanie akcntów czy oczywiście "pogadanek"... przde wszystkim nalezy
        problem wydobyc na światło dzienne!!! I rodzice owego Marcina muszą byc
        POINFORMOWANI. Powiedz im po prostu to wszystko co napisałeś tutaj!
      • olamka1 Robić można tak: 26.04.06, 13:14
        Przede wszystkim kokretnie porozmawiać z dyrekcją przedszkola. Że ów Marcin
        wymyślił sobie "bandę" i dzieci są według niego klasyfikowane według
        przynależności do niej lub nie. Przedszkolanki muszą o tym wiedzieć i w swoich
        działaniach zdeprecjonować przywódczą rolę Marcina. Muszą po prostu go
        zdetronizować w oczach grupy. Tylko muszą chceć to zrobić, oczywiście. Bo na
        szczęście w przypadku 6 letniego dziecka o takich zapędach nie będzie to aż
        rzeczą nie do przeskoczenia.
        Ty musisz porozmawiac z rodzicami tego Marcina. Być może nie są to
        żadne "potwory" i będzie dało się coś osiągnąć... .
        Plus wiesz co możesz zrobic:
        Zaproś do swojego domu kilka dzieci z przedszkola. Pod pretekstem np. imienin
        czy urodzin Twojego synka lub innej... coś wymyślisz. I przyjrzysz się wtedy
        temu Marcinowi. To w końcu tez tylko maluch. W najgorszym razie "ośmieszysz" go
        z pozycji własnego autorytetu przed innymi maluszkami i powinno zadziałać. Jak?
        typu kilka gier w których on nie będzie najlepszy... coś wymyślisz...
        Pocieszyło mnie, ze sytuacja dotyczy JEDNEGO "wredziolka" smile
        Gadaj z innymi rodzicami a oni niech też rozmawiają z własnymi dziećmi. Powinno
        zadziałać.
    • arielka761 Re: Winne przedszkolanki? 26.04.06, 15:58
      To,ze przedszkolanka nie moze krzyczec,szarpac i bic wiedza wszyscy.Nikt
      natomiast nie wie,ze w dzisiejszych czasach przedszkolance tak na prawde nie
      wolno nic.Kilka historyjek z przedszkola mojego dziecka:
      1.piecioletnie dziecko w szatni do pani-zaloz mi buty!-zaloz sam,potrafisz-ty
      mi zaloz-jak nie zalozysz nie wyjdziesz z nami-nie masz prawa mnie zostawic!(no
      jasne,ze nie ma)
      2.Jas przylozyl Stasiowi tak,ze poszla krew z nosa.Pani-zobacz,co zrobiles!
      Czemu go bijesz?-dziecko obserwujace:nie wolno krzyczec na dzieci.Powiem
      mamie,a ona powiedziala,ze wtedy przyjdzie i nakrzyczy na ciebie!
      3.Pani:kochani,a Mikolaj patrzy na was i mysli komu da prezenty,a komu rozge,oj
      Adam....Nazajutrz Adam tlumaczy koledze:wiesz,mama powiedziala,ze pani klamie
      bo Mikolaj do kazdego dziecka przyjdzie.Itd,itd...
      Wszystko tak na prawde zalezy od rodzicow.i uwazam,ze trafionym pomyslem jest
      nawiazanie kontaktu z rodzicami innych "ofiar"i rozmowa z rodzicami agresora.
      Rodzicom dzieci "idealnych" polecam "Szkole bez tajemnic" w TVN.
      Rodzicow rozsadnych pozdrawiam.
    • olga721 Re: Fala w przedszkolu!! 27.04.06, 08:59
      Cieszę się, że ktoś poruszył ten problem. Niestety on rzeczywiście istnieje.
      Mam 5-letniego synka w niepublicznym przedszkolu. Może nie ma tam
      zorganizowanej grupy ale jest jeden chłopiec, który zastrasza inne dzieci. Np.
      mojemu dziecku kazał wziąć na siebie winę za to, że tamten porozrzucał zabawki,
      kazał robić mojemu dziecku to, co mu tamten karze, bo jak nie to.....
      1. on ma w domu pokemony, które zabierze ze sobą do przedszkola i one załatwią
      mojego syna,
      2. mój syn za karę nie będzie mógł się z nikim bawić tylko będzie musiał
      siedzieć na dywanie cały dzień,
      3. w ogóle moje dziecko nie wyjdzie z przedszkola bo za karę nikt po niego
      dzisiaj nie przyjdzie.
      Nie wiem czym go jeszcze straszył ale tego napewno moje dziecko sobie nie
      wymyśliło.
      To tak apropos do tych co nie wierzą, że w przedszkolach istnieje fala, przemoc
      itp., itd.
      • magda.evie.zoe Re: Fala w przedszkolu!! 27.04.06, 13:17
        a rodzic traktuje to tak poważnie, jakby sam wierzył w te pokemony ....

        ludzie, pamiętacie jak sami byliście dziećmi? nie pamiętacie
        takich 'szefów/szefowych'? Bo ja pamiętam... Wystarczy też oglądać z dziećmi
        dobranocki, żeby w telewizji zobaczyć podobną postawę - np. Królik z Kubusia
        Puchatka (pamiętacie, jak wymyślił że Kangurzycy i Maleństwa trzeba się
        pozbyć?). Była też na MiniMini podobna historyjka o bandzie, chyba o Babarze
        (słoniu)?

        Myślę, że odpowiednio mądra opowieść + komentarz rodzica najbardziej pomoże
        dziecku uporać się z tym problemem. Nie znaczy to, że samo zostanie szefem
        bandy i będzie rozkazywać innym - każdy ma inną rolę w grupie i dobrze, jeśli
        akceptuje siebie takim jaki jest. Wśród dorosłych też są tacy dominatorzy, co
        to wszystkim urządzają życie i wiedzą najlepiej - i jak ich traktujemy?
        Oczywiście nie każdy potrafi postawić się wprost takiemu tyranowi - ale za jego
        plecami można nadal robić swoje, można odejść na bok i nie słuchać.
        • olamka1 :) no właśnie!!! 28.04.06, 12:27
          magda.evie.zoe napisała:
          ... a rodzic traktuje to tak poważnie, jakby sam wierzył w te pokemony ....

          Też mam często uczucie, ze rodzice niejednokrotnie naprawdę przesadzają. Teraz
          non stop się trąbi o super wrażliwej psychice dziecka, o znęcaniu się
          psychicznym itp. I wtedy problem jakiegoś małego przywódcy w przedszkolu rasta
          do niebotycznych rozmiarów. I wydaje się nam jakie to potworne szkody poniesie
          nasza Córeczka czy synek poprzez kontakty z nim... . Często to PRZESADA. Po
          prostu. Moja Córka też niejdnokrotnie wraca z przedszkola z hasłami typu: Nie
          mogę iść dzisiaj na plac zabaw bo Paula mi zabroniła... .
          Wtedy TŁUMACZĘ po raz kolejny już raz, że Paula NIE może jej czegokolwiek
          zabronić itp. bla...bla... bla...
          Ale ludzie, nie róbmy problemu z tego, że owa przykładowa Paula jest odchyloną
          psychopatą mającą zgubny wpływ na moje dziecko czy przez swoje terroryzowanie
          WYPACZA psychikę innych maluszków! Ja traktuję to jako naukę przez moją
          córkę "sztuki życia" i przeforsowywania własnego zdania smile Podpowiadam
          przykładowe odpowiedzi na te czy inne "tyranizowania"... . Przyznam, ze często
          też mnie to denerwuje, bo odczuwam jakby żal, że moje WRAŻLIWE dziecko musi
          zmagać się z jakimś małym despotą ("jak mi nie dasz tej kredki to nie będę się
          z tobą bawiła na spacerku... "..."ja miałam roczek i już jeździłam na rowerku
          bez kólek pomocniczych a ty nie umiesz to ja się z Tobą nie bawię... ")Myślę,
          ze powinniśmy takie sytuacje traktować nie aż tak śmiertelnie poważnie. W końcu
          nasze dzieci muszą nauczyć się, ze świat na zewnątrz to nie tylko sami
          milusińscy ludzie, którzy go kochają nad życie... . Niestety...
          • mallard Olamaka przybij piątkę! :) n/t 28.04.06, 16:27

            • mallard Sorry! Olamka! :):):) n/t 28.04.06, 16:28

              • emka13 Do Ołamki, Mallarda i autora wątku 28.04.06, 18:37
                Tym razem (to do Mallarda) zgadzam sie z Tobą i Ołamką. Poza tym opisana
                sytuacja jest złozona co najmniej z 3 watków:
                - pierwszy to problem dziecka wysoko stojacego w hierarchii grupy (przywódca)i
                jego niedobrych (z punktu widzenia innych) sposobów zdobywania uznania i władzy
                - drugi to problem rodzica, który twierdzi, ze jego syn poradzi sobie w tej
                sytuacji, ale szkoda dziecka z ubogiej rodziny
                - trzeci, to problem ubezwłasnowolnienia nauczycielek pracujacych w prywatnych
                przedszkolach przez rodziców dzieci (o czym nikt tutaj słowem nie wspomniał,a
                co znam z opowiadań kolezanek pracujacych w prywatnych przedszkolach.
                Oczywiscie sa wyjatki).
                A więc którym problemem mamy sie zająć?
                pozdrawiam emka
    • to_ja76 Re: Fala w przedszkolu!! 28.04.06, 19:15
      a możecie pisać w jakich przedszkolach dochodzi do tego rodzaju incydentów, mi
      pewnie ułatwiłoby to decyzję o posłaniu bądź też nie tam mojego dziecka,
      • kate8025 Re: Fala w przedszkolu!! 28.04.06, 19:29
        A ja dla spotkałam się z sytuacja, że ziecko taki mały agresor zostało z przedszkola prywatnego "wyrzucone"...
        Rodzice innych dzieci tak bardzo sie skarżyli, że dyrektorka powiedziała rodzicom, że niestety muszą swoje dziecko zabrać, bo inni sobie nie życza takiego dziecka nękającego inne dzieci...
        • mama_kotula Re: Fala w przedszkolu!! 30.04.06, 16:21
          kate8025 napisała:

          > A ja dla spotkałam się z sytuacja, że ziecko taki mały agresor zostało z przeds
          > zkola prywatnego "wyrzucone"...
          > Rodzice innych dzieci tak bardzo sie skarżyli, że dyrektorka powiedziała rodzic
          > om, że niestety muszą swoje dziecko zabrać, bo inni sobie nie życza takiego dzi
          > ecka nękającego inne dzieci...

          Jeśli to było w przedszkolu prywatnym, to zrozumiałe. Łatwiej usunąć jedno
          problemowe dziecko (i jedną miesięczną opłatę), niż narazić się na utratę
          kilkorga, które zostaną zabrane na życzenie rodziców, ponieważ są przez takiego
          agresora terroryzowane. Czyli jak zawsze, chodzi o kasę, a nie jakieś zawiłości
          psychologiczne.
    • kate8025 Do nrg67 28.04.06, 19:32
      A w jaki sposób przejkawia się ta agresja?
      I w jaki sposób przejawia się nieudolniość wychowawczyń?
      czy one nie reagują kiedy np. jedno dziecko buke inne?
      A co na to dyrekcja? też jest nieudolna?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka