Dodaj do ulubionych

podawanie tabletek w przedszkolu

12.06.06, 17:14
czy w Waszych przedszkolach wolno nauczycielce podawać tabletki dzieciom???
chodzi mi konkretnie o przypadek podania aviomarinu lub podobnego.dzieci jadą
na wycieczkę i o ile rano mogę podać ja to już z powrotem jest problem bo
pani nie wolno.Co to może być za przepis-wewnętrzny wymysł p.dyrektor czy tak
jest wszędzie?
Obserwuj wątek
    • rubi21 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 12.06.06, 18:03
      u nas też tak jest, nauczyciel w żadnej placówce - złobek, przedszkole, szkoła -
      nie moze podac leków.
      • marciszonka Re: podawanie tabletek w przedszkolu 12.06.06, 19:42
        Może, może ale nie takie leki. W przypadku chorób przewlekłych, z podkładką w
        postaci wyraźnego zaświadczenia lekrza co do konieczności i dawkowania.
        Także rozsądnie.
        Może Wam się to wydawać dziwne, ale jedno dziecko na wspomniany aviomarin
        reaguje ok, a drugie ma o nim drgawki. I wcale się nie dziwię, ze na własną
        odpowiedzialność, bez zalecenia lekarza, panie tego nie podają.
    • dorcia1234 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 12.06.06, 20:14
      a u nas podpisywali rodzice zgode na podanie aviomarinu podczas wycieczki. kto
      nie wyrazil zgody temu nie podali
    • scher Re: podawanie tabletek w przedszkolu 12.06.06, 21:57
      beata985 napisała:

      > dzieci jadą na wycieczkę i o ile rano mogę podać ja to już z powrotem jest
      > problem bo pani nie wolno.

      Jest to głupawy wymysł pracowników kuratoriów, że nie wolno. Tak zastraszyli te
      biedne nauczycielki, że te się boją własnego cienia.

      Na żądanie rodziców to nawet _trzeba_ podać w razie czego lekarstwo.

      Sz.
      • ariana1 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 12.06.06, 22:32
        Ale mądrości!! Ja jestem nauczycielką i nie czuję się zastraszona przez
        kuratorium z tego powodu. Przeciwnie, nawet sama dyrekcja nic by u mnie nie
        wskórała próbując namówić mnie na podanie leku dziecku na żądanie rodziców. To
        jest ogromna odpowiedzialność za życie i zdrowie CUDZEGO dziecka szanowny
        mądraliński (a). U nas na wycieczkę jedzie zawsze pielęgniarka i ona zajmuje
        się podawaniem leków w obie strony.
        • mallard Re: podawanie tabletek w przedszkolu 12.06.06, 23:31
          Racja Ariana, -wszystko jest fajne i oczywiste, dopóki sie nic nie stanie...
          A Szer jest "ten"
          Pozdro.
        • scher Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 08:17
          ariana1 napisała:

          > Ale mądrości!! Ja jestem nauczycielką i nie czuję się zastraszona przez
          > kuratorium z tego powodu. Przeciwnie, nawet sama dyrekcja nic by u mnie nie
          > wskórała próbując namówić mnie na podanie leku dziecku na żądanie rodziców.

          To w niektórych przypadkach znaczy, że źle sprawujesz opiekę nad powierzonym ci
          dzieckiem.
          Mojego syna kiedyś bardzo rozbolała w przedszkolu głowa. Zdarzało mu się to i w
          domu, mieliśmy na te okazje taki syropek przeciwbólowy, dostępny w aptekach bez
          recepty. Pani zadzwoniła do mnie, że dziecko cierpi. Ja na to, że przyjechać
          nie mogę, bo jestem 200 km stąd. - Niech pani coś poda. - Nie mam, poza tym nie
          mogę. - Dobrze, żeby zwolnić panią z odpowiedzialności, zadzwonię do sąsiadki,
          ona weźmie od nas ten syropek (ten, który dostawał w domu!) i przyniesie do
          przedszkola. Proszę podać dziecku.
          Nie podała. Wolała patrzeć na cierpienie dziecka.

          Gdyby sprawa była większego kalibru, pani ta mogłaby odpowiadać za
          niedopełnienie prawnego obowiązku opieki nad moim dzieckiem.

          > To jest ogromna odpowiedzialność za życie i zdrowie CUDZEGO dziecka szanowny
          > mądraliński (a).

          Czy ty naprawdę uważasz, że podanie leku dziecku, nad którym sprawujesz
          bezpośrednią opiekę, na wyraźne żądanie _rodziców_, powoduje _twoją_
          odpowiedzialność za skutki uboczne tych leków?

          > U nas na wycieczkę jedzie zawsze pielęgniarka i ona zajmuje się podawaniem
          > leków w obie strony.

          Chyba że jest pielęgniarka.

          Sz.
          • beata985 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 10:46
            ano właśnie chodzi o sporadyczne podanie tabletki na wyrazne żądanie,prośbę
            rodzica,tedy chyba odpowiedzialny jest rodzic skoro wydał takie upoważnienie-na
            tyle chyba każdy zna swoje dziecko i wie co podać a czego nie.Dzw\iwne to dla
            mnie,bo panie chcą,żeby dzieci jeżdziły,no ale jak ?
            dopóki wycieczki są na krótkich dystansach to jeszcze ale tu chodzi o
            przejechanie ok 50 km a to juz duzy problem dla mnie i stres do dziecka bo wie
            czym to grozi.
            BeznadziejasadO pielęgniarce zapomnij.Kto by sie tam przejmował jednym dzieckiem
          • ariana1 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 17:45
            Skoro sasiadka mogła przyjść do przedszkola i przynieśc ten syrop na twoje
            ŻĄDANIE, to równie dobrze mogła go sama podac dziecku. Prawda? Albo powinna
            zabrać je z przedszkola w twoim imieniu, skoro tak cierpiał, jak piszesz.
            Strasznie komplikujesz sprawy. I oczywiście pani jest winna, bo dziecko PRZEZ
            NIĄ cierpiało. Co za bzdury! Ty mozesz podawac dziecku tony leków bez recepty,
            ale obca osoba nie może. Nie rozumiesz różnicy? A o jakim obowiązku prawnym ty
            mówisz? Opiekunem prawnym swojego dziecka jesteś ty a nie nauczycielka. Jeśli
            sytuacja jest podbramkowa, to powinnas odebrać dziecko z przedszkola i wyjaśnić
            sytuację bólów głowy. Jesli ciebie nie ma a dziecko umiera z tego bólu, to
            wzywam pogotowie i matka dostaje rachunek.
            Ja sama w zyciu bym się nie zgodziła,zeby pani podawała leki mojemu dziecku w
            przedszkolu. O pomyłkę nietrudno jak się ma 24 ruchliwych, hałaśliwych brzdąców
            pod opieką.
            • scher Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 17:58
              ariana1 napisała:

              > Skoro sasiadka mogła przyjść do przedszkola i przynieśc ten syrop na twoje
              > ŻĄDANIE, to równie dobrze mogła go sama podac dziecku.

              Sugerujesz, że rodzice bardziej liczyć mogą na opiekę ze strony niefachowej
              sąsiadki bez przygotowania pedagogicznego niz na opiekę wykwalifikowanego
              nauczyciela?

              > Strasznie komplikujesz sprawy.

              To ty komplikujesz. Powinnaś podać lek na wyraźną prośbę rodzica i nie robić
              zbędnych problemów.

              > I oczywiście pani jest winna, bo dziecko PRZEZ NIĄ cierpiało.

              Tak. Pani nie dopełniła obowiązku opieki nad moim dzieckiem.

              > Ty mozesz podawac dziecku tony leków bez recepty, ale obca osoba nie może.

              Nie ma w przepisach takiego zakazu to po pierwsze.
              Sąsiadka też jest obcą osobą to po drugie. Czemu ona może?

              > A o jakim obowiązku prawnym ty mówisz? Opiekunem prawnym swojego dziecka
              > jesteś ty a nie nauczycielka.

              Mowa nie o opiekunie prawnym, ale o opiece bieżącej. Nauczycielka sprawuje
              takową i jest to jej prawny obowiązek, żeby robić to z maksymalną starannością.

              > Jeśli sytuacja jest podbramkowa, to powinnas odebrać dziecko z przedszkola

              Byłem 200 km dalej.

              > Jesli ciebie nie ma a dziecko umiera z tego bólu, to wzywam pogotowie i matka
              > dostaje rachunek.

              Jaki rachunek? Co ty opowiadasz?

              Sz.
              • aka10 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 19:34
                Dziecko,ktore cierpi ma byc odebrane z przedszkola,a nie faszerowane lekami na
                recepte,czy tez bez.Przedszkole powinno miec w papierach dziecka wpisane
                minimum dwie osoby oprocz rodzicow,do ktorych w kazdej chwili bedzie mozna
                zadzwonic,jesli bedzie taka potrzeba (goraczka,zlamana noga,wstrzas mozgu itp).
                Ja bolu glowy nie uwazam za przypadlosc,ktora trzeba natychmiast traktowac
                lekami,a juz na pewno nie w przedszkolu.Lepiej dac sie dziecku polozyc i
                odpoczac pol godziny.Pozdrawiam.
                • aka10 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 21:48
                  I jeszcze cos.Powiedzmy,ze ktos z personelu-na Twoje wyrazne zyczenie-poda
                  dziecku preparat z np. aspiryna i dziecko "nabawi sie" zespolu Reyana z
                  wymiotami,utrata swiadomosci , wysoka goraczka,uszkodzeniem komorek mozgu i
                  watroby? Scenariusz najgorszy z najgorszych chyba,ale KTO wtedy bedzie
                  odpowiadal za podanie leku????? Wlasnie dlatego bardzo dobrze,ze personel
                  przedszkolny lekow nie moze podawac.Pozdrawiam.
                  • scher Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 22:05
                    aka10 napisała:

                    > I jeszcze cos.Powiedzmy,ze ktos z personelu-na Twoje wyrazne zyczenie-poda
                    > dziecku preparat z np. aspiryna i dziecko "nabawi sie" zespolu Reyana z
                    > wymiotami,utrata swiadomosci , wysoka goraczka,uszkodzeniem komorek mozgu i
                    > watroby? Scenariusz najgorszy z najgorszych chyba,ale KTO wtedy bedzie
                    > odpowiadal za podanie leku?

                    Przecież nie nauczycielka.

                    Sz.
                    • aka10 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 22:08
                      Latwo sie mowi teoretycznie.Jesli jednak mialbys walczyc o odszkodowanie dla
                      dziecka na rehabilitacje i zapewnienie godziwego bytu do konca zycia,to wcale
                      nie jestem taka pewna,czy bys cala wine wzial na siebie.
                      • scher Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 23:42
                        aka10 napisała:

                        > Latwo sie mowi teoretycznie.Jesli jednak mialbys walczyc o odszkodowanie dla
                        > dziecka na rehabilitacje i zapewnienie godziwego bytu do konca zycia,to wcale
                        > nie jestem taka pewna,czy bys cala wine wzial na siebie.

                        A co to ma do rzeczy, czy wziąłbym winę na siebie? Ważne jest to, że w świetle
                        wyjaśnień nauczycielki nie byłbym w stanie udowodnić winy JEJ.
                        Poza tym w sądzie zeznawałbym jako świadek - zobowiązany do mówienia prawdy pod
                        odpowiedzialnością karną. Nauczycielka też pewnie przedstawiłaby jakiegoś
                        świadka albo inny dowód na poparcie swojej wersji wydarzeń. Wystarczy do
                        uniewinnienia.

                        Sz.
                        • sabada1 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 14.06.06, 17:27
                          ha,ha....
                          • scher Re: podawanie tabletek w przedszkolu 15.06.06, 14:24
                            sabada1 napisała:

                            > ha,ha....

                            Co cię tak śmieszy?

                            Sz.
                • scher Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 22:03
                  aka10 napisała:

                  > Dziecko,ktore cierpi ma byc odebrane z przedszkola

                  Nawet jak ojciec jest 200 km dalej? Przefrunąć ma?

                  > Przedszkole powinno miec w papierach dziecka wpisane minimum dwie osoby
                  > oprocz rodzicow, do ktorych w kazdej chwili bedzie mozna zadzwonic,
                  > jesli bedzie taka potrzeba

                  A to znowu co za wymysł? Jakaś podstawa prawna na to jest?

                  > Ja bolu glowy nie uwazam za przypadlosc,ktora trzeba natychmiast traktowac
                  > lekami

                  Bóle były uporczywe i miałem prawo oczekiwać, że pani na moją prośbę syropek
                  poda i ból uśmierzy.
                  Moja prośba, moja odpowiedzialność. Nie nauczycielki, która boi się, z tego
                  wynika, własnego cienia.

                  Sz.
                  • aka10 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 22:15
                    Dla dobra Twego dziecka i wlasnego komfortu psychicznego chyba jednak
                    dobrze,jak w przedszkolu beda wiedziec,do kogo dzwonic,jak Ty jestes 200 km od
                    domu,a dziecko ma np 42 stopnie goraczki.Nie uwazasz?
                    A jak sam np. zawalu dostaniesz,to dziecko ma nocowac w przedszkolu?
                    Czasem lepszy zdrowy rozsadek niz podstawy prawne (choc moze i sa takowe,nie
                    wiem).Pozdrawiam.
                    • scher Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 23:38
                      aka10 napisała:

                      > Czasem lepszy zdrowy rozsadek niz podstawy prawne (choc moze i sa takowe,nie
                      > wiem).

                      I tak tylko ze zdrowego rozsądku wyszło ci, że muszą być koniecznie minimum
                      dwie te osoby oprócz rodziców? Ciekawe.

                      Sz.
              • ariana1 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 19:50
                scher napisał:
                > Sugerujesz, że rodzice bardziej liczyć mogą na opiekę ze strony niefachowej
                > sąsiadki bez przygotowania pedagogicznego niz na opiekę wykwalifikowanego
                > nauczyciela?

                Sorry, ale brednie opowiadasz. Co ma przygotowanie pedagogiczne do podawania
                leków???????
                > To ty komplikujesz. Powinnaś podać lek na wyraźną prośbę rodzica i nie robić
                > zbędnych problemów

                Rodzice mają często nierealne wymagania oraz tendencję do obarczania winą
                wszystkich oprócz siebie.

                > Tak. Pani nie dopełniła obowiązku opieki nad moim dzieckiem.

                Buhahahahahahahahahaha!!!!!!!!


                > Jaki rachunek? Co ty opowiadasz?

                Rachunek za nieuzasadnione wezwanie. Bo matka powinna zadbać o zdrowie swojego
                dziecka i je odebrać z przedszkola w razie choroby. A ja nie może ona, to
                sąsiadka wink))))
                • ariana1 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 19:51
                  Załamka! Dobrze,ze ja mam normalnych rodziców w pracy.
                • robalrobal Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 21:30
                  Bzdura z tym rachunkiem za "nieuzasadnionym wezwaniem". Mój brat pracuje w Centrum Interwencji Kryzysowej i m.in. odbiera telefon 112. Zanim połączy się z pogotowiem zbiera dokładny wywiad o chorym. Nikt do zwykłego bólu głowy karetki nie wyśle. A jeśli juz nawet zdaży się jakieś nieuzasadnione wezwanie to trudno. Nie odpowiada za to ani osoba wzywająca ani osoba przyjmująca zgłoszenie. Ludzki błąd i już. Wyjątkiem jest wezwanie do osoby niby chorej a naprawdę pijanej. Od niej rzeczywiście pieniążki próbuje sie odzyskać.
                • scher Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 21:59
                  ariana1 napisała:

                  > Rachunek za nieuzasadnione wezwanie.

                  Sorry, ale nie wiesz, o czym piszesz. Najpierw błędnie twierdzisz, że obca
                  osoba nie może podać dziecku leków (ale czemu sąsiadka może, już jednak nie
                  wyjaśniłaś), potem jeszcze jakieś rachunki za przyjazd karetki chcesz
                  wystawiać...

                  Ja jestem bardzo normalnym ojcem, ale chciałbym, żeby moje dziecko nie musiało
                  cierpieć bez potrzeby. Po to mieliśmy (sprawdzony wcześniej) syrop
                  przeciwbólowy w domu, żeby można było mu w bólu ulżyć.

                  Nauczyciel przedszkola nie tylko realizuje podstawę programową. Ma też
                  obowiązek - bardzo szeroko rozumianej - opieki.

                  Sz.
    • anek.anek Re: podawanie tabletek w przedszkolu 13.06.06, 23:19
      ja na szczęście nie miałam jeszcze takiej sytuacji, ale wiem jak teoretycznie by
      przebiegała.
      Nauczycielka dzwoni, że dziecko cierpi i bardzo boli je głowa. Jeśli nie mam
      możliwości przyjechania po dziecko ani wysłania nikogo w zastępstwie (a to
      drugie raczej nierealne) to proszę o podanie środka przeciwbólowego.
      Wybaczcie, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie poda dziecku w wieku
      przedszkolnym aspiryny! Informacje o uczuleniach wpisałam do karty przedszkolnej
      dziecka, wpisałam tam również to, że nie reaguje np. na panadol i pochodne
      paracetamolu, dobrze znosi natomiast ibufen. Podpisałam również zgodę na
      interwencję medyczną, jeśli więc dziecko bardzo źle sie czuje a nikt nie może
      natychmiast go odebrać, a jednocześnie przedszkole boi się podać na moje żądanie
      leków (chociaż w przypadku środka przeciwbólowego bez recepty to paranoja!),
      wówczas nauczyciel ma obowiązek wezwać lekarza. Kompletnie nie rozumiem.
      Moje dziecko przechodziło np. intensywną kurację rutinoscorbinem (ze zwględu na
      krwawienie z nosa). Przyniosłam do przedszkola listek tych witamin i bez żadnego
      pisemnego zlecenia lekarza wychowawczyni podawała je mojemu dziecku.
      W ubiegłym roku syn został dotkliwie pogryziony przez jakieś paskudne owady.
      Niestety na takie ugryzienia reaguje tak jak ja, czyli mocno puchnie, długo to
      schodzi. Przez kilka dni musiał dostawać Fenistil w kroplach, to lek na receptę!
      Wychowawczyni nie robiła problemu.
      Jak słusznie zauważono, to rodzic jest opiekunem prawnym i to on decyduje o
      takich sprawach biorąc na siebie tym samym pełną odpowiedzialność.
    • kajka_997 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 17.06.06, 13:08
      Pani wina jest,ze dziecko zostalo ugryzione przez grupowego lobuziaka,ze
      wrocilo glodne bo pani nie nakarmila,ze wymiotowalo w domu,bo pani kazala zjesc
      jeszcze jedna lyzke,ze podarlo rajstopki,ze zgubilo spineczke,ze inne dzieci
      popsuly mu zabawke za 200 zlotych,ktora przyniosl do przedszkola,ze ma czerwona
      pupke,bo pani nie dopilnowala zeby wytarl jak nalezy,ze zle trzyma lyzke,ze
      biegajac na placu zabaw przewrocil sie i skrecil noge....Nie wyobrazam sobie
      sytuacji w ktorej pani podala by tabletke,a dziecku cos by sie stalo!Mnie w tym
      roku dziecko zakrztusilo sie kompotem,zsinialy mu usta,mama nie zrobila
      przeswietlenia i skonczylo sie na zachlystowym zapaleniu pluc.Wina oczywiscie
      byla moja.Ta praca to cholerna odpowiedzialnosc!I wszystkim rodzicom
      napadajacym na panie zycze tylko tego,by kiedys mieli szanse popracowac w
      przedszkolu choc miesiac-moze wtedy by nas zrozumieli.
      Pozdrawiam
      • scher Re: podawanie tabletek w przedszkolu 17.06.06, 13:31
        kajka_997 napisała:

        > Nie wyobrazam sobie sytuacji w ktorej pani podala by tabletke, a dziecku cos
        > by sie stalo!

        Jak rodzic wyraźnie prosi, to trzeba podać.

        > Mnie w tym roku dziecko zakrztusilo sie kompotem,zsinialy mu usta,mama nie
        > zrobila przeswietlenia i skonczylo sie na zachlystowym zapaleniu pluc. Wina
        > oczywiscie byla moja.

        Tak? Zostałaś ukarana?

        Sz.
        • kajka_997 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 18.06.06, 16:03
          Jezeli kara mozna nazwac to,ze mama codziennie patrzy na mnie wilkiem i zegna
          sie ze swoim dzieckiem tak jakby je miala zobaczyc po raz ostatni(bo pani
          niedopilnuje i nie daj Boze zejdzie),to tak-zostalam ukarana.Podalabym(moze)
          gdybym dostala pisemne oswiadczenie rodzica,prosbe w stylu:dnia tego..prosze o
          podanie...leku...podpis...Nie wiesz chyba jacy ludzie sa teraz wredni.Slyszales
          o sprawie n-lki,ktora wiozac dziecko ze zlamana reka wlasnym samochodem ze
          szkoly do szpitala miala wypadek?Chciala pomoc,ulzyc.Dziecku praktycznie nic
          sie nie stalo,a ona dlugo ciagana byla po sadach przez jego rodzicow.
        • mallard Scher, 19.06.06, 10:33
          a ja Cię zapewniam, że Ty pierwszy potuptałbyś do sądu, gdyby Twoje dziecko
          zaksztusiłoby się panadolkiem podanym w przedszkolu na Twoje WYRAŹNE życzenie z
          odległości 200 km i nawet nie można by mieć o to specjalnych pretensji, bo
          uczuciowa wieź z dzieckiem sprawia, że człowiek jest nieobiektywny (ja również
          jestem rodzicem).

          Pozdro
          • scher Re: Scher, 19.06.06, 13:12
            Po pierwsze bym nie potuptał.
            Po drugie bym nie wygrał.

            smile

            Sz.
            • baszkas Re: Scher, 19.06.06, 15:11
              Moze ostatecznie bys i nie wygral, ale krwi bys zdazyl napsuc owej
              przedszkolance wloczac ja po sadachtongue_out
              • scher Re: Scher, 19.06.06, 15:47
                baszkas napisała:

                > Moze ostatecznie bys i nie wygral, ale krwi bys zdazyl napsuc owej
                > przedszkolance wloczac ja po sadachtongue_out

                No ale pracując, trzeba normalnie wykonywać swoje obowiązki, a nie nie robić
                nic, będąc sparaliżowanym strachem.

                Sz.
                • mallard Re: Scher, 19.06.06, 18:39
                  scher napisał:

                  > No ale pracując, trzeba normalnie wykonywać swoje obowiązki, a nie nie robić
                  > nic, będąc sparaliżowanym strachem.
                  >
                  > Sz.

                  1. Niezależnie od tego, czy masz rację, czy nie, to "dałeś obok"! Przecież
                  rozważamy właśnie Twoją hipotetyczną reakcję na działania pani przedszkolanki,
                  która NIE będąc sparaliżowana strachem i wykonujac służbowe obowiązki, podała
                  Twojemu dziecięciu syropek (panadol), a ono miało pecha zakrztusić się tymże.

                  2. Scher, Ty chyba jesteś z tych, co pojedli wszystkie rozumy? Jeśli nie, to
                  sorry wink

                  Pozdro.
                  • scher Re: Scher, 19.06.06, 19:01
                    mallard napisał:

                    > rozważamy właśnie Twoją hipotetyczną reakcję na działania pani
                    przedszkolanki,
                    > która NIE będąc sparaliżowana strachem i wykonujac służbowe obowiązki, podała
                    > Twojemu dziecięciu syropek (panadol), a ono miało pecha zakrztusić się tymże.

                    A skąd! Mówimy o strachu przedszkolanek i niepodawaniu leku nawet w przypadku
                    bólu i wyraźnej prośby rodzica.

                    > Jeśli nie, to sorry wink

                    smile

                    Sz.
                    • mallard Re: Scher, 20.06.06, 00:16
                      scher napisał:
                      > A skąd! Mówimy o strachu przedszkolanek i niepodawaniu leku nawet w przypadku
                      > bólu i wyraźnej prośby rodzica.

                      Scher, polecam przeczytanie ze zrozumieniem "podwątka", kóry zaczyna się od
                      mojego wpisu z 19.06, godz 10:33. Ewentualnie mogę "kawę na ławę".

                      Pozdr.
      • anek.anek Re: podawanie tabletek w przedszkolu 17.06.06, 21:54
        oj, teraz to mocno przesadziłaś. Co ma piernik do wiatraka? Jesli masz rodziców,
        którzy się awanturują i obwiniają o byle co to tylko mogę współczuć. Ale
        jednoczesnie powtórzę po raz kolejny: to rodzic jest opiekunem prawnym i to jest
        jego odpowiedzialność. Absurdalna jest sytuacja, w której dziecko źle się czuje
        i pomimo prośby rodzica nie dostaje leku dostępnego BEZ RECEPTY. Co robisz w
        takiej sytuacji Ty, jeśli rodzic nie moę przyjechać po dziecko? Pozwalasz mu
        cierpieć czy wzywasz lekarza?
        • kajka_997 Re: podawanie tabletek w przedszkolu 18.06.06, 16:07
          Popieram zdanie poprzednikow:musi byc ktos kto w razie czego bedzie sie mogl
          zjawic w placowce w ciagu powiedzmy godziny i zajac sie dzieckiem!Jesli nie ma
          takiej osoby wzywam pogotowie(w sytuacji,gdzie jestem w placowce sama,godz.17-
          17.30 i mam pod opieka kilkoro dzieci nie moge ich zostawic,by jednemu
          towarzyszyc w karetce,a stres takiego dziecka bedzie zapewne ogromny).sad
          • beata985 no to pojechała 20.06.06, 09:27
            dostała rano 2 kapsułki lokomotiv
            zapakowałam zapasowe ubranka,wodę i pól tabletki.Mam nadzieję,że nie będzie
            potrzebna.Jednak gdyby...to pani mając do wyboru zahaftowany autobus lub
            podanie tabletki wybierze to drugie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka