civic2
17.08.06, 15:41
Witam, zauważyłam ostatnio u córci kolosalną zmianę w zachowaniu i ciekawa
jestem, czy macie podobne spostrzeżenia u swoich dzieci w podobnej sytuacji.
Otóż, posłałam Lusię w zeszłym roku do przedszkola państwowego (rozważałam
prywatne, bo wszyscy wkoło przekonywali mnie,że jest dużo lepsze :opieka,
zabawki, posiłki itp). Ale wybrałam to bliżej, żeby na krócej wychodzić z
pracy odbierając ją z przedszkola.
Do czego się przyzwyczaiłam w przedszkolu państwowym:
1. Do przesympatycznej atmosfery!! (Aż się chciało wyrwać z pracy) !
2. Do zdawania codziennej relacji z dzisiejszego zachowania mojego dziecka
przez opiekunkę główną, czy pomocnicę, czy panią woźną, czy nawet kucharkę!!!
3. Do sygnalizowania, że w szatni leży zasiusiana pościel do wymiany.
4. Do oglądania przyczepionych na ścianach prac mojego dziecka
5. Do widoku bawiących się razem dzieci z wszyskich grup wiekowych w świetlicy
i na tyle zaapsorbowany zabawą personel, że czasami trzeba było się dobrze
przyjrzeć gdzie odpowiedzieć dzień dobry!
Na nieszczęście zaczęły się wakacje i o ile pierwszy miesiąc przeminął na
wyjazdach, basenach i zwiedzaniach, tak w drugim trzeba było wrócić do pracy.
O ile rozbawione i pełne wrażeń po zajęciach w przedszkolu dziecko może
posiedzieć ze mną te kilka godzin w pracy, która i tak mieści się w domu, więc
dochodzi podwórko, piasek, basen, dzieciaki z sąsiedztwa.. O tyle całe dnie
w tym samym miejscu to już koszmar i dla niej (nuda) i dla mnie (wybór
klient-dziecko). Za porozumieniem stron Luśka poszła do prywatnego.
Moje spostrzeżenia stamtąd:
1. Zabawki oryginalne plus
2. Nie ma tam żadnej pani są ciocie
To tyle z pozytywów
1. Atmosfera tragedia, do dziś nie wiem kto jest kim
2. Nikt nie wita mojego dziecka rano i nikt nie macha po południu, idzie do
sali samo a póżniej babcia odbiera z placu zabaw
3. Nikt niezapytany słowem nie odezwie się na jakikolwiek temat związany z
dzieckiem, a zapytany odpowieda z wielką łaską
4. Nikt nie powie o zasikanej pościeli (mam możliwość zobaczenia jej na drugi
dzień rano)
5. Oddają mi dziecko z bielizną a czasami nawet ubraniem założonym na lewą stronę
6. Lusia po dwóch tygodniach straciła prawie całą swoją dziecięcą delikatność,
do wszystkich strzela z paluszków, kopie, drapie, w sklepię rząda zakupów
nigdy wcześniej nie miałam z nią takich problemów.
Póki co do przedszkola chodzi chętnie więc....
Ale jedno jest pewne, od września Laurusia wraca do swojej kochanej pani Kasi
, pani Danusi, pani Ani i pani Edytki oraz pani kucharki i do starych zabawek
i koleżanek, z których rodzicami można pogadać czekając na dziecko mimio, że
w tym prywatnym przedszkolu, gdzie jest troje dzieci na jedno miejsce, jakoś
cudem znałazło się miejsce dla Luśki
Pozdrawiam was serdecznie