Dodaj do ulubionych

Adaptacja - wrażliwe dziecko- co robić?

13.09.06, 16:45
Może możecie mi jakoś pomóc. Moja córka jest tegoroczną debiutantka
przedszkolną. jest dzieckiem wrażliwym i raczej zamknietym w sobie, ostrożnym
w kontaktach z obcymi i nieśmiałym. Pierwsze dni w przedszkolu były super,
cieszyła się, ze idzie do przedszkola. Od czwartku zaczęły sie schody. Po
pierwsze zrobiła kupkę w majtki na leżakowaniu (cierpi na zaparcia nawykowe,
o czym panie uprzedziłam), a podczas obiadu troje dzieci zwymiotowało do
talerzy (pod wpływem płaczu). W piątek mała juz nie chciała zostać w
przedszkolu, nie tknęła obiadu, płakała, a pani wysadzając ją na ubikację
powiedziała, że musi zrobić kupę, bo inaczej jej pęknie brzuszek (brawa dla
tej pani). Moja córka to zapamietała i splot powyższych okolicznosci sprawił,
ze przez weekend nie zjadła dosłownie nic, bo cały czas mówiła, że boli ja
brzuszek i że będzie wymiotować. Cały weekend był płacz. W poniedziałek rano
wymiotowała i oczywiście nie chcila iść do przedszkola, pomimo to ja
posłałam, na 3 h. Nic nie chciała tam jesć i cały czas płakała.
Teraz druga rzecz - panie. Usłyszałam, ze ona jest upartym dzieckiem, że
próbuje je teroryzować płaczem, ze chce zeby ją karmić i wycierać jej nos, a
one chcą dzieci uczyć samodzielności no iże nie mówi proszę. No kurczę,
wymaganie od dziecka tego,żeby powiedziało proszę w sytuacji gdy płacze i
wyładowuje swoją frustracje w ten sposób, jest dla mnie drażnieniem się z
dzieckiem. Szczególnie, ze w normalnbych sytuacjac=h, ona mówiproszę, dzięuję
itp. Tak samo zarzut, że chce żeby ją karmić - moim zdaniem przedszkole ma
uczyć samodzielności i po to m.in. tam posyła sie dzieci. Ponadto panie
zaruciły jeszcze, że wyrywa dzieciom zabawki. Ona ma trzy lata i jest
jedynaczką, więc jeszcze ie umie się do końca dzielić. Usłyszałam jeszcze, że
jest trudna, bo uparta.
I co Wy na to? Może ktoś może podzielic sie ze mną swoimi doświadczeniami?
Przepraszam, że takie długie.
Obserwuj wątek
    • aaania Re: Adaptacja - wrażliwe dziecko- co robić? 13.09.06, 18:58
      Ja mam prawie 4-latkę, upartą indywidualistkę, rezolutną w domu, w przedszkolu i w kontaktach z większą ilością rówieśników raczej milczącą, nie nawiązującą kontaktu z Panią... Nie chce nic jeść w przedszkolu, nie wykonuje poleceń Pani, zdarza się jej płakać, ale nie przy rozstaniu ze mną.
      W domu o przedszkolu, o Pani, wyraża się raczej pozytywnie, choć dziś stwierdziła, że ona wolałaby raczej do przedszkola już nie chodzić.
      Co do Pani: mamy dialog, co mi się bardzo podoba, uzgadnia ze mną metody dotarcia do córki, do niczego jej nie zmusza.
      A ja usiłuję Pani przekazać, że sam fakt, że córka do przedszkola chce chodzić jest już w jej przypadku dużym sukcesem. Musimy dać małej czas na poczucie się w przedszkolu swobodnie. Ja ze swojej strony omawiam z małą wydarzenia przedszkolne, no, ale ona chce o tym mówić, nie zawsze dzieci chcą mówić. Tłumaczę jej, że np. powinna zasiadać z dziećmi do stołu, nawet jeśli nie ma ochoty jeść, bo do tego nikt jej nie zmusza. Że powinna dostosowywać się do poleceń Pani, bo w przedszkolu musi być porządek.
      Myślę, że małymi kroczkami zmierzamy do celu...
      Moja córka jest dużą indywidualistką, jest bardzo uparta, ale także pozytywnie uparta - kiedy jej coś nie wychodzi, walczy, aż osiągnie sukces. To duża zaleta. Jest bardzo wrażliwa i spostrzegawcza, bystra i już moge powiedzieć, że ma wspaniałe poczucie humoru. Dzieciaki wybijaące się ponad przeciętność mają gorzej w tego typu placówkach, bo wystają, rzucają się w oczy, idą pod prąd, takim nigdy nie jest w życiu łatwo, są utrapieniem Pań w przedszkolu, szkole... Ale cóż, są takie i trzeba to zaakceptować. Chodzimy od kilku dni praktycznie, bo co jakiś czas łapiemy katar, a już miałyśmy 2 rozmowy z Panią, bo córa nie przystosowuje się tak, jak inne dzieci. Myślę, że i nam się uda, tylko wymaga to zrozumienia i współpracy ze strony Pani. Jeśli Wy nie możecie liczyć na to ze strony Waszej Pani, to źle.
      Moja mała też przechodziła zaparcia nawykowe przez rok. Wiem, jaki przechodzisz horror. Adaptacja przedszkolna+zaparcia, to nienajlepsza kombinacja.
      My rok temu, jak córa miała niecałe 3 latka, miałyśmy próbę z przedszkolem. Skończyła się porażką. Histerie, płacze, brak współpracy ze strony pani dyrektor. Odpuściłam. Przez ten rok moje dziecko bardzo wydoroślało, w tej chwili juz sama rwie się do dzieci... Mamy więc większą szansę na sukces. No i chodzimy do innego przedszkola.
      Wracając do Waszej sytuacji: może jest zwyczajnie za wcześnie na przedszkole? Może najpierw trzeba poradzić sobie z tymi zaparciami? Bo klimat w przedszkolu raczej nie sprzyja rozwiązaniu tego problemu...
      Nie daj skrzywdzić swojego dziecka. Panie nie mogą iśc na łatwiznę i przypiąć mu łatki: trudne...
      Jeśli jesteś pewna, że to czas na przedszkole, to na pewno prościej byłoby, gdyby dziecko chodziło na kilka godzin, a było zabierane przed leżakowaniem.
      Przepraszam, jeśli namąciłam Ci tylko, ale mam wrażenie, że nasze dzieciaki mają podobne usposobienia.
      Na koniec chciałam napisać, że wcale nie jestem nadopiekuńczą matką, która będzie co miesiąc zmieniała przedszkole, żeby uchronić dziecko przed światem złym, nie. Ja tylko widzę, że mam dziecko szczególnie wrażliwe i nie dam nikomu łamać mu charakteru, ot tak dla wygody, żeby było łatwiej.
      Mam też synka, który jest od początku bezproblemowy i wydaje mi się, że w przedszkolu nie będzie z nim żadnych problemów.

      Pozdrawiam i życze podjęcia trafnej decycji.
      • chupachups1 Re: Adaptacja - wrażliwe dziecko- co robić? 13.09.06, 19:14
        Dzieki za Twój post. Dodał mi on otuchy. Tak masz rację, moja córka tez z
        dziećmi sie dosyć dobrze dogaduje, a z dorosłymi nie. Jest bystrym dzieckiem,
        nawet pani w przedszkolu zauważyła, że układa trudniejsze puzzle niz inne
        dzieci. Ale nie lubi sie podporządkowywać. I nie chce, żeby ktos ja łamał na siłę.
        Wydwało mi sie, że osiągnęła dojrzałośc przedszkolną, bo bardzo ciągnie do
        dzieci, lubi zostawać w ogródkach zabaw w centrach handlowych. Oczywiscie nie
        wykluczam tego, ze byc moze bedziemy musieli ją zabrać z przedszkola, ale
        chciałabym jeszcze spróbować, teraz jest chora (już!!!) i siedzi w domu z nianią.
        Nie jest też dzieckiem "wychuchanym" w złym tego słowa znaczeniu, bo jest
        przyzwyczajona, że ja pracuję(i to dosyć dużo), od 6 m-ca życia zostaje z nianią.
        Zabolały mnie tylko tak szybkie oceny i szuflakowanie mojego dziecka. Przecież
        tak naprawdę, to problemy z nia były przez trzy dni.
        • aaania Re: Adaptacja - wrażliwe dziecko- co robić? 13.09.06, 22:04
          Może po rozmowie z Panią (kolejnej z rzędu) dojdziecie do jakiechś wniosków?
          Ja też niecierpię, jak ktoś idzie na łatwiznę, w końcu Panie wychowawczynie mają przygotowanie pedagogiczne, szkoda, że dziecko sprawiające troszkę więcej kłopotów niż "standardowe" nie jest dla nim wyzwaniem, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, okazją, do wyrwania się z "rutyny".
          Jeśli mała rwie do dzieci, to super, moja rok temu bała się jeszcze dzieci. Teraz w przedszkolu od razu znalazła sobie przyjaciółki i myślę, że tak naprawdę to dla nich tam chodzi... Przedszkole byłoby super, jakby mogła z nimi poganiać, a potem z mamusią do domu. Bez pani, nakazów i zakazów. No, ale i do nich trzeba się zastosować.

          Pozdrawiam i jeszcze raz życzę powodzenia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka