bydz
16.09.06, 23:25
Pzepraszam za określenie, ale jestem wściekła. Zacznę od 2 bzdurnych
przepisów o jakich nas poinformowano na zebraniu rodziców. Między innymi o
tym, że panie nie pomagają wycierać pupy dziecku jak zrobi kupkę, bo to
oznacza molestowanie seksualne. Synek chodził więc z pobrudzoną lekko nóżką i
brudnymi cuchnącymi majteczkami. Później powiedziano nam, że dzieciom nie
podaje się żadnych leków nawet p-gorączkowych. Zanim dojadą rodzice dziecko
może dostać drgawek i co wtedy. Kto ustala te przepisy?
W żłobku panie wycierają pupy, podają leki p-gorączkowe i nie jest to
traktowane jako przestepstwo.
Pomijam fakt, że Mały jest alergikiem i ma bardzo restrykcyjną dietę. Nie
zjada większośći posiłków, a i panie z rozpędu dają mu to co innym dzieciom.
Pani dyrektor słowem nie wspomniała o uldze w stawce za żywienie i nie
wyraziła zgody na przynoszenie własnych posiłków, wtedy kiedy dziecko nie
może zjeść czegoś "przedszkolnego". Dużo czytałam dobrego o tym przeszkolu, a
teraz bardzo żałuję.