Dodaj do ulubionych

metoda Montessori

21.02.07, 14:44
Jak uważacie z własnego doświadczenia czy ta metoda jest dobra dla 3-latka?
Razem bawiące się dzieci 3-6 letnie,czy to nie przerasta małego
człowieka.Pozatym szukam opini na temat prszedszkola nr 40 w Łodzi.
Obserwuj wątek
    • ania67 Re: metoda Montessori 23.02.07, 07:53
      Nie ma duzo doswiadczenia na temat Montessori, ale wiem, ze my z mezem
      zamierzamy zapisac nasze dziecko wlasnie do przedszkola Montossori (na razie
      dziecko ma prawie 15 miesiecy).
      Takze tu gdzie mieszkam nasza corka chodzi do zlobka, gdzie sa grupy pionowe
      (tak sie nazywa), czyli dzieci w grupach od 0 do 4. To ma takie zalety, ze
      mlodsze dzieci ucza sie roznych rzeczy od starszych.
      • warszawianka1970 Re: metoda Montessori 24.02.07, 16:29
        To ma takie zalety, ze
        > mlodsze dzieci ucza sie roznych rzeczy od starszych.

        Jasne,szczegolnie bardzo szybko ucza sie tych gorszych rzeczy....
    • zillka Re: metoda Montessori 23.02.07, 10:22
      Przeszukaj forum, było parę wątków na temat Montessori, również na temat grup
      różnych wiekowo.

      Ja polecamsmile)))
    • steffa Re: metoda Montessori 24.02.07, 01:19
      Dla mnie to jak najbardziej naturalne. Społeczeństwo nie jest podzielone
      wiekowo. W normalnym życiu rzadko masz siostrę, która jest w twoim wieku wink
    • haganna Re: metoda Montessori 25.02.07, 22:37
      Jestem zdecydowanie przeciwna grupom mieszanym wiekowo.
      Mój starszak chodzi na zajęcia przed przedszkolne. Są tam dzieci w wieku 2,5 do
      3,5 lat. Jestem w stanie błyskawicznie zorientować się w jakim wieku jest dane
      dziecko. Rok różnicy u takich maluszków to bardzo, bardzo dużo. Starszaki
      dominują, co przeradza się w tyranię, a młodsze nie są w stanie "rozwinąć
      skrzydeł", nabrać poczucia własnej wartości, bo nigdy nie dorównają starszym,
      są przez nie zdominowane.
      Ostatnio dołączyło jeszcze kilkoro dzieci 1,5-letnich i był totalny odlot:
      piski i krzyki, walenie zabawkami w stół, wyrywanie zabawek, picie z butelek,
      sikanie w pieluchy. Jak 3-letnie dziecko ma się rozwijać w takim towarzystwie?
      Nie wyobrażam sobie też swojego malucha w gronie 6-latków. Dla dzieci takt
      różnica wieku jest ogromna - to tak, jakbyśmy porównywali 20 i 40-latka.
      Poza tym i tak dzieci SAME podzielą się na grupy wiekowe wink.
      Porównywanie takich mieszanych wiekowo grup do rodzin wielodzietnych jest dla
      mnie zdumiewające. Dla mnie rodziny, w których jest np. 10 dzieci to patologia,
      a nie środowisko sprzyjające rozwojowi.
      • maggot.maggot Re: metoda Montessori 25.02.07, 23:05
        wejscie w grupe mieszana wiekowo jest dla malucha bardzo trudne (wg mnie
        oczywiscie). mysle, ze latwiej byloby sie zaadaptowac w grupie rowiesnikow.
        oczekuje jednak, a jestem na poczatku tej drogi, ze beda tez plusy takiej
        mikstury (przeklenstw ucze dziecko w domu wiec mam nadzieje ze nauczy sie czegos
        innego od starszakow;P)
        starszaki maja maluchy tam gdzie, jak mam szwy po porodzie. dla malucha to
        milion upokorzen dziennie. ale byc moze jest to taki zimny prysznic na nasze
        wychuchane, rozpieszczone maluszki, ktore do tej pory byly panami sytuacj.
        czas pokaze.
      • kwakwa33 Re: metoda Montessori 02.03.07, 16:36
        Jesteś dość ograniczona skoro tak łatwo klasyfikujesz ludzi tylko po wielkości
        rodziny. A czy nie większą patologią jest wychowywanie jedynaka z pobudek
        egoistycznych? Zgadzam się, że świadome rodziny wielodzietne to rzadkość, ale
        zdarzają się i myślę, że ich obrażasz. Mnie się wydaje, że grupy przedszkolnej
        nie ma co porównywać do rodziny wielodzietnej z tego powodu, że w przedszkolu
        brak jest silnych więzi, które panują w rodzinie (także tej patologicznej, a
        może nawet zwłaszcza patologicznej, bo tam dzieci muszą mieć więcej wsparcia w
        sobie)
    • joakal Re: metoda Montessori 26.02.07, 08:20
      moja córka ma teraz 22 miesiące
      do przedszkola Montessori chodzi od września i naprawdę super sobie radzi, nie jest prawdą to, że dzieci uczą się od starszych złych zachowań
      może to jest kwestia samego przedszkola i opiekunek, ale w naszym dzieci starsze same z własnej woli pomagają maluchom i chętnie się z nimi bawią
      co do zajęć to osoby tu piszące nie mają chyba bladego pojęcia jak wygląda nauka w Montessori - dzieci pracują samodzielnie na swoim własnym poziomie, nikt nie klasyfikuje ich pod względem wieku, tylko umiejętności i nie ma nic dziwnego w tym że zdolny 3 latek może mieć taką samą wiedzę z danej dziedziny co 6 latek nie zainteresowany w danym momencie tematem (dzieci same wybierają czego w danym momencie chcą się uczyć)
      zajęcia z dziećmi starszymi mogą jedynie pomóc twojemu dziecku - dzieci uczą się przecież poprzez naśladowanie

      • mamaewy Re: metoda Montessori 26.02.07, 09:45
        joakal napisała: "(...)zdolny 3 latek może mieć taką samą wiedzę z danej
        dziedziny co 6 latek nie zainteresowany w danym momencie tematem (dzieci same
        wybierają czego w danym momencie chcą się uczyć"

        Współczuję temu "zdolnemu" 3-latkowi, ktory późnej pójdzie do zwykłej
        państwowej szkoły i....nie będzie mógł wybrać, czego w danym momencie będzie
        chciał się uczyć, tylko będzie musiał robić to, co jest w programie.

        Nie neguję całkowicie metody Montesiori, ale uważam że nie jest ona dostosowana
        do standardów nauczania w Polsce (tak generalnie).
        • joakal Re: metoda Montessori 26.02.07, 14:08
          nie wiesz do jakiej szkoły trafi dziecko jak skończy 6 lat, a profilaktyczne ograniczanie możliwości nauki jest jak dla mnie chore
          • haganna Re: metoda Montessori 26.02.07, 22:01
            O jakim ograniczaniu możliwości nauki piszesz?!? Kto ogranicza i gdzie?
      • haganna Re: metoda Montessori 26.02.07, 22:09
        Ależ mam bardzo duże pojęcie o tej metodzie i w dalszym ciągu uważam, że 3-
        latek może mieć wiedzę z danej dziedziny, ale nie ma możliwości i zdolności do
        tego, żeby się tą wiedzę spożytkować, albo ją wyartykułować tak, jak to potrafi
        6-latek. Po prostu jest to fizycznie (i intelektualnie) niemożliwe. 3-latek ma
        inną percepcję, inne potrzeby, rozwojowe, fizyczne ograniczenia.
        Poza tym 6-latek powinien już realizować program MEN, a nie wybierać sobie
        czego chce się uczyć, a czego nie.
        Dzieci montessoriańskie właśnie z tego względu mają problemy z adaptacją w
        szkole, bo nagle muszą uczyć się tego, co wszyscy, a nie tego, co im się podoba.
        • mysz_w_kwiatach Re: metoda Montessori 26.02.07, 22:48
          Wprawdzie o metodzie Montessori niewiele mogę powiedzieć, ale o grupach
          mieszanych jak najbardziej. Moja starsza pociecha od wrzesnia chodzi do
          prywatnego przedszkola, gdzie sa właśnie grupy mieszane wiekowo. Powiem krótko:
          moim zdaniem to jest bardzo dobry pomysł.
          Córka, gdy pojawiła się w przedszkolu, była najmłodsza z grupy, (3 latka), w
          dodatku bardzo źle mówiła, gdyż mowa rozwinęła się jej stosunkowo późno. Bardzo
          szybko zżyła sie ze starszymi koleżankami, zarówno tymi starszymi o dwa, trzy
          miesiące (chociaż rocznikowo już o rok), jak i starszymi o dwa lata. Nawiasem
          mówiąc - jedna z jej trzech najlepszych psiapsiułek jest o 1,5 roku starsza.
          Druga jest starsza o rok, trzecia o dwa miesiące. Moja córka zaczęła się
          błyskawicznie rozwijać, a rozwojem mowy wręcz wprawiła w osłupienie logopedę.
          Stała sie śmiała, pewna siebie, wygadana, do przedszkola zawsze leci jak na
          skrzydłach.
          Dzieciaki bawią sie wszystkie razem, razem jedzą posiłki, razem przygotowują
          przedstawienia, teatrzyki, koncerty, razem pieką bułeczki i smażą faworki itp.
          Oczywiście każdy dostaje rolę odpowiednia do swojego wieku i stopnia rozwoju.
          Na zajęciach bardziej edukacyjnych jest już podział - czego innego uczy się
          np. na angielskim kilkuosobowa grupa czterolatków, czego innego grupa
          pięciolatków czy zerówkowiczów. Jednak dla mnie ważne jest też to, czego uczy
          się moja córka poza tym: starsze dzieci są opiekuńcze, wobec młodszych,
          pomagają im np. zasznurować buty czy pozapinać dobrze guziki.
          Jedno jest jednak prawdą: taka grupa wymaga bardzo dobrze przygotowanych
          wychowawców. Po prostu taki trzylatek faktycznie w starciu z sześciolatkiem nie
          ma najmniejszych szans. Dlatego właśnie w takim przedszkolu nie ma miejsca dla
          przypadkowych ludzi. Na szczęście.
          • warszawianka1970 Re: metoda Montessori 27.02.07, 12:34
            Odradzam przedskzole montesorianskie.
            Widzialas jak takie zajecia w mieszanych grupach wyglądają?
            6latki pisza literki a 3 latki sie bawią,w efekcie jedni patrzą na drugich i
            nie potrafią skupic uwagi.Syn mojej sąsiadki chodzi do takiej grupy i wlasnie
            go zabiera do innego przedszkola bo jest bardzo niezadowolona.Pokaz mi taką
            nauczycielke,ktora w 100 procentach na zajeciach bedzie realizowac program dla
            dzieci mlodszych i starszych.Co innego powiedzmy normalna grupa łączona ,nawet
            20 -6latkow i 5 - 5latkow.Wtedy jedne dzieci pisza literki a drugie na przyklad
            szlaczki i w sumie problem nie istnieje.Ale co sie dzieje np przy liczeniuw
            przedszkolu montesorianskim ?Zeby nauczycielka stawala na glowie w czasie
            jednych zajec kogos pominie albo dzieci starsze albo mlodsze,moze nie pominie
            ale w calosci nie zrealizuje czegos.I w efekcie ktores dzieci "tracą".Niby
            powinny byc zchwile indywidulanej zabawy ale .....Pewnie ze sa programy do
            takich przedszkoli montesorianskich ale sa one na pokaz,nie znajdziesz
            nauczycielki ktora codziennie i solennie stosuje sie do teoretycznych wskazowek
            i wymogow bo zwariowalaby na maksa,no i za taka pensje...
            • atonumer Re: metoda Montessori 27.02.07, 13:11
              Nie wiem, w którym przedszkolu byłaś, że masz tak złe opinie o pedagogice
              Montessori, ale nie było to na pewno przedszkole reprezentatywne.
              Niewiele mogę powiedzieć konkretnie, bo jestem właścicielką przedszkola
              montessoriańskiego, nauczycielem, matką przedszkolaka Montessori i entuzjastką
              tej metody, ale jestem pewna, że jesteś w błędzie! Mam dwie nauczycielki na 15
              dzieci i jestem spokojna, że praca z każdym dzieckiem jest rzetelna! I
              gwarantuje Ci, że sa na świecie ludzie, dla których dobro dziecko jest WAZNE,
              którzy nie pracują na pokaz, a wykonują dobrze swoją pracę z pełnym
              zaangażowaniem i pasją!
              O ile mnie pamięć nie myli była już na forum dyskusja o pedagogice Montessori,
              w której rozstrząsany był problem grup łączonych ( nie jest tak do końca, że
              dwulatki są razem z sześciolatkami - warto poczytać).

              A i jeszcze jedna uwaga, sa szkoły montessoriańskie, więc kontynuacja
              zapewniona.
          • fasolka99 Re: metoda Montessori 27.02.07, 14:01
            To fakt - w przedszkolu montessori nie ma miejsca dla przypadkowych
            nauczycieli. Nauczyciel montessori musi byc swietnie przygotowany i do
            tego "czuc" metode.
        • fasolka99 Re: metoda Montessori 27.02.07, 13:56
          Moje dziecko po przedszkolu montessori swietnie sie odnalazlo w "normalnej"
          szkole. Co wiecej i w zerwoce, i w pierwszej klasie jest przez dzieci wybierana
          najsympatyczniejsza kolezanka smile, poniewaz jest otwarta na potrzeby innych,
          szanuje to, ze ktos moze miec odmienne zdanie i potrafi sie dzielic a takze
          czekac na swoja kolej. Rownie dobre ma kontakty z trzcioklasistami jak i z
          dziecmi z zerowki (sama jest w I klasie). Uczy sie bardzo dobrze, a ja zupelnie
          nie musze kontrolowac czy ma odrobione lekcje. Poniewaz juz w przedszkolu sie
          nauczyla, ze to jej zadowolenie z siebie jest najwazniejsze, a nie oceny
          stawiane przez innych (jedno z zalozen pedagogiki montessori - wychowanie bez
          kar i nagrod). Niektore wypowiedzi z tego watku sugeruja, ze autorkom metoda
          montessori jest supelnie obca, znaja tylkowyrwane z kontekstu zalozenia i je
          krytykuja.
          Z jednym zas sie zgadzam - uwazam, ze o ile dla przeszkolaka metoda montessori
          jest swietna, to juz w szkole nie do konca. Ja nie zdecydowalam sie poslac
          corki do szkoly montessori. Natomiast widzac bezsprzeczne korzysci wyniesione
          przez nia z przedszkola, kontynuuje je aktualnie jej mlodszy brat, a najmlodszy
          czeka w kolejce smile
          • haganna Re: metoda Montessori 27.02.07, 22:32
            A propos tych "dobrych kontaktów" z innymi dziećmi, to uderzyło mnie właśnie u
            montessoriańskich dzieci, że uważają za stosowne (a wręcz obowiązkowe) pouczać
            obce sobie dzieci. Takie mocno wyrośnięte dziecko zaczęło pouczać moje dziecko
            jak ma się zachowywać. Zachowanie małej nie było naganne, miałam ją na oku i to
            tolerowałam, jednak dla "sztywniaków" mogło się ono wydać "nie bardzo". Fakt,
            że DZIECKO próbuje narzucać coś drugiemu i pouczać je był dla mnie nie do
            pomyślenia! Powinnam była powiedzieć coś w stylu "odwal się", ale "niestety"
            był to kościół wink. Rodzice tego starszaka stali za nim w cielęcym zachwycie
            jakie to ono mądre, zdolne i w ogóle.
            • montessori Re: metoda Montessori 27.02.07, 23:51
              Pozwolę sobie na osobisty komentarz - w szczególnosci do jednej z wypowiedzi,
              ale rzecz ujmując w kontekście całości. Zaznaczam - jestem bardzo stronnicza i
              na dodatek o zgrozo "widziałam jak te zajęcia wygladają"...

              "Widzialas jak takie zajecia w mieszanych grupach wyglądają?
              6latki pisza literki a 3 latki sie bawią,w efekcie jedni patrzą na drugich i
              nie potrafią skupic uwagi."

              Rozumiem, że powyższy opis dotyczy grupy mieszanej w tradycyjnym przedszkolu,
              nie Montessori? Bo różnica jest ZASADNICZA.
              W Montessori nie ma podziału na 6-latki piszące literki i bawiace się
              trzylatki. Powiem więcej - w Montessori NIE MA 3-latków, 4-latków, 5-latków ani
              nawet 6-latków! Tam jest Kasia piszaca literki, Grześ poznający kolory, Jadzia
              licząca perełki, Paweł zapinający guziki, itd. I tu kolejny paradoks dla
              niewtajemniczonych - w efekcie dzieci SĄ skoncentrowane na tym co robią. Jeżeli
              Marek patrzy na piszącego literki Krzysia - to widocznie jego też to
              zainteresowało i tyle. Niech zostawi to co robi i tez pisze. Jeżeli Krzyś nie
              koncentruje się na pisaniu literek tylko patrzy na zajetego czym innym Marka -
              widocznie to nie czas dla niego na literki (szczególnie gdy ma 6 lat, bo
              zainteresowanie literami pojawia się najczęściej w 5 roku życia). I tyle.

              "Pokaz mi taką nauczycielke,ktora w 100 procentach na zajeciach bedzie
              realizowac program dla dzieci mlodszych i starszych."

              Powiem wiecej - w Montessori jest jeszcze gorzej - nauczyciel nie realizuje ani
              programu dla dzieci młodszych, ani dla starszych!
              Tutaj KAŻDE dziecko realizuje swój własny program rozwoju, nauczyciel mu tylko
              pomaga. Czyli jest jeszcze gorzej - nie 2 czy 4 programy, ale np.30!

              "Ale co sie dzieje np przy liczeniu w przedszkolu montesorianskim?"

              No tu to prawdziwy dramat... bo jeden liczy do 5 a drugi W TYM SAMYM CZASIE
              mnoży w zakresie 100. Nie wspomnę o tych co tuż obok poznają nową literę, albo
              już nie daj Boże czytają. Jednocześnie ktoś przelewa wodę albo poznaje nazwy
              kontynentów. Inny na dywaniku ustawia wieżę prawie do sufitu. Albo robi pranie.

              Młodszy obserwuje starszego i podejmuje coraz trudniejsze wyzwania. Nikt go nie
              zmusza do tego, bo cała grupa właśnie dzisiaj musi... On po prostu jest gotowy,
              żeby spróbować. A może woli tylko obserwować. Spróbuje samodzielnie, jak będzie
              jego czas. Widzi, że starszym też nie zawsze wychodzi - to nie wstyd mylić się
              i błądzić. A jak sie uda - to dopiero jest sukces!

              Starszy uczy się obcowania z młodszymi. Poznaje co to różnorodność. To nie
              sztuka żyć wśród tych co wiedzą dokładnie to co ja i myslą to co ja. I nie
              sztuka TYLKO BRAĆ - to co umiem, zachowam dla siebie. Starszy więc cierpliwie
              tłumaczy młodszemu, choć nie zawsze przychodzi mu to łatwo. Ale wie, że młodszy
              jeszcze może nie wiedzieć. I że potrzebuje pomocy. Jego pomocy. Starszy
              pamięta, jak był młodszym i też mu się nie udawało. Ale teraz potrafi. Może
              podzielić się tym z innym dzieckiem - czasem nawet starszym, bo każdy z nas w
              czymś jest dobry i nie wiek jest tu istotny. Tłumacząc drugimu dziecku
              jednocześnie porządkuje sobie wczesniej zdobytą wiedzę. I buduje w sobie coś
              niezmiernie ważnego - POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI.

              "Pewnie ze sa programy do takich przedszkoli montesorianskich ale sa one na
              pokaz,nie znajdziesz nauczycielki ktora codziennie i solennie stosuje sie do
              teoretycznych wskazowek i wymogow bo zwariowalaby na maksa,no i za taka
              pensje..."

              I na koniec bardzo proszę o źródło tych ciekawych i odkrywczych informacji -
              ukazało się może jakieś opracowanie czy publikacja na które nie trafiłam,
              zawierające to cenne odkrycie? A może ja urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą
              lub nauczycielki w moim przedszkolu są z "innej planety?"

              pozdrawiam tych co za i przeciw wink
              • haganna Re: metoda Montessori 28.02.07, 23:43
                Ten komentarz nie dotyczy mojej wypowiedzi, ale pozwolę sobie na kilka uwag.
                Co do stylu wypowiedzi, to pozwoliłam sobie na komentarz poniżej.
                Co do stwierdzenia, że nauczyciel w Montessori nie realizuje żadnego programu,
                to pozwoli pani, że zapytam kto wydał zgodę na funkcjonowanie przedszkola i na
                jakej podstawie. Jeśli nie macie ŻADNEGO programu, to nie macie prawa
                funkcjonować jako przedszkole, a tym bardziej zerówka.
                Dobrze wiemy, że tak nie jest. Że są pewne wytyczne i że 6-latek wychodzący z
                placówki powiniem mieć pewne minimum umiejętności.

                "To nie
                > sztuka żyć wśród tych co wiedzą dokładnie to co ja i myslą to co ja.

                Jeżeli pani uważa, że wszystkie 4-latki "wiedzą dokładnie to samo i myślą tak
                samo" to co z pani za człowiek i pedagog?

                I nie
                > sztuka TYLKO BRAĆ - to co umiem, zachowam dla siebie.

                A tutaj nie rozumiem Pani kompletnie.

                Co do tłumaczenia młodszemu, to nie jest to zajęcie dla starszaka, tylko dla
                osoby dorosłej i ja osobiście nie życzyłabym sobie, żeby inne dziecko uczyło
                moje, bo wówczas jest duże prawdopodobieństwo, że nauczy ŹLE. Poza tym, moim
                zdaniem to nie jest też dobre dla starszego - ze względów, o których już
                wsponimałam (dominacja, autorytaryzm i narcyzm a nie budowanie poczucia własnej
                wartości).

                "Starszy
                > pamięta, jak był młodszym i też mu się nie udawało. Ale teraz potrafi.

                A to myślenie życzeniowe i pobożne życzenia.



                > I na koniec bardzo proszę o źródło tych ciekawych i odkrywczych informacji -
                > ukazało się może jakieś opracowanie czy publikacja na które nie trafiłam,
                > zawierające to cenne odkrycie? A może ja urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą
                > lub nauczycielki w moim przedszkolu są z "innej planety?"

                Grunt, to samozadowolenie! Czy musi być na ten temat opracowanie, publikacja
                naukowa, czy wystarczy doświadczenie rodziców?

            • fasolka99 Re: metoda Montessori 28.02.07, 11:14
              Haganna - czy ty znasz wiele dzieci montessorianskich czy jakies jedno wybrane?
              Bo sytuacja, ktora tu opisujesz jako uciazliwa (trudno tu sie ustosunkowac
              do "stopnia" jej uciazliwosci, poniewaz kazdy prawdopodobnie bedzie mial nieco
              inny jej odbior) wcale nie musi brac sie z 'montesorianskiego" wychowania, a z
              wychowania czy chech charakteru w ogolnosci. Nie rozumiem, co tu do rzeczy ma
              wzrost dziecka smile - "mocno wyrosniete dziecko". Co konkretnie to pouczajace
              dziecko mowilo?

              Cytat wypowiedzi Haganny:
              > A propos tych "dobrych kontaktów" z innymi dziećmi, to uderzyło mnie właśnie
              u montessoriańskich dzieci, że uważają za stosowne (a wręcz obowiązkowe)
              pouczać obce sobie dzieci.
              Czy to jest dobre "a propos" do mojego postu? Czy ja gdziekolwiek napisalam, ze
              moja corka kogokolwiek poucza?????? Napisalam zas, ze "jest otwarta na potrzeby
              innych, szanuje to, ze ktos moze miec odmienne zdanie i potrafi sie dzielic a
              takze czekac na swoja kolej." Czy jest tu cos o pouczaniu? Wydaje mi sie, ze
              znasz jakies dziecko uczeszczajace do przedszkola montessori i niezbyt je
              lubisz, slusznie czy nieslusznie, a swoje nienajlepsze doswiadczenia
              przekladasz na cala montessorianska metode, ktorej nie znasz. Dlatego Twoj glos
              w dyskusji jak dla mnie jest malo konstruktywny.
              • fasolka99 Re: Przepraszam - Ty nie ty, z duzej litery :) 28.02.07, 11:15
              • haganna Re: metoda Montessori 28.02.07, 23:28
                "Mocno wyrośnięte" - czytaj trzy razy starsze. Znam te dzieci dobrze, to taka
                przyszywana rodzina. Czy muszę nie lubić dzieci, żeby krytycznie patrzeć na ich
                zachowanie i wychowanie?
                To "a propos" Twojej wypowiedzi już tłumaczę. Jesteś matką, która posyła swoje
                dziecko do przedszkola montessoriańskiego, więc nie spodziewam się, żebyś
                wyrażała się o wychowaniu swego dziecka w inny, niż bardzo entuzjastyczny
                sposób. Ja jednak uważam, że kij ma dwa końce. Ty widzisz otwartość, szacunek
                dla innych, itp., bo takie są założenia, ja natomiast mam okazję obserwować
                zachowanie dzieci "montessoriańskich" w codziennych sytuacjach i wtedy teoria
                boleśnie "spotyka się" z rzeczywistością.

                Mój maluszek zainteresował się szopką bożonarodzeniową, która stała pod
                ołtarzem. Wspiął sie więc na stopnie, żeby dotknąć aniołka. Stał tam sobie, ja
                go obserwowałam i wszystko było w porządku. To dziecko stało tam, gdzie inne
                dzieci - przed ołtarzem i zaczęło ściągać mojego maluszka i mówić mu, że tam
                nie wolno wchodzić. Dziewczynka ta była z siebie dumna. Ja trochę mniej, bo mój
                maluch po prostu się wystraszył. Poza tym, takie pouczanie obcej osoby
                (dziecka) uważam za brak wychowania i niegrzeczność.
                Pozwalam mojemu dziecku być sobą, pozwalam mu być ciekawe, pozwalam mu
                krzyczeć, jeśli ma na to ochotę. Totalnym "kosmosem" i nieporozumieniem są dla
                mnie np. lekcje ciszy.
                Pani o nicku "montessori" wypisała szereg pobożnych życzeń, marketingowych
                haseł, które dla mnie są mało konkretne. Nie znoszę takich pełnych patosu
                opisów, przypomina mi się takie korporacyjne pitu-pitu (jesteśmy najlepsi,
                osiągniemy sukces).
                • fasolka99 Re: metoda Montessori 01.03.07, 11:01
                  OK, widze, ze mialam racje - Twoje doswiadczenia sa oparte na obserwacji
                  jednego dziecka czy jednej rodziny z dzecmi uczeszczajacymi do przedszkola
                  montessori. To konczy jakakolwiek dyskusje, poniewaz Twoja wiedza o temacie
                  jest nikla. A do tego jestes uprzedzona smile Zycze bardziej otwartego nastawienia
                  do swiata smile
                  • haganna Re: metoda Montessori 01.03.07, 17:33
                    Ok, widzę, że wiesz o mnie tyle, ile chcesz wiedzieć.
                    Znam montessori nie tylko z obserwacji jednej rodziny, ale też z rozmów z
                    pedagogami i lektury "filozofii" Marii Montessori.
                    Jeśli mówisz o mnie, że jestem uprzedzona, to ja powiem o Tobie, że jesteś
                    zaślepiona. Co również zamyka dyskusję z Tobą.
                    Adieu.
                    • montessori Re: metoda Montessori 01.03.07, 20:49
                      "Co do stwierdzenia, że nauczyciel w Montessori nie realizuje żadnego programu,
                      to pozwoli pani, że zapytam kto wydał zgodę na funkcjonowanie przedszkola i na
                      jakej podstawie. Jeśli nie macie ŻADNEGO programu, to nie macie prawa
                      funkcjonować jako przedszkole, a tym bardziej zerówka.
                      Dobrze wiemy, że tak nie jest. Że są pewne wytyczne i że 6-latek wychodzący z
                      placówki powiniem mieć pewne minimum umiejętności."

                      W Montessori podmiotem jest dziecko, więc ważne jest, czy ONO realizuje program.
                      Tradycyjnie podmiotem jest wszechwiedzący nauczyciel i wówczas ważne jest czy
                      ON zrealizował program.
                      A umiejetności zapewniam, że ma. Może przydało by sie trochę zaufania w
                      potencjał rozwojowy dziecka?

                      "Jeżeli pani uważa, że wszystkie 4-latki "wiedzą dokładnie to samo i myślą tak
                      samo"

                      Nie uważam, że wszystkie 4-latki "wiedzą...itd.". I chwała im za to! Ale
                      realizując program grupy wiekowej nauczyciel tradycyjny ma taki cel - uzyskać
                      określony efekt na danych zajęciach w danej grupie wiekowej, często porównać
                      dziecko do rówieśników i zmotywować je tym porównaniem. I zakłada, że sposób i
                      tempo uczenia się wszystkie dzieci w grupie mają podobne.

                      "to co z pani za człowiek i pedagog?"

                      Różnice w poglądach nie uprawniają NIKOGO do oceny drugiej osoby. Można się z
                      czymś sądem zgadzać lub nie. Zna Pani moje poglądy, a nie MNIE i do oceny
                      tychże proszę się ograniczyć.

                      ""I nie sztuka TYLKO BRAĆ - to co umiem, zachowam dla siebie." A tutaj nie
                      rozumiem Pani kompletnie."

                      Myślę,że nie tylko tutaj...

                      "Co do tłumaczenia młodszemu, to nie jest to zajęcie dla starszaka, tylko dla
                      osoby dorosłej i ja osobiście nie życzyłabym sobie, żeby inne dziecko uczyło
                      moje, bo wówczas jest duże prawdopodobieństwo, że nauczy ŹLE. Poza tym, moim
                      zdaniem to nie jest też dobre dla starszego - ze względów, o których już
                      wsponimałam (dominacja, autorytaryzm i narcyzm a nie budowanie poczucia własnej
                      wartości)."

                      Właściwie tu różnimy sie zasadniczo u samych podstaw. Sądzę, że ma Pani tylko
                      jedno dziecko, bo posiadanie co najmniej dwójki weryfikuje takie sądy.
                      Pozostaje mi tylko powtórzyć, że PRAKTYKA pokazuje co innego.

                      ""Starszy pamięta, jak był młodszym i też mu się nie udawało. Ale teraz
                      potrafi." A to myślenie życzeniowe i pobożne życzenia."

                      Pozostaje mi tylko powtórzyć, że PRAKTYKA pokazuje co innego...

                      "Czy musi być na ten temat opracowanie, publikacja naukowa, czy wystarczy
                      doświadczenie rodziców?"

                      Pisząc o odczuciach i postawie nauczyciela nie jest potrzebne "doświadczenie
                      rodziców" lecz "doświadczenie nauczycieli".

                      Metoda Montessori jest dla wszystkich dzieci. Ale nie dla wszystkich rodziców.



                      • haganna Re: metoda Montessori 02.03.07, 20:50
                        A więc jakiś tam program-wzorzec jednak istnieje...
                        Pisze pani, że nie mam prawa pani oceniać, bo pani nie znam. A zaraz dalej, że
                        zapewne mam tylko jedno dziecko, bo gdybym miała ich więcej, to bym miała inne
                        poglądy (no cóż, kto tutaj kogo ocenia?). Otóż oświadczam pani, że jestem
                        szczęśliwą mamą dwójki dzieci wink i jakoś to podwójne macierzyństwo tylko mnie w
                        moich przekonaniach utwierdziło.
                        O jakiej praktyce pani pisze? To jakieś bzdury! Zapewne chodzi pani o
                        doświadczenie zawodowe, staż pracy, a nie o wychowywanie dzieci.
                        Przecież my nie piszemy tutaj o odczuciach nauczycieli co do grup mieszanych,
                        tylko rodziców właśnie.
                        Praktyka zawodowa mówi pani, że starsze dziecko pamięta, jak było małe i jakie
                        odnosiło porażki? Gdzie pani wyczytała te rewelacje? Dziecko nie pamięta, to
                        nauczyciel mu o tym przypomina.
                        Pani tekst o metodzie montessori zawiera mnóstwo właśnie takich nieścisłości,
                        co pozwala mi na stwierdzenie, że opisuje nieprawdę.
                        • montessori hmmm... 03.03.07, 22:00
                          Dla dobra MM, zdecyduję się na jeszcze jedno wyjaśnienie:

                          Napisałam: "W Montessori podmiotem jest dziecko, więc ważne jest, czy ONO
                          realizuje program."
                          haganna: "A więc jakiś tam program-wzorzec jednak istnieje..."
                          odpowiedź: Powtarzam, dziecko realizuje SWÓJ program, nie PROGRAM - WZORZEC

                          haganna:"Pisze pani, że nie mam prawa pani oceniać, bo pani nie znam. A zaraz
                          dalej, że zapewne mam tylko jedno dziecko, bo gdybym miała ich więcej, to bym
                          miała inne poglądy (no cóż, kto tutaj kogo ocenia?)."
                          odpowiedź: Napisałam:"Sądzę, że ma Pani tylko jedno dziecko, bo posiadanie co
                          najmniej dwójki weryfikuje takie sądy."
                          Nie widzę tu elementu oceny, jedynie przypuszczenie co do przyczyny takiego a
                          nie innego podejścia. Mogłoby to tłumaczyć, dlaczego dla Pani wszystkie starsze
                          dzieci z założenia mają w stosunku do młodszych postawę określoną przez Panią
                          jako: "dominacja, autorytaryzm i narcyzm". Skoro jednak jest Pani mamą dwójki,
                          to jednak myliłam się w przypuszczeniach i rozumiem, że po prostu starsze
                          dziecko w stosunku do młodszego ma wyżej opisane zachowania( "to podwójne
                          macierzyństwo tylko mnie w moich przekonaniach utwierdziło" ) i stąd to
                          uogólnienie. I tu nadal nie oceniam - wręcz przeciwnie, przykro mi, bo pewnie
                          niepokoi się Pani o młodsze w relacji ze starszym.

                          haganna:"O jakiej praktyce pani pisze? To jakieś bzdury! Zapewne chodzi pani o
                          doświadczenie zawodowe, staż pracy, a nie o wychowywanie dzieci."
                          odpowiedź: odniosłam się do Pani wcześniejszego zdania:"nie znajdziesz
                          nauczycielki ktora codziennie i solennie stosuje sie do teoretycznych wskazowek
                          i wymogow bo zwariowalaby na maksa,no i za taka pensje..."
                          Wiem, że W PRAKTYCE tacy nauczyciele są - codziennie przychodząc do pracy z
                          myslą o dzieciach, stosują sie do założeń pedagogiki, którą a i owszem znają
                          też teoretycznie - i nie wariują, tylko są coraz lepsi w tym co robią - z
                          sercem, jest to ich pasją i powołaniem.

                          haganna: "Praktyka zawodowa mówi pani, że starsze dziecko pamięta, jak było
                          małe i jakie odnosiło porażki? Gdzie pani wyczytała te rewelacje? Dziecko nie
                          pamięta, to nauczyciel mu o tym przypomina."
                          odpowiedź: tak sie składa, że takie i inne "rewelacje" mam możliwość obserwować
                          od 12 lat jako PRAKTYK, a czytając o doswiadczeniach innych montessoriańskich
                          nauczycieli tylko utwierdzam sie w tym przekonaniu. Tyle, że patrzeć na dziecko
                          trzeba umieć. I wiedzieć, że sposób myślenia i wyrażania emocji, uczuc dziecka
                          i dorosłego różni się zasadniczo. A jakby chciała Pani troszkę więcej
                          dowiedzieć się o funkcjonowaniu umysłu dziecka odsyłam np. do
                          książki "Naukowiec w kołysce"

                          haganna: "Pani tekst o metodzie montessori zawiera mnóstwo właśnie takich
                          nieścisłości, co pozwala mi na stwierdzenie, że opisuje nieprawdę."

                          Taaak, a ze mną myli się tysiace pedagogów na całym świecie. Nie mówiąc o
                          błądzących rodzicach, w tym: www.cmsaa.org/famous.html .

                          Pozdrawiam, życząc więcej spokoju i wiary w to, że dzieci z natury są dobre i
                          można od nich też się czegoś nauczyć smile
    • zillka Re: metoda Montessori 01.03.07, 21:54
      Ja jako nudna już entuzjastka przedszkola Montessori na tym forum uncertain chciałam
      się tylko podpisać pod wypowiedzią 'montessori'.
      W przedszkolu do ktorego chodzi moje dziecko to nie jest marketingowy bełkot,
      to jest po prostu praktyka.
      • ag_ag Re: metoda Montessori 02.03.07, 09:19
        Witam,

        Moj starszy syn chodzi do przedszkola Montessori. Widze mnostwo plusow.
        Nauczyciele sa otwarci na jego zainteresowania, pracuja z nim indywidualnie,
        jak to zostalo ujete w poprzednich postach - kazde dziecko ma swoj program. To
        naprawde nie jest marketigowy belkot. Tak wyglada rzeczywistosc.

        Nie jest tam czterolatkiem, ktory musi realizowac program, ale osoba, ktora ma
        prawo pytac i rozwijac swoje zainteresowania. Nauczyciel stoi z boku gotowy
        pomagac, gdy zajdzie taka potrzeba.

        Nie zgadzam sie z wczesniej prezentowanym obrazem 'przemadrzalego dziecka z
        przedszkola Montessori, pouczajacego inne dzieci'. Moj syn ma taki charakter,
        ze jest rozmowny i lubi zwracac uwage, ale widze, ze przedszkole wspolpracuje z
        nami i z madrzacego sie czterolatka wyrasta ciekawy swiata chlopiec, ktorego
        interesuja inni ludzie, ktory zadaje pytania mlodszym, starszym dzieciom i
        doroslym, bo go interesuja ich poglady zamiast wyglaszac jedynie sluszne
        opinie. Nasze przedszkole uczy otwartosci na potrzeby innych, na innych
        ogolnie, stawiania pytan, szukania odpowiedzi, samodzielnosci.

        Do tego uwazam, ze przebywanie w grupie tylko rowiesnikow, jest sytuacja
        sztuczna. Nigdy poza przypadkiem posiadania blizniaczego rodzenstwa i szkoly i
        przedszkola nie bedziemy funkcjonowac w tak jednorodnym wiekowo srodowisku.
        Dlatego brak grup wiekowych uwazam ze naturalny i rozwijajacy dla dzieci.
        Starszaki ucza sie cierpliwosci dla mlodszych, a mlodsze ucza sie od starszych.
        Kazdy kto ma wiecej niz jedno dziecko wie, ile mlodsze uczy sie od starszego.
        To wcale nie jest zle, nawet jesli ta wiedza nie jest doskonala, a czasem
        prowadzi do psot wink

        Pozdrawiamsmile
    • montessori więcej o grupach mieszanych - link 03.03.07, 22:06
      www.multiage.ca/upload/UserFiles/File/Growing1-2.pdf
      • montessori i tu 03.03.07, 22:08
        www.greatexpectationsschool.com/education/multi-age-classrooms.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka