emonik
25.05.07, 11:18
Wczoraj w przedszkolu mojej córki wydarzyło się coś takiego: Dzieci myły ręce
przed obiadem i Inka chciała podejść do umywalki. Kolega złapał ją za rękę i
nie chciał jej puścić. Wyrywała mu się, w końcu ugryzła go w rękę. Pewnie
mocno, bo chłopczyk rozpłakał się na całe gardło. Przyszła Pani, spytała co
się stało i... kazała mu ją też ugryźć!!! Kolega zrobił to z wielką
przyjemnością. Wydarzenie to znam tylko z relacji mojej córki, która najpierw
długo upierała się, że sama się ugryzła, bo lubi się gryźć (ma odzaczoną całą
szczękę na łapce). Dopiero po długim nacisku opowiedziała mi tę historię. Nie
chce powiedzieć, która to pani-mówi, że nie pamięta. Wie, że źle zrobiła i
czuje że zasłużyła na karę, dlatego ukrywała sprawę. A ja jestem naprawdę
zbulwersowana!!! W przdszkolu stosuje się karne krzesełko, przeważnie są też
przeprosiny, co za pomysł, żeby uczyć dzieci oddawać??? Zawsze tłumaczę
dziecku, że jak ktoś coś źle zrobi to nie należy tego żeby to naśladować, jak
Cię biją - głośno protestuj, ale nie bij, itd... itp... Dodam jeszcze że Inka
nie jest przedszkolną agresorką, incydenty zdarzają się rzadko. Prosiłam męża
żeby poruszył tę sprawę rano przy przyprowadzeniu małej do przedszkola, ale
nie zrobił tego. Mam nadzieję, że uda mi się porozmawiać z panią.
Co o tym myślicie???
---
Monika - mama Inki