kobelk
11.04.08, 21:23
jestem mamą radosnej mądrej 3 letniej dziewczynki, która od pół roku
cieszy się na myśl o pójściu do przedszkola.
A ja jej 33 letnia dorosła matka okazałam się naiwną dziewczynką.
Uczciwość doprowadziła do tego, że teraz muszę spojrzeć w pełne
ufności i spokoju oczka mojej córeczki i powiedzieć "witam w smutnej
rzeczywistości zakłamanego państwa polskiego" niestety "Kandydat o
podanym numerze Pesel nie został zakwalifikowany do przyjęcia do
przedszkola". I jak mam powstrzymać łzy!!!!
Nie jestem zła, na panią Monikę O, że walczyła o równe szanse dla
wszystkich dzieci co spowodowało, że moje dziecko urodzone w I
połowie roku nie zostało zakwalifikowane do żadnego z 5 przedszkoli -
Gratuluję pani Moniko, teraz wiem jak Pani się czuła.
Ale jestem wściekła, że dopuszczono do tego by kwalifikacja dzieci
do przedszkoli odbyła się w oparciu o NIEZWERYFIKOWANE informacje
podawane w formularzu o przyjęcie do przedszkola. Znów
KOMBINATORSTWO i NIEUCZCIWOŚĆ (często wymieniane przywary Polaków)
GÓRĄ.
Dlaczego po wypełnieniu formularza w systemie i zatwierdzaniu go
następnie przez Dyrektora przedszkola I wyboru nie było obowiązku
dostarczenia dokumentów potwierdzających zaznaczone w formularzu
informacje. Co było celem tego ćwiczenia? sprawdzenie czy
wydrukowany formularz jest zgodny z tym na monitorze Dyrektor
przedszkola?
Dlaczego mimo, że jest jeszcze taka szansa nie zastosowano tego
wymogu przy składaniu druku potwierdzenia woli?
Czy tak wielkim wysiłkiem dla urzędników Biura Edukacji jest
logiczne myślenie???
Czy tak wielkim wysiłkiem dla rodziców odpowiedzialnych za
przekazywanie właściwych wzorców swoim idącym do przedszkola
dzieciom jest uczciwość, prawdomówność???
Mimo, że w tej chwili czuję się totalnie bezsilna i zdruzgotana nie
poddam się dla mojej ukochanej córeczki i zrobię wszystko by nie
zgasić ogników szczęścia w jej oczkach.
MamaM