Dodaj do ulubionych

Pierwsze koty za płoty.

01.09.08, 08:59
A więc stało się ...poszliśmy z entuzjazmem,przebraliśmy się jak
przedszkolni weterani,weszliśmy na salę i...uśmiech na twarzy,buziak
dla mamy i taty na pożegnanie i co...to wzystko tak pięknie,gładko i
bezboleśnie jestem w pozytywnym szoku i oby tak dalej.A u Was jak
debiut przedszkolny?
Obserwuj wątek
    • kedrok1 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 09:15
      Dokładnie tak samo, piona, żółwik, buziak i na razie wink
      • anqa_77 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 09:22
        U nas też ok (poszedł syn i tata na pierwszy ogień). Nasz średniak ma swój nowy
        znaczek "ciuchcię" smile)
    • paulina.11 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 09:28
      U nas trochę gorzej - wszedł do sali z panią za rączkę, ale tam sie
      rozpłakał, słyszałam go jeszcze jak wychodziłam. Jechałam z tego
      przedszkola i łzy ciekły mi po twarzy sad Przed chwilą dzwoniłam i
      podobno już wszystko ok, nawet śniadanko zjadł. Ale ciągle bardzo
      się denerwuję sad nie mogę się na niczym skupić.
    • gajmal Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 09:35
      Moja córka w tym roku poszła już trzeci rok do przedszkola, do
      pięciolatków więc nie musiałam się martwić (nie musiałam, ale i tak
      był lekki nieopokój).
      Rodzicom debiutantów powiem jedno - dzieciom warto mówić "pamiętaj
      mama (tata itd) zawsze po Ciebie przyjdzie" - to dla nich bardzo
      ważne. Wiem, że moja córka pocieszała tym zdaniem siebie i inne
      dzieci w chwilach kryzysu. A one pytały się jej: czy Ty na pewno to
      wiesz, bo moja mama nic takiego nie mówiła. Kryzysy zawsze
      przychodzą, jedne wcześniej drugie po kilku tygodniach. Pocieszające
      jest to, że te dzieci które szybko zaczynają płakać zwykle najkrócej
      płaczą.
      Głowa do góry...
      • anqa_77 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 09:38
        Obawiam sie, ze mój synek jutro będzie marudził, jak już opadnie entuzjazm
        nowości...
        • kara13 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 10:01
          anqa_77 napisała:

          > Obawiam sie, ze mój synek jutro będzie marudził, jak już opadnie
          entuzjazm
          > nowości...

          u nas tez dzisiaj w miare ok ale mam podobne odczucia co do
          kolejnych dni
    • madziorek251 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 09:50
      moja córcie weszla z usmiechem do sali,po chwili juz robili pociąg do łazienki
      ale widzialam ze caly czas mnie obserwowala.Pani wkoncu zamknela drzwi do sali a
      rodzice zostali.wtedy zaczely sie placzki i szarpanie za klamkę.Nie bylam w
      stanie poznac czy wśrod tych dzieci placze tez moja corcia.dowiem sie potem od
      corcismile
      • frika_2000 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 10:07
        My tez juz po debiucie, buziak, piateczka i tyleja widzielismy,
        pobiegla do dzieci rzucajac jakiestam 'czesc', bezwiedniewink I ma
        przeczucie, ze nie bedzie tak najgorzej, naprawdesmile Tyle ze miejsca
        nie moge sobie znalezc w domu, ide sie wziac za sprzatanie, musze
        sie czyms zajacsmile O ktorej odbieracie swoje maluchy?? My zegnamy sie
        z przedszkolem tuz po lezakowaniuwink
    • majeczka.online Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 10:50
      Moja mala szczesliwa, znalazla tam sobie laleczke, a ja ze lzami w
      oczach opuszczalam to przedszkole...

      nie moge sie w ogole skupic na robocie, oby juz ten dzien minal....
    • beta75 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 11:10

      Witam, czytam i przypominam sobie jak otbyło 3 lata temu, mamuski
      bedzie dobrze, trochę płaczu ale dacie radę. My dzis już w 6-
      latkach, ale nie poszliśmy bo przedszkolak sie rozchorował ale rano
      był smutny że nie moze iśc do przedszkola. Pozdrawiam
    • madziorek251 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 12:10
      u nas tak jak napisalam bylo rano ok. ale bylam o 11 podpytac pania i sie
      zdenerwowalam.Mala ma focha,nie usiadla nawet do sniadanka,nie zrobila siusiu od
      rana,lezala na podlodze i do nikogo sie nie odzywala.potem juz wstala i usiadla
      do stolika sama i siedzi.koszmar dla mnie.nie placze ale za to ma fochy i jest
      uparta,nic nie chce z dziecmi ani pania robic.Zcorka jest bardzo samodzielna,ubiera
    • madziorek251 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 12:12
      u nas tak jak napisalam bylo rano ok. ale bylam o 11 podpytac pania i sie
      zdenerwowalam. Mala ma focha,nie usiadla nawet do sniadanka,nie zrobila siusiu od
      rana,lezala na podlodze i do nikogo sie nie odzywala.potem juz wstala i usiadla
      do stolika sama i siedzi.koszmar dla mnie.nie placze ale za to ma fochy i jest
      uparta,nic nie chce z dziecmi ani pania robic.corka w domu jest bardzo
      samodzielna,ubiera i rozb sama,sama chodiz do ubikacji,je sama itd..a tu masz ci
      los.załamkasad(
      • frika_2000 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 12:28
        madziorek, nie martw sie, przeciez to pierwszy dzien, ile dzieci
        tyle reakcji. Trudno, czeka Cie pewnie dzis dluuuuuga rozmowa po
        powrocie do domu i pozostaje Ci tylko wierzyc i czekac na to, az
        mala w koncu sie przekona do nowego otoczenia.. Ja postanowilam
        zabrac mala o 14, piszecie, ze dzwonicie podpytywac jak tam dzieci,
        myslicie, ze tez powinnam?
        • elamoma Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 12:36
          Mnie też korci żeby zadzwonić i podpytać bo z rana było tak
          idealnie ,że aż nie mogę do teraz uwierzyć.Jednak myślę ,żę jeśli
          byłoby bardzo źle to panie same by zadzwoniły taka była umowa.Jest
          cisza więc liczę na to że jest ok relacja bedzie popołudniu. ja
          odbieram po leżakowaniu.uff jeszcze 2godziny jakoś wytrzymam ,ale
          lekko nie jest 1000 myśli w bani i kompletny brak arganizacji
          czasu.W domku cicho...za cicho...
          • frika_2000 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 12:38
            Widze ze nie tylko ja mam problem ze znalezieniem sobie miejscawink No
            ja tez sie powstrzymuje zeby nie zadzwonic, rano bylo perfekcyjnie i
            mysle sobie, ze nie bedzie tak strasznie, mala nie nalezy do
            niesmialych.. No i tez jeszcze 2godzinycrying Nawet pies polozyl sie na
            jej lozku, chyba wyczuwa ze cos jest inaczej niz zwyklewink
          • kedrok1 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 14:12
            A ja, że mam prace blisko to się przeszedłem w godzinach podwórkowych i z
            ukrycia chwilę polukałem wink
        • madziorek251 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 12:37
          dzięki za dodanie otuchysmileja ide po nia o 13.30 i w zaleznosci czy bedzie jadla
          obiad to albo poczekam az skonczy albo ja zabiore od razu.dzisiaj nie spali wiec
          pewnie bedzie padnieta.
    • moni_011 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 14:23
      u nas poszlo gladko, od razu zaczal sie bawic i zapomnial, ze tata
      chcial sie z nim pozegnac, ale nic nie jadl, pani powiedziala, ze
      nie chcial, plakal tylko jak mieli usiasc do jedzenia, dziadek
      odebral przed lezakowaniem, a w calym zamieszaniu zginal worek z
      butami i dziadek wyszedl z synem w kapciach hehe....ale sie znalazl,
      jutro bedzie lepiej, albo gorzej....tez nie moge sobie znalezc
      miejsca w pracy....
    • uwaga_tramwaj Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 15:42
      hm. u nas podejrzanie dobrze, ciekawe, co będzie jutro, czy pojutrze... rano
      chętnie został, jadł, bawił się, śpiewał, przytulał panią, żegnając się
      powiedział jej "do jutra".
      uncertain powinnam się cieszyć, ale nie ufam małolatowi jak psusmile
      • elamoma Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 22:16
        ...jak by to opisać...po powrocie kilka przedszkolnych opowiastek o
        tym i o tamtym ,kanapka,ciut obiadku spanko nie,piżamka absolutnie
        nie ,troszkę płakałem bo długo was nie było...generalnie nie
        najgorzej,ale...przed kolacją dopadło mnie stwierdzenie malca nie
        podoba mi się w przdszkolu już mi się znudziło i jutro nie chcę iść
        wolę zostać cały dzień w domkusad mój szalony optymizm pękł jak bańka
        zatem jutro znów sądny dzień ...a może będzie dobrze?:\
        • alfa36 Re: Pierwsze koty za płoty. 01.09.08, 23:03
          Rano super, tylko ja 3 razy wychodziłam, bo nie moglam wyśćwink. Zajrzałam o 12 (pracuję obok przedszkola)bylo oki, przed 13 zadzwoniła pani, ze Jakub bardzo płacze. Miałam dzis ropoczęcie roku, luźny dzien, więc od razu go zabrałam (płakał jeszcze dobre 15 minut). Jutro musi zostac do 14.30. Jak to przetrwamy? Młody mowi, ze nie chce do przedszkola, bo tam nie ma mamy.
          • koteczka12 Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 06:13
            A mnie ... wyrzucili z przedszkola smile Panie prosiły,żeby pierwszego
            dnia odbierać wcześniej, koło 13. Poszłam więc o 13, dzwonię, a tu
            wychodzi przedszkolanka i mówi "no ... mała własnie grzecznie
            leżakuje, pani przyjdzie później ... później .. " Przyszłam o 15.30,
            córka nie chciała wychodzić. W domu ok, tylko z przejęcia okropna
            awantura wieczorem przy kładzeniu spać. Zobaczymy jak dziś ...
    • esi1 Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 07:18
      Ja już mam za sobą drugi poranek....
      Wczoraj było bezporoblemowo. Córcia poszła z panią za rączkę,
      uśmiechnięta. Po południu opowiadała, że było fajnie, że spała i się
      bawiła. panie też mówiły, że nie było żadnych problemów.
      Dzisiaj wstała bezporblemowo, ale kiedy wchodziliśmy do przedszkola
      to miała łzy w oczach i mówiła, że się boi sad( Została bez większych
      ceregieli, ale z łezkami w oczach i boję się, że się rozkręciła, bo
      w sali była akurat bardzo płacząca dziewczynka sad(
      Serce mi się kraje....
    • uwaga_tramwaj Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 08:38
      dzień drugi. znów chętnie poszedł i od razu zajął się zabawą.
      hm.
      smile
    • moni_011 Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 08:58
      nasz syn dzisiaj strasznie plakal, maz go odprowadza, ale
      powiedzial, ze sam ledwo sie trzymal, chyba mi serce peknie, czy
      mozna zadzwonic do przedszkola
      • elamoma Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 09:34
        ...młodzian łkał,wył,krzyczał niemiłosiernie i co robić????????
        wyszłam po kilku minutach przytulań zapewnień o szybkim odebraniu i
        ze łzami w oczach .Dziś przyjdę odebrać wcześniej ...szkoda
        malca ,ale u nas wszystkie dzieciaki wyły okrutnie(podziw ogromny
        dla pań ja bym oszalała )pocieszam sama siebie,żę będzie
        dobrze ...musi być i basta!!!
    • paulina.11 dzień drugi :( 02.09.08, 09:31
      U nas dzisiaj tragedia sad
      Wszystko było ok dopóki nie weszliśmy do przedszkola, tak płakał, że
      serce mi pękało, pani zabrała go do sali na siłę. Zaraz będę dzwonić
      czy się uspokoił. Nie mogę sobie miejsca znaleźć sad
      • asiek200 Re: dzień drugi :( 02.09.08, 09:43
        u nas również tragedia wink
        wczoraj jak go odbieraliśmy to tak wył ze az głos prawie stracił.
        Dzisiaj rano jak mąż go odprowadzał znowu bardzo płakał pomimo ze
        bardzo chciał jechac do przedszkola
        • kafreen Re: dzień drugi :( 02.09.08, 10:19
          Dołączam do smutnych mam.
          Moja młodsza dziś - ryk w niebogłosy.
          Wczoraj podobno przez cały dzień NIE POWIEDZIAŁA SŁOWA i panie myślały, że w
          ogóle nie mówi. Ale wczoraj przynajmniej nie płakała. Dziś - w domu ok, po
          drodze ok a ledwo weszła do sali - ryk i wczepianie się w mamę.
          Straszy - trochę niepewny ale OK.

          Martwię się o Helenkę, nie mogę skupić na robocie, a uda mi się ją odebrać
          dopiero około 16:30 sad.
          Dziwię się bo chodziła już rok do przedszkola i rok temu zaadoptowała się bardzo
          szybko, ale może ogólnie atmosfera popłakujących maluchów wpływa na nią
          stresująco....
          sad(((
          Buu, jeszcze 6 godzin....

          Kasia
          • kafreen Re: dzień drugi :( 02.09.08, 10:24
            kafreen napisała:

            > Straszy - trochę niepewny ale OK.

            Tfu, STARSZY a nie "straszy" smile

            Pozdrawiam wszystkie zestresowane Mamy
    • moni_011 Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 10:04
      zadzwonilam do przedszkola, uff, bawi sie, jest wesoly i wszystko w
      porzadku, teraz moge zaczac pracowac dopiero..smile))
      • frika_2000 Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 10:26

        U nas tez tak samo, wczoraj wszystko pieknie i gladko, dzisiaj rano
        juz jakies szmery, a w przedszkolnej szatki - placz, nie rozpaczliwy
        ale taki..poruszajacycrying Zadzwonilam pol h temu i pani powiedziala,
        ze mala zapomniala juz o bozym swiecie, bawi sie i nawet zjadla cale
        sniadaniesmile No coz kochane, tak pewnie bedzie jeszcze przez jakis
        czas, musimy uzbroic sie w cierpliwosc i przetrwac to wszystko
        dzielnie. Chyba nie chcemy wychowac nasze dzieci na sierotki
        zyciowe? smile Damy sobie rade, mowiewam! smile
        • mama_anuszy Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 10:48
          a czy Wasze dzieciaki śpią w przedszkolu? Moja zawsze w domu spała
          po obiedzie 2 godziny a w przedszkolu nie potrafi się "wyłączyć" i
          odpocząć, więc popołudniu jest w domu padnięta i zmierzła.
    • alex_cz Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 10:25
      Hej
      Dzieciaki się wzajemnie nakręcają. Jak wszystkie naraz debiutują to tak to wygląda.
      Mojego w sierpniu zaprowadzałam, to na początku było tylko obrażanie się, ale
      jak zobaczył akcję innego chłopca z uczepianiem się szyi, to na drugi dzień
      zafundował mi to samo wink
      Jakieś dziecko w parze iść nie chciało, to mój też nagle w parze iść już nie chce wink
      Inne dziecko stwierdziło, że obiad brzydko pachnie i nie będzie jadło, to i mój
      odmówił spożycia hehehehe.
      Kurka jakieś wyjątkowo empatyczne to moje dziecko, albo konformistyczne wink)))

      Ale jak zabawa dobra jest, to i on się dobrze bawi smile))
      A takich momentów będzie coraz więcej.

      pozdrawiam, trzymam kciuki za wszystkich
    • kaczusiag Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 10:51
      U nas to samo
      Płacz i pytania dlaczego babcia nie może z nim zostać?
      Dlaczego musi być sam w przedszkolu?
      26 nowych twarzy nowa pani
      Inne dzeci płaczą to on też.
      Ale czas czas wszystko zaleczy.
      Trzynajmy się.
    • weronikarb Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 14:17
      moj wczoraj plakal, po poludniu jak go odbieralam to radosny,
      usmiechniety i z ochta pojscia na drugi dzin.
      Dzisiaj miauczenie od rana a w przedszkolu uwiesil sie i nie chcial
      poscic, odebrany o 13.00 - usmiechniety itd.

      Ech ciekawe jak jutro
    • karo610 Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 16:13
      eh, zazdroszczę, że już zaczeliście przedszkole... mój maluch
      obudził się 1 września z katarem i kaszlem i tak debiut
      przedszkolaka został przełożony crying mam nadzieje że jutro już pójdzie
      do przedszkola, bo na szczęście szybko to przeziębienie przechodzi smile
    • agniecha.79 Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 18:28
      Wczoraj było super,rano spokój,a jak przyszlam o 12:30 to musiałam
      40 minut czekać,bo moja córcia nie chciała iść do domu.A dziś rano
      chętnie poszła,ale jak po nią przyszłam o 13 to miała łzy w oczach i
      chciała od razu wyjść do domu.Po wyjściu jej przeszło i powiedziała
      że jutro też idzie,więc mam nadzieję że będzie ok smile
    • justina_w Re: Pierwsze koty za płoty. 02.09.08, 22:36
      moja córcia też debiutuje. w listopadzie kończy 3 latka. od dóch
      miesięcy rozmawiałyśmy o przedszkolu - ona sama przed spaniem
      mówiła - choć pogadamy o przedszkolu. więc tłumaczyłam jak to będzie
      wyglądało, ze mamusia zostawi,pójdzie do pracy ale ma pamiętać że ja
      zawsze wrócę. do tej pory była z babcią. bałam się okropnie. gdy na
      próbe próbowalismy ją zostawić np. z przyjaciółką to była okropna
      histeria. aż nadszedł 1 września chętnie weszła do sali - troszkę
      zmieszana ale weszła. wziełam tydzień urlopu żeby odbierać o 14.3o.
      Byłam juz o 14.15 dzieci akurat ubierały sie po leżakowaniu. moja
      szalała na rowerku,ucieszyła się jak mnie zobaczyła, ale jak tylko
      powiedziałam ze idziemy do domu...to zaczęła okropnie płakać, ze ona
      nie chce do domku, ze ona chce być z dziećmi.kompletnie nie
      wiedziałam co zrobić, nie spodziewałam się takiej sytuacji. było mi
      strasznie smutno. Oliwcia bardzo potrzebuje kontaktu z dziećmi ale
      żeby nie chcieć iść do domu. sama nie wiem co o tym myśleć. dzisiaj
      też wesoła wychodziła z domu.
      mam nadzieję ze dalej z chęcią będzie chodzila do przedszkola,byleby
      tylko nie płakała ze nie chce do domu. nie wiem co wtedy robić, jest
      mi przykro, co te panie sobie pomyślą...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka