Tak sobie czytam o tych super przedszkolach...
Pozwólcie, że podzielę się swoimi obserwacjami.
Od 15 lat pracuję w przedszkolu jako nauczycielka. Dzieci bardzo się przez
ten czas zmieniły, rodzice także.
Wzięcie mają przedszkola, gdzie są "metody takie, takie i jeeeeszcze takie"-
wszyscy o nie pytają choć większość rodziców nawet nie wie czego dotyczą...
Zajęć dodatkowych musi być tyle ile się da- najlepiej wszystkie możliwe-
włącznie z warsztatami fotograficznymi (?)i baletem klasycznym

Skutek- przemęczone, znudzone, zniechęcone dzieci- choć do zajęć przyczepić
się nie można- ciekawe, inspirujące, rozwijające...prowadzone przez
specjalistów...ale jest ich za dużo. Po kilku tygodniach dzieci chodzą na nie
niechętnie, często nawet nie chcą wcale, ale skoro rodzice zapisali ...Acha!
moim zdaniem to fikcja, że wszystkiego można nauczyć się przez zabawę.
Skutek - rodzice poświęcają dzieciom coraz mniej czasu...i przyczynia się do
tego przedszkole, które robi - moim zdaniem - za dużo...wchodzi w ich
kompetencje.
Z rozmów z dziećmi wynika,że w sobotę i niedzielę też niewiele czasu mogą oni
dzieciom poświęcić, bo są zmęczeni...i wierzę...sama jestem zmęczona- i
poniekąd zwolnieni- "przecież zapewniam mu tyle..."
Skutek- wychowujemy dzieci mówiące dwoma językami, grające w szachy na
poziomie zaawansowanym, czytające i piszące w wieku 4-6 lat i za razem nie
umiejące rozwiązywać własnych problemów, nawiązać bliskiego kontaktu, dzieci
samotne, takie z których po latach wyrastają bardzo inteligentni i bardzo
nieszczęśliwi ludzie.
Napiszcie co myślicie na ten temat...
Może to ja się mylę i nie nadążam...a może jest w tym przynajmniej trochę
racji?
Mammamija