Dodaj do ulubionych

niechęć dziecka do przedszkola

23.12.03, 10:21
Pojawił się u nas problem - moja trzylatka, początkowo bardzo pozytywnie
nastawiona do przedszkola, teraz nie chce tam chodzić. Poranne marudzenie i
popłakiwanie przed wyjściem z domu trwa już jakiś miesiąc z przerwami. Powody
Jagódka podaje różne: najpierw, że nia ma koleżanki (rzeczywiście przez
pewien czas koleżanka, z którą się bawiła, była chora; inna zaczęła się bawić
z innym dzieckiem); teraz już ma inną koleżankę, ale mówi np. że nie wysypia
się w czasie leżakowania, że tam jest brzydka sala itd. Z moich obserwacji
wynika, że problem zaczął się, gdy jedna dziewczynka znalazła sobie innego
towarzysza zabaw - Jagódka nie mogła tego zrozumieć, była smutna i jednego
dnia - wiem to od wychowawczyni - kilka razy w ciągu dnia płakała w łazience.
Teraz ma inną koleżankę, ale pojawił się następny problem: pani wychowawczyni
jest dosyć surowa - dosyć często zdarza jej się krzyczeć na dzieci, czasami
bez powodu - widziałam takie sytuacje. Nie sądzę, by krzyczała na Jagódkę,
Jagódka jest raczej dzieckiem spokojnym i lubianym. ALe codziennie słyszę
rano od małej: "mamusiu, czy dzisiaj będzie pani X?". Czy mogę jakoś pomóc
dziecku? Co zrobic, żeby mała nie przejmowała się tak panią? Serce mnie boli,
gdy rano płacze i mówi, że boli ją brzuszek sad Jak myślicie, czy to minie?
Jak najlepiej z nią rozmawiać? Przechodziłyście coś takiego?
Obserwuj wątek
    • gruszka_edziecko Re: niechęć dziecka do przedszkola 28.12.03, 21:22
      Ja tu widzę dwie sprawy...
      1. Opóźniony kryzys związany z pójściem do przedszkola. Piszesz, że córeczka
      początkowo lubiła chodzić do przedszkola, a teraz zaczęła marudzić. Kiedy Masia
      zaczęła przedszkolną karierę, było podobnie. Początkowo uwielbiała przedszkole
      i pewnie nie uroniłaby jednej łzy, gdybym ją zostawiła samą pierwszego dnia.
      Kryzys pojawił się gdzieś po 2 miesiącach (już dokładnie nie pamiętam). Pani
      psycholog uprzedzała, że taki "opóźniony kryzys" może być bardziej dokuczliwy
      niż ta pierwsza rozpacz. Oj, miała rację... Przedz jakiś co rano były jęki,
      opóźnianie wyjścia z domu i rozmaite przeszkody życiowe na drodze do
      przedszkola. Minęło zafascynowanie nowością i nagle Masia zatęskniła za czasami
      siedzenia w domu. Byłam na szczęście przygotowana na taką sytuację, więc ją po
      prostu przetrwałam. Ale moja koleżanka, której dziecko zareagowało podobnie
      (najpierw fascynacja przedszkolem, potem nagły opór), a ona się tego nie
      spodziewała, wypisała dziecko z przedszkola po 4 mies.
      2. Kłopoty z panią. To poważniejsza sprawa sad Trudno mi coś tu doradzić. Na
      pewno wybadałabym dziecko, czy pani wobec niej także była niemiła. Co zaszło.
      Może pani powiedziała jej coś, co małą wystraszyło?

      Trudno te obie sprawy rozdzielić. Ja miałam przynajmniej pewność, że u nas te
      jęki nie były związane z paniami i dziećmi. Ty takiej pewności mieć nie
      możesz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka