Dodaj do ulubionych

Dziewczyny, czy w naszych szpitalach ginekologicznych jest tak fatalnie jak się słyszy ?

IP: *.* 17.12.01, 13:50
Chciałaby, abyście napisały, czy naprawdę jest tak źle w naszych szpitalach, bo nasłuchałam się takich czarnych opowieści, że już mnie rozbolała głowa. To w końcu gdzie mam rodzić: w państwowym czy prywatnym?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Dziewczyny, czy w naszych szpitalach ginekologicznych jest tak fatalnie jak się słyszy ? IP: *.* 17.12.01, 14:01
      A skąd jesteś? Jest też wiele bardzo pozytywnych opinii o szpitalach państwowych, wiele pewnie zależy od tego gdzie i do kogo się trafi. Ja myślę, że dobrze jest sobie zaklepać położną, taką do której się ma zaufanie, a to w znacznej mierze pozwala spokojnie nastawić się do porodu.
      • Gość: guest Re: Dziewczyny, czy w naszych szpitalach ginekologicznych jest tak fatalnie jak się słyszy ? IP: *.* 17.12.01, 14:04
        Jestem z Gliwic i o tutejszym słyszałam niewiele dobrego w zasadzie to nie wiem od czego to zalezy,ale chyba od oczekiwań kobiety... Moze wypowiedziałyby się jakieś doswiadczone mamusie? :)
    • Gość: guest Re: Dziewczyny, podzielcie się z Nami ciężarówkami Waszym doswiadczeniem! IP: *.* 17.12.01, 15:24
      Bardzo chciałabym Ci pomóc,ale tez jestem tylko na etapie wiadomości z drugiej reki a naszym e-mamom nie spieszno do zwierzeń ... negatywnych.E-mamy zapraszamy do współpracy: czy tak fatalnie się rodzi w szpitalu nie dając w łapę albo nie płacąc za usługi? Jak to jest?
      • Gość: guest Re: Dziewczyny, podzielcie się z Nami ciężarówkami Waszym doswiadczeniem! IP: *.* 17.12.01, 15:47
        Mysz - ja jestem wprawdzie z W-wy, więc niewiele wiem o Gliwicach, ale mam koleżankę, która tam mieszkała kilka lat i pierwsze dziecko urodziła w Tychach. Była bardzo zadowolona za tamtejszego szpitala. Wiesz co, na forum jest dużo informacji o różnych szpitalach, spróbuj poszukać np. pod "szpital", może coś ciekawego znajdziesz.
        • Gość: guest Re: Dziewczyny, podzielcie się z Nami ciężarówkami Waszym doswiadczeniem! IP: *.* 17.12.01, 16:48
          Rodziłam w Warszawie, na Inflanckiej. Byłam pacjentką "z ulicy" - bez opłaconej położnej czy lekarza. Mók lekarz prowadzący nie był z tego szpitala. Zapłaciliśmy tylko za poród rodzinny. I naprawdę było w porządku. Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby komuś "dać w łapę", czy rodzić prywatnie za ciężkie pieniądze.Myślę, że duże znaczenie ma to, że sama nie czułam się jak pacjentka "drugiej kategorii" - że skoro nie płacę, to nie mam prawa wymagać - gdy potrzebowałam przy sobie połoznej, bo coś się działo i się niepokoiłam, wysyłałam po nią męża bez żadnych skrupułów. Przychodziła i była miła ;-)Więc nie martwcie się - w państwowych szpitalach nie jest tak strasznie :crazy:Pozdrawiam,Ania z Emilką (2.5 miesiąca)
    • Gość: guest Re: Dziewczyny, czy w naszych szpitalach ginekologicznych jest tak fatalnie jak się słyszy ? IP: *.* 17.12.01, 15:50
      Leżałam tydzień na podszyciu w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie, nikomu nic nie zapłaciłam ( nie licząc dwóch bukietów kwiatów na koniec dla lekarek i położnych) Uważam, ze jak na państwowy szpital było rewelacyjnie, szczególnie miło wspominam lekarki na sali operacyjnej, były super miłe i serdeczne, starały mnie sie uspokoić... Fajne były też położne, szczególnie te młode, delikatne i dało się z nimi pogadać. Natomiast lekarze na obchodzie- hmmmm... pełna znieczulica, średni czas pośiwęcony pacjencce dziennie - 30 sekund ( serio!!!!) Samo musiałam się dopomnieć, że chyba mam anemię ( czerwonych krwinek miałam tylko 3.0 )i sama powiedzieć co bym chciała brać ( sorbifer durules) !!!Natomist nie wyobrażam sobie bycia obłożnie chorym w szpitalu i bycia bez bliskich. Ja dwa dni wcale nie mogłam wstawać, i pielęgniarki owszem dały mi basen, przychodziły jak dzwoniłam, ale całą brudną robotę wykonywał mój kochany mąż - tj, zmienianie basenów, mycie mnie, dopominanie się o zmianę pościeli, etc. ALE SZPITAL TWORZA LUDZIE, NIE SZPRZĘT I MURY, więc wszystko zależy od tego jacy ludzie pracują w szpitalu , wcześniej byłam na Żelaznej tydzień, i był to horror - oszczędzę Ci szczegółów, ale spędziłam ten tydzień płacząc siedząc na korytarzu na parapecie i gapiąc się w okno.Żelazna jest okej jak zapłacisz każdemu po kolei ( poród wychodzi 2000 PLN) ale bez płacenia - pełna tragediapozdrawiamGosia
    • Gość: guest Re: Dziewczyny, czy w naszych szpitalach ginekologicznych jest tak fatalnie jak się słyszy ? IP: *.* 17.12.01, 16:39
      Rodziłam we Wrocławiu i jestem super zadowolona.Znaczący minus to stan sanitariatów - w moim szpitalu czas stanął w miejscu.Jestem po cc i siostry bardzo dbały o mnie - same mnie myły, sprawdzały jak się czuję, jak się goi itp. Nigdy nie zadzwoiniłam - nie musiałam, same przychodziły...Pytały też czy bardzo boli, czy przypadkiem nie potrzebuję środków znieczulających.Miałam opłaconego lekarza (może dlatego tak skakały przy mnie ;) ). Mój lekarz przychodził każdego dnia sprawdzać jak się czuję i jak wyglądają szwy. Szczerze przyznam, że dziewczyna, która miała cc zaraz po mnie nie miała takiej opieki. Widocznie trzeba zapłacić. Ja nie żałuję...
    • Gość: Agata Re: Dziewczyny, czy w naszych szpitalach ginekologicznych jest tak fatalnie jak się słyszy ? IP: *.* 17.12.01, 16:43
      Dziewczynki, nie chciałabym Was dołować, ale jeśli któraś pragnie wieści negatywnych (takie pragnienie się tu przewinęło), to polecam wejście na emamę, tam kilka tygodni temu odbyła się burzliwa dyskusja (nawet niejedna) na temat, jaka tragiczna jest nasza służba zdrowia i jak bez posmarowania nie da się urodzić normalnie dziecka. Ja wtedy nawet twierdziłam, że ciężarne nie powinny tego czytać, bo ze strachu nie pójdą rodzić w ogóle. Ja już urodziłam jedno dziecko, ale nie podzielę się z Wami swoimi obserwacjami, gdyż rodziłam w prywatnym szpitalu. Teraz natomiast urodzę drugie dziecko, waham się nad wyborem - jeszcze raz ta sama klinika, czy szpital państwowy - ale po przeczytaniu tych wypowiedzi chyba pozostanę przy Szpitalu Damiana. tak więc jeśli naprawdę chcecie czraną wizję - wrzućcie do przeglądarki edziecka hasło kluczowe, może np. "służba zdrowia" albo "szpital" i traficie na tę dyskusję. Konkluzja kobiet, które już rodziły (państwowo) jest taka, że w państwowym szpitalu rodzi się tragicznie i nic się na lepsze nie zmieniło.Ja wolę już do tego nie wracać. Jest pewna korzyść z uzmysłowienia sobie istoty sytuacji - może będziecie silniejsze i będziecie potrafiły domagać się swoich praw opierając się na doświadczeniach koleżanek.Pozdrawiamagata - mama marcowa.
      • Gość: guest Re: Dziewczyny, czy w naszych szpitalach ginekologicznych jest tak fatalnie jak się słyszy ? IP: *.* 18.12.01, 00:36
        Agato! Rodziłaś w szpitalu Damiana?Czy możesz mi powiedzieć u kogo i jak to wyglądało?Mam termin na luty i przymierzam się właśnie tam do porodu ,tylko nie wiem czy warto?Gonia
      • Gość: guest Re: Dziękuję Agato IP: *.* 18.12.01, 11:18
        tak, znalazłam ten wątek i jestem przerażona. Chyba trzeba mieć trochę szczęścia w życiu, zaczynam dochodzić do takich wniosków.
    • Gość: guest Re: Dziewczyny, czy w naszych szpitalach ginekologicznych jest tak fatalnie jak się słyszy ? IP: *.* 18.12.01, 11:14
      Rodziłam w państwowym. Miałam umówioną położną i dzieki temu było wspaniale. Dziewczyny, które rodziły u "przypadkowej" położnej dyżurnej raczej na sam poród nie narzekały, a nawet w większości chwaliły. Za to potem miały gorszą opiekę i musiały się dopraszać o pomoc, a do mnie "moja" położna przychodziła. Za to pilęgniarki od noworodków były nieopłacane i bardzo miłe i bardzo pomocne same z siebie. Co do wizyty lekarskiej, to jak wyżej ktoś napisał - 30 sekund na pacjentkę dziennie.Sanitariaty po remoncie 4 lata temu zdążyły się zdewastować i pod prysznicami były wielkie bajora wody. Sama zrobiłam potop az na korytarz i do gabinetu zabiegowego, bo woda zamiast spływać do rur, odbijała z kratki ściekowej na podłogę i prosto na korytarz. Wezwani dyżurni hydraulicy szpitala, kazaki dzwonić do domu do dyrektora z pytaniem, czy mają reperować, bo jest wieczór :what:!:hello:Kasia R mama pięciokilowej i prawie dwumiesięcznej Luizy, która właśnie śpi na moim lewym ramieniu (ciężarówki - szykujcie kręgosłupy na dźwiganie słodkich ciężarów!!!)PS. Ciężar.ówki - WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE!!!! Musi być!!!! Wiem, że z mojego punktu siedzenia to łatwo powiedzieć, bo już urodziłam, ale trzymam za was wszystkie kciuki!!!
    • Gość: guest Re: Dziewczyny, czy w naszych szpitalach ginekologicznych jest tak fatalnie jak się słyszy ? IP: *.* 18.12.01, 12:22
      Ja mogę powiedzieć coś nt Tyskiego szpitala. Jest tu super aparatura dla mam i dzieci (dlatego trudne przypadki kierowane są tu z całego śląska). Na opiekę nie narzekam, rodziłam z mężem, ale..."zero" pomocy przy noworodku - dziecko jest z matką cały czas ale położne nawet nie zerkną w ciągu dnia czy wszystko jest OK, mozna oddać dziecko na noc ale wtedy zostanie nakarmione (bez naszej wiedzy, rzecz jasna).Widać też, jeśli któraś ma własnego lekarza lepsze traktowanie (szybciej rodzi, dostaje znieczulenie itp).Generalnie nie narzekam i pewno jak się trafi to tam będę rodziła, acz widziałam opiekę położnych w Szpitalu Miejskim w Knurowie (dostał wyróżnienie w akcji "Rodzić po ludzku") - położne życzliwe, pomagają itpAnia
      • Gość: guest Re: Dziewczyny, SPOKOJNIE IP: *.* 18.12.01, 13:00
        sama jestem autorka dosc pesymistycznych postow w tej kwestii, gdyz moje doswiadczenia nie byly za ciekawe. ale wszystko skonczylo sie dobrze i to jest najwazniejsze. uwazam jednak, ze MONA WYEGZEKWOWAC od personelu prawidlowa opieke. nie mozecie sie bac i musice nauczyc sie asertywnosci. nie jestescie na ich łasce. kiedy wyczuja , ze maja przed soba godnego przeciwnika MIEKNA, wierzcie mi. to nie za dobrze, ze trzeba przyrownywac to miejsce do ringu, ale coz, moze tak nasza natura. ALE NIE ZAWSZE MUSI BY ZLE> pamietajcie o tym. ja nie mam samych zlych wspomnien, lekarze sa bardzo mili i kulturalni (wiekszosc). nie bede wchodzic dalej w ten temat, bo juz pisalam, ale powiem cos optymistycznego, CO NALEZY SIE ZJECHANEJ SLUZBIE ZDROWIA.otoz gdy chodzilam z dzieckiem na wizyty do IMiD, do kilku specjalistow, spotykala mnie niespotykana wprost zyczliwosc i kompetencja. opiekowano sie moim dzieckiem (na wszelki wypadek, nie bylo takiej potrzeby) z taka gorliwoscia,ze bylam wzruszona. podejscie indywidualne. nawet pamietali jego imie!!! bede pamietac tych ludzi zawsze. nie spotkalam sie nigdy z zadna odmowa, zlym przyjeciem, na haslo dziecko otwieraja sie wszystkie drzwi. lekarze bardzo dbaja o dzieci.ale to , co ostatnio mnam sie przydarzylo po raz kolejny przeczy wszelkim stereotypom o zlej reformie i zlej organizacji. potrzebowalismy wizyty u laryngologa. bardzo prosze w przychodni na kochowskiego pan doktor przyjmuje, od reki. skierowal nas na przeswietlenie. bardzo prosze, na szajnochu, nie trzeba czekac, opis od reki (prosze bardzo) wracamy do pana doktora i on mowi, ze dobrz by bylo,jakby zabaczyl dziecko specjalista w szpitalu w dziekanowie. dzwonimy-prosze przyjechac doktor przyjmie panstwa. jedziemy. pani doktor przychodzi z oddzialu i bada dziecko. i tu, uwaga, przeboj. zapomnialam wziac pieczatki zozu na skierowaniu, wiec jest ono niewazne. zaczynam wymyslac, ze dowioze moze. a pani doktor na to:NIE MA TAKIEJ POTZREBY< JA TAM DZISIAJ JADE- DO TEJ PRZYCHODZNI, TO WEZME TĘ PIECZATKĘ. i chowa to skierowanie do kieszeni.usmiechnieta. bylam w szoku!!!!!cztery wizyty, w tym jedna pod warszawa, w ciagu 3 godzin. wiec nie jest tak źle. nie martwcie sie. tylko blagam, walczcie bardziej o swoje prawa. zadajcie informacji i nie bojcie sie, nic wam nie zrobia.a jak nie macie sily, to poproscie meza o odsiecz, polozne miekna na widok faceta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka