WitajcieJa co prawda rodziłam prawie rok temu / w lipcu 2001 / ale pamietam ten koszmar do dziś!!!Z żelaznej / bo tam akurat byl remont , po zbadaniu mnie i stwierdzeniu ze jeszcze dojade do innego szpitala... / odwieziono mnie na kArową , i tu znalazłam się na porodówce, w sali rumiankowej

przygotowanej do porodu rodzinnego. Sala - rewelacja !!! miło tam być ale chyba tylko mężowi,mnie jakos nie... nikt z własnej woli nie przyjdzie, o lekarza trzeba wręcz prosic !!!! po kilku godzinach meczarni podano mi wreszcie oksytocyne ...cobym sie juz nie meczyla i szybciej urodziła.....co doprowadziło do tego że jak ja dostałam gorączki prawie 39st. a z moim dzidziusiem zaczely sie dziac jakies cuda...stwierdzili ze robia cesarkę i z przeslicznej sali wywiezli mnie na blok operacyjny zostawiając mojego męża pod drzwiami......a za poród rodzinny..zapłaciliśmy....potem pokazali mu synka jak juz go wywozili do sali noworodkowejA ja ??? cesarka byla zrobiona przy znieczuleniu zewnatrzoponowym, wiec widzialam wszystko, i tu znow - niespodzianka -

po wyjęciu małego z brzuszka pokazali mi go na moment a raczej jego genitalia.... i zabrali

a miał 10 pkt. i był zdrowiusienki !!!!!Potem mnie wywiezli na sale pooperacyjną - tam z bólu nie mogłam zasnąć , dostałam wreszcie jakis zastrzyk....po wielu błaganiach / była noc - więc pielegniarki wolaly spac / nastepnego dnia przyszla do mnie lekarka poinformowac mnie o stanie zdrowia mojego synka powiedziala ze wszystko jest o.k ,ze dostal jesc / tylko co - skoro preferowna jest metoda naturalnego karmienia??? / synka zobaczylam dopiero wtedy jak mojmaz do mnie przyjechal i sam go przywiozl!!! bylam na innym pietrze wiec po co mialy sobie mna zawracac głowe - nakarmily przewinely i spal tak samiusienki

jak juz mnie w koncu przewiezli na sale "" normalna"" ze tak napisze to zaraz przyleciala polozna ta od nauki karmienia piersia i zcazela mowic do mnie ze synek zaraz nauczy sie ssac , nalozyla na palucha swojego kawalek gumowej rekawiczki i uczyla go ssac...po czym ja mialam robic to samo, a potem piers....i tu zaczelo sie...nic mie nie lecialo!!!! a ona kazala mu ssac, maly sie buntowal, possal przez chwile poczym sie wyrywal bo co ma ssac....pusta piers???? ja plakalam on plakal a ona ze co ze mnie za matka , ze nie chce go przystawiac do piersi, choc to robila czesto,gadala ze paroma kropelkami siary sie naje, i tak sie meczylismy ponad dobe , byl upal on mial suche usta, chcialam mu dac wody z glukoza - na co lekarka ze nie!!!! dawac cycka!!!! i tak w kólko. po dobie stwierdzila lekarka ze za bardzo spadl na wadze i co??? SZTUCZNE dokarmianie, jak dostal butle to wyżłopal naraz 50ml!!!! i zasnał wreszcie spokojny i najedzony!!!!Mialam to nieszczescie ze po cesarce lezalam 7 dni wiec jak sie mijalam z ta połozna od laktacji to miałąm chęć ją zabić / i vice versa/ była miła i uczynna dla tych co miały pokarm i dzidzia ssała bez trudu na te inne patrzyła jak na jakies zbrodniarki a nie matki

co do łazienek - makabra jedna łazienka dla wow bardzo dużó osób, wszyscy łażą gdzie chca i o której chcą, przeciagi, z pielęgniarke to może ze 3 są fajne - reszta przychodzi odwalić robote, przespać się...a jak chcesz SZTUCZNEJ mieszanki zeby Ci zrobiła to te spojrzenie!!!!! znowu przylazła po to mleko!!!!! makabra makabra makabratylko lekarze są extra !!!! ale oni przychodzą tylko na obchód rano i wieczorem

Tak więc Ja swój poród wspominam tak ...... że drugiego dzisiusia prędko mieć nie będę......... powodzenia dziewczyny i mam nadzieję że po lepsze.A co do tych rewelacyjnych połoznych itd. to jak zapłacicie to będziecie miez wspaniale jak nie to tak jak Ja !!!! / chociaz zapłaciłam im za rodzinny poród....za znieczulenie zewnątzroponowe...potem cesarka wiec pieniadze wyrzucone...ale nigdy nie przewidzisz co sie może zdarzyc :_( pozdrawiam przyszłe i terażniejsze mamusie papa MAGDA z Darusiem