Witam kilka pozytywnych słów dla przyszłych mam.
Rodziłam 4.12.2006 w IMiDz - suuuper


Pomimo licznych opinii o braku miejsc w warszawskich szpitalach postanwilam
rodzić na żywioł - bez kupowania sobie miejsca w jakimkolwiek szpitalu czy
płacenia jakiejkolwiek położnej, w ciazy prowadzila mnie lekarka z Lux-Medu
nie pracujaca de facto w jakimkolwiek szpitalu. W sumie za coś płace te
składki. Powiem szczerze że nawet irytowaly mnie niesamowicie opowieści na tym
forum o strasznych porodach, braku miejsc, okropnej opiece poporodowej itp.
Ja poszłam na żywioł, zaczęło się zgodnie z terminem o 3.00 nad rane 4.12.06 -
od razu skurcze regularne co 5 minut. Normalka prysznic - może miną - nie
minęły, no to hop do szpitala. Od początku w pierwszej kolejności mieliśmy z
Marcinem jechać do IMiDZ, leżałam tam kiedyś na patologi ciązy i byłam
zachwycona opieką, uratowali moje dzieciątko co się za wcześnie na świat
pchało. No i my na izbie przyjęć, ktg, skurcze jakby ucichly - też normalka,
no ale jesio lekarz musi zbadac - rozwarcie na 5 palców i nie ma miejsc!!!
lekka konsternacja, ale od razu mnie wzięli na porodówkę (nie było żadnej
akcji z odsyłaniem do innych szpitali o nic też sie nie musiałam wykłócać!!!!)
Poród bajka, łącznie od skurczy przepowiadajacych okolo 9h, akcja koncowa 40
minut. Babeczki położne mi zajebiście pomogły (Asia Nigel) a to na piłke a to
hop badanka - bolało jak skurw... w życiu się tak nie darłam, wzywałam pomocy
- acha bo zapomniałam wspomnieć że bez znieczulenia rodziłam. I po ptakach.
Dziewczyny to naprawde nie jest aż tak straszny ból!!!! Chyba bardziej boli
wyrywanie obcęgami paznokci w sali przesłuchań rosyjskiego kgb




w ostatniej fazie przecieli krocze i moje gówienko wyskoczyło drące sie na
świat. po porodzie 2 godziny leżałam na korytarzu bo nie było miejsc na
poporodowych, ale szybko sie znalazły. Naprawdę to już nie mialao dla mnie
żadnego znaczenia jak mała mi cycocha ssała.
Podobnie wygląd sali porodowej itp. Uwierzcie że to najmniej ważne, nie bójcie
się, najważniejsza jest profesjonalna kadra - a taka właśnie jest w ImiDz
(zreszta cześć tych osób pracuje również na Madalińskiego.
Tak więć głowy do góry mamuśki, nie czytajcie samych negatywnych przeżyćz
porodów, mam wrażenie, że tylko te mamy co miały kiepskie klimaty pisza na
forach, stanowczo za mało jest opowieści optymistycznie nastawiajacych do
porodu i opieki. Tak więc tu niech się wpisują tylko ci co miło wspominaja.
Pcocieszmy mamuśki przed ktorymi to wszystko jezcze

