tiasu
09.03.07, 09:57
Za koszalińską porodówkę mógłby się ktoś wreszcie zabrać. To jest straszne co
tam się dzieje porównując do innych szpitali. Funkcji ordynatora nie przyjmuje
się przecież dożywotnio, jak się ktoś nie sprawdzi to się powinno go wymienić.
Ktoś jest zadowolony z ciepłej posadki i w nosie ma starania o to żeby było
lepiej na oddziale, inne placówki szpitalne w Koszalinie radzą sobie o wiele
lepiej. Nie chodzi tylko o zdobywanie czy zarządzanie funduszami (dlaczego
Kołobrzeg stać na wannę z hydromasażem i pacjenci nie muszą za to płacić... a
w Koszalinie trzeba mieć nawet swój papier toaletowy). Brak starań widać
chociażby w tym, że jest tam brudno. Ani razu nie widziałam żeby salowa
bardziej się schyliła i umyła podłogę pod łóżkiem, nikt z personelu nie
interesuje się wiecznie zadymioną toaletą. Sanepid mógłby tam zaglądać raz
dziennie i myślę że zawsze by zarobił szpital kilka mandatów.
Dobór personelu bardzo dziwny, można trafić naprawdę na pomocne położne
zarówno przy porodzie jak i na oddziale noworodków. Można też spotkać się z
dużą bezdusznością - tylko nie rozumiem czemu taki personel nie jest zwalniany
(podobno bezrobocie w Koszalinie, chętni na to miejsce się znajdą), nie
powinnien pracować w miejscu gdzie są małe bezbronne dzieci, które nie mogą
powiedzieć co się z nimi robi. Personel powinien być wybierany bardziej
starannie, do tego niezbędny jest controlling, nie tylko pod względem
wykonywanych obowiązków, ale także pod kątem podejścia do pacjenta.
Dziwne jest to że wszyscy w Koszalinie o tym wiedzą od lat, a nic się nie zmienia.