pinki121
27.12.07, 08:23
Witam! Chciałabym uprzedzić każdego,kto wybiera się ze swoim dzieciątkiem do chirurga.Mieszkam w Olsztynie.Moje dziecko ma wadę wrodzoną - spodziectwo żołędziowe. Synka czeka operacja.Umówiłam się dodatkowo (oprócz wizyty w szpitalu dziecięcym) na wizytę u innego lekarza. Tak na wszelki wypadek-zapobiegawczo,żeby potwierdzić wszystkie wiadomości jakie uzyskałam.Udałam się do nowo otwartej poradni chirurgicznej naprzeciwko szpitala dziecięcego - ul.Żołnierska 41A.Miła obsługa,sympatyczna pani w recepcji....Z poradni wyszłam z moim dzieckiem z płaczem.Płakałam i ja i mój synek.Synek to wrzeszczał wniebogłosy!!!Pan doktor ZIółKIEWICZ-"gruba szycha".która trzyma się stołka- po pierwsze - najpierw mnie wyprosił z gabinetu,ponieważ grzebał coś w komórce.Nie wzruszył go fakt,że stałam z dzieckiem na rękach(mały ma 4 miesiące).W końcu,gdy już weszłam do gabinetu-ów doktór nawet nie umył rąk!!Obejrzał maluszkowi siusiaczka tymi brudnymi rękami,po czym kazał przenieść dziecko na stół.Przypominam,że udałam się z wizytą w sprawie spodziectwa!!!!W pewnej chwili dr Ziółkiewicz nie pytając mnie o zgodę,ani nie uprzedzając!!! zerwał mojemu synkowi napletek!!!gdzie powszechnie wiadomo,że do ukończenia roku życia nie należy tego robić!!wynikiem takiego postępowania są późniejsze blizny,pojawienie się stulejki,nie wspominając o niepotrzebnym cierpieniu maluszka.Nigdy wcześniej mój synek tak nie płakał jak po tym genialnym posunięciu pseudo doktora!!!Wrzeszczało moje dziecko,płakałam ja,a pan doktor brudnym paluchem na otwartą ranę krzyczącego z bólu dziecka nałożył maść,po czym powiedział,że to już wszystko.
Skończyło się na tym,że jeszcze tego samego dnia z zapłakanym synkiem wylądowałam w szpitalu.Dodam,że wszystko miało miejsce przed samymi świętami i nie było łatwo.Musiałam małemu robić okłady z rywanolu,jeździć co parę dni na kontrole.Siusiak był spuchnięty,krwawił i maluszek wyraźnie cierpiał.Napłakałam się,w szpitalu zrobili oczy,że po co w ogóle ktoś ruszał tego siusiaczka,a na podane przeze mnie nazwisko owego "cudotwórcy" wszyscy reagowali w ten sam sposób:Ziółkiewicz? o Matko,on dawno nie powinien pracować!!!! Jakim prawem ten pan śmie nazywać się chirurgiem dziecięcym??????????