ben00
21.11.05, 21:04
SCC kilka uwag o nowo otwartym centrum handlowym.
Zaznaczam iż nie jestem przeciwnikiem tego typu obiektów. Uważam że są one
potrzebne.
To na początek. Teraz przejdźmy do sedna,
Z zewnątrz obiekt prezentuje się tak sobie, nie można mu wiele zarzucić ale
też architektura nie porywa rozmachem, sposobem kształtowania otoczenia.
Faktem jest, że inwestycja nie jest ukończona i może dobrze bo czas
przemyśleć jak ją dokończyć ale...
No właśnie czy wszystko można tłumaczyć pośpiechem. Śnieg stopnieje i odsłoni
ten plac budowy.
W reklamach czytamy i słyszymy że to największe w Polsce południowej centrum
handlowe. Ja był chciał by było to centrum najładniejsze.
O ile na ocenę kompleksu z zewnątrz będzie jeszcze pora (najlepiej wiosną) to
do oceny wewnętrznego wystroju można przystąpić natychmiast.
Myślę na postawie tego co zobaczyłem iż jest to jedno z najbrzydszych centrów
handlowych nie tylko Polski południowej ale Polski w ogóle.
Cóż to za atrakcje mamy w tym centrum.
Ulice handlowe – poza nazwą nie różniące niczym jedna od drugiej. Nudne
jednostajne, bez nawet odrobiny indywidualności, ulica Gliwicka w Katowicach
(ta w Załężu) przed remontem jest ciekawsza. Wszystkie sklepi jak wg pomysłu
jednego projektanta – szkło – bramka – wejście – witryna. Zero pomysłu, każde
wejście do sklepu takie samo i gdyby nie szyld do można by powiedzieć że to
jeden wielki sklep z ciuchami i butami. Ulice handlowe nudne jak flaki z
olejem przypominają rynny bez w których woda potoku ludzkiego musi płynąć jak
najszybciej. Wyprane z pomysłu, pozbawione błysku polotu, bez jakiejkolwiek
myśli projektanta – sztampa, monotonia, rutyna w najgorszym wydaniu. Mnie
jako potencjalnego klienta takie traktowanie obraża. By nie być gołosłownym
proponuję przejechać się do centrum Auchan w Mikołowie - tam przynajmniej
próbowano sklepy zindywidualizować.
Place – które miały stanowić atrakcję centrum, miejsce odpoczynku relaksu.
Wszystkich „perełek” placów nie sposób było dostrzec bo tłumy ludzi
zwabionych jak ja obietnicami atrakcji nie pozwoliły na dokładne wysmakowanie
detalu, niemniej mogę powiedzieć że to co zaprezentowano dalekie jest od
deklaracji o znalezieniu tu „miejsc idealnych do odpoczynku i do spotkania z
przyjaciółmi”. Największa z rekomendowanych atrakcji – fontanna – to zwykła
fontanna jakich wiele w centrach handlowych (np. prawie identyczna jest od
kilku lat zainstalowana w Galerii Mokotów). Fontanna jak fontanna ale
połączenie owej atrakcji ze skałą imitującą skałę do w istocie twórcze acz
tandetne rozwinięcie pomysłu „placu tropikalnego”. W trakcie otwarcia
gustownym dodatkiem była małpa jak prawdziwa robiąca miny do gawiedzi.
Zatrzymam się chwile na „placu letnim”, letnim jak niektóre potrawy na nim
serwowane. Sposób zorganizowania przypomina mi organizację dworcowego bufetu
w czasach gdy dopuszczono dla WARS-u konkurencję. Różnica na niekorzyść tej
propozycji jest taka, iż na dworcu było mniej ludzi i człowiek mógł się choć
na chwilę egzystencjalnie zadumać nad marnością życia i otaczającej go
rzeczywistości. Tu na taką chwilę zadumy w otoczeniu sklepów Hugo Bossów,
Monnarich czy Wittchenów, nie ma miejsca. Przepraszam ale jeszcze jedno
porównanie – ta jadłodajnia przypomniała mi jakością obsługi, komfortem
spożywania, estetyką stołów, naczyń i sztućców, intymnością i atmosferą –
kwiat gastronomii minionej, wydawać by się mogło, epoki tj bary mleczne.
Trochę czasu i zapach też wróci. To co zaproponowano na tym placu jest
skandaliczne z każdego punktu widzenia. Nie tak wyglądają restauracyjki w
centrach handlowych. Nawet na Śląsku i okolicach są lepiej zorganizowane i
urządzone takie miejsca – np. Platan w Zabrzu, Bytomska Plejada czy kapitalna
Sfera w Bielsku - Białej. Nie mówiąc o Centrach Handlowych w Warszawie.
Reklamowana zieleń wewnątrz budynku (bo tej na zewnątrz jeszcze niema) jest
już po dwu dniach wyschnięta i prezentuje się żałośnie. Nie chcę spędzać
wolnego czasu pod umierającymi roślinami.
Wyżej powiedziane uwagi nie oznaczają iż w SCC nie ma miejsc, które ładnie
się ogląda – z pewnością do takich należą - cukierenka Bliklego czy antresola
Empik. Ładna kolorystyka, niezłe materiały. Szkoda tylko, że kawiarenka
Bliklego taka niewielka.
Acha, jeszcze jedno – kawiarenka akwarium (chyba jest jedna ale głowy nie
dam) – proponuję zajrzeć do pierwszej lepszej kawiarenki w Krakowie, by
wiedzieć, czym różni się kawiarenka od pijalni kawy. Dam
inwestorom „gratisa” – kawiarenka to klimat intymności, cisza i relaks,
możliwość spotkania we dwoje. Miejsce, gdzie za szybą przelewa się tłum ludzi
a człowiek czuje się jakby pił kawę na środku wysepki dla pieszych na
skrzyżowaniu ulic to ostatnie miejsce na ciszę, spokój i intymność. Może
lepiej byłoby po prostu ustawić stoliki wprost na środku „ulicy”. Podobnie
lodziarnie – bez stolików. Proponuje zobaczyć, jak to rozwiązali np. we
Wrocławiu (nie pamiętam nazwy ale centrum handlowe bardzo blisko w centrum
miasta).
To kilka gorących, choć pisanych na chodno uwag. By nie dobijać leżącego nie
wspomnę o jakości materiałów użytych do robót wykończeniowych, nie wspomnę o
plastycznym wystroju wnętrz, mdłej kolorystyce, detalu architektonicznym
etc., etc.
Podsumowując – Silesia City Center – to, jak na razie, jedno z brzydszych
obiektów tego typu w Polsce. Nie udziela nawet zadowalającej odpowiedzi na
zapowiadany program, cele i formę centrum jako miejsca mogącego zaspokoić
potrzeby na handel i rozrywkę dla regionów Śląska i Zagłębia. Myślę że
istniejące już centra takie potrzeby zaspokajają w znacznie lepszej formie
niż to ostatnio oddane do użytku. A odczuwalne traktowanie ludzi
mieszkających w naszym regionie jako tych co to się ucieszą byle czym jest
dla mnie i dla wielu z którymi rozmawiałem, oburzające. Jeśli inwestor uważa
iż ma do czynienia z ludźmi którzy jeszcze niewiele widzieli, to się myli.
Sam z pewnością doskonale wie, że to co zaproponował, nie osiąga nawet
średniej Europejskiej klasy dla tego typu obiektów.