W piątkową noc kiedy to ja byłam "zajęta" żarliwymi dyskusjami na FK o
godzinie 02.16 zaczął dzwonić telefon Naszego Taty

Oczywiście znalazłam
się przy nim jako pierwsza ponieważ Tata chrapał w najlepsze i sądzę że nawet
artyleryjskie salwy nie były by go w stanie poderwać.POnieważ odczytałam że
telefonuje pasierb obudziłam Głowę Rodziny pewna że stało się coś niedobrego(
dokłądnie że Młody pokłócił sie z kimś lub wdał w awanturę i trzeba
interweniować tudzież zwinąć Młodego w bezpieczne miejsce).Jak się
okazało,Młody dzwonił wracając po 18stce kolegi do domu,lekko "zawiany" ale
trzeżwo myślący. Otóż posprzeczał się z kolegami o .....interpretację dzieł
Gogola a dokładnie "Rewizora"..Myślałam że padnę z wrażenia,podwójnie.PO
pierwsze ze Młody odbiega od większości męskich nastolatków w jego wieku
którzy bynajmniej nie dyskutują przy piwie o literturze a jak już piją to
mało kulturalnie to się kończy-a już telefon do rodziców oznacza że trzeba
zdecydowanej "interwencji".PO drugie,ledwo przytomny Tata dyskutował z synem
przez telefon na temat Gogola do 03.30 rano....NIe sądzę żeby moi rodzice
obudzeni telefonem o tej porze zareagowali tak łagodnie i chcieli kontynuowac
dyskusję jeśli okazałoby się że żyję,jestem w domu a jedyne co mi dolega to
dylematy natury egzystencjalnej( o sztukę interpretacji poszło.)W każdym
razie zarówno ja jak i moja mama jesteśmy "pod wrażeniem" I pasierba i
Taty.Dzisiaj wspólnie wybraliśmy się na wspaniały obiad i okazało się dodam
nieskromnie-że z pasierbem całkiem fajnie się dogadujemy.Tak fajnie że koniec
konców rozmawialiśmy sobie sami o Giertychu,literaturze,pubach

i muzyce a
Tata z moją mamą udali się na spacer z Maluszką.No i najważniejsze-w przyszły
weekend idę z pasierbem na imprezę a dokładniej na rajd po
krakowskich "knajpach' pierwszy taki od ..7 lat bo podobno sporo mam do
nadrobienia