Gość: roro68
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.08.07, 21:37
Pierdu, pierdu. W całej rozciągłości popieram stanowisko naczelnika z Zabrza.
Facet jest za więźnia odpowiedzialny, nie zna go i nie ufa. Kropka. Przepustka
nie jest żadnym prawem tylko przywilejem. I rzecz najważniejsza: nie po to
wsadzają przestępcę do pierdla, żeby on stawiał swoje żądania. Resocjalizacja
ma się odbywać na zasadach narzuconych przez społeczeństwo i jeżeli w którymś
punkcie więzień musi się podporządkować, to jest więźnia problem. Ponosi on
konsekwencje swoich czynów i dopóki tego nie przyjmie do wiadomości, dopóty
nie można mówić, że jego resocajalizacja osiągnęła cel.
Wszelkie gdybania, że jak dostanie szansę i pojedzie na kongres, to się
uduchowi i poprawi są to dyletanckie dyrdymały i magiczne myślenie. A co się,
przepraszam, stanie, jeśli więzień na kongresie zostanie wyśmiany albo
poniżony i dostanie takiego napięcia, że kogoś znowu zabije, bo będzie musiał
sobie wyrównać emocje? Ja mam w dupie jego miłość do fizyki, tzn. nie
zabraniam mu, niech się realizuje, ale do końca kary za kratami.