Gość: hehehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.09, 23:28 no proszę, esbecki szpicel jednak na ławie oskarżonych... coś się zmieniło przez ten lata... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: mm Proces b. rektora ŚAM jednak się odbędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.09, 10:19 TW a jaki bezczelny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Proces b. rektora ŚAM jednak się odbędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.09, 21:47 Hehehe- zastanowiłeś/łaś się co piszesz? Mogę wiedzieć - jaką masz podstawę do używania takiego określenia? Znasz osobiście kogoś, kto przez Niego ucierpiał? Jeśli tak - to może się ujawni - lub Ty to ujawnisz, bo póki co to można Cię tylko zapytać skąd w Tobie tyle złości i nienawiści do nieznanego człowieka. Wierzysz bezkrytycznie we wszystko co podają w mediach, co jest zamieszczone w sieci? Pamiętaj, że jeśli nikt nie czyta tekstów dziennikarza - to ten nie zarobi, więc naturalne jest, że są MAKSYMALNIE zainteresowani sensacją, a nie obiektywnością zamieszczanych informacji. Nawet jeśli podpisał współpracę - to co? Mnie to nie przeszkadza, jeśli nikt z tego powodu nie ucierpiał. Wiele osób tak robiło - by zapewnić bezpieczeństwo sobie i swoim bliskim. To były inne czasy. Nikt z pokolenia <50 NIE MA PRAWA ich oceniać "z rozdzielnika", a szczególnie negatywnie - o ile nie ma w teczkach jawnych dokumentów - donosów na kogoś. Nie potrafimy sobie nawet wyobrazić tamtych czasów. Wiesz o tym, że do dziś z KAŻDEGO wyjazdu naukowego (oprócz konferencji - "sprawozdaniem" jest publikacja lub wygłoszony referat) jesteś zobowiązany złożyć pisemnie sprawozdanie z wyjazdu na macierzystej uczelni? Skąd wiesz, czy w "teczce" (jeśli taka jednak jest) - nie ma właśnie takich sprawozdań? Moje zdanie jest takie: nie było i nigdy nie jest sztuką głupio się stawiać, narażać siebie i innych a potem (teraz) promować się na męczennika. To potrafi każdy. Sztuką było (i jest) nie narażając siebie i bliskich, nie krzywdząc nikogo coś osiągnąć POMIMO wszystko. Robić swoje. I Jemu się to moim zdaniem udało. No to jak - znasz kogoś, kto przez niego ucierpiał? Ja znam kilkadziesiąt (może już teraz kilkaset) osób, którym Profesor w taki czy inny sposób pomógł. Zawsze dbał o ludzi - pomagał i (o ile wiem) pomaga nadal. Nikt za Jego kadencji Rektora ot tak sobie - nie "wyleciał na bruk" - nie został zwolniony. O ironio - gdyby pozwalniał ludzi, tak jak to zrobiła jego następczyni - byłyby pieniądze na szpital bez brania kredytu (notabene patrz na to tak: nowoczesny szpital gdzie pomagałoby się ludziom i .... miejsca pracy dla co najmniej kilkuset osób). Tylko, że wtedy ucierpieliby ludzie, szeregowi pracownicy Uczelni - a tego zapewne zdecydowanie nie chciał. Ale wszystko oczywiście byłoby jak najbardziej zgodne z prawem i nikt by nie miałby Go teraz za co ciągać po sądach. Niestety odbywa się to też dzięki "uczynnej" Pani dziennikarce, patrzącej na sprawę/sprawy w bardzo ograniczony sposób - byle był "news" i poczytny tekst - to zarobię! Jeśli Pani to czyta, (a sądzę że śledzi Pani komentarze do swoich tekstów) - śpi Pani spokojnie wiedząc że przyczynia się Pani do nagonki na człowieka, który chciał dobrze? Nie "parzą" Pani pieniądze które Pani zarabia w taki sposób - pewnie to nie jedyna taka sprawa. Wracając głównego wątku - teraz, w "zapłacie" za dbałość o ludzi - to On staje przed sądem, a obecne kierownictwo robi co chce nie licząc się z nikim i niczym. Zarzut dotyczący budynku zakupionego na Rektorat? Cóż, możemy teraz w dużej mierze "wróżyć z fusów" ile był wart budynek w centrum Katowic kilka lat temu - to tylko szacunki jeśli chodzi o wyceny. A Profesor, będąc człowiekiem świadomym wiedział że "jak Cie widzą, tak Cię piszą". To swoista dbałość o "markę" i reprezentacyjność (handlowcy i spece od reklamy wiedzą o czym piszę). Jakie zdanie może mieć o uczelni zagraniczny gość (powiedzmy który był w Oxfordzie czy Cambridge) odwiedzając przeciętną kamienicę na Poniatowskiego - a jakie wrażenie byłoby jeśli odwiedziłby budynek na Warszwskiej? Opinii nie da się kupić i przeliczyć na pieniądze...tym bardziej na taką kwotę, o jakiej mowa w zarzutach... "Marka" i renoma warta jest DUUUUŻO więcej. Uczelnia mając zagranicznych studentów szybko mogłaby tę ewentualną różnicę w cenie odzyskać i jeszcze potem - zarabiać. Jeśli ktoś nadal nie wie o co chodzi, to niech porówna sobie wygląd Rektoratu AGH i skojarzy to z pozycją/postrzeganiem tej uczelni na świecie. Wszystko jasne? Dziwne tylko że obecne władze tego nie wiedzą/widzą - może zbyt mało je to obchodzi - wcale nie zależy im na przyszłości uczelni? I to wszystko jest w porządku? Mnie taki porządek i "sprawiedliwość" się nie podoba. Jest to nie fair. Gdy Profesor był Rektorem często siedział "po godzinach" w Rektoracie. Praktycznie dla każdego drzwi były otwarte - kto tylko chciał. Po części Jego wysiłkom zawdzięczamy - wszyscy kampus akademicki w Ligocie. Stworzenie Wydziału Farmaceutycznego w Sosnowcu to również lata Jego pracy. O tym, i o wielu innych Jego zasługach i osiągnięciach w zakresie badań nad nowotworami (które pewnie w jakimś stopniu przyczyniły się do uratowania naszych bliskich) jakoś nagle nikt nie pamięta? Może i lepiej że sąd oddalił wniosek o umorzenie (zauważcie że "obecnie" nie widzi podstaw, a nie wcale). Bo gdyby umorzono sprawę - byłoby tu masę postów o "ukręceniu łba sprawie" i "że nic się nie zmieniło". A tak, gdy zostanie oczyszczony z zarzutów w trakcie procesu - będzie mniej podstaw do pisania krzywdzących Go komentarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyJarząbek Re: Proces b. rektora ŚAM jednak się odbędzie IP: *.chello.pl 05.09.09, 23:11 Łubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu, niech zyje nam! - napisał Jarząbek. Ubawił mnie ten tekst płomiennej obrony, brakuje jeszcze tego, że lubił kwiaty i kochał dzieci...Oskarżeni zapewne się wzruszyli... Odpowiedz Link Zgłoś