ya_bolek
07.02.02, 08:10
Obalajac pieczolowicie mit o wolnosci w USA nie sposob nie wspomniec
o amerykanskim podejsciu do alkoholu. Restrykcje na spozycie alkoholu
maja w USA dluga tradycje siegajace czasow kolonialnych.
Purytanskim kolonistom naplywajacym z Anglii
w XVII i XVIII wieku nie wystarczal zakaz picia alkoholu w swoich
osadach. W sposob iscie fundamentalistyczny dazyli do przeforsowania
zakazu produkcji alkoholu na terenie calego kraju,
od jego formalnego powstania. W 1919 dopieli celu i zrealizowali swoja
utopie w formie 18 poprawki do konstytucji. Prawo to, jak wiadomo,
okazalo sie jednak nieegzekwowalne i zostalo zlagodzone.
Przypomne moze jednak do czego zmierzam. Wielu z Was usiluje mi wykazac,
ze nie mam racji powolujac sie na sytuacje w Polsce. Listy takie sa
zupelnie nie na temat. Celem moich listow nie jest pokazanie, ze
w Polsce jest lepiej niz w USA. Wiecej, nie krytykuja USA jako takich,
lecz ich rzekoma wolnosc. Dlatego zastanowcie sie, zanim zaczniecie
mnie obrzucac blotem opisujac jakie to w Polsce pijanstvo i zoolerstvo.
Jesli jednak lubicie porownania, to proponuje porownac USA z innym
krajem wysoko rozwinietym, np. z Niemcami. Trudno o zdrowsze podejscie
do alkoholu niz w Niemczech. Bez przesady mozna powiedziec, ze
alkohol moze pic kazdy, w kazdym miejscu i o kazdej porze. Wodke mozna
kupic nawet w sklepie spozywczym. Panstwo nie wnika ile pijesz, pod
warunkiem, ze nie prowadzisz samochodu. Szczegolna tesknota ogarnia
mnie za stokami narciarskimi w Austrii i w Niemczech. Polowa zawodnikow
jezdzi, druga polowa zas swietuje, tanczy w butach narciarskich i chorem
spiewa piosenki o Antonie z Tyrolu i Trzech Golebiach na dachu.
Co ciekawe, przy tak liberalnym podejsciu nie slychac w Niemczech
o problemach alkoholizmu.
Jakiz to ostry kontrast z USA, gdzie sa bezwzgledne ograniczenia na to,
komu wolno pic i gdzie. Komu? Osobom od 21 lat
(w Luzianie podobno 19). Gdzie? Praktycznie nigdzie, za wyjatkiem
Specjalnych Miejsc do Tego Przeznaczonych, czyli licencjonowanych
barow. Nie mozesz kupic sobie piwa w sklepie i pic sobie spacerujac
ulica i usmiechajac sie do swiata. Musisz je wypic albo w domu
albo w barze, ktore ustawowo zamykane sa najpozniej o godzinie 2 w nocy.
Restrykcje te nie przynosza pozadanych resultatow. Gorzej, kreujac
obraz "zakazanego owocu" wzmaga apetyt na alkohol u nastolatkow.
Jeszacze gorzej, wmawiaja w spoleczenstwo przekonanie, ze alkohol sluzy
wylacznie do chlania. Nie widzialem jeszcze, zeby w USA ktos zamawial piwo
do posilku (choc moze tez to wynikac z tego, ze piwo amerykanskie
tak naprawde nie nadaje sie do picia).