Dodaj do ulubionych

Mit o wolnosci w USA - przyklad 4

07.02.02, 08:10
Obalajac pieczolowicie mit o wolnosci w USA nie sposob nie wspomniec
o amerykanskim podejsciu do alkoholu. Restrykcje na spozycie alkoholu
maja w USA dluga tradycje siegajace czasow kolonialnych.
Purytanskim kolonistom naplywajacym z Anglii
w XVII i XVIII wieku nie wystarczal zakaz picia alkoholu w swoich
osadach. W sposob iscie fundamentalistyczny dazyli do przeforsowania
zakazu produkcji alkoholu na terenie calego kraju,
od jego formalnego powstania. W 1919 dopieli celu i zrealizowali swoja
utopie w formie 18 poprawki do konstytucji. Prawo to, jak wiadomo,
okazalo sie jednak nieegzekwowalne i zostalo zlagodzone.

Przypomne moze jednak do czego zmierzam. Wielu z Was usiluje mi wykazac,
ze nie mam racji powolujac sie na sytuacje w Polsce. Listy takie sa
zupelnie nie na temat. Celem moich listow nie jest pokazanie, ze
w Polsce jest lepiej niz w USA. Wiecej, nie krytykuja USA jako takich,
lecz ich rzekoma wolnosc. Dlatego zastanowcie sie, zanim zaczniecie
mnie obrzucac blotem opisujac jakie to w Polsce pijanstvo i zoolerstvo.

Jesli jednak lubicie porownania, to proponuje porownac USA z innym
krajem wysoko rozwinietym, np. z Niemcami. Trudno o zdrowsze podejscie
do alkoholu niz w Niemczech. Bez przesady mozna powiedziec, ze
alkohol moze pic kazdy, w kazdym miejscu i o kazdej porze. Wodke mozna
kupic nawet w sklepie spozywczym. Panstwo nie wnika ile pijesz, pod
warunkiem, ze nie prowadzisz samochodu. Szczegolna tesknota ogarnia
mnie za stokami narciarskimi w Austrii i w Niemczech. Polowa zawodnikow
jezdzi, druga polowa zas swietuje, tanczy w butach narciarskich i chorem
spiewa piosenki o Antonie z Tyrolu i Trzech Golebiach na dachu.
Co ciekawe, przy tak liberalnym podejsciu nie slychac w Niemczech
o problemach alkoholizmu.
Jakiz to ostry kontrast z USA, gdzie sa bezwzgledne ograniczenia na to,
komu wolno pic i gdzie. Komu? Osobom od 21 lat
(w Luzianie podobno 19). Gdzie? Praktycznie nigdzie, za wyjatkiem
Specjalnych Miejsc do Tego Przeznaczonych, czyli licencjonowanych
barow. Nie mozesz kupic sobie piwa w sklepie i pic sobie spacerujac
ulica i usmiechajac sie do swiata. Musisz je wypic albo w domu
albo w barze, ktore ustawowo zamykane sa najpozniej o godzinie 2 w nocy.

Restrykcje te nie przynosza pozadanych resultatow. Gorzej, kreujac
obraz "zakazanego owocu" wzmaga apetyt na alkohol u nastolatkow.
Jeszacze gorzej, wmawiaja w spoleczenstwo przekonanie, ze alkohol sluzy
wylacznie do chlania. Nie widzialem jeszcze, zeby w USA ktos zamawial piwo
do posilku (choc moze tez to wynikac z tego, ze piwo amerykanskie
tak naprawde nie nadaje sie do picia).
Obserwuj wątek
    • Gość: bogdan Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 4 IP: *.proxy.aol.com 07.02.02, 08:29
      JABOLU-ty to naprawde cierpisz z tego powodu ze nie mozna pic wszedzie i zawsze?
      Ciesz sie ze wogole mozna ,korzystaj z tego poki to mozliwe.
      Wolnosc nie oznacza tego ze KAZDY ROBI CO CHCE-wtedy jest anarchia.
      Wyobraz sobie swoja wolnosc-twoj sasiad ma ochote na sex wiec wylamuje drzwi
      twego domu aby...........no wiesz on jest pederasta.
      Przynajmniej sex was good prawda?
    • Gość: USA bolku masz problem IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 07.02.02, 09:03
      masz mit o swojej anty wolnosci
      baba trzyma cie pod pantoflem
      i musisz dac sobie upost na forum

      usa


      ya_bolek napisał(a):

      > Obalajac pieczolowicie mit o wolnosci w USA nie sposob
      nie wspomniec
      > o amerykanskim podejsciu do alkoholu. Restrykcje na
      spozycie alkoholu
      > maja w USA dluga tradycje siegajace czasow kolonialnych.
      > Purytanskim kolonistom naplywajacym z Anglii
      > w XVII i XVIII wieku nie wystarczal zakaz picia
      alkoholu w swoich
      > osadach. W sposob iscie fundamentalistyczny dazyli do
      przeforsowania
      > zakazu produkcji alkoholu na terenie calego kraju,
      > od jego formalnego powstania. W 1919 dopieli celu i
      zrealizowali swoja
      > utopie w formie 18 poprawki do konstytucji. Prawo to,
      jak wiadomo,
      > okazalo sie jednak nieegzekwowalne i zostalo zlagodzone.
      >
      > Przypomne moze jednak do czego zmierzam. Wielu z Was
      usiluje mi wykazac,
      > ze nie mam racji powolujac sie na sytuacje w Polsce.
      Listy takie sa
      > zupelnie nie na temat. Celem moich listow nie jest
      pokazanie, ze
      > w Polsce jest lepiej niz w USA. Wiecej, nie krytykuja
      USA jako takich,
      > lecz ich rzekoma wolnosc. Dlatego zastanowcie sie,
      zanim zaczniecie
      > mnie obrzucac blotem opisujac jakie to w Polsce
      pijanstvo i zoolerstvo.
      >
      > Jesli jednak lubicie porownania, to proponuje porownac
      USA z innym
      > krajem wysoko rozwinietym, np. z Niemcami. Trudno o
      zdrowsze podejscie
      > do alkoholu niz w Niemczech. Bez przesady mozna
      powiedziec, ze
      > alkohol moze pic kazdy, w kazdym miejscu i o kazdej
      porze. Wodke mozna
      > kupic nawet w sklepie spozywczym. Panstwo nie wnika ile
      pijesz, pod
      > warunkiem, ze nie prowadzisz samochodu. Szczegolna
      tesknota ogarnia
      > mnie za stokami narciarskimi w Austrii i w Niemczech.
      Polowa zawodnikow
      > jezdzi, druga polowa zas swietuje, tanczy w butach
      narciarskich i chorem
      > spiewa piosenki o Antonie z Tyrolu i Trzech Golebiach
      na dachu.
      > Co ciekawe, przy tak liberalnym podejsciu nie slychac w
      Niemczech
      > o problemach alkoholizmu.
      > Jakiz to ostry kontrast z USA, gdzie sa bezwzgledne
      ograniczenia na to,
      > komu wolno pic i gdzie. Komu? Osobom od 21 lat
      > (w Luzianie podobno 19). Gdzie? Praktycznie nigdzie, za
      wyjatkiem
      > Specjalnych Miejsc do Tego Przeznaczonych, czyli
      licencjonowanych
      > barow. Nie mozesz kupic sobie piwa w sklepie i pic
      sobie spacerujac
      > ulica i usmiechajac sie do swiata. Musisz je wypic albo
      w domu
      > albo w barze, ktore ustawowo zamykane sa najpozniej o
      godzinie 2 w nocy.
      >
      > Restrykcje te nie przynosza pozadanych resultatow.
      Gorzej, kreujac
      > obraz "zakazanego owocu" wzmaga apetyt na alkohol u
      nastolatkow.
      > Jeszacze gorzej, wmawiaja w spoleczenstwo przekonanie,
      ze alkohol sluzy
      > wylacznie do chlania. Nie widzialem jeszcze, zeby w USA
      ktos zamawial piwo
      > do posilku (choc moze tez to wynikac z tego, ze piwo
      amerykanskie
      > tak naprawde nie nadaje sie do picia).

    • Gość: Maria do ya-bolka IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.02, 13:53
      Bardzo fajny post.
      Ja tez nie moge zrozumiec, ze np. 20 letnia osoba moze w USA zawrzec zwiazek
      malzenski, ale na wlasnym slubie nie moze kieliszka szampana wypic.

      Alkoholizmu nie zwalczy sie zakazami. W Polsce kiedys tez wprowadzono zakaz
      sprzedarzy alkoholu przed godz. 13.00 I co? Jak to Drozda opowiadal "Tak
      chlopakow na budowie suszylo, ze robic wcale nie mogli, tylko ciagle na zegarki
      spogladali"

      Trzeby stworzyc kulture picia. Brac przyklad z krajow srodziemnomorskich. Niech
      wino czy piwo bedzie elementem posilku. Niech kieliszek "czegos mocniejszego"
      bedzie zakonczeniem posilku, ale niech picie nie bedzie celem samym w sobie.

      W czasie wizyt w Polsce zauwazam, ze wiele osob przechodzi z obowiazkowego "pol
      litra na glowe" na lagodniejsze trunki. Wiec moze jest szansa, ze sie polepszy.
      Ale Polacy zawsze chetnie przyjmowali inne mody. A Amerykanie??? Tu juz jednak
      wole zostawic pole do wypowiedzi rodakom z USA.

      • Gość: Mirko Bimberek wyśmienity! IP: 65.206.44.* 07.02.02, 15:52
        Ja-Bolku,
        Czy nie spostrzegłeś się jeszcze, że może wszyscy albo niektórzy adwersarze
        Twoich pomysłów n/t jakoby "gwałcenia podstawowych wolności" mogą TEŻ mieć
        swoje racje?
        Póki co zauważyłeś, że na Ciebie "napadają"...

        A może nie tylko Ty masz licencję na nieomylność i spostrzegawczość?

        Jak sam zauważyłeś, wiele praw i tradycji amerykańskich pochodzi bezpośrednio z
        Anglii i jej często bardzo purytańskich 17, 18 i 19-wiecznych praw i zwyczajów.
        Omawianie fenomenu prohibicji sto lat później i jej dzisiejszych śladowych
        pozostałości, jest z Twojej strony zręcznym trikiem magika słowa (uwaga:
        komplement!) i jestem pewnien, że w narodzie gdzie chłopi byli BARDZO DŁUGO
        opłacani wódką a przez ostatnich kilkadziesiąt lat wódka należała nadal często
        należy do najbardziej popularnych rozrywek - znajdziesz spory poklask.
        Powodzenia.

        Moim zdaniem: gorzałka to jest nic! Weź narkotyki (nie bierz, to tylko
        taka "przerzutnia" słowna)...
        Czy nie uważasz, że jeśli ktoś chce się zaproszkować na śmierć to jest to
        jego "święte" prawo a obowiązek wszystkich dookoła nie wtykać nosa w cudze
        sprawy?
        Jest jednak inaczej. Za torebeczkę białego proszku w kieszeni, przy nawet
        NAJSPOKOJNIEJSZYM i miłym zachowaniu, idzie się - pardon - pierdzieć do
        pierdla. I właściwie nie ma kraju na planecie Ziemia, gdzieby nie - jest to
        tylko kwestia jak duża ma być torebeczka i jak długie siedzenie.

        A wiesz, że w Indiach nie ma sedesów? Wyobraź sobie skalę problemu w kraju
        jakby nie było miliardowym! "Wali się" w dziurę w podłodze! Oni upierają się
        jeszcze, że tak jest lepiej, bardziej fizjologicznie i najsprawniej...
        Fuuujjjj!
        A jeszcze na dodatek obywatel nie może powiesić sobie flagi własnego kraju
        przed domem, chyba że jest wyższym urzędnikiem państwowym. Jak powiesi - to
        siedzieć!
        Aż zrozumie.
        Chcę przez to powiedzieć, że raz po razie walisz bratku nie na temat i nie te
        wolności co trzeba omawiasz. Picie piwa? Kąpanie w jeziorze? Spanie w butach?
        To wszystko co w Stanach czujnie zaobserwowałeś? Gdzie Ty mieszkasz? Co robisz?
        Zbudź się! Rozejrzyj wokół! Poczytaj!

        Spróbuj ruszyć temat "wolność dostępu do edukacji" lub "dostęp do opieki
        zdrowotnej" w kraju, który na zbrojenia wydaje więcej niż reszta krajów Świata
        na naukę czytania, pisania i liczenia dzieci.
        A Ty co post - to jak nie buty, to że bary tylko do drugiej nad ranem...
        • ya_bolek Nie badz takim egoista 08.02.02, 06:07
          Mirko, podchodzisz do zagadnienia bardzo egoistycznie. Nazywasz rzeczy bzdurami
          tylko dlatego, ze zbytnio Ci na duszy nie leza. Jeszcze raz: ja Twoje preferencje
          szanuje, Ty moje nie. I tym sie wlasnie roznimy.

          Co do purytanskich kolonistow, to sa to tacy sami pieprzeni fundamentalisci
          jak i niektorzy muzulmanie, ktorzy swoja wiare ogniem i mieczem chca wprowadzac.

          Potepiamy islamskich fundamentalistow, potepiajmy i chrzescijanskich. Nawiasem
          mowiac, prohibicji nie wzieli sobie z Biblii lecz z wyobrazni.

          Brak sedesow w Indiach, przyznaje, niezwykle to frapujace. Tylko ze nie na temat.

          Nawiasem mowiac, nie jestem odosobniony w swoich pogladach. Wiele Amerykanow
          przyznaje mi racje i serdecznie mi wspolczuje ze prawo depcze moja (i ich takze)
          wolnosc. Nie mowiac juz o Zachodnich Europejczykach, ktorzy na dzwiek "American
          Freedom" po prostu wybuchaja smiechem.


          Gość portalu: Mirko napisał(a):

          > Ja-Bolku,
          > Czy nie spostrzegłeś się jeszcze, że może wszyscy albo niektórzy adwersarze
          > Twoich pomysłów n/t jakoby "gwałcenia podstawowych wolności" mogą TEŻ mieć
          > swoje racje?
          > Póki co zauważyłeś, że na Ciebie "napadają"...
          >
          > A może nie tylko Ty masz licencję na nieomylność i spostrzegawczość?
          >
          > Jak sam zauważyłeś, wiele praw i tradycji amerykańskich pochodzi bezpośrednio z
          >
          > Anglii i jej często bardzo purytańskich 17, 18 i 19-wiecznych praw i zwyczajów.
          >
          > Omawianie fenomenu prohibicji sto lat później i jej dzisiejszych śladowych
          > pozostałości, jest z Twojej strony zręcznym trikiem magika słowa (uwaga:
          > komplement!) i jestem pewnien, że w narodzie gdzie chłopi byli BARDZO DŁUGO
          > opłacani wódką a przez ostatnich kilkadziesiąt lat wódka należała nadal często
          > należy do najbardziej popularnych rozrywek - znajdziesz spory poklask.
          > Powodzenia.
          >
          > Moim zdaniem: gorzałka to jest nic! Weź narkotyki (nie bierz, to tylko
          > taka "przerzutnia" słowna)...
          > Czy nie uważasz, że jeśli ktoś chce się zaproszkować na śmierć to jest to
          > jego "święte" prawo a obowiązek wszystkich dookoła nie wtykać nosa w cudze
          > sprawy?
          > Jest jednak inaczej. Za torebeczkę białego proszku w kieszeni, przy nawet
          > NAJSPOKOJNIEJSZYM i miłym zachowaniu, idzie się - pardon - pierdzieć do
          > pierdla. I właściwie nie ma kraju na planecie Ziemia, gdzieby nie - jest to
          > tylko kwestia jak duża ma być torebeczka i jak długie siedzenie.
          >
          > A wiesz, że w Indiach nie ma sedesów? Wyobraź sobie skalę problemu w kraju
          > jakby nie było miliardowym! "Wali się" w dziurę w podłodze! Oni upierają się
          > jeszcze, że tak jest lepiej, bardziej fizjologicznie i najsprawniej...
          > Fuuujjjj!
          > A jeszcze na dodatek obywatel nie może powiesić sobie flagi własnego kraju
          > przed domem, chyba że jest wyższym urzędnikiem państwowym. Jak powiesi - to
          > siedzieć!
          > Aż zrozumie.
          > Chcę przez to powiedzieć, że raz po razie walisz bratku nie na temat i nie te
          > wolności co trzeba omawiasz. Picie piwa? Kąpanie w jeziorze? Spanie w butach?
          > To wszystko co w Stanach czujnie zaobserwowałeś? Gdzie Ty mieszkasz? Co robisz?
          >
          > Zbudź się! Rozejrzyj wokół! Poczytaj!
          >
          > Spróbuj ruszyć temat "wolność dostępu do edukacji" lub "dostęp do opieki
          > zdrowotnej" w kraju, który na zbrojenia wydaje więcej niż reszta krajów Świata
          > na naukę czytania, pisania i liczenia dzieci.
          > A Ty co post - to jak nie buty, to że bary tylko do drugiej nad ranem...

        • ya_bolek I znowu mylisz pojecia 08.02.02, 06:10
          Co do dostepu do edukacji, nikt nikomu uczyc sie nie zabrania. Rzadanie
          natomiast, zeby ktos inny placil za Twoje wyksztalcenie badz leczenie
          to roszczenie (ang. claim) i nie ma z wolnoscia nic wspolnego.

          Gość portalu: Mirko napisał(a):

          > Ja-Bolku,
          > Czy nie spostrzegłeś się jeszcze, że może wszyscy albo niektórzy adwersarze
          > Twoich pomysłów n/t jakoby "gwałcenia podstawowych wolności" mogą TEŻ mieć
          > swoje racje?
          > Póki co zauważyłeś, że na Ciebie "napadają"...
          >
          > A może nie tylko Ty masz licencję na nieomylność i spostrzegawczość?
          >
          > Jak sam zauważyłeś, wiele praw i tradycji amerykańskich pochodzi bezpośrednio z
          >
          > Anglii i jej często bardzo purytańskich 17, 18 i 19-wiecznych praw i zwyczajów.
          >
          > Omawianie fenomenu prohibicji sto lat później i jej dzisiejszych śladowych
          > pozostałości, jest z Twojej strony zręcznym trikiem magika słowa (uwaga:
          > komplement!) i jestem pewnien, że w narodzie gdzie chłopi byli BARDZO DŁUGO
          > opłacani wódką a przez ostatnich kilkadziesiąt lat wódka należała nadal często
          > należy do najbardziej popularnych rozrywek - znajdziesz spory poklask.
          > Powodzenia.
          >
          > Moim zdaniem: gorzałka to jest nic! Weź narkotyki (nie bierz, to tylko
          > taka "przerzutnia" słowna)...
          > Czy nie uważasz, że jeśli ktoś chce się zaproszkować na śmierć to jest to
          > jego "święte" prawo a obowiązek wszystkich dookoła nie wtykać nosa w cudze
          > sprawy?
          > Jest jednak inaczej. Za torebeczkę białego proszku w kieszeni, przy nawet
          > NAJSPOKOJNIEJSZYM i miłym zachowaniu, idzie się - pardon - pierdzieć do
          > pierdla. I właściwie nie ma kraju na planecie Ziemia, gdzieby nie - jest to
          > tylko kwestia jak duża ma być torebeczka i jak długie siedzenie.
          >
          > A wiesz, że w Indiach nie ma sedesów? Wyobraź sobie skalę problemu w kraju
          > jakby nie było miliardowym! "Wali się" w dziurę w podłodze! Oni upierają się
          > jeszcze, że tak jest lepiej, bardziej fizjologicznie i najsprawniej...
          > Fuuujjjj!
          > A jeszcze na dodatek obywatel nie może powiesić sobie flagi własnego kraju
          > przed domem, chyba że jest wyższym urzędnikiem państwowym. Jak powiesi - to
          > siedzieć!
          > Aż zrozumie.
          > Chcę przez to powiedzieć, że raz po razie walisz bratku nie na temat i nie te
          > wolności co trzeba omawiasz. Picie piwa? Kąpanie w jeziorze? Spanie w butach?
          > To wszystko co w Stanach czujnie zaobserwowałeś? Gdzie Ty mieszkasz? Co robisz?
          >
          > Zbudź się! Rozejrzyj wokół! Poczytaj!
          >
          > Spróbuj ruszyć temat "wolność dostępu do edukacji" lub "dostęp do opieki
          > zdrowotnej" w kraju, który na zbrojenia wydaje więcej niż reszta krajów Świata
          > na naukę czytania, pisania i liczenia dzieci.
          > A Ty co post - to jak nie buty, to że bary tylko do drugiej nad ranem...

    • Gość: NYY $ 305.00 w jedna strone do Warszawy. IP: 170.28.16.* 07.02.02, 18:20
      Lec do domku zamiast przelewac z pustego w prozne.
      Chyba uskrobales tu jakos te 3 stowy mimo tych wszystkich zakazow, nakazow,
      ograniczen, wiezien, aresztow ktore tu na Ciebie czekaja?
      • Gość: WWW W CALIFORNI JAK W NIEMCZECH IP: *.sanjose-13-14rs16rt.ca.dial-access.att.net 08.02.02, 05:02
        Piwo i wino jest na kazdej stacji benzynowej 24 godziny, a mocne trunki w
        kazdym sklepie
        • Gość: Mirko Indie, czyli kto Jabolku myli jakie pojęcia... IP: *.union01.nj.comcast.net 08.02.02, 07:03
          Wywijasz się kolego siankiem (a o koniach będzie dalej)!!

          Indie nie na temat a spanie w butach na temat? Na jaki temat? Wolności
          osobistych w USA??

          O czym jeszcze napiszesz? O zakazie mycia samochodów miejską wodą z powodu
          niskiego poziomu wód w jeziorkach, w których jakoby nie można się kąpać??

          Co jeszcze ciekawego zaobserwowałeś w USA?

          Nie gniewaj się, ale Twoje spostrzeżenia mają tyle wspólnego z wolnościami
          (lub ich domniemanym brakiem) w USA i szanowaniem (lub nie) naszych wzajemnych
          poglądów, ile ma węgiel kamienny z kamieniem węgielnym, czyli z grubsza tyle
          samo co picie w Szczawnicy ze szczaniem w piwnicy...
          albo tym ksiądzem, który mówi: "Pan z Wami" i tamtym policjantem, który
          mówi: "Pan z Nami"...
          czy koniem i koniakiem różniącym się od siebie tym samym, co rum od rumaka...
          itd, itd.

          Powiem inaczej: BYWAJ ZDRÓW...
          • ya_bolek Udajesz, ze nie rozumiesz? 08.02.02, 08:02
            Stawiasz bardzo smiale tezy bez jakiegokolwiek uzasadnienia.

            Wyglada na to, ze albo udajesz, ze nie rozumiesz, o co mi chodzi albo
            rzeczywiscie nie rozumiesz. Powtorze wiec jeszcze raz: wolnosc to prawo do
            decydowania o swoim zyciu pod warunkiem, ze nie gwalcisz wolnosci innej osoby.
            W swietle tej definicji podawane przeze mnie przyklady sa jak najbardziej
            trafne. Dziecko spiace jak normalny czlowiek, z oddychajacymi stopami nie gwalci
            niczyjej wolnosci. Niewinne dziecko spiace sobie smacznie w samochodzie rowniez
            nie gwalci niczyjej wolnosci. Kapiacy sie w jeziorze nie gwalci niczyjej
            wolnosci. Przechodzien idacy ulica popijajacy sobie spokojnie piwo rowniez nie
            gwalci niczyjej wolnosci.

            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > Wywijasz się kolego siankiem (a o koniach będzie dalej)!!
            >
            > Indie nie na temat a spanie w butach na temat? Na jaki temat? Wolności
            > osobistych w USA??
            >
            > O czym jeszcze napiszesz? O zakazie mycia samochodów miejską wodą z powodu
            > niskiego poziomu wód w jeziorkach, w których jakoby nie można się kąpać??
            >
            > Co jeszcze ciekawego zaobserwowałeś w USA?
            >
            > Nie gniewaj się, ale Twoje spostrzeżenia mają tyle wspólnego z wolnościami
            > (lub ich domniemanym brakiem) w USA i szanowaniem (lub nie) naszych wzajemnych
            > poglądów, ile ma węgiel kamienny z kamieniem węgielnym, czyli z grubsza tyle
            > samo co picie w Szczawnicy ze szczaniem w piwnicy...
            > albo tym ksiądzem, który mówi: "Pan z Wami" i tamtym policjantem, który
            > mówi: "Pan z Nami"...
            > czy koniem i koniakiem różniącym się od siebie tym samym, co rum od rumaka...
            > itd, itd.
            >
            > Powiem inaczej: BYWAJ ZDRÓW...
            >

            • Gość: bogdan Re: Udajesz, ze nie rozumiesz? IP: *.proxy.aol.com 08.02.02, 10:44
              nie rozumiem i popijam piwo
              jablcoku wyrazaj sie jasniej
    • Gość: Maria w obronie ya-bolka IP: *.dip.t-dialin.net 08.02.02, 11:30
      Ya- Bolek stara sie obalic mit, chociaz nie zawsze trafnie dobiera przyklady.
      Np. spanie w butach w przedszkolu wydaje mi sie jakas lokalna bzdura, i daleka
      jestem od tego, zeby na podstawie tego przykladu wyciagac wniosek, ze w USA
      przedszkolaki zmuszane sa do spania w butach. Przyklad pozostawienia spiacego
      dziecka w samochodzie na parkingu nie ma nic wspolnego z wolnoscia jednostki-
      to jest sprawa odpowiedzialnosci.
      Nie mniej jednak istnieje ciagle przekonanie, ze USA to kraj nieograniczonych
      mozliwosci, niedoscigniony wzor wolnosci jednostki.
      Na ile pokrywa sie to z prawda? Na ile jest to mitem? Jaka jest roznica miedzy
      wolnoscia jednostki w kazdym demokratycznym kraju (np w krajach EU) a w USA?
      Jezeli przeciwnicy Ya-Bolka twierdza, ze wolnosc w USA to nie tylko mit, to
      prosze o argumenty.
      Zaznaczam, ze nie mam wlasnej opinii na ten temat, poniewaz znam USA tylko
      turystycznie.
      • Gość: Mirko Kapisz? IP: 65.206.44.* 08.02.02, 15:43
        Powtórzę (się) więc JESZCZE RAZ, używając pierwszych z brzegu przykładów ze
        swojego własnego portfela:

        1.Państwu (USA) jest wszytko jedno gdzie ktoś mieszka. Europejska
        idea "Meldungsamtu" jest tu nieprzyjęta a właściwie nieznana.

        2.Państwo (USA) nie reguluje jakimi dokumentami powinien posługiwać się
        obywatel. Podobnie jak "Meldung" idea "Aussweisu" też jest tu nieprzyjęta.

        3.W odróżnieniu od kilku znanych nam krajów, w czasach zasadniczo uznanych za
        pokojowe służba wojskowa (gdzie naprawdę śpi się w butach a czasami
        jeszcze na stojąco) jest naprawdę ochotnicza.
        Doceniam to niezwykle, szczególnie jako łagodny pacyfista.

        4.Większość praw (niekiedy conajmniej dzwinych) wynika z jakichś konkretnych
        wydarzeń w odróżnieniu od Kodeksu Hammurabiego nad Sekwaną, Wisłą czy Newą...
        N.p. weźmy stare indiańskie prawo do posiadania swojego ulubionego myśliwskiego
        noża. TAKŻE na pokładzie samolotu, którym lecimy na myśliwiską konwencję w Las
        Vegas. I mimo, że obiecujemy go trzymać przez cały lot w pięknej ozdobnej
        pochwie nabijanej srebrnymi cekinami.
        No i przecież, zgodnie z definicją wolności Jabolka dalecy jesteśmy
        od "gwałcenia wolnosci" współpasażerów a nóż jest w naszej rodzinie od 150 lat
        i nie rozstajemy się z nim na krok a za bilet zapłaciliśmy tak samo jak "next
        Joe" i wcale nie chcemy lecieć za darmo i dodatkowo przecież godzimy się
        (aczkolwiek niechętnie) żeby nasz ukochany wyżeł Bongo leciał w klatce w
        bagażniku, mimo że normalnie śpi z anmi w łóżku i je z jednej miski.

        Zaczynam podejrzewać, że dyskusja robi się (a raczej od dawna jest)
        bezprzedmiotowa.
        Ja o (kruchym?) lodzie (z obciażeniem zarzutem "niezrozumienia") - Jabolek o
        trocinach a Maria "turystycznie" o czymś jeszcze innym, "choć nie ma zdania"...

        O ile definicja "Jabolkowych wolności" jest OK, to WSZYSTKIE jego dotychczasowe
        przykłady, mimo niewątpliej elokwencji świadczą o prostym braku 5-tej klepki i
        biedne to dziecko pozostawione samo sobie...

        Więc jeszcze raz: "abyśmy zdrowi byli".
        • Gość: Maria Re: Kapisz? Nie bardzo... IP: *.dip.t-dialin.net 08.02.02, 18:02
          Gość portalu: Mirko napisał(a):

          Mirko, nie mam zamiaru rozpoczynac dyskusji na temat wyzszosci swiat Bozego
          Narodzenia nad swietami Wielkiej Nocy. Interesuje mnie na ile mit o wolnosci
          jednostki jest tylko mitem. A moze, jak wolisz, jakich wolnosci nam w EU jeszcze
          brakuje.

          > 1.Państwu (USA) jest wszytko jedno gdzie ktoś mieszka. Europejska
          > idea "Meldungsamtu" jest tu nieprzyjęta a właściwie nieznana.

          A ktoremu panstwu nie jest wszystko jedno, gdzie ktos mieszka? To juz nawet w
          Rosji nie ma przymusowego oddelegowania za krag polarny czy na kaukaskie stepy,
          zeby studia odpracowac.
          W Niemczech meldunek nie sluzy juz niczemu innemu jak statystyce. Nie daje
          zadnych praw oprocz tego, ze cie przypisuje do pewnego okregu. Ale w USA tez to
          musi byc jakos regulowane, ze mieszkaniec np. Florydy bierze udzial w wyborach na
          Florydzie, a nie na Hawajach. Nie publikuja po wyborach statystyk ile osob
          glosowalo, ile wstrzymalo sie od glosu? Co robia zeby jedna osoba nie glosowala 2
          razy?

          > 2.Państwo (USA) nie reguluje jakimi dokumentami powinien posługiwać się
          > obywatel. Podobnie jak "Meldung" idea "Aussweisu" też jest tu nieprzyjęta.

          Najczesciej sprawdzanym dokumentem w EU jest prawo jazdy. Dowod osobisty, od
          kiedy zniesiono kontrole na granicach panstw ukladu Schengen, potrzebny jest na
          ogol tylko nastolatkom przy wejsciu do dyskoteki- musza udowodnic, ze maja 16
          lat. Paszport potrzebny jest przy wyjezdzie poza EU.

          > 3.W odróżnieniu od kilku znanych nam krajów, w czasach zasadniczo uznanych za
          > pokojowe służba wojskowa (gdzie naprawdę śpi się w butach a czasami
          > jeszcze na stojąco) jest naprawdę ochotnicza.

          Na ogol "ochotnik" pracuje za darmo, natomiast USA maja armie zawodowa, tak jak
          Wielka Brytania. I tak jak ma to byc za pare lat w Niemczech i we Wloszech.

          > 4.Większość praw (niekiedy conajmniej dzwinych) wynika z jakichś konkretnych
          > wydarzeń w odróżnieniu od Kodeksu Hammurabiego nad Sekwaną, Wisłą czy Newą...

          Zly przyklad. Hammurabi stosowal kare smierci. Tak jak do tej pory USA.
          Nad Sekwana i nad Wisla juz sie jej nie stosuje.

          > Ja o (kruchym?) lodzie (z obciażeniem zarzutem "niezrozumienia") - Jabolek o
          > trocinach a Maria "turystycznie" o czymś jeszcze innym, "choć nie ma zdania"...

          Wybacz, ze "turystycznie" i ze nie mam zdania, dlatego wlasnie pytam, porownuje
          a nie wydaje sadow.

          I nie przypisuj Ya- Bolkowi braku 5 klepki. On tez ma prawo myslec jak chce,
          nawet, gdybys uwazal, ze nie ma racji.

          • Gość: Apollo Re: Dziwny Kraj IP: 63.83.145.* 08.02.02, 18:31
            Dlaczego amerykanie i Polonia nie robi co sobote jubli do bialego
            rana,dlaczego moja zone nie zapraszaja codziennie na kawe,po co im nowe
            auta,dlaczego dzieci nie mieszkaja z rodzicami,dlaczego moja rodzina nie
            wziela urlopu jak ja tu przyjechalem i zamiast zalatwiac moje problemy to oni
            ida do pracy,dlaczego ja mam mieszkac na swoim jak rodzinka ma taki duzy dom
            tylko po cholere im marmury w lazience i ta durna motorowka ktora uzywaja
            tylko 5 razy do roku.NO WLASNIE DLACZEGO A moze amerykanie i Polonia nie
            wiedza iz wzorcem prawidlowego ZYCIA jest RODZINA KAZIKOW spod miejscowosci X
            z Polski.
            Fakt nalezy ich uswiadomic ze zyja w nieswiadomosci.PRZECIERZ TAK NIE MOZNA
            ZYC.Tylko i wylacznie SPOSOK KAZIKOW JEST PRAWIDLOWY.
            Niestety to jest POLSKA RACJA STANU.
            Ps.Statystyki 5% z wyzszym wyksztalceniem-dyplomem
            14% ze srednim dyplom
            12% wykszt.zaw.
            69% podstawowe i nizej

            Przyklad;Kwasniewski wyksztalcenie srednie
            Walesa wykszt.zawodowe
            Lepper wykszt.srednie plus dod
            uprawnienia/Lepper gora!!! Szkoli wszystkich Polakow no ma chlop SZKOLY !!!
            • Gość: Mirko Dziwna logika. Różnica między "kapisz" a kpisz. IP: 65.206.44.* 08.02.02, 19:49
              Gość portalu: Maria napisał(a):

              > "Mirko, nie mam zamiaru rozpoczynac dyskusji na temat wyzszosci swiat Bozego
              > Narodzenia nad swietami Wielkiej Nocy. Interesuje mnie na ile mit o wolnosci
              > jednostki jest tylko mitem.
              > A moze, jak wolisz, jakich wolnosci nam w EU..."
              Temat był (?) o niewoli jednostki w USA, a raczej tym, że "Freedom" stłamszonej
              jednostki w USA to mit i kłamstwo, bo:
              a) nie wolno zostawiać małych dzieci bez opieki w miejscach publicznych,
              b) w jakimś bliżej nieokreślonym przedszkolu dzieci muszą spać w butach,
              c) kąpanie się w przygodnych stawach i gliniankach jest zabronione i informują
              o tym tablice ostrzegawcze,
              d) raz na kilka godzin wszyscy muszą wyjść z basenu, żeby ratownicy mogli
              zobaczyć czy jakiś topielec nie usłuchał i nadal leży na dnie,
              c) spożycie i sprzedaż alkoholu jest obarczona restrykcjami, n.p. bary są
              otwarte TYLKO do drugiej nad ranem.

              > > 1.Państwu (USA) jest wszytko jedno gdzie ktoś mieszka. Europejska
              > > idea "Meldungsamtu" jest tu nieprzyjęta a właściwie nieznana.
              >
              > "A ktoremu panstwu nie jest wszystko jedno, gdzie ktos mieszka?"
              Droga i mało pojętna Mario. Stanom Zjednoczonym jest to obojętne. Lata, zwisa i
              powiewa. Napisałem to już, ale nie doczytałaś.
              Jedyny moment kiedy USA pyta gdzie mieszkasz to spis powszechny. Nie ma jednak
              obowiązku poddać się spisowi i udzielać komukolwiek jakichkolwiek informacji.

              > "W Niemczech meldunek nie sluzy juz niczemu innemu jak statystyce."
              O tak??? A skąd ta pewność?? W Polsce też? I tak jest napisane w Dowodzie
              Osobistym, że to tylko dekoracja?

              > "Ale w USA tez to musi byc jakos regulowane..." <- To pytanie, czy
              proponujesz jakieś swoje rozwiązanie?

              W sprawie wyborów, to rejestruje się do nich w okręgach wyborczych. Możesz
              pokazać kwit za gaz jako dowód, że tam mieszkasz (lub chociaż płacisz za gaz).
              A jak masz idiotyczną ochotę fruwać pomiędzy Hawajami a Florydą, płacić za gaz
              tu a za telefon tam i zagłosować w obu miejscach jednocześnie - nic i nikt Cię
              nie powstrzyma.

              > Paszport potrzebny jest przy wyjezdzie poza EU. <- No widzisz a Amerykanin do
              Meksyku czy Kanady może pojechać z rękami w kieszeni. Byłoby dobrze jakby miał
              oryginał aktu urodzenia albo chociaż kserokopię, ale nie musi.

              > "Na ogol "ochotnik" pracuje za darmo, natomiast USA maja armie zawodowa,
              > tak jak Wielka Brytania." <- Widzę, że z Tobą trzeba jednak troszkę na
              łopatologię, bo czarno na białym to za mało... "Ochotnik" w tym wypadku miał
              oznaczać brak przymusu a nie wynagrodzenie.
              Wynagrodzenie żołnierza nazywa się żołd.
              Polski żołnierz, podobnie jak i amerykański, otrzymuje żołd.
              Śmiesznie mały wobec amerykańskiego, ale jednak.
              Nikt polskiego jednak nie pyta czy chce być żołnierzem i to właśnie nie jest do
              śmiechu i jest pewnym wymiarem "wolności" ludzi w danym kraju.
              > "I tak jak ma to byc za pare lat w Niemczech i we Wloszech." <- I MOŻE W
              POLSCE I ROSJI? Mówimy o tym co jest a nie co ma być. Jak będzie to będzie i
              wszyscy będziemy się radować wesoło.

              > "Zly przyklad. Hammurabi stosowal kare smierci. Tak jak do tej pory USA.
              > Nad Sekwana i nad Wisla juz sie jej nie stosuje". <- DOBRY PRZYKŁAD.
              Konkretne kary nie mają znaczenia. Znaczenie ma skąd się biorą. W USA kara
              śmierci jest stosowana w niektórych Stanach a w innych nie.

              > "Wybacz, ze "turystycznie" i ze nie mam zdania,
              > dlatego wlasnie pytam, porownuje
              > a nie wydaje sadow. " <- A W KTÓRYM MIEJCU JEST TO PYTANIE,
              BO JAKOŚ PRZEOCZYŁEM?


              > "I nie przypisuj Ya- Bolkowi braku 5 klepki". <- NIE MOGĘ MU PRZYPISYWAĆ
              CZEGOŚ CZEGO NIE MA.

              > "On tez ma prawo myslec jak chce,
              > nawet, gdybys uwazal, ze nie ma racji".

              Tak właśnie uważam - że nie ma racji. <- ZGODA
              A myśleć może sobie co chce. <- TEŻ ZGODA.

              I pa.


              • Gość: Maria Do MIRKO IP: *.dip.t-dialin.net 09.02.02, 12:01
                Tak jak myslalam- wolnosc amerykanska MUSI byc najwspanialsza na swiecie.
                Kto mysli inaczej jest pozbawiony 5 klepki, kto smie zadawac pytania jest "malo
                pojetny". Na temat dogmatu sie nie dyskutuje. Nawet jak powiedza, ze kodeks
                Hammurabiego panuje jeszcze nad Sekwana i Wisla a nie w USA....

                • Gość: Mirko Mario, ile ogonów ma Twój kot jak nim obracasz? IP: *.union01.nj.comcast.net 09.02.02, 15:19
                  Gość portalu: Maria napisał(a):

                  > Tak jak myslalam- wolnosc amerykanska MUSI byc najwspanialsza na swiecie.
                  > Kto mysli inaczej jest pozbawiony 5 klepki, kto smie zadawac pytania jest "malo
                  >
                  > pojetny". Na temat dogmatu sie nie dyskutuje. Nawet jak powiedza, ze kodeks
                  > Hammurabiego panuje jeszcze nad Sekwana i Wisla a nie w USA....

                  Łopatologia, cz. 2.
                  ********************
                  Nikt nie napisał, że kodeks Hammurabiego "panuje" w Europie. Było jednak o tym,
                  że większość kodeksów karnych krajów europejskich ma w nim swoje dalekie
                  początki.
                  W dużym uproszczeniu: w USA z kolei panuje w wiekszości prawo "precedensu", tzn,
                  że jeśli Joe Shmo ugryzł swojego psa i to zostało uznane za niekorzystne dla psa
                  (niezgodne z Konstytucją?) to Johnnie Shmonnie 45 lat później, nie może gryźć
                  swojego. Oczywiście należy przypomnieć, ze nieznajomość prawa nie chroni od
                  odpowiedzialności za jego łamanie. Takie podejście do ustawodawstwa raz, że nie
                  jest nudne a dwa, że powoduje mnóstwo niekonsekwencji i tęgich paradoksów, jak
                  n.p. że w jednym Stanie wolno gryźć tylko białe psy a w innych żadnych a jeszcze
                  gdzie indziej wszystkie, ale nie w niedzielę kiedy pada.
                  Przykładów "na codzień" - jest miliony - tych niewidocznych i tych oczywistych,
                  widocznych "nieuzbrojonym" okiem.

                  N.p. na skrzyżowaniu, które widzę z okna jest sporo wypadków.
                  Daje to mnóstwo zajęcia miejscowej policji, kilku warsztatom blacharskim, jakimś
                  prawnikom, ubezpieczalniom itd.
                  Ogólnie rzecz biorąc: nikt sie nie nudzi a koniunktura jest.
                  Skrzyżowanie jest jakby rozwidleniem "Y" + wjazd na sklepowy parking. Są dwa
                  sygnalizatory świetlne: jeden, do jazdy na wprost - gdzie lampy świecą jako
                  strzałki i drugi, do skręcania - typowe, okrągłe lampy, tyle że jeszcze
                  dodatkowo z tablicą wiszącą obok, na której jest napisane ("jak wół"): "For left
                  turn only" (tylko do skręcania w lewo).
                  Światła są nowoczesne, tzn świecą bardzo jasno i w nocy za diabła nie widać
                  żadnej tablicy obok więc trzeba się PRĘDKO domyśleć, co znaczy n.p. sytuacja z
                  zieloną strzałka "na wprost" i tuż obok mocnym czerwonym światłem jednocześnie.
                  Żeby było zabawniej, Ci którzy z przeciwnej strony skręcają w lewo mają przy
                  chodniku tablicę gdzie jest napisane: "No turn on red except Mon-Fri 7 AM - 5
                  PM" (Nie skręcać na czerwonym - w domyśle: w prawo - z wyjątkiem od Pon. do
                  Piątku pomiędzy 7 rano a 5 popołudniu). Całość uzupełnia fakt, że bardzo
                  ruchliwa dróżka parkingu sklepowego z boku, ma znak (strzałka przypominająca
                  tabliczkę z nazwą ulicy) z napisem "One Way", czyli że na ten parking można
                  tamtędy wjeżdżać ale nie można z niego wyjeżdżać, umieszczoną jednak na murze
                  budynku obok tak, że mało kto ją widzi (a po ciemku w ogóle bez szans).
                  (Nie, na asfalcie nie ma namalowanej żadnej strzałki).
                  W związku z tym nierzadkie są sytuacje, że ktoś kto wjeżdża na sklepowy parking -
                  blokuje tyłem swojego samochodu kawałek jezdni opisanego powyżej skrzyżowania,
                  bo ktos inny usiłuje "pod prąd" z parkingu wyjechać. Do tego trzeba dołożyć
                  jeszcze czynnik "ludzki" czyli troszkę za szybko, telefon kom. przy uchu, pół
                  sekundy nieuwagi + 2 sekundy strachu i przedstawienie gotowe.

                  Opisałem to wszystko tak pracowicie, żeby pokazać że USA to kraj paradoksów,
                  których wypadkowa jednak jest ogólnie przyjęta (tylko tutaj?) jako "najlepsze
                  miejsce do życia na Ziemi, do którego wszyscy chcą przyjechac".
                  Fakt, że niektórym żyje się całkiem nieźle a pozostałym - jeśli są zdrowi - też
                  OK.
                  Do rozpętywania takich węzłów gordyjskich potrzebna jest STRASZNA banda
                  darmozjadów - prawników.
                  Do każdegu ruchu wymagającego podpisu leci się w te pędy do prawnika, który z
                  uśmiechem (kultura musi być!) czesze po kilkaset $ za godz. (15 minut to też
                  godzina) a kwity i tak załatwia jego sekretarka, której on płaci dokładnie 10
                  razy mniej, przez co jej uśmiech nie jest już taki szeroki jak "boss-a".

                  Przypominam, że przedmiotem dyskusji były opisane przez kolegę Jabolka karygodne
                  przykładów łamania wolności osobistych jak to:

                  a) nie wolno zostawiać małych dzieci bez opieki w miejscach publicznych,

                  b) w jakimś bliżej nieokreślonym przedszkolu dzieci muszą spać w butach,

                  c) kąpanie się w przygodnych stawach i gliniankach jest zabronione i informują
                  o tym tablice ostrzegawcze,

                  d) raz na kilka godzin wszyscy muszą wyjść z basenu, żeby ratownicy mogli
                  zobaczyć czy jakiś topielec nie usłuchał i nadal leży na dnie,

                  e) spożycie i sprzedaż alkoholu jest obarczona ograniczeniami, n.p. bary są
                  otwarte TYLKO do drugiej nad ranem.

                  Spróbuj więc przekonać mnie, że miejsce przeznaczone na piątą klepkę tego, który
                  uważa przypadki od "a" do "e" za jakkolwiek istotne wobec skomplikowanej całości
                  o jednak paradoksalnie korzystnej wypadkowej - jest czymkolwiek wypełnione.

                  Bo ja twierdzę, że tam gdzie ta klepka powinna być jest dziura, hulają tam
                  przeciągi a facet niczego (albo) niewiele nie rozumie z tego co się wokół niego
                  dzieje i być może zrozumiałby dopiero jakby mu ktoś po prostu podpieprzył ten
                  samochód razem z tym dzieckiem w trakcie kiedy on poszedł z równie głupia żoną -
                  też pożal się Boże mamusią, na lody czy do kina.
                  Dlaczego nie zostawia na siedzeniu luźnej paczki banknotów prosto z banku a
                  śpiące dziecko jak najbardziej?
                  Otóż dlatego, że jest głupi jak but i jeszcze całemu (czytującemu Forum Gazety)
                  Światu to elokwentnie - nie powiem, że nie - rozgłasza.
                  • Gość: Maria Nie mam kota IP: *.dip.t-dialin.net 09.02.02, 17:20
                    ani zywego, ani tego metaforycznego...

                    Gość portalu: Mirko napisał(a):


                    > Przypominam, że przedmiotem dyskusji były opisane przez kolegę Jabolka karygodn
                    > e
                    > przykładów łamania wolności osobistych jak to:

                    > a) nie wolno zostawiać małych dzieci bez opieki w miejscach publicznych,

                    I w tym wypadku sie z ya- bolkiem nie zgadzam (zajrzyj do wczesniejszego postu)

                    > b) w jakimś bliżej nieokreślonym przedszkolu dzieci muszą spać w butach,

                    tez juz pisalam, ze uwazam to jedynie za lokalna bzdure,

                    > c) kąpanie się w przygodnych stawach i gliniankach jest zabronione i informują
                    > o tym tablice ostrzegawcze,

                    nie mam nic przeciwko tablicom ostrzegawczym

                    > d) raz na kilka godzin wszyscy muszą wyjść z basenu, żeby ratownicy mogli
                    > zobaczyć czy jakiś topielec nie usłuchał i nadal leży na dnie,

                    dziwactwo, ale tez z wolnoscia nie ma nic wspolnego


                    > e) spożycie i sprzedaż alkoholu jest obarczona ograniczeniami, n.p. bary są
                    > otwarte TYLKO do drugiej nad ranem.

                    Tych przykladow odnosnie alkoholu bylo troche wiecej, nie wszystkie takie
                    sensowne jak zamykanie barow o drugiej nad ranem.

                    > Spróbuj więc przekonać mnie, że miejsce przeznaczone na piątą klepkę tego, któr
                    > y
                    > uważa przypadki od "a" do "e" za jakkolwiek istotne wobec skomplikowanej całośc
                    > i
                    > o jednak paradoksalnie korzystnej wypadkowej - jest czymkolwiek wypełnione.

                    Nie mam zamiaru przekonywac Cie do niczego! Ale jezeli juz mowa o wolnosci, to
                    nie mozna zapominac, ze kazdy te wolnosc inaczej moze interpretowac.
                    Dla Ciebie wolnoscia jest np. to, ze w USA nie ma obowiazku zameldowania, dla
                    setek milionow obywateli EU obowiazek zameldowania nie jest zadnym ograniczeniem
                    ich wolnosci. Dla 20 letniego Europejczyka fakt, ze przy zamawianiu piwa musi
                    sie w USA "wylegitymowac" jest ograniczeniem wolnosci do jakich jest
                    przyzwyczajony u siebie w domu. Przyklady mozna mnozyc. Wiec jezeli bronimy
                    wolnosci, to musimy tez bronic wolnosci do interpretacji tego slowa.
                    Dlatego tez bronie ya- bolka ( a raczej jego prawa do interpretacji pojecia
                    wolnosc), choc nie zawsze sie z nim zgadzam.
                    Ya- bolek uwaza amerykanska wolnosc za mit. Jezeli Ty uwazasz, ze wolnosc w USA
                    to naprawde najlepszy model na swiecie, musisz postarac sie o lepsze argumenty niz
                    przypisywanie ya-bolkowi braku 5 klepki czy ten kodeks Hammurabiego (na ten temat
                    mozemy rozpoczac nowy watek), bo wychodzi na to, ze przyjmujesz dogmatycznie
                    amerykanski model jako ten do nasladowania.

                    Mirko, moze jestem "malo pojetna" w sprawach wolnosci amerykanskiej, ale za to,
                    co juz potwierdzil nawet sam DON, troche sie znam na winie- pamietaj: chianti do
                    T bone steak, pinot do langusty! Za wolnosc Wasza i Nasza!




                • jot-23 Re: Do MIRKO 09.02.02, 15:20
                  Gość portalu: Maria napisał(a):

                  > Tak jak myslalam- wolnosc amerykanska MUSI byc najwspanialsza na swiecie.
                  > Kto mysli inaczej jest pozbawiony 5 klepki, kto smie zadawac pytania jest "malo
                  >
                  > pojetny". Na temat dogmatu sie nie dyskutuje. Nawet jak powiedza, ze kodeks
                  > Hammurabiego panuje jeszcze nad Sekwana i Wisla a nie w USA....
                  >

                  No to klamalas? mowilas pare postow wczesniej ze "nie masz zdania"??? jak tak
                  mozna, podpucha jakas?
                  Wogole jakies wszystrko pokrecone u ciebie, chyuba po prostu zlosliwa jestes, ci
                  ludzie tak maja, Mirko ci tlumaczy ze tu wolnosc JEST, nie najlepsza nie
                  najgorsza , siedzi sobie po prostu. Pozbawiony 5-tej klepki jest nie ten kto
                  mysli inaczej, tylko ten kto pierdoli androny od rana do nocy, to chyba logiczne?

                  co do kodeksu H to "ill take the fifth", bo uwazam ze to bardzo postepowe prawo
                  bylo smile
    • node Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 4 09.02.02, 22:12
      > Jesli jednak lubicie porownania, to proponuje porownac USA z innym
      > krajem wysoko rozwinietym, np. z Niemcami. Trudno o zdrowsze podejscie
      > do alkoholu niz w Niemczech. Bez przesady mozna powiedziec, ze
      > alkohol moze pic kazdy, w kazdym miejscu i o kazdej porze. Wodke mozna
      > kupic nawet w sklepie spozywczym.

      Dzieci tez? Nie ma granicy wieku?
      A moze tylko nikt nie przestrzega 'glupiego' prawa?

      W USA kazdy dorosly tez ma prawo pic ile chce i kiedy chce.
      To gdzie sie kupuje alkohol to juz nie ma nic do wolnosci. Np. w Kalifornii
      alkohole sa w spozywczych, na zwyklych polkach. W moim stanie zazwyczaj jest w
      specjalnych sklepach, ale w pobliskim supermarkecie jest wydzielony fragment,
      gdzie jest sklep alkoholowy.

      > Panstwo nie wnika ile pijesz, pod
      > warunkiem, ze nie prowadzisz samochodu.

      Czy w USA panstwo sprawdza ile pijesz? Kiedy?

      > Szczegolna tesknota ogarnia
      > mnie za stokami narciarskimi w Austrii i w Niemczech. Polowa zawodnikow
      > jezdzi, druga polowa zas swietuje, tanczy w butach narciarskich i chorem
      > spiewa piosenki o Antonie z Tyrolu i Trzech Golebiach na dachu.


      > Specjalnych Miejsc do Tego Przeznaczonych, czyli licencjonowanych
      > barow. Nie mozesz kupic sobie piwa w sklepie i pic sobie spacerujac
      > ulica i usmiechajac sie do swiata. Musisz je wypic albo w domu
      > albo w barze, ktore ustawowo zamykane sa najpozniej o godzinie 2 w nocy.

      Widziesz, tutaj dotykamy po raz kolejny sprawy wolnosci twojej i wolnosci innych
      w otoczeniu. Bardzo czesto, spacerowanie z piwem oznacza 'spacerowanie' w stane
      nietrzezwym, co moze w dosc powazny sposob naruszyc swobode innych obywateli.
      bardzo czeste przyklady mamy w Polsce. Chocby glpie pijacjie spiewanie
      niekoniecznie jest w moim guscie - a jezeli wiekszosc ludzi nie lubi pijanych na
      ulicy, to wprowadza sie zakaz picia na ulicy. W barze, na prywatnym terenie - tam
      jest wolnosc. Ale w miejscach publicznych obowiazuja pewne reguly.

      > Restrykcje te nie przynosza pozadanych resultatow. Gorzej, kreujac
      > obraz "zakazanego owocu" wzmaga apetyt na alkohol u nastolatkow.

      Skad takie przekonanie?

      > Jeszacze gorzej, wmawiaja w spoleczenstwo przekonanie, ze alkohol sluzy
      > wylacznie do chlania. Nie widzialem jeszcze, zeby w USA ktos zamawial piwo
      > do posilku (choc moze tez to wynikac z tego, ze piwo amerykanskie
      > tak naprawde nie nadaje sie do picia).

      Piwo do posilku jest bardziej tradycyjne Niemcom niz anglosasom. inna sprawa, ze
      np. Amerykanie zazwyczaj wszedzie dojezdzaja samochodem - wiec picie do posilku
      oznaczaloby duza nieodpowiedzialnosc.


      ---------------------------------------

      A czy wiesz ze, w Niemczech kazdy obywatel ma obowiazek posiadania przy sobie
      dowodu tozsamosci i okazania go na kazde rzadane policjanta?
      • node Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 4 09.02.02, 22:24
        Ok, limit wieku w Niemczech uprawniajacy do kupna alkoholu wynosi 16 lat jezeli
        chodzi o piwo i 18 dla innych alkoholi. Jezeli chodzi o to, ze z piciem nie ma
        problemu, to kwestia dyskusyjna. Zalaczam fragment badan, ktore znalazlem w
        sieci.

        ---------------
        A 1993 study in the region of Nordrhein Westfalen found that 90.6 per cent of
        boys had tried alcohol by the age of 15. More than 25 per cent drank beer at
        least weekly and 33.7 per cent had been drunk at least twice. Of girls, 93.8
        per cent had tried alcohol by the age of 15, 17.9 per cent drank beer at least
        weekly and 26.4 per cent had been drunk at least twice.
        ---------------
        • Gość: Mirko Co kraj - to obyczaj. USA jest inne... IP: *.union01.nj.comcast.net 10.02.02, 00:17
          Nie czuję się na siłach omawiać i porównywać wolności osobistych w USA z
          resztą Świata.

          Nie uważam, że wolności te są lepsze czy gorsze od europejskich. Obowiązek
          meldunkowy lub jego brak jest mi obojętny. Służba wojskowa była kiedyś
          bardziej, ale mniejsza o to.

          Nie mam problemów z zakupem alkoholi a czy moje dziecko będzie mogło
          legalnie "zalać pałę w sztok" w wieku 16-tu czy dopiero 21-lat też nie jest
          przedmiotem dyskusji.
          Nie oczekuję od miejscowej policji ochrony jego zainteresowań w tym względzie.
          To moja rola.

          Napiszę, więc droga Mario jeszcze raz: Jabolek może sobie myśleć, pisać czy
          głosić CO CHCE, tak jak każdy. To jego prawo i ile tylko liter ze swojej
          klawiatury wystuka - może wystrzelić w kieruku dowolnego serwera.
          I życzę "szerokiej drogi".

          Ty z kolei możesz rozedrzeć bluzke jak ten Rejtan i bronić go topless do
          upadłego, mimo że zdaje się też nie za bardzo Cie jego pomysły porywają.
          I też życzę powodzenia.
          Żyjemy w wolnych krajach i spokojnie mamy do tego wszystkiego prawo. (W USA
          niestety z wyjątkiem topless w miejscach publicznychy, NAWET jeśli i Ty i
          wszyscy gapie jednogłośnie uważają, że kompletnie nie masz się czego wstydzić).

          Brak 5-tej klepki ma jednak pewny. Diagnoza na odległość, wzięła się ze
          słynnego już i omówionego na 48 sposobów tematu własnych dzieci pozostawionych
          pod pewną i bezpieczną opieką najbliższego hydrantu ulicznego.

          Wszystkie inne przykłady świadczą i o spostrzegawczości i o niestety
          kompletnym braku jakichkolwiek umiejętności analitycznych, t.j. odróżnienia
          wartości istotnych od nieistotnych.
          Kupując n.p. dom: o co będziesz wynajętego eksperta pytała najpierw? O
          fundament i jakość konstrukcji, zgodność z normami i przepisami instalacji,
          okien i dachu, czy o dobór kolorystyki w malowaniu?
          Pamiętaj, że masz go tylko na trochę i jak dżini z butelki może spełnić
          (wyjaśnic Ci) tylko kilka życzeń, mimo że różowe poręcze faktycznie gryzą się
          z ciemnozielonymi framugami.
          Jabolek opisał się i omówił KOMPLETNIE nieistotne szczegóły całości, w związku
          z tym wyciąga też błędne wnioski NA TEMAT CAŁOŚCI.

          Czy chociaż w tym miejscu jestes się ze mną w stanie zgodzić?
          • Gość: Maria Re: Co kraj - to obyczaj. USA jest inne... IP: *.dip.t-dialin.net 10.02.02, 10:32
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > Ty z kolei możesz rozedrzeć bluzke jak ten Rejtan i bronić go topless do
            > upadłego, mimo że zdaje się też nie za bardzo Cie jego pomysły porywają.

            Niestety, nie te latka....

            > Czy chociaż w tym miejscu jestes się ze mną w stanie zgodzić?

            TAK. Szczegolnie ze wyczuwam zmiane tonu w Twoim poscie.
            Dobre wino lagodzi obyczaje.....
          • ya_bolek Re: Co kraj - to obyczaj. USA jest inne... 11.02.02, 08:06
            Koles, jedyne co potrafisz, to powtarzac w kolko, ze pisze bzdury na zmiane
            z brakiem sedesow w Indiach. Nie masz zadnych argumentow. Jedyny Twoj argument
            to to, ze sprawy, o ktorych pisze sa Ci obojetne. I dalej, poniewaz Tobie sa
            obojetne wiec sa nieistotne. Bardzo egoistyczne, samolubne podejscie do
            zagadnienia.

            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > Nie czuję się na siłach omawiać i porównywać wolności osobistych w USA z
            > resztą Świata.
            >
            > Nie uważam, że wolności te są lepsze czy gorsze od europejskich. Obowiązek
            > meldunkowy lub jego brak jest mi obojętny. Służba wojskowa była kiedyś
            > bardziej, ale mniejsza o to.
            >
            > Nie mam problemów z zakupem alkoholi a czy moje dziecko będzie mogło
            > legalnie "zalać pałę w sztok" w wieku 16-tu czy dopiero 21-lat też nie jest
            > przedmiotem dyskusji.
            > Nie oczekuję od miejscowej policji ochrony jego zainteresowań w tym względzie.
            > To moja rola.
            >
            > Napiszę, więc droga Mario jeszcze raz: Jabolek może sobie myśleć, pisać czy
            > głosić CO CHCE, tak jak każdy. To jego prawo i ile tylko liter ze swojej
            > klawiatury wystuka - może wystrzelić w kieruku dowolnego serwera.
            > I życzę "szerokiej drogi".
            >
            > Ty z kolei możesz rozedrzeć bluzke jak ten Rejtan i bronić go topless do
            > upadłego, mimo że zdaje się też nie za bardzo Cie jego pomysły porywają.
            > I też życzę powodzenia.
            > Żyjemy w wolnych krajach i spokojnie mamy do tego wszystkiego prawo. (W USA
            > niestety z wyjątkiem topless w miejscach publicznychy, NAWET jeśli i Ty i
            > wszyscy gapie jednogłośnie uważają, że kompletnie nie masz się czego wstydzić).
            >
            > Brak 5-tej klepki ma jednak pewny. Diagnoza na odległość, wzięła się ze
            > słynnego już i omówionego na 48 sposobów tematu własnych dzieci pozostawionych
            > pod pewną i bezpieczną opieką najbliższego hydrantu ulicznego.
            >
            > Wszystkie inne przykłady świadczą i o spostrzegawczości i o niestety
            > kompletnym braku jakichkolwiek umiejętności analitycznych, t.j. odróżnienia
            > wartości istotnych od nieistotnych.
            > Kupując n.p. dom: o co będziesz wynajętego eksperta pytała najpierw? O
            > fundament i jakość konstrukcji, zgodność z normami i przepisami instalacji,
            > okien i dachu, czy o dobór kolorystyki w malowaniu?
            > Pamiętaj, że masz go tylko na trochę i jak dżini z butelki może spełnić
            > (wyjaśnic Ci) tylko kilka życzeń, mimo że różowe poręcze faktycznie gryzą się
            > z ciemnozielonymi framugami.
            > Jabolek opisał się i omówił KOMPLETNIE nieistotne szczegóły całości, w związku
            > z tym wyciąga też błędne wnioski NA TEMAT CAŁOŚCI.
            >
            > Czy chociaż w tym miejscu jestes się ze mną w stanie zgodzić?

      • ya_bolek Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 4 11.02.02, 08:16
        w otoczeniu. Bardzo czesto, spacerowanie z piwem oznacza 'spacerowanie' w stane
        >
        > nietrzezwym, co moze w dosc powazny sposob naruszyc swobode innych obywateli.
        > bardzo czeste przyklady mamy w Polsce. Chocby glpie pijacjie spiewanie
        > niekoniecznie jest w moim guscie - a jezeli wiekszosc ludzi nie lubi pijanych n

        I z powodu paru pijakow wprowadzic calkowity zakaz picia piwa poza barami? Nalezy
        walczyc z tymi, co naruszaja wolnosc innych ludzi a nie w ramach prewencji
        nakladac zakaz na cale spoleczenstwo. Prewencja to zreszta ulubiony srodek
        ustawodawcow amerykanskich. Latwo walczyc z przestepczoscia tworzac wielkie,
        globalne wiezienie. Za komuny tez w Polsce przestepczosc byla mniejsza. I co,
        chcesz przez to wrocic do komuny? Trzeba utrzymac rownowage pomiedzy
        bezpieczenstwem a wolnoscia.



        node napisał(a):

        > > Jesli jednak lubicie porownania, to proponuje porownac USA z innym
        > > krajem wysoko rozwinietym, np. z Niemcami. Trudno o zdrowsze podejscie
        > > do alkoholu niz w Niemczech. Bez przesady mozna powiedziec, ze
        > > alkohol moze pic kazdy, w kazdym miejscu i o kazdej porze. Wodke mozna
        > > kupic nawet w sklepie spozywczym.
        >
        > Dzieci tez? Nie ma granicy wieku?
        > A moze tylko nikt nie przestrzega 'glupiego' prawa?
        >
        > W USA kazdy dorosly tez ma prawo pic ile chce i kiedy chce.
        > To gdzie sie kupuje alkohol to juz nie ma nic do wolnosci. Np. w Kalifornii
        > alkohole sa w spozywczych, na zwyklych polkach. W moim stanie zazwyczaj jest w
        > specjalnych sklepach, ale w pobliskim supermarkecie jest wydzielony fragment,
        > gdzie jest sklep alkoholowy.
        >
        > > Panstwo nie wnika ile pijesz, pod
        > > warunkiem, ze nie prowadzisz samochodu.
        >
        > Czy w USA panstwo sprawdza ile pijesz? Kiedy?
        >
        > > Szczegolna tesknota ogarnia
        > > mnie za stokami narciarskimi w Austrii i w Niemczech. Polowa zawodnikow
        > > jezdzi, druga polowa zas swietuje, tanczy w butach narciarskich i chorem
        > > spiewa piosenki o Antonie z Tyrolu i Trzech Golebiach na dachu.
        >
        >
        > > Specjalnych Miejsc do Tego Przeznaczonych, czyli licencjonowanych
        > > barow. Nie mozesz kupic sobie piwa w sklepie i pic sobie spacerujac
        > > ulica i usmiechajac sie do swiata. Musisz je wypic albo w domu
        > > albo w barze, ktore ustawowo zamykane sa najpozniej o godzinie 2 w nocy.
        >
        > Widziesz, tutaj dotykamy po raz kolejny sprawy wolnosci twojej i wolnosci innyc
        > h
        > w otoczeniu. Bardzo czesto, spacerowanie z piwem oznacza 'spacerowanie' w stane
        >
        > nietrzezwym, co moze w dosc powazny sposob naruszyc swobode innych obywateli.
        > bardzo czeste przyklady mamy w Polsce. Chocby glpie pijacjie spiewanie
        > niekoniecznie jest w moim guscie - a jezeli wiekszosc ludzi nie lubi pijanych n
        > a
        > ulicy, to wprowadza sie zakaz picia na ulicy. W barze, na prywatnym terenie - t
        > am
        > jest wolnosc. Ale w miejscach publicznych obowiazuja pewne reguly.
        >
        > > Restrykcje te nie przynosza pozadanych resultatow. Gorzej, kreujac
        > > obraz "zakazanego owocu" wzmaga apetyt na alkohol u nastolatkow.
        >
        > Skad takie przekonanie?
        >
        > > Jeszacze gorzej, wmawiaja w spoleczenstwo przekonanie, ze alkohol sluzy
        > > wylacznie do chlania. Nie widzialem jeszcze, zeby w USA ktos zamawial piwo
        > > do posilku (choc moze tez to wynikac z tego, ze piwo amerykanskie
        > > tak naprawde nie nadaje sie do picia).
        >
        > Piwo do posilku jest bardziej tradycyjne Niemcom niz anglosasom. inna sprawa, z
        > e
        > np. Amerykanie zazwyczaj wszedzie dojezdzaja samochodem - wiec picie do posilku
        >
        > oznaczaloby duza nieodpowiedzialnosc.
        >
        >
        > ---------------------------------------
        >
        > A czy wiesz ze, w Niemczech kazdy obywatel ma obowiazek posiadania przy sobie
        > dowodu tozsamosci i okazania go na kazde rzadane policjanta?

    • Gość: YYZ Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 4 IP: *.netcom.ca 10.02.02, 00:35
      Czytajac to co napisales nie mozna sie nie zgodzic z Twoja logika.
      Pamietaj jednak, ze historia USofA to jedno wielkie pieklo ustawodawcze-
      jedni chcieli bez konca podporzadkowac drugich. Jak myslisz czemu
      USofA ma tak "osobliwy" system prawny? Przez dziesiatki lat przybywali
      tam ciemiezeni, biedacy, chlopi i robotnicy z calego swiata. Nawet ZSRR
      nie mogl sie nigdy pochwalic taka liczba analfabetow jak USofA!
      Dzis to juz tylko reminiscencje czasu przeszlego, USofA jest "nawiedzane"
      przez Czikow, Zoltych i innych Azjatow. W Polsce wytworzyla sie szansa dla
      odwaznych ("tylko dla orlow") i nikt tego nie zatrzyma!

      PS. Slyszales o jakims Niemcu, ktory by teraz emigrowal do USofA?
      • Gość: Mirko Mit czy prawda? IP: *.union01.nj.comcast.net 10.02.02, 01:27
        Gość portalu: YYZ napisał(a):

        > Slyszales o jakims Niemcu, ktory by teraz emigrowal do USofA?

        Tak, emigrują jak najbardziej.
        Niemiec nie śpi.
        Jest ich tu nawet nad podziw sporo.
        Ostatnio od jednego, który tu sciągnął na stałe kupiłem dwie pary Sehr Gut nart,
        które przywiózł z Fatherlandu, ale tutaj zaraz wypatrzył nowszy model i to
        taniej niz dał za swoje w jesieni u siebie. Obaj byliśmy z geszeftu zadowoleni,
        ja bo za dwie pary mało używanych, z porządnymi wiązaniami dałem $250 a on, bo
        dzięki temu miał na jedne nowe wiązania.

        Dzień w dzień przylatują też szkopki na zakupy do Nowego Jorku.
        Nie potrzebują wiz, wydaje im się tu tanio.

        Codzienny lot z Franfurtu do Miami, też podobno nie świeci pustkami a
        szczególnie w zimie.

        Kupują też ziemię i nieruchomości w Kanadzie, bo tanio i tuż przed wprowadzeniem
        Euro była to podobno bardzo dobra inwestycja i sposób na odprowadzenie pewnej
        znacznej ilości Bundesmarek z łapek europejskich banków.

        • Gość: YYZ NJ destinazione! IP: *.netcom.ca 10.02.02, 01:40
          Poza mafiozo nikt o zdrowym umysle nie pojedzie na to zadupie!
          Got that, MF?
          • Gość: Mirko Nach Amerika! YZX du bist idioten! IP: *.union01.nj.comcast.net 10.02.02, 02:00
            www.gafsociety.com/
            www.md-germans.org/
            www.csusm.edu/languages/GermPages/GermanFestPics.htm
            www.kutztownfestival.com/
            veterans.imagegfx.com/7677/html/germfest.html
            www.md-germans.org/germanfestivalempty.htm
            newleipzig.com/nl/festival.html
            www.utgerman.com/_Spring01/00000002.htm
            www.clarionledger.com/news/0109/25/m09.html
            www.onlinemadison.com/sept16/german.html
            www.dank-erie.org/
            emil_stefanov.tripod.com/arch/us/ghf2k_us.htm
            www.scharfsrest.com/menu_ld.html

            itd...
            www.wellesley.edu/German/filmfestival/
        • ya_bolek Re: Mit czy prawda? 11.02.02, 07:58
          Niemcy, ktorych ja znam, podchodza do USA bardzo, bardzo krytycznie. Krytyczniej
          niz ktokolwiek na tym forum. Np. cenia sobie swoje zabezpieczenia socjalne,
          panstwowa edukacje itp i swoj caly Wohlstand. No i smieja sie razem ze mna
          z "wolnosci" w USA.


          Gość portalu: Mirko napisał(a):

          > Gość portalu: YYZ napisał(a):
          >
          > > Slyszales o jakims Niemcu, ktory by teraz emigrowal do USofA?
          >
          > Tak, emigrują jak najbardziej.
          > Niemiec nie śpi.
          > Jest ich tu nawet nad podziw sporo.
          > Ostatnio od jednego, który tu sciągnął na stałe kupiłem dwie pary Sehr Gut nart
          > ,
          > które przywiózł z Fatherlandu, ale tutaj zaraz wypatrzył nowszy model i to
          > taniej niz dał za swoje w jesieni u siebie. Obaj byliśmy z geszeftu zadowoleni,
          >
          > ja bo za dwie pary mało używanych, z porządnymi wiązaniami dałem $250 a on, bo
          > dzięki temu miał na jedne nowe wiązania.
          >
          > Dzień w dzień przylatują też szkopki na zakupy do Nowego Jorku.
          > Nie potrzebują wiz, wydaje im się tu tanio.
          >
          > Codzienny lot z Franfurtu do Miami, też podobno nie świeci pustkami a
          > szczególnie w zimie.
          >
          > Kupują też ziemię i nieruchomości w Kanadzie, bo tanio i tuż przed wprowadzenie
          > m
          > Euro była to podobno bardzo dobra inwestycja i sposób na odprowadzenie pewnej
          > znacznej ilości Bundesmarek z łapek europejskich banków.
          >

          • Gość: Apollo Re: Mit czy prawda? IP: *.enter.net 11.02.02, 19:29
            Co TY na ten temat mozesz powiedziec.Znasz chociaz jednego prawdziwego Niemca?
            • jot-23 Re: Mit czy prawda? 11.02.02, 19:44
              Gość portalu: Apollo napisał(a):

              > Co TY na ten temat mozesz powiedziec.Znasz chociaz jednego prawdziwego Niemca?

              smile) niemiec ktory za mna pracuje , mowil ze wyjechal glownie dlatego ze nie dosc
              ze placil olbrzymie podatki to jeszcze szly one na utrzymywanie tych ze wschodu i
              roznych innych "niemcow znad Donu" ... tutaj jakos nie nazeka na nic
            • ya_bolek Re: Mit czy prawda? 12.02.02, 20:08
              A nawet wielu. Najprawdziwszych. Prawdziwych Bawarczykow, prawdziwych Szwabow,
              prawdziwych Hesow, Z Westfalli, z Saksonii a nawet z... Belgii.


              Gość portalu: Apollo napisał(a):

              > Co TY na ten temat mozesz powiedziec.Znasz chociaz jednego prawdziwego Niemca?

    • Gość: sdsefw Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 4 IP: *.proxy.aol.com 12.02.02, 01:00
    • Gość: huijkj,k Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 4 IP: *.proxy.aol.com 12.02.02, 01:01
    • Gość: m Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 4 IP: *.proxy.aol.com 12.02.02, 04:57

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka