Dodaj do ulubionych

&&& prosba o POMOC w USA &&&

IP: 193.0.74.* 10.02.02, 19:50
Kochani Drodzy Rodacy i "byli" Rodacy, zwlaszcza Ci w Stanach Zjednoczonych
mieszkajacy,
Zwracam sie z prosba i apelem o pomoc. Pozwolcie iz kwestie swoja po krotce
wyloze...Otoz studia wlasnie koncze w Polsce, na uczelni panstwowej, z
tradycjami, ktora niczym jest jednak innym jak wylegarnia chaly wszelkiej i
tandety naukowej, a profesura na niej panujaca w pogoni za pieniadzem o
studentach juz dawno zapomniala przemierzajac bezkresy kraju w poszukiwaniu
mozliwosci drobienia na prywatnych uczelniach pracujac, czasem kilkunastu
jednoczesnie.
Pracuje ciezko, chociaz raz po raz to kopie mnie lezacego ZUS w brzuch, to
Belka w plecy podatkami najrozniejszymi, vatami, akcyzami, od kapitalu i
dochodowym, po prostu juz sil nie mam. Mieszkanie mi sie marzylo, ale ulge
zlikwidowano, oszczednosci mam, ze swojej pracy odlozone, ale je opodatkowano,
a ze i ulge na kolei cofnieto to i one topnieja szybko.
Wydala Polska na mnie troche pieniedzy zeby mnie wyksztalcic, ale jakos patrzac
na wyglupy Leppera w sejmie, arogancje Millera, pijanstwo i bute tych jegomosci
z Wiejskiej nie mam zamiaru sie Polsce odwdzieczyc pracujac dla niej i wiedza
swoja, energie i zapal tu pozytkujac. Nie ma mowy.
Chce wyjechac i z wyzszym wyksztalceniem gary szorowac, po murzynie sprzatac
niz jako dumny inteligent byc tu grabiony i bez szacunku traktowany przez bande
rozpitych, niekompetentnych karierowiczow, dla ktorych slowo "lapowka"
wiekszego znaczenia nabralo niz "ojczyzna". Do rzeczy wiec...
Chcialbym wyjechac, do USA najlepiej, pracy ciezkiej sie nie boje, marzen
wielkich nie mam, jeno zyc w spokoju.
Macie moze rady jakies dla mnie ? Jak wyjechac ? Jak sie do tego zarbac ? Warto
czy nie ? Legalnie probowac czy na czarno ? Do jakiego miasta jechac ? A moze
ktos z was pracownika jakiegos szuka ?
Czekam na opinie Wasze i pozdrawiam.
"Chcący"
Obserwuj wątek
    • Gość: marek Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: *.ras12.gaatl-i.tii-dial.net 10.02.02, 20:37
      CHCACY MUSZE CIENIEMILE OSTRZEC ZE TU W USA ROBI SIE BARDZO CIEZKO JESLI
      PRACUJESZ NIELEGALNIE ZWLASZCZA PO 11 WRZESNIA. ZOBACZ STRONY
      www.americanpatrol.com przekonasz sie co rzad USA robi z nielegalnymi.
      • Gość: Mineta Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: 205.189.191.* 10.02.02, 21:01
        Wez cwaniaczku plecak spiwor i rusz na Europe tak jak ja to robilem 27 lat temu .Ponies ryzyko jakie ja frajerze
        ponosilem .Zaryzykuj nie czekaj na gotowe .W USA teraz bedacych na czarno wylapuja jak szczury tak sie
        zmienilo .Ty szukasz glupszych od siebie tu ich nie znajdziesz tu sa stare emigracyjne lisy.
        • Gość: Mily Dajcie spokoj, to podpucha !!! IP: *.proxy.aol.com 10.02.02, 21:06
          Nie dajcie sie podpuszczec, to kolejny czeresniak dorwal sie do komputer.
          Zawiozl dziecko do szkoly i teraz ma chwile na pisanie glupot. Nie dajcie sie
          podpuszczac jak idioci i nie odpowiadajcie glupolowi !
        • jot-23 Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& 10.02.02, 21:40
          Gość portalu: Mineta napisał(a):

          > Wez cwaniaczku plecak spiwor i rusz na Europe tak jak ja to robilem 27 lat temu
          > .Ponies ryzyko jakie ja frajerze
          > ponosilem .Zaryzykuj nie czekaj na gotowe .W USA teraz bedacych na czarno wylap
          > uja jak szczury tak sie
          > zmienilo .Ty szukasz glupszych od siebie tu ich nie znajdziesz tu sa stare emig
          > racyjne lisy.

          Widzisz mineta, facet widzi co sie dzieje w polsce, wiec wazy za i przeciw
          wyjazdowi, zajdzie sobie na te forum i bedzie mial troche pojecia, widzi ciebie
          na przyklad i twoje posty, wyjazd w ciemno 27 lat harowy i po tym wszystkim
          jedyny spospb zeby nie zdechnac z glodu na emeryturze to wyruchac swojego
          chlebodawce. Przy odrobinie szczescia i moze wlasnie dzieki wiadomosciom
          zdobytym tutaj, nie uczyni paru bledow i nie zmarnuje sobie zycia., nawet jesli
          to tylko teoretyczny i wymyslony "chcacy".
    • Gość: pigwa Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: *.proxy.aol.com 10.02.02, 21:55
      Najlepiej zwrocic sie o pomoc w USA do Owsiaka jeszcze w polsce, zeby juz tu
      przyjechac zabezpieczonym na wszystkie strony.pigwa.
      • Gość: Chcący Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: 195.94.196.* 11.02.02, 00:34
        Dzieki za konstruktywne wypowiedzi, a i pozdrowienia dla leszczykow co zgrywaja
        wazniaczkow ale gowno wniesli do tematu. Wazna rada panowie - nie masz nic do
        powiedzenia madrego, to milcz, bo tylko przeszkadzasz.
        Ja juz przerabialem wyjazdy typu plecak, autostop, przeprowadzki w Szwajcarii i
        noszenie szaf po 10 godzin na dzien.
        Teraz jednak powaznie i z pelna odpowiedzialnoscia chce pozegnac raz na zawsze
        ten kraj i zaczac od nowa.
        Szukam tu pomocy, kontaktow, rad - a nie grymaszenie rozbestwionych szarakow co
        madrza sie ukryci za komputerkiem.
        Rodziny nie mam, do pracy jestem chetny, studia koncze. Jesli gdzies i
        komukolwiek moglbym sie przydac prosze o kontakt, jesli nie...oszczedzcie
        ironii.

        • Gość: Mily Uwazam ze pierd.lisz IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 00:50
          I od kilkunastu lay zasuwasz juz na budowie w New Jersey. Sadze tak, bo mlody ,
          konczacy studia w Polsce chlopak nie pisalby w ten sposob...
          No i ta dziwna skladnia.
          • wrobelek2 Re: Uwazam ze pierd.lisz 11.02.02, 01:44
            widac zes gosciu z america-on-line bo nie wiele wiesz o tym co sie w polsce
            dzieje piardolisz i tyle sam studia skonczylem w .pl i mam dosc juz uzerania
            sie tutaj
            a wy z us h. wiecie jak tu sie teraz ciezko zyje
            • Gość: Mily Re: Uwazam ze pierd.lisz-fuck you IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 02:11
              Wy skunksy, prosicie ladnie o pomoc, jak wam ciezko. Ale jak wam bylo dobrze i
              dostatnio w polowie lat 90-tych, toscie sie naigrywali z Polonusow w kolorowych
              koszulkach i dzinsach.
              Przestan plakac dziewczynko.
              Koncz studia i zapierdalaj szukac roboty za 800 zlotych na miesiac.
              Zapomnij o USA
              • wrobelek2 Re: Uwazam ze pierd.lisz-fuck you 11.02.02, 12:30
                sorry frustraciku made in america, ale juz pracuje za 2800 i to w przeciwienstwie
                do ciebie nie w masarni a w biurze!!!!



                Gość portalu: Mily napisał(a):

                > Wy skunksy, prosicie ladnie o pomoc, jak wam ciezko. Ale jak wam bylo dobrze i
                > dostatnio w polowie lat 90-tych, toscie sie naigrywali z Polonusow w kolorowych
                >
                > koszulkach i dzinsach.
                > Przestan plakac dziewczynko.
                > Koncz studia i zapierdalaj szukac roboty za 800 zlotych na miesiac.
                > Zapomnij o USA

        • jot-23 Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& 11.02.02, 00:57
          Gość portalu: Chcący napisał(a):

          > Dzieki za konstruktywne wypowiedzi, a i pozdrowienia dla leszczykow co zgrywaja
          >
          > wazniaczkow ale gowno wniesli do tematu. Wazna rada panowie - nie masz nic do
          > powiedzenia madrego, to milcz, bo tylko przeszkadzasz.
          > Ja juz przerabialem wyjazdy typu plecak, autostop, przeprowadzki w Szwajcarii i
          >
          > noszenie szaf po 10 godzin na dzien.
          > Teraz jednak powaznie i z pelna odpowiedzialnoscia chce pozegnac raz na zawsze
          > ten kraj i zaczac od nowa.
          > Szukam tu pomocy, kontaktow, rad - a nie grymaszenie rozbestwionych szarakow co
          >
          > madrza sie ukryci za komputerkiem.
          > Rodziny nie mam, do pracy jestem chetny, studia koncze. Jesli gdzies i
          > komukolwiek moglbym sie przydac prosze o kontakt, jesli nie...oszczedzcie
          > ironii.
          >

          No dobra, jak powaznie to powaznie: w tym momencie najwazniejsza sprawa to
          legalnosc pobytu, jezeli to ma byc wyjazd nielegalny, to bedzie bardzo
          negatywnie rzutowac na twoj pobyt , gdziekolwiek sie zdecydujesz wyjechac, na
          poczatek moze sie to wydawac "mniejszym zlem", ale z czasem, nie bedziesz mogl
          uciec od porownan, widzac siebie , pozbawionego wielu zwyklych rzeczy dostepnych
          dla "legalnych". Nadzieja na zmiane statusu gdzies "along the way".... hmmm
          powiem ci ze znam ludzi co sa tu po 15 lat i sa dalej nielegalni (usa)...moze
          byc tak moze byc inaczej... . Reasumujac: smile), odradzam stanowczo wyjazd
          nielegalny, wyproboj najpierw szanse emigracji do innych krajow, nie musza to
          byc usa, kanada, australia, nowa zelandia, gdzies indziej w europe... wszedzie
          mozna cos ze soba zrobic, zakladajac ze masz w miare rowny start.

          na razie
          • aniutek Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& 11.02.02, 02:35
            zgadzam sie z jot-23, szukaj czegos legalnego to bardzo ulatwi Ci zycie,
            masz wize USA ? jesli nie to zacznij od tego, odsiew jest spory i moze
            bolec jesli sie nastawisz.
            a w ogole - napisz do mnie, pogadamy, moze cos sie wymysli......
            pozdrowki,
            aniutek
        • ttc Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& 11.02.02, 03:05
          Wierze ze chcesz emigrowac. Niestety spora grupa
          Polakow jest jakos tak strasznie podejrzliwa, nie wiem
          dlaczego...
          Ale do rzeczy! Moje pierwsze pytanie to dlaczego Stany?
          Kraj piekny, ciekawy ale i nie dla kazdego. Skore
          trzeba miec tam twarda, chropowata. Australia, Kanada i
          Nowa Zelandia caly czas werbuja emigrantow. Tam tez nie
          jest latwo ale moim zdaniem bardziej "ludzko" niz w
          Stanach. Jezeli kasa nie jest dla Ciebie najwazniejsza
          tylko "normalne zycie" to moze Antypody sa dobrym
          rozwiazaniem? Jak juz Stary pisal, milionow sie raczej
          i tak niedorobisz ale chyba nie o to chodzi. Powyzsze 3
          kraje maja niezle strony internetowe z dokladnym opisem
          systemow puktowych (ten w Kanadzie ulega teraz zmiana i
          bedzie chyba zaostrzony)
          A jezeli tak naprawde "tylko Stany" to chyba tylko
          loteria wizowa albo oferta pracy od pracowawcy.
          Powodzenia, ttc
          P.S. Ktos juz Tobie dal bardzo dobra rade - nic na
          czarno smile
          • Gość: Mily Naprawde kupujecie tez zebraczy bull shit ???? IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 03:09
            Olac zebraka, niech gnije w Polsce.
            • Gość: BOGDAN Re: Naprawde kupujecie tez zebraczy bull shit ???? IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 03:58
              kra-zgubilem siwe panowie
              • Gość: observer ONLY - USA IP: *.ipt.aol.com 11.02.02, 04:41
                GO TO WEST YOUNG MAN !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! znasz to powiedzenie ,jesli
                tak to idz tam ,nie ogladaj sie na nikogo, i nie sluchaj BULL Shitow polonii
                obojetnie skad ona jest czy z Australii , czy z Canady czy USA , obojetne
                musisz wierzyc w pro WEST nation !!!!!!! - i tylko to sie liczy - nie sluchaj
                UB - cow !!!!!!!!!!!!!!!!! [ mam nadzieje ze wiesz kto to ???] GOOD LUCK !!!!!!
            • Gość: bogdan Re: Naprawde kupujecie tez zebraczy bull shit ???? IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 10:30
              ale pan mily panie Mily
              autor napisal wyraznie zeby nie pisac o ile nie many nic nowego do powiedzenia
              panie Mily.
              Ja chcialbym tylko dodac ze owszem zadna praca nie hanbi
              (jak to sie pisze?)lecz pozniej w miare stabilizacji zycia moze okazac sie ze
              mycie garnkow i zamiatanie to nie to czego oczekiwalismy.Tak wiec proponowalbym
              mierzyc troche wyzej i od razu szukac zatrudnienia w wyuczonym zawodzie,
              przyslowie " Ameryka to dla byka " prosze tez wziasc powaznie.
    • Gość: Alekz Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: 66.122.23.* 11.02.02, 04:47
      Gość portalu: Chcący napisał(a):

      > Kochani Drodzy Rodacy i "byli" Rodacy, zwlaszcza Ci w Stanach Zjednoczonych
      > mieszkajacy,
      > Zwracam sie z prosba i apelem o pomoc. Pozwolcie iz kwestie swoja po krotce
      > wyloze...Otoz studia wlasnie koncze w Polsce, na uczelni panstwowej, z
      > tradycjami, ktora niczym jest jednak innym jak wylegarnia chaly wszelkiej i
      > tandety naukowej, a profesura na niej panujaca w pogoni za pieniadzem o
      > studentach juz dawno zapomniala przemierzajac bezkresy kraju w poszukiwaniu
      > mozliwosci drobienia na prywatnych uczelniach pracujac, czasem kilkunastu
      > jednoczesnie.
      > Pracuje ciezko, chociaz raz po raz to kopie mnie lezacego ZUS w brzuch, to
      > Belka w plecy podatkami najrozniejszymi, vatami, akcyzami, od kapitalu i
      > dochodowym, po prostu juz sil nie mam. Mieszkanie mi sie marzylo, ale ulge
      > zlikwidowano, oszczednosci mam, ze swojej pracy odlozone, ale je opodatkowano,
      > a ze i ulge na kolei cofnieto to i one topnieja szybko.
      > Wydala Polska na mnie troche pieniedzy zeby mnie wyksztalcic, ale jakos patrzac
      >
      > na wyglupy Leppera w sejmie, arogancje Millera, pijanstwo i bute tych jegomosci
      >
      > z Wiejskiej nie mam zamiaru sie Polsce odwdzieczyc pracujac dla niej i wiedza
      > swoja, energie i zapal tu pozytkujac. Nie ma mowy.
      > Chce wyjechac i z wyzszym wyksztalceniem gary szorowac, po murzynie sprzatac
      > niz jako dumny inteligent byc tu grabiony i bez szacunku traktowany przez bande
      >
      > rozpitych, niekompetentnych karierowiczow, dla ktorych slowo "lapowka"
      > wiekszego znaczenia nabralo niz "ojczyzna". Do rzeczy wiec...
      > Chcialbym wyjechac, do USA najlepiej, pracy ciezkiej sie nie boje, marzen
      > wielkich nie mam, jeno zyc w spokoju.
      > Macie moze rady jakies dla mnie ? Jak wyjechac ? Jak sie do tego zarbac ? Warto
      >
      > czy nie ? Legalnie probowac czy na czarno ? Do jakiego miasta jechac ? A moze
      > ktos z was pracownika jakiegos szuka ?
      > Czekam na opinie Wasze i pozdrawiam.
      > "Chcący"

      LEGALNIE:

      Sposob 1.
      Emigrujesz legalnie do Kanady. Jezeli jestes "chcacy" po studiach z glowa na
      karku powinienes zdobyc minimum wymaganych punktow (sprawdz inne watki na ten
      temat). Jak juz jestes w Kanadzie z "landed immigrant" status to masz nie tylko
      prawo do pracy itd. w Kanadzie ale tez dzieki NAFTA (free trade deal Canada-USA)
      masz prawo do pracy w USA (jezeli spelniasz pewne warunki), sprawdz szczegoly na

      www.grasmick.com/canimfaq.htm#WE HAVE A CANADIAN

      W najlepszym razie, wkrotce po wyladowaniu w Kanadzie znajdujesz prace w USA i
      przenosisz sie do Californi lub Florydy. W najgorszym razie musisz "odsiedziec" w
      Kanadzie 3 lata i doczekac sie kanadyjskiego obywatelstwa. Kanada to fajny kraj i
      moze juz tam zostaniesz. Jesli nie to znajdujesz prace w USA i po wyladowaniu w
      USA zalatwiasz reszte formalnosc tzn vise TN1 na H1B, GC i US-paszport itd. (BTW,
      wszystkie informacje sa na INTERNECIE).

      Sposob 2.
      Druga droga to starasz sie o post graduate study (znow zalezy jaki masz
      zawod/studia, po psychologi mozesz miec problemy, inzynier czy komputerowiec duzo
      latwiej) na amerykanskim uniwersytecie. Douczysz sie i popracujesz troche za pol
      darmo ale w miedzyczasie zdobedziesz amerykanski dyplom, doswiadczenie i mozesz
      startowac o jakis super job. Jak bedziesz dobry pracodawca zalatwi ci reszte
      spraw wizowo/emigracyjnych.

      Sposob 3.
      Twoj obecny zawod i doswiadczenie zawodowe jest poszukiwane i cenione w USA.
      Wysylasz swoje wspaniale resume do wybranych kompanii i otrzymujesz propozcyje
      pracy. Pracodawca zalatwia ci reszte spraw wizowych (to nie zdarza sie czesto ale
      jest teoretycznie mozliwe).

      Dla "chcacego" (plus kilka dodatkowych wymagan jak studia, jezyk, i odpowiedni
      zawod) legalna zycie i praca w USA to pestka.


      Powodzenia

      PS
      Dlaczego do USA dostaje sie legalnie dziesiatki tysiecy Hindusow, Chinczykow i
      moze setka czy dwie Polakow tego nie wiem ale po przeczytaniu pewnej ilosci
      postow na tym forum zaczynam miec przygnebiajace podejrzenia.

    • Gość: Silicon Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: *.client.attbi.com 11.02.02, 05:37
      Nie wiem jakie konczysz studia wiec zaloze ze sa to studia elektroniczne na
      Politechnice Warszawskiej. W USA jest ogromne zapotrzebowanie na circuit
      designers. Student z MS degree dostaje ok $70K rocznie + stock options. Obecnie
      jest troche trudniej bo wiekszosc firm ma zablokowane etaty. Radze uczyc sie:
      1. Analog circuit design (SPICE simulations, Layout, characterization).
      2. LVS/DRC verification with DRACULA and DIVA (Cadence EDA tools).
      3. Digital design.
      4. Device Physics

      Z takimi kwalifikacjami mozesz liczyc na staly pobyt i dobra oferte pracy.
      Jesli masz je w chwili obecnej odpowiedz i wysle Ci dokladniejsze informacje na
      ten temat.

      Inna mozliwosc to przyjechac do USA na studia w graduate program. Profesorowie
      prowadzacy programy Ph.D. maja pieniadze z grantow. Musisz zdac egzamin z
      jezyka i miec dobre oceny. Jest to b. dobry sposob na legalny wjazd do USA
      ktory moze zmienic Twoje zycie.

      Powodzenia
      • Gość: observer Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: *.ipt.aol.com 11.02.02, 06:17
        TYLKO glupia palo - nie zapomnij ze na twoje miejsce jest 2000 chetnych z
        INDII ze swietna znajomoscia jezyka, oprocz tego drugie 5000 z AZJI, czyli
        twoja szansa jest jak 1- 7000, wiec policz sobie osle jakie naprawde sa twoje
        szanse. Ty myslisz ze na ciebie tu ktos czeka ???? - nic bardziej blednego ,
        mlody czlowieku takich "madrych " na globie sa setki tysiace !!!!!! co marza o
        przyjezdzie do USA !!! nie ludz sie nadzieja ze Polska to pepek swiata !!!!
        • Gość: baca Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: 172.22.2.* 15.02.02, 03:20
          Pokaż mi ciulu te tysiące chętnych jeśli ja kończę biologię molekularną.W
          Polsce nie mam co robić a w US ide na studia postgraduate i dostaję na rok tyle
          co ty zarobisz w ciągu 5(jeśli będziesz charował w tej masarni albo na
          kontraktorce jak wół).Co wyjechałeś i teraz boisz się że drugi przyjedzie i
          będzie robił konkurencję???
    • drapieznik Chcem bo muszem... 11.02.02, 06:31
      "..jeno zyc w spokoju..."

      "...po krotce..."

      "...przemierzajac bezkresy kraju..."


      Cos tu nie gra z tym absolwentem. Szczegolnie to "jeno" mi podpada.


      Moje myslenie jest blizej Minety i Milego niz, niestety, J-23 czy Aniutka.

      Wnioskuje, ze nie znasz jezyka angielskiego. Jak rowniez, na pewno nie jestes
      OMC (o malo co) absolwentem elektroniki.

      Podaj troche wiecej danych i napisz dlaczego uzywasz tak dziwnego slowa dla
      absolwenta jak "jeno". Czyzbys byl repatriantem z Rosji, ze tak o
      tych "bezkresach" piszesz?

      Tylko gwizdu wiatru brakuje.





      • Gość: Renka Re: Chcem bo muszem... IP: *.home.cgocable.net 11.02.02, 07:17
        To humanista, pisze po polskiemu nowej generacji.Ten styl to mi jakos znajomy,
        chyba z forum psychologia smile
      • Gość: Chcący Re: Chcem bo muszem... IP: *.*.*.* 11.02.02, 12:26
        Wszystkim dzieki za konkrety, zaczynam zmieniac myslenie pro-amerykanskie (bo
        jeszcze spotkam jakas grupe Polonii w USA, a widzac co tu pisza co poniektorzy
        to chyba wolalbym wejsc do dzielnicy murzynskiej w t-shircie rasistowskim, niz
        z ludzmi owymi miec do czynienia) na pro-kanadyjskie i pro-australijskie.

        Juz zdazylem przejrzec strony ktore polecily mi ci bardziej sympatyczni
        uczestnicy forum, wszystko wyglada jak narazie dosc dobrze i ze swoimi
        kwalfikacjami i doswiadczeniem zawodowym moge spelnic kryteria !

        A teraz cos wiecej o mnie, bo pytania takie sie pojawily. Koncze studia na
        Uniwersytecie Warszawskim, specjalnosc miedzynarodowe stosunki gospodarcze.
        Znam swietnie angielski i rosyjski, niezle radze sobie we francuskim.

        Zaznaczam raz jeszcze, ze chce wyjechac nie dlatego, ze jestem mankoltentem i
        nierobem ktoremu marzy sie ameryka, miejsce gdzie spelniaja sie marzenia i
        takie tam. Chce po prostu bo dosc mam juz Polski.

        Te propozycje, ktore juz sprawdzilem sa jak najbardziej w porzadku, prosze o
        inne pomysly i pozdrawiam.

        Chcący
        • drapieznik Wiecej kitu... 11.02.02, 17:13
          Ten pierwszy Chcacy (adres: 193.0.74.*) pisze znacznie gorzej niz ten drugi nie-
          Chcacy (adres: *.*.*.*). Zabawni ci obaj Chcacy chociaz ten drugi lepiej
          pisze...

          Zgadzam sie z Renka. Ja gdzies ten jeno-styl tyz widziolem ino chyba byla to
          seksuologia zanim mnie stamtond nie wyrzucil sexpert depki za wyznawanie
          pogladow niezgodnych z linia partii.

          Widzial ja onegdaj tam to 'jeno' w roznych formach prosb o porady w niemocach
          seksualnych na glebokim zadupiu (hehehehe)

          Chcacy 2, jak tak swietnie znasz jezyki i te dwa wlasne od butow tyz, to o co
          ci chodzi? Przyjezdzoj, ino szybko, na pewno sie tu tyz uzondzisz. A to, ze sie
          ciezkij pracy nie boisz to tyz dobrze. Jak znaloz. Rabota lubit' durnowo.
          • jot-23 Re: Wiecej kitu... 11.02.02, 17:17
            drapieznik napisał(a):

            > Ten pierwszy Chcacy (adres: 193.0.74.*) pisze znacznie gorzej niz ten drugi nie
            > -
            > Chcacy (adres: *.*.*.*). Zabawni ci obaj Chcacy chociaz ten drugi lepiej
            > pisze...
            >
            > Zgadzam sie z Renka. Ja gdzies ten jeno-styl tyz widziolem ino chyba byla to
            > seksuologia zanim mnie stamtond nie wyrzucil sexpert depki za wyznawanie
            > pogladow niezgodnych z linia partii.
            >
            > Widzial ja onegdaj tam to 'jeno' w roznych formach prosb o porady w niemocach
            > seksualnych na glebokim zadupiu (hehehehe)
            >
            > Chcacy 2, jak tak swietnie znasz jezyki i te dwa wlasne od butow tyz, to o co
            > ci chodzi? Przyjezdzoj, ino szybko, na pewno sie tu tyz uzondzisz. A to, ze sie
            >
            > ciezkij pracy nie boisz to tyz dobrze. Jak znaloz. Rabota lubit' durnowo.

            Drapieznik, o co chodzi? adres 193.0.... jest z UW, nawet jesli wszystko jest
            wymyslone to nie ma najmniejszego znaczenia przeciez, cale te forum nalezy
            traktowac w kategoriach teoretycznych, z prostej niemozliwosci i braku powodu,
            zweryfikowania historii tutaj opowiadywanych....

            jesli facet zadaje pytanie, z jakiej by to nie bylo przyczyny, i robi to w
            kulturalny sposob, czemu nie odpowiedziec? dlatego ze i on i ktos tam kiedys
            gdzies tam uzyl slowa "jeno" ??? smile))
            • Gość: baca Re: Wiecej kitu... IP: 172.22.2.* 15.02.02, 03:48
              Ty drapieżnik a może oscypek co???
              Ni ma robotki to se siedis przed kompem??
              To co zapytać się już nie można??
              Fajnie że znasz góralski tylko i wątpie że jesteś na tyle wykształcony i twoje
              słownictwo jest na tyle bogate żeby się czepić "jeno".
              • drapieznik Re: Wiecej kitu, oj duzo wiecej... 15.02.02, 06:28
                Jak sie masz J-23? Chodzilo mi o tego drugiego chcacego. Jak on to zrobil, ze
                zablokowal sobie adres giazdkami?


                A do Bacy mam taka uwage: oscypki sa w porzadku, moje slownictwo tez, rowniez w
                polskim. Baco, ja w Zakopanem bylem tylko raz w zyciu a na lewo od Wisly to
                wszystkie cwoki uzywaly tego "jeno".
        • Gość: Alekz Re: Chcem bo muszem... IP: 66.122.23.* 11.02.02, 17:22
          Gość portalu: Chcący napisał(a):

          > Wszystkim dzieki za konkrety, zaczynam zmieniac myslenie pro-amerykanskie (bo
          > jeszcze spotkam jakas grupe Polonii w USA, a widzac co tu pisza co poniektorzy
          > to chyba wolalbym wejsc do dzielnicy murzynskiej w t-shircie rasistowskim, niz
          > z ludzmi owymi miec do czynienia) na pro-kanadyjskie i pro-australijskie.


          Nie przejmuj sie tym co pisze mala grupka "luzerow". Mimo duzej ilosci
          idiotycznych postow reprezentuja oni maly % Poloni (moze 1-5%?). Ja juz jestem za
          granica ponad 10 lat i nigdy nie spotkalem nawet jednego Polaka, ktory by w
          rozmowie powiedzial to co mozna tu przeczytac. To ludzie schorowani, ktorych
          teksty nalezy grzecznie rozpoznawac i ignorowac, niewiele mozna im pomoc (kto sie
          wdaje w dyskusje z pijakiem lezacym na chodniku i belkoczacym). Jezeli bedziesz
          trzymal sie swojego planu to jest duza szansa nigdy ich nie spotkasz osobiscie.

          Jezeli chodzi o USA to bym nie spisywal tego kraju na straty. Daje on najwieksze,
          najszybsze mozliwosci kariery zawodowej. Nie bez przyczyny spora ilosc ludzi z
          dobrymi zawodami emigruje z Kanady do USA. Pod wiekszoscia wzgledow Stany sa
          podobne do Kanady, ale troche oszalamiaja na poczatku wielkoscia, rozmachem i
          roznicami kulturowymi. Kanada, Australia tez maja swoj urok, moze troche nizsze
          zarobki ale i tak zycie latwe, lekkie i przyjemne.
          Najwazniejsze to miec plan i zachowac tzw "positive attitude" a reszta sama
          przyjdzie smile)
          • Gość: Mineta Do Observera. IP: 199.71.64.* 11.02.02, 17:41
            Bardzo trafna riposta . Pozdrowienia
          • Gość: Chcący Re: Chcem bo muszem... IP: 193.0.74.* 12.02.02, 14:18
            Bardzo dziekuje za slow podbudowania kilka. Mimo skomlenia znudzonych pustka
            swojej egzystencji uczestnikow tego forum (na szczescie to maly odsetek i
            wprawnie nauczylem sie ich wypowiedzi ignorowac) udalo mi sie juz kilka rzeczy
            zalatwic. Co wiecej nawiazalem juz nawet kontakt z dwoma oobami, ktore nie
            tylko chca ale moga mi pomoc praktycznie. Jedna z tych osob jest z US,
            zobaczymy co z tego wyjdzie - "attitude" mam nadal jak najbardziej pozytywny i
            biore sie juz do roboty...wizowo-punktowo-kontaktowej !

            PS. Do tych ktorych z przyczyn ode mnie niezaleznych musze igrnorowac za ich
            dalece posunieta psychiczna niestabilnosc - miast analizowac forme moich
            wypowiedzi i zastanawiac sie nad numerami IP z ktorych korzystam lepiej byscie
            opowiedzieli jak wam sie udaje (badz nie udaje) radzic w US.
          • drapieznik Alekz... 15.02.02, 06:34
            naczytales sie czy tez nasluchales jakich pierdol o tzw. pozytywnym mysleniu.
            Najwazniejsze to nie dac sie zwariowac, bo nie wszystko zloto co sie swieci.

            Jezeli chodzi o procenty to podejrzewam, ze sie niewiele pomyliles. Ludzie
            ktorzy tu pisza zaliczaja sie do roznych elit w USA i procentowo szacuje to na
            duzo, duzo, mniej niz 1% (czego?). Pozdrawiam!
        • Gość: Mineta do Chcacego IP: *.tpl.toronto.on.ca 12.02.02, 18:26
          Stosunki miedzynarodowe kierunek typowo ogolny .Swietny angielski i rosyjski.Bardzo dobrze .Czyli , ze
          przktycznie ty nic nie potrafisz tylko pierdolic .Od pierdolenia i od stosunkow jest tu W USA tysiace .Do tego
          maja koligacje i odpowiednie nazwiska. Trzeba bylo skonczyc informatyke postarac sie o roczny staz w USA
          to sprawa bylaby prosta .Skladaj papiery do abasady USa i czekaj .Takich podan jak twoje tam sa tysiace
          i oni maja wszyscy przydatne wykasztalcenie dla gospodarki USA .Ty po prostu gowno skonczyles .
          • Gość: Chcący Re: do Chcacego IP: 193.0.74.* 13.02.02, 10:58
            Dziękuje za komentarz, nie wniosl on nic a nic do dyskusji. To, iz skonczylem
            kierunek po ktorym nie wiele mozna robic konkretnego wiem od dawna, zdobylem
            wiec dodatkowe kwalifikacje, znam sie na o wielu wiecej rzeczach niz moznaby to
            wnioskowac po moim kierunku. Co wiecej, nie aspiruje do wielkich pieniedzy ani
            blyskotliwej kariery. No i jestem, w przeciwienstwie do Ciebie zacny sniegowy
            kolezko pokorny.
            Pozdrawiam
        • Gość: baca Re: Chcem bo muszem... IP: 172.22.2.* 15.02.02, 03:40
          Nie słuchaj tych pajaców! Przecież to zwykłą grupka rooboli po zawodówce (albo
          i nie) co nie ile jest 2 + 2 .Jesteś inteligentny, znasz angielski i co
          najważniejsze cwiesz co chcesz osiągnąć - możesz to zrobić.
          Te dupki sie boją że będziesz dla nich konkurentem.
          Aż mi się źle robi jak to wszystko czytam.Znam wiele osób które wyjechały po
          studiach i tylko jedna wróciła bo za bardzo tęskniła. Najlepiej jest załapać
          sie na postgraduate ale po Twoim kierunku lepsze byłyby MBA.
          Pozdrawiam wszystkich - może kiedyś się spotkamy na piwku w US?

          PS. Tylko mnie poloniści nie krytykujcie za że użyłem jakiegoś "niedobrego"
          słowa.
          • drapieznik Baco... 15.02.02, 06:41
            Chcacy tak pasuje na MBA jak woz do karety, a to: managerial accounting,
            statystyka i kilka innych. Nie mowiac o accounting 101. Przeciez ten facet nie
            umie nawet liczyc. Juz lepiej niech pracuje jako zdun, tak jak ja.
    • Gość: paradise Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: *.dhcp2.washington.edu 13.02.02, 07:32
      Witam.
      Pozdrawiam z tego raju. Mam pewne wyjscie dla ciebie, aczkolwiek zalezy wiele
      od twoich umiejetnosci, rowniez jezykowych.
      Nie polecam szorowania garow. Nadstawianie tylka na kopniaki pozostawia slady
      nie tylko we wspomnianym miejscu, ale rowniez w czaszce.
      Sa natomiast programy stypendialne. Rozmaite, warte przemyslenia. Tu teraz
      wcale nie jest latwo o prace i wielu ludzi wlasnie zaczepia sie o rozne
      uczelnie, zeby przetrwac.
      Szkoly sa rozne, lepsze i gorsze, to zalezy od specjalizacji i miejsca. Twojej
      nie znam, choc post-gombrowiczowski styl cos sugeruje.
      Warto odwiedzic strony internetowe i skontaktowac sie (koniecznie osobicie,
      powtarzam z osoba, nie instytucja). W tym kraju szanuje sie dyplom i
      wyksztalcenie. NIe warto tego przekreslac.
      Co bys np powiedzial na jakis program podyplomowy. Mam wrazenie ze teraz jest
      pare najgorszych lat dla Polski. Warto przeczekac. A tu - studenci pracuja. CO
      wiecej - uczelnia stwarza miejsca pracy. Oczywiscie dla takich ktorym sie chce
      palcem kiwnac, a nie tylko laskawie pozwolic sie nauczac. Ja tu wlasnie robie
      doktorat i - mam pol etatu w osrodku badawczym. Przy okazji - praktyka
      zawodowa. Stypendium plus pensja, nie sa to porazajace zarobki, ale wiecej niz
      za mycie garow i z troche lepsza jakby perspektywa.
      pozdrawiam i zycze powodzenia. jakbys sie zdecydowal na taka opcje i
      potrzebowal konsultacji, daj znac na forum.

      • Gość: Chcący Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: 193.0.74.* 13.02.02, 11:08
        Paradise,
        Dziekuje za pomysl. Zastanawialem sie nad proponowanym przez Ciebie
        rozwiazaniem. Oszczednosci i checi mam na tyle wiele, ze moglbym wyjechac i
        studiowac. Dowiadywalem sie juz w ambasadzie US, powiedziano mi ze musze
        przyniesc zaswiadczenie, ze dana uczelnia chce mnie na swoich studiach
        podyplomowych (lub jakichkolwiek innych). Idac wiec tym tropem zaczalem
        przeszukiwac strony uniwersytetow w US, duzo tego, ale konkretow jak na
        lekarstwo. Czy moglbys mi wiec doradzic lub zasugerowac gdzie powinienem sie
        zglosic. Jak narazie dostalem kilkanascie maili od uczelni, niestety wiekszosc
        z nich informuje mnie, ze zeby rozpoczac studia musze uprzednio wyslac im
        zaswiadczenie o tym, ze mam wize i pozwolenie na pobyt w okresie studiow
        i...kolko sie zamyka. Czy masz jakis pomysl jak to zalatwic ? Bylbym wdzieczny
        za wszelakie informacje.
        Pozdrawiam,
        Chcący
        • Gość: paradise Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: *.dhcp2.washington.edu 13.02.02, 21:38
          Czesc.
          To nie tak z tym "zamknietym kolkiem". Procedura jest odwrotna:

          1. W czym jestes naprawde dobry? Musisz miec pomysl co konkretnie chcesz na
          danej uczelni zrobic, co nowego to wnosi itp. - np. projekt badan naukowych,
          pracy doktorskiej czy czegos tam, musisz ich zainteresowac.Albo - ze wybor
          wlasnie tej uczelni da ci szanse poglebienia wiedzy na temat ktorym sie wlasnie
          zajmujesz (umotywowac to dobrze!) itp....dostep do technologii nieosiagalnej w
          twoim kraju czy cos takiego. Tu sie generalnie ma zaufanie do ludzi, w
          przeciwienstwie do Polski, gdzie student to potencjalny przestepca.
          Nastepnie szukasz specjalistow w tej dziedzinie.Kontaktujesz sie z konkretnym
          profesorem, twoj cel: realizowac swoj projekt pod jego kierunkiem (na polski:
          chcesz zeby ten wybrany profesor byl np twoim promotorem, tu sie to nazywa
          advisor). Amerykanie robia dokladnie to samo, ryja po stronach internetowych w
          calym kraju i wysylaja kilkanascie podan na rozne uniwersytety, ida tam gdzie
          dostana lepsze stypendium. To musi byc konkret, a nie "cos bym chcial ale nie
          wiem co". TO nie takie trudne jak sie wydaje.
          Jesli piszesz na adresy kontaktowe uniwersytetu, to dostaniesz same ogolniki
          (dostajesz standaradowa odpowiedz z dziekanatu, tutaj jest to jakis punkt
          kunsultacyjny dla International Students).To tez wazne, ale dopiero pozniej.
          Musisz kogos zainteresowac soba, pokazac ze jestes dobry i warto w ciebie
          zainwestowac.
          2. Jak przebrniesz przez pkt 1, to cala reszta jest formalnoscia. Nawet
          terminy, wbrew pozorom. Terminy - troche jestes do tylu, bo wlasnie teraz
          zapadaly decyzje stypendialne na wiekszosci uniw. na przyslzy rok, ale: jak cie
          beda chcieli, to sie forsa znajdzie. Oni maja rezerwy, poza tym ludzie czasem
          rezygnuja, bo np dostana lepsza oferte z innej uczelni. Jak cie przyjma na
          konkretny program studiow, to przysla ci wymagane papiery, z ktorymi odwiedzisz
          konsulat (niekoniecznie ambasade) i tam dostaniesz od reki wize F-1 (o ile
          wszystko bedzie zalatwione cacy).
          Jeszcze raz: konkretny pomysl co chcesz ze soba zrobic, dobrze umotywowany, w
          kontekscie dalszej kariery (naukowej, zawodowej). Tego tu sie od czlowieka
          oczekuje: ze ma jakis cel do osiagniecia.
          pozdrawiam jeszcze raz i zycze powodzenia. jak juz cos wymyslisz, daj znac.
          • Gość: Chcący Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: *.*.*.* 14.02.02, 11:22
            Rajski,
            Dzieki, dzieki i jeszcze raz dzieki. Oto co zdazylem zrobic i dowiedziec sie
            przez ostatnie 24 godziny. Po pierwsze jest punkt w Warszawie gdzie moge
            wiekszsosc formalnosci zalatwic, skontaktowalem sie z nimi i juz umowilem na
            spotkanie. Po wtore, pomysl na studia i badania mam znakomity i co ciekawe nie
            mam mozliwosci w Polsce studiowac zagadnien na ktorych mi zalezy !
            Egzamin z angielskiego mam zdany, nie jest to co prawda TOEFL, ale Cambridge
            ale w miejscu z ktorym sie skontaktowalem dowiedzialem sie, iz to nie problem.
            Jedyny problem narazie jakis udalo mi sie zdiagnozowac to...wymagane przez
            wladze USA 20 tys dolarow na koncie zabezpieczajace pobyt podczas studiow.
            Brakuje mi nieco do tej sumy.
            Poza tym energia pulsuje mi w calym ciele i juz widze sie w roli pilnego
            studenta jednej z amerykanskich uczelni - zgodnie z tym co napisales -
            najwazniejszy w tym wszystkim jest projekt jaki chce sie realizowac w US.
            Klaniam sie nisko,
            Chcacy

            PS. Powiedz mi czy studiujac bede mial jeszcze czas i mozliwosci formalne (SSN)
            by pracowac ?
            • Gość: paradise Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: *.dhcp2.washington.edu 14.02.02, 19:33
              Chetny,
              1. Jakbys dostal stypendium albo jakas forme asystentury, to nie bedziesz
              potrzebowal tego formalnego zabezpieczenia (poza tym wtedy jeszcze dostaniesz
              ubezpieczenie, co jest wazne - jak go nie dostaniesz, to sobie sam musisz
              zaplacic, to jest wymog!). Zreszta ta kasa w kazdym stanie jest inna, tak jak i
              koszty utrzymania. Uczelnia przesle ci to dokladnie, bo to oni beda tego wymagac.
              Z drugiej strony - z innego "office" na tej samej uczelni dostaniesz ewent.
              zawiadomienie o stypendium (to juz z konkretnego departamentu) wtedy
              poinforumujesz Admission Office ze masz jeszcze styp. etc - oni ci przesla z
              kolei papier do konsulatu. Po pierwsze - jeszcze raz: konkretny projekt i
              koniecznie nawiaz osobisty kontakt z potencjalnym promotorem, najlepiej na 3 - 4
              uczelniach na raz.
              2. Jak dostaniesz wize F-1 to legalnie pracowac mozesz na uczelni (tzn on-campus,
              tylko. sa wyjatki - np mozesz sie starac o praktyke zawodowa w jakiejs zewn
              firmie, ale to juz po jakims czasie, najpierw musza zobaczyc co z ciebie za
              student, czy sobie dajesz rade, czy sie dobrze adaptujesz). Ale ewent.
              zatrudnienie na uczelni plus wszystkie kwestie finansowe nalezy zalatwic ZANIM
              pojawisz sie w USA, tzn w momencie przekroczenia granicy musisz miec na wszystko
              papiery. Amerykanski system funkcjonuje bardzo sprawnie i nie ma tu typowej dla
              krajow Europy Wsch. bezinteresownej zlosliwosci.Jak ty nie kombinujesz, to system
              pracuje dla ciebie, i to pelna para. Na uczelni z kolei jest mnostwo miejsc pracy
              - zaczynajac od wymarzonego przez ciebie szorowania garow w stolowce szkolnej po
              etaty w rozmaitych Research Centers czy asystenture.
              Jak bedziesz mial dobry projekt ktory sie komus spodoba, to forsa nie jest
              problemem - wtedy ci pomoga, ale musisz ich przekonac ze warto. Jeszcze raz zycze
              powodzenia.i sluze ewentualna konsultacja. trzymaj sie.
              aha...jeszcze cos - w kazdym stanie sa inne wymagania co do ewent. szczepien -
              zorientuj sie, bo mozna miec problemy na granicy (nalezy miec zaswiadczenie o
              stanie zdrowia wystawione przez lekarza asygnowanego przez ambasade amerykanska w
              Polsce - zarezerwuj sobie czas i na to, moze byc wiecej niz 1 dzien). Bez takich
              szczepien nie pozwola ci sie zarejestrowac na zajecia na uczelni, bo cie po
              prostu system komputerowy nie wpusci. no to baw sie dobrze i...spokojnie, z glowa
              na wlasciwym miejscu.
              paradise
            • Gość: Alekz Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: 66.122.22.* 15.02.02, 03:51
              Polecam ponizszy link.
              Jest to DAAD, niemiecka organizacja z duza iloscia informacji o studiach w USA
              i na calym swiecie. Wiekszosc informacji jest uzyteczna niezaleznie od
              ojczystego kraju, duzo links po angielsku.
              Listy uniwersytetow USA, pomoc finansowa, FAQ etc

              www.daad.de/bookmarks/bm-f-d/de/index.html
        • Gość: paradise Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: *.dhcp2.washington.edu 13.02.02, 22:36
          jeszcze cos:
          czy masz zdany jakis miedzynarodowy egzamin z angielskiego?
          Tu sie wymaga TOEFL (ale moze tez byc ktorys egz. Cambridge), czasem dochodza
          jeszcze egzaminy z ustnego ang. jesli masz np zamiar czegos uczyc jako
          asystent...ale to moze cie nie dotyczy jeszcze.

          TOEFL: warto sie zainteresowac juz, bo te egzaminy nie odbywaja sie w Polsce
          czesto, z tego co wiem. Pare lat temu kosztowalo to ok. 100$.TOEFL to ogolny
          wymog wobec wszystkich studentow zagranicznych z krajow w ktorych nie mowi sie po
          angielsku...sa pewne wyjatki od tego (ja nim np jestem....co tyle znaczy ze ci
          tego egzaminu nie opisze z wlasnego dosw.) ale ty pewnie powinienes go zdac. To
          sie przydaje, bo zamyka morde wszystkim podwazajacym twoje umiejetnosci jezykowe
          teraz i na przyszlosc.
          powodzenia. Traktuj to wszystko nie jako przeszkody, ale konkretne kroki ktore
          trzeba wykonac, zeby dojsc do celu. Cel tez warto wyraznie sobie okreslic...
          informacje dostepne w konsulatach amerykanskich
          • Gość: Ania Re: &&& prosba o POMOC w USA &&& IP: *.frognet.net 15.02.02, 17:29
            Chcacy - nie przejmuj sie, ze nie masz 20 tys dolarow na koncie. W ambasadzie
            jest wymagane zaswiadczenie, ze taka suma jest na Twoim koncie, a nie, ze
            rzeczywiscie masz tyle pieniedzy. Ja staralam sie o wize studencka pare
            miesiecy temu i tez dobilo mnie te nieszczesne 20 tysiecy. Mialam polowe tej
            sumy, reszte pozyczylam od wszystkich Krewnych i Znajomych Krolika, wlozylam na
            jeden dzien do banku, dostalam wyciag, pieniadze oddalam. Bez zadnych problemow
            dostalam wize. Teraz jestem z Stanach, studiuje, legalnie pracuje (on-campus) i
            spokojnie wystarcza mi na oplacenie czesnego i wszystkich rachunkow. Jesli
            tylko bedziesz mial dokumenty ze szkoly i chociaz czesc pieniedzy na czesne, to
            nie powinienes miec zadnych problemow.
            Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka