Dodaj do ulubionych

Wspomnienia emigranata

IP: *.mega.tmns.net.au 24.02.04, 11:41
W zwiazku z wizyta mojej sistry pare tygodni temu, odzyly we mnie stare
wspomnienia; lotnisko i przylot do nowego kraju. Patrzac na to z perspektywy
czasu, musze przyznac, ze nie wiem czy zdecydowalabym sie na podobny krok.
Pamietam moment wyladowanie na Sydnejskim lotnisku, odprawa, wyjscie z bramki
i.. nikt nie czekal. Wozek pelen bagazu, maz, male dziecko i.. 'you can do
what you want'.
Emigranci swiata; wymagalo to od was odwagi, wiary i nieslychnej fantazji.
Ciekawe, czy ktos ma podobne wspomnienia z tego pierwszego, troche
przerazajacego ale jakze ekscytujacego dnia?

Pzd z Kan
Obserwuj wątek
    • pluskwa_jestem Re: Wspomnienia emigranata 24.02.04, 16:01
      No to teraz ja opwiem moje pierwsze wrazenie.

      Wyladowalismy z karaluchem na lotnisku w NYC w srodku czerwca, pierwsze co to
      przezylismy szok kulturowy, bo nigdy tylu Murzynow na raz nie widzielismy, ale
      zrobilismy dobra mine bo przeciez w Polsce nas nauczyli o Murzynku Bambo, ze
      byl to fajny chlopak. Wyszlismy ochlonac na zewnatrz lotniska, a tutaj sauna na
      dworze. Oddychac sie nie da, a co dziwniejsze to ze lotnisko nie jest w piwnicy
      a chlodno i przyjemnie jest, choc brudno. No ale do brudu to Karaluch i ja
      bylismy przyzwyczajeni bo na niejedym dworcu PKP czy PKS w Polsce bylismy,
      klimatyzacja to byl nasz drugi szok kulturowy. Po trzech godzinach czekania,
      przyjechal po nas Pan Zbysiu. Pan Zbysiu juz w USA piec lat byl, wiec po drodze
      na nowe zycie, oswietlal nas swoja madroscia, mimo ze ledwo nas upchal do
      swojej Chevy Nova, bo Karaluch nie szczuply a i ja duzo bagazu zabralem.
      • Gość: szwedka Re: Wspomnienia emigranata IP: *.ip-pluggen.com 24.02.04, 17:36
        Ja tak w sprawie formalnej. Kilkakrotnie ladowalam w NYC na lotnisku Kennedy i
        brudu, podobnego do tego ktory jest na dworcach PKP (zapyzialego, nigdy nie
        sprzatanego, z odorem piwa i papierosow), nigdy nie uswiadczylam.
        Owszem, ciagle jedzacy Amerykanie moga po sobie zostawiac puszki po Coli czy
        pudelka po hamburgerach, ale one sa szybko uprzatane, szczegolnie z
        miedzynarodowego lotniska tej klasy.
        A tego zaru powietrza i slonca, ktory buchnal na mnie po wyjsciu chlodnych
        pomieszczen terminalu, nigdy nie zapomne! Cofnelam sie natychmiast, i w
        toalecie przebralam sie w klapki, szorty i bluzeczke na ramiaczkach.
        • pluskwa_jestem Re: Wspomnienia emigranata 24.02.04, 17:42
          Gość portalu: szwedka napisał(a):

          > Ja tak w sprawie formalnej. Kilkakrotnie ladowalam w NYC na lotnisku Kennedy
          i
          > brudu, podobnego do tego ktory jest na dworcach PKP (zapyzialego, nigdy nie
          > sprzatanego, z odorem piwa i papierosow), nigdy nie uswiadczylam.
          > Owszem, ciagle jedzacy Amerykanie moga po sobie zostawiac puszki po Coli czy
          > pudelka po hamburgerach, ale one sa szybko uprzatane, szczegolnie z
          > miedzynarodowego lotniska tej klasy.
          > A tego zaru powietrza i slonca, ktory buchnal na mnie po wyjsciu
          chlodnych
          > pomieszczen terminalu, nigdy nie zapomne! Cofnelam sie natychmiast, i w
          > toalecie przebralam sie w klapki, szorty i bluzeczke na ramiaczkach.


          Podlogi nie byly wypucowane na blyszczaco, a tego sie spodziewalismy
          szczegolnie gdy tyle Murzynow sie kreci z miotelkami. Brudu ani smrodu nie
          moge porownac do dworca PKP ani PKS, bo to jest do niczego nieporownywalne.
          • Gość: VIP-1 Re: Wspomnienia emigranata IP: *.mt.sfl.net 24.02.04, 17:49
            pluskwa_jestem napisała:

            > szczegolnie gdy tyle Murzynow sie kreci z miotelkami. Brudu ani smrodu nie
            > moge porownac do dworca PKP ani PKS, bo to jest do niczego nieporownywalne.
            nawet do smietnika z ktorego lolo
            resztki pizzy wygrzebuje?
            • pluskwa_jestem Re: Wspomnienia emigranata 24.02.04, 17:53
              Gość portalu: VIP-1 napisał(a):

              > nawet do smietnika z ktorego lolo
              > resztki pizzy wygrzebuje?

              Dworzec smierdzi przewaznie moczem, no i oczywiscie petami. Jezeli w tym
              smietniku jest pizza, to prawdopodobnie smietnik smierdzi jak stolowka
              zakladowa z Polski, czyli dla przecietnego Polaka przepysznie.
              • Gość: Rybka Re: Wspomnienia emigranata IP: *.dialup.telenergo.pl 24.02.04, 21:20
                Hej pluskiewka odkad wyjechales juz nie smierdzi.
        • lolo27l co was pogielo... 24.02.04, 21:45
          ja w Polsce widzialem czyste dworce z marmurami... no ale to bylo za komuny...

          kolo luzyn mato
          • soup_nazi Re: co was pogielo... 24.02.04, 22:18
            lolo27l napisał:

            > ja w Polsce widzialem czyste dworce z marmurami... no ale to bylo za komuny...
            >
            > kolo luzyn matol
    • Gość: Emigranat Re: Wspomnienia emigranata IP: *.oc.oc.cox.net 24.02.04, 16:05
      Biedna! To nikt na Was nie czekal? Nikt nie odebral z lotniska tak jak to mialo
      miejsce w najbogatszych krajach?
      • yagnieszka Re: Wspomnienia emigranata 24.02.04, 17:12
        Wyladowalam sama z synkiem na lotnisku w Montrealu, czekala na mnie kobieta z
        organizacji koscielnej, ktora sponsorowala wtedy takich jak ja (lot byl z
        Wiednia, kto zaliczyl emigracje przez Austrie to wie, o czym pisze).
        Szczesliwie ktos wczesniej przemyslal sprawe i ta kobieta mowila troche po
        polsku. Zabrala nas do shelter dla samotnych matek prowadzonego przez zakonnice
        i tak sie zaczelo moje kanadyjskie zycie. Byl rok 1983 i nigdy nie zalowalam
        decyzji choc coraz czesciej mysle, ze my wszyscy bylismy lekko szaleni w
        tamtych latach ;o)
        • Gość: Kanada Re: Wspomnienia emigranata IP: *.oc.oc.cox.net 24.02.04, 17:27
          W ten sposob witano witano i nadal sie wita emigrantow w tak bogatym kraju jak
          Kanada (G7).
    • Gość: VIP-1 a ja wybor mialem... IP: *.mt.sfl.net 24.02.04, 16:20
      moglem rowniez do AU emigrowac
      i po wyladowaniu na lotnisku w Toronto
      Bozi dziekowalem ze mnie natchnela
      i zadupia nie wybralem
      i bardzo szybko sie zaaklimatyzowalem
      w tym przepieknym, bogatym kraju (G7)
    • Gość: CGN Re: Wspomnienia emigranata IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 17:30
      A co na to Pawel? Lotnisko, Sunshine, Centrelink...
    • xurek Re: Wspomnienia emigranata 24.02.04, 18:18
      Jechalam na te emigracje z bolem serca, watroby i oczami pelnymi lez. Chcialam
      zostac we Francji, ale mnie tam nie chcieli, wiec chcac nie chcac opuscilam
      kraj moich marzen, gdzie czulam sie jak ryba w wodzie i wybralam w podroz
      pociagiem do Germanii.

      W Germanii na dworcu przyjal mnie wujek nie do poznania, bo taki zestresowany i
      jakby przestraszony. Myslalam, ze pojedziemy do niego, napije sie kawy i
      drinka, wyspie za wsze czasy a potem pomyslimy dalej. A tu wujek
      wrzeszczy „paszport, wiza“ – oglada, dzwoni do kumpla, sie naradza i mi mowi,
      ze mamy dokladnie 250 km i dwie godziny czasu by dotrzec do „Übergangslager
      Friedland“ na czas. Do tego czasu moge sie stac Niemka, potem juz nie.
      Pomyslalam, ze wujek w tej Germanii zwariowal, ale przeciez starszy i obeznany,
      wiec dalam sie wsadzic w auto i przezylam pierwszy szok – szybkosc wujka na
      niemieckich autostradach. Plus tej zabojczej jazdy byl taki, ze przestalam byc
      zmeczona. Wujek mial racje – przybylam w ciagu moich ostatnich 30 minut
      mozliwosci stania sie Niemka smile). Wujek przeszwargolil co trzeba ze
      straznikiem „Lagru“, sprawdzil, czy przstawiono wszystkie pieczecie i
      wypelniono wszystkie swichy i zlozono wszystkie podpisy, po czym powiedzial, ze
      musi jechac, bo jutro o czwartej do roboty – przyjedzie mnie zabrac na weekend
      w piatek (byla niedziela) i juz go nie bylo. Zostalam ja i cos szwargoczacy
      straznik. Nic nie zczailam, choc probowalam i po angielsku i po francusku – on
      umial niestety tylko tak, jak ja nie umialam wcale. W koncu pokazal mi reka, ze
      mam isc za nim. Pomyslalam „co za buc“ taszczac swoj ciezki bagaz i
      nienadazajac za preznie maszerujacym facetem. Zaprowadzil mnie do neonowka
      oswietlonego pokoju, ktory oprocz czystosci niczym nie roznil sie od polskich
      biur, dal jakies zolte kartki mowiac „Ess-en, Ess-en“ poczym pokazal, ze mamy
      isc dalej. Zaprowadzil mnie do innego baraku (naprawde baraku), przez dlugi
      korytarz do pokoju, w ktorym bylo szeszc pietrowych lozek i kupa ludzi wieku
      wszelkiego i plci obojga. Wskazal na jedno lozko, zaszwargolil zdanie, z
      ktorego zrozumialam jedynie „morgen“ i juz go nie bylo. Jak wyszedl to
      zapanowala cisza, wszscy sie na mnie gapili spode lba, nikt nic nie mowil a ja
      nie wiedzialam, skad oni i jak sie odezwac. Stalam tak cala wiecznosc (sie mi
      wydawalo) az nagle drzwi sie otwarly i stalela w nich pani generacji moich
      dziadkow. Stanela, patrzyla, patrzyla, az powiedziala „dzioucha, dyc tys ty jes
      cera uod Ensta – coz ty tu samiutko tako robis“? Przyjrzalam sie babci jeszcze
      raz i stwierdzilam, zec to przeca Zofija z noszy wsi i poczulam sie jak w domu,
      przynajmniej na pare chwil.
      O Friedlandzie pisac nie bede – kto byl, to wie, kto nie byl, i tak nie bedzie
      sobie umial wyobrazic. Ciesze sie, ze bylam wetdy taka mloda, bez rodziny,
      pelna milych francuskich wspomnien i z wizja w glowie, ze jak tylko stane sie
      ta Niemka to zaraz stad uciekne do Francji. Inaczej ciezko byloby to przezyc.
      No i ciesze sie, ze byl wujek, ktory bardzo sie przyczynil do skrocenia mojego
      pobytu w owym dziwnym miejscu.

      Z czasem przekonalam sie, ze Friedland to jedno a Germania to drugie –
      polubilam Germanie ale juz nigdy nie pojechalam do Friedlandu smile).

      Xurek
      • lolo27l Re: Wspomnienia emigranata 24.02.04, 21:52
        swoje przeszlas... ja tez... dobrze ze zapominam powoli..plakac mi sie chce..

        lolo muzyn tato
        • soup_nazi Re: Wspomnienia emigranata 24.02.04, 22:19
          lolo27l napisał:

          > swoje przeszlas... ja tez... dobrze ze zapominam powoli..plakac mi sie chce..
          >
          > lolo murzyn tato
        • xurek Lolo, jezeli mnie pamiec nie myli, 25.02.04, 13:52
          to chyba bylismy ostatnio na "Pan Lolo - Pani Xurek" - czyzby cos sie zmienilo,
          o czym nie wiem?

          PS: muRzyn jak juz

          Xurek
          • jutka1 Re: Lolo, jezeli mnie pamiec nie myli, do Xurka 25.02.04, 14:55
            Xurku,
            to nie tato. tato jest lolo271 (z jedynka na koncu), a te wpisy to jest lolo27l
            (literka l na koncu)

            Jutka
            • xurek aaaa, to wszystko w porzadku :)))) 25.02.04, 15:28
              Znaczysie Pan Lolo pozostaje Panem Lolem a to cos podszywajace sie moze by
              sobie wymyslilo swojego wlasnego nicka, ktory bardziej sie rozni? A ja moze
              siem zastanowiem nad nowymi okularami smile))

              Dzieki Jutka za rozwianie moich watpliwosci smile))
        • Gość: VIP-1 poplacz se lolus, poplacz, nie wstydz sie IP: *.mt.sfl.net 25.02.04, 13:59
    • sajjitarius Re: Wspomnienia emigranata 24.02.04, 22:20
      Lot z Frankfurtu do Toronto w lutym 1988 roku, przejscie przez imigracje, szok
      po wyjsciu na hale lotniska, bo wydawalo mi sie ze musialem bylem wyladowac w
      Bombaju, a nie w Ameryce Polnocnej - tylu Hindusow z wasami i turbanami na
      glowach...tyle tylko, ze po wyjsciu z lotniska cos tak jakby za zimno na Bombaj
      bylo...no wiec zadna pomylka...tak jestem w Toronto, w Kanadzie...przejazd
      samochodem z lotniska do domu mojego dobroczyncy sponsora...ulice biale ale nie
      tyle od sniegu co od niesamowitej ilosci soli ktora tutaj sypia w zimie...kilka
      pomniejszych szokow...ale pozniej to juz bylo tylko lepiej...najlepsza rzecza
      ktora kiedykolwiek w zyciu zrobilem to byl przyjazd do Kanady...
      • soup_nazi Najlepiej zamaskowal sie Strzelec... 24.02.04, 22:37
        ktory sapiac i gwizdzac biegal po prerii udajac parowoz, hehehe
    • luiza-w-ogrodzie Re: Wspomnienia emigranata 24.02.04, 22:25
      Bylo mi latwo bo maz przylecial do OZ pierwszy. Wymyslilismy, ze tak edzie
      najlatwiej, zamiast w trojke rzucac sie przez swiat na glebboka woda, on
      pojechal na rekonesans. Po przylocie z lotniska zadzwonil do Klubu Polskiego,
      oni podali mu adres starszej pani, Polki wynajmujacej stancje. Jakos do niej
      dojechal a potem sie wypytal jej i urzednikow z Polish Welfare co i jak
      zalatwiac, jak sie starac o prace. Jak przylecialam z dzieckiem, nie musialam
      sama przez to przechodzic.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      "have your fun and keep lafing" ©joanna

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • luiza-w-ogrodzie Watek "pierwsza chwila w obcym kraju" 24.02.04, 22:26
      Dla przypomnieniia watek z 2002:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=2420667&a=2420667
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      "have your fun and keep lafing" ©joanna

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • Gość: virra Re: Wspomnienia emigranata IP: 64.235.180.* 25.02.04, 00:31
      Jak bym czytal wspomnienia moich starych...
      Moj szok po przyjezdzie ?
      Z lotniska odebral mnie facet(znajomy z wygladu)nowym Volvem,zawiozl nad zatoke
      Chesapeake odwrocil sie i wskazujac na niedaleka posiadlosc mowi : to wasz nowy
      dom.Moj ojciec(on to byl) dal mi nawet poplywac zaglowka...
      Po roku spakowalem manele i wynioslem sie do Amishow...
      • Gość: SpongeBob Re: Wspomnienia emigranata IP: *.bos.east.verizon.net 25.02.04, 03:22
        > Po roku spakowalem manele i wynioslem sie do Amishow...

        Wstapiles w ich szeregi czy tylko wyprowadziles sie do Pensylwanii?

        Bob
        • Gość: virra Re: Wspomnienia emigranata IP: 64.235.180.* 25.02.04, 03:57
          Nie,to sasiedzi nie rodzina i...sa zupelnie inni nizli sie ich opisuje smile)))
          • Gość: Kan_z_oz Re: Wspomnienia emigranata IP: *.mega.tmns.net.au 25.02.04, 04:40
            Luiza napisala; Bylo mi latwo bo maz przylecial do OZ pierwszy. Wymyslilismy,
            ze tak bedzie najlatwiej, zamiast w trojke rzucac sie przez swiat na gleboka
            woda, on pojechal na rekonesans...

            Tez tak chcielismy. Warunek wyjazdu w 1992 roku byl prosty, musielismy opuscic
            Polske razem. Moja wiza i wiza naszego syna nie pozwalaly nam na wjazd do Oz
            osobno.
            Mielismy tez kontakt do ludzi ktorych nie widzielismy na oczy. Zadzwonilismy do
            nich z lotniska i pojechalismy taksowka. Zostawilismy manele i poszlismy
            wynajac mieszkanie. Wieczorem bylismy na swoim.

            Juz w taksowce bylismy OK, ale tego momentu wyjscia przez bramke to nie zapomne.

            Pzd
    • waldek.usa Re: Ja, w odroznieniu do Was, emigranAtow (;D) 25.02.04, 16:57
      nie jechalem do nikogo. Paszport otrzymalem od gliniarza z miejscowego
      posterunku, ze zlosliwie wybakanym zyczeniem zalatwienia wizy do USA, na co
      rownie zlosliwie odpowiedzialem ze juz jest zalatwiona i tylko jest mi ten tu
      paszport potrzebny, bo gdzies ja trzeba wstawic. Celnicy na JFK skomentowali
      moj bagaz lakonicznym, nieco zdziwionym "Bawston". Wyladowalem na Logan,
      wyszedlem z hali i jak obuchem w leb - humidity, srodek sierpnia, nic dziwnego.
      Zapalilem papierosa i ruszylem...
      Szokow kulturowych w zasadzie nie mialem, bo z krajem bylem zapoznany. Patrzac
      z perspektywy czasu musze sie zgodzic z Kan ze do tego trzeba "odwagi, wiary i
      nieslychanej fantazji", czego mi nigdy chyba nie brakowalo.

      Wczoraj zupelnie przypadkiem zlapalem "Czlowiek z zelaza" na Sundance i
      wszystko stanelo mi zywcem przed oczyma. Szczesciarz.
      • szakal25 Chicago -welcome you 25.02.04, 18:51
        a po mnie na lotnisko przyjechal murzyn starym rozklekotanym Chevroletem z
        organizacji Salvation Army i wydukal po polsku - " ty miec bagaza ?? i ty miec
        20 $??",musialem mu dac ostatnie 20 $ schowane w skarpetce bo inaczej by mnie
        nie zawiozl do shelteru dla ubogich i bezdomnych gdzie moglem wziasc shower po
        12 godzinach lotu i dostac miske zupy i napic sie kawy z expresso. Murzyn
        znal troche polski jezyk bo jako dziecko mieszkal blisko Jackowa isie nauczyl
        pare slow po polsku,zreszta potem pomogl mi znalesc prace w City Hall,przy
        zamiataniu,dobra fucha !
        • Gość: VIP-1 Re: Chicago -welcome you IP: *.mt.sfl.net 25.02.04, 19:01
          szakal25 napisał:

          > pare slow po polsku,zreszta potem pomogl mi znalesc prace w City Hall,przy
          > zamiataniu,dobra fucha !
          no to choc jeden ani na dachach ani przy azbestach nie robi
          tera to dopiero te polaczki szlag z zazdrosci trafi
          p.s. gratuluje dobrej, lukratywnej w kregach polonijnych posady
    • krolewna.sniezka Re: Wspomnienia emigranata 26.02.04, 01:03
      lecielismy z Warszawy do Madrytu. Tak nad Alpami, moj ojciec odetchnal z ulga
      bo jezeli nawet bedzie nagle ladowanie, to nie wyladujemy w NRD. Pamietam moja
      niecierpliwosc przy ladowaniu i ten ceglisty kolor krajobrazu. Bylismy na
      Zachodzie!
      • Gość: Kan_z_oz Re: Wspomnienia emigranata IP: *.mega.tmns.net.au 26.02.04, 10:11
        Mam nadzieje, ze ten topic udzieli nieco informacji wszystkim zainteresowanym
        emigracja. Pytania typu; czy ma juz Pani/Pan zalatwiana prace na Zachodzie?
        Gdzie bedziecie Panstwo mieszkac?itp. sa nieco dziwne ale czesto zadawane przed
        wyjazdem.
        Prawda jest taka, ze jest to i zawsze byla wyprawa w nieznane.
        Nie mialo to dla nas znaczenia gdy wyjezdzalismy i nigdy nie liczylismy na to,
        ze mozemy nagle 'przeskoczyc'i miec to samo na Zachodzie. Zawsze bylismy
        przygotowani, ze bedzie to wymagalo duzo pracy i efekt koncowy nie jest
        zagwarantowany.
        Mam tez nadzieje, ze zanim nastepny troll zacznie znowu 'psioczyc' na Polonie
        wezmie pod uwage, ze wiekszosc z nas bez wzgledu na finanse i tak doswiadczyla
        przecietnie 100% wiecej niz przecietny Kowalski. Moze wiec to
        nasze 'pierdol..ie' ma czasem troche sensu.
        Wyjscie z bramki i brak osob witajacych to jedno z latwiejszych doswiadczen w
        Oz. Nie chce wdawac sie w szczegoly, sukces to wiele kopniakow w pupe i o ile
        jest sie kopanym w przod to wszystko jest OK. Zastanawianie sie dlaczego jest
        sie kopanym nie ma sensu.

        Pzd z Sydney
      • Gość: VIP-1 czesc sniezyca IP: *.mt.sfl.net 26.02.04, 13:46
        jak tam forum "polki na emigracji"?
        zalozylyscie juz czy nie?
        moze inna nazwe dalyscie i znalezc nie moge
        chetnie bym sie tam poudzielal, hehehe
        • krolewna.sniezka Re: czesc sniezyca 26.02.04, 14:57
          Vipek, jest zaproszony jako pierwszy honorowy (meski) gosc.
    • starypierdola Szynkowa emigracja: Wspomnienia 28.02.04, 02:16
      Strasznie mi Was zal, szynkowa emigracjo!! Takie straszne przezycia!!! Wyglada
      ze mieliscie sie duzo gorzej niz ci co wyjechali za Gomolki czy Gierka. No ale
      ci to byli zwykli "kryminalisci" i "zdrajcy narodu" ktorzy nie mieli powrotu,
      chyba ze do pierdla ....
      SP
    • Gość: Old Shatterhand Re: Wspomnienia emigranata IP: 64.63.244.* 28.02.04, 03:13
      ja stalem sie emi granatem w wyniku wystosowanego zaproszenia
      przez mego brata czerwonoskorego Winnetou. To bylo jescze w czasach
      Wild West gdy granice amerykanska byla nieokreslona a Indianie robili
      za dzisiejszych terrorystow. Chinczycy pracowicie budowali koleje
      a Apache walczyli o przetrwanie wobec zalewu emigranatow.
      Wiatr hulal po preriach,nuggety mozna bylo znalezc w Gorach Skalistych
      i w Yukon.Pracy bylo pod dostatkiem i w fabrykach na wschodnim wybrzezu
      placono za kazdego nowego robotnika. To byly czasy dla granatow.
      • starypierdola Re: Wspomnienia emigranata 28.02.04, 04:19
        Wszystko prawda, oprocz Yukonu.
        Yukon to juz 1900. Tam nie indianie tylko RCMP gonilo holote.
        Apacze i Komancze to na SW (New MExico, Arizona)
        Wyzej to Siux, Blackfoot, Flathead, i im podobni.
        SP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka