Gość: Kan_z_oz
IP: *.mega.tmns.net.au
24.02.04, 11:41
W zwiazku z wizyta mojej sistry pare tygodni temu, odzyly we mnie stare
wspomnienia; lotnisko i przylot do nowego kraju. Patrzac na to z perspektywy
czasu, musze przyznac, ze nie wiem czy zdecydowalabym sie na podobny krok.
Pamietam moment wyladowanie na Sydnejskim lotnisku, odprawa, wyjscie z bramki
i.. nikt nie czekal. Wozek pelen bagazu, maz, male dziecko i.. 'you can do
what you want'.
Emigranci swiata; wymagalo to od was odwagi, wiary i nieslychnej fantazji.
Ciekawe, czy ktos ma podobne wspomnienia z tego pierwszego, troche
przerazajacego ale jakze ekscytujacego dnia?
Pzd z Kan