Jestem jednycm z tych b. dzialaczy "S" co musieli opuscic Polske w pamietnym roku 1981. Nie to, zebym osobiscie narzeka
bo w Polsce nie bedac partyjnym ani katolikiem nie zrobilbym doktoratu (i to nie dosc, ze za darmo, ale jeszce mi za to placili,
bo na zachodzie gdzie stosuja krtyeria merytoryczne, moglem wygrc konkurs na prestizowe rzadowe stypendium),
nie zbudowalbym domu z uczciwej pracy, nie wyksztalcicl dzieci na dobrych uczelniach, czy wreszcie nie poznal bym,
i to a darmo (podroze sluzbowe, sytpendia itp.) pol swiata. Ale moj zysk byl zyskiem dla zagranicy, a nie dla Polski,
gdzie wciaz rzadza elity post-PZPRowskie z Michnikiem (Szechterem) iI Kwasniewskim (Stoltzmannem) na czele...