Dodaj do ulubionych

CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC?

16.03.02, 18:58
Czy macie jakies doswiadczenia w podrozowaniu statkami na duze odleglosci do/z
europy, ameryki, ausrali/nz.
Ile to kosztuje i czy warto? Kto wogole jeszce plywa?
Obserwuj wątek
    • leosia Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? 16.03.02, 19:18
      Normalny statek plynie i marynarz moze zafundowac swojej zonie wycieczke.
      Na statku sa kabiny i mozna plynac gdzie sie chce.
      jezeli rakieta leci w kosmos i mozna sobie wykupic lot turystyczny?
      to na statku jest dokladnie to samo .. tyle ze za mniejsze pieniadze.
      • Gość: Bruno Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? IP: 205.189.191.* 16.03.02, 20:13
        Wyslalem list dwa lata temu do PLO z zapytaniem o rejs z Kanady do Polski i z powrotem i dostalem odpowiedz.
        Napisano mi ze moge polskim statkiem poplynac z Halifaxu do Bremenhaven i w jedna strone bedzie to kosztowac
        880 $ USD .To jest bardzo drogo .Kiedys plynalem takim statkiem do Norwegi to rejs w dwie strony kosztowal
        jedna miesieczna pensje polska ; ale to bylo dawno . pozdrowienia informacji udzieli PLO Gdynia.
        • ro-bert Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? 16.03.02, 20:25
          Gość portalu: Bruno napisał(a):

          > Wyslalem list dwa lata temu do PLO z zapytaniem o rejs z Kanady do Polski i z p
          > owrotem i dostalem odpowiedz.
          > Napisano mi ze moge polskim statkiem poplynac z Halifaxu do Bremenhaven i w jed
          > na strone bedzie to kosztowac
          > 880 $ USD .To jest bardzo drogo .Kiedys plynalem takim statkiem do Norwegi to
          > rejs w dwie strony kosztowal
          > jedna miesieczna pensje polska ; ale to bylo dawno . pozdrowienia informac
          > ji udzieli PLO Gdynia.

          No wlasnie: "dawno temu". Jesli to bylo tak dawno jak dawno temu ja na polskich
          statkach plywalem to powiem Tobie ze wtedy III Oficer dostawal ok 2-3 $
          (dziennie!!!) dodatku dewizowego. Nazywalo sie to dodatek ale de facto bylo
          glownym skladnikiem naszych zarobkow! Dlatego tych cen nie mozna w ogole
          porownywac. Jesli sobie te 880 $ podzielisz przez ilosc dni jaka jestes w drodze
          to nie wydaje sie to wcale byc tak wiele. Popatrz na samo wyzywienie (ktore na
          polskich statkach bylo zawsze b. dobre i obfite)+ tzw. "romantyzm morza" (czyli
          nazywajac rzeczy po imieniu nuda i monotonia wink)
          Jeszcze jedna prosba! To miasto nazywa sie Bremerhaven a nie BremeNhaven! Wiesz
          to taki lokalny patriotyzm smile

          Pozdrow.
          ro-bert

    • Gość: l.eszcz Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? IP: *.netcom.ca 16.03.02, 20:19
      Mozna, pewnie ze mozna! I to jeszcze jak? Kiedys widzialem taki film
      "Rejs". Co za jaja!
    • ro-bert Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? 16.03.02, 20:43
      brow_arek napisał(a):

      > Czy macie jakies doswiadczenia w podrozowaniu statkami na duze odleglosci do/z
      > europy, ameryki, ausrali/nz.
      > Ile to kosztuje i czy warto? Kto wogole jeszce plywa?

      Ano, mamy!
      Sam mialem przyjemnosc kilka razy takich turystow z Europy do Ameryki Pol. i z
      powrotem wozic.
      O ceny mozesz dowiedziec sie u kazdego armatora, ktorego statki obsluguja dana
      interesujaca Ciebie linie. Na pewno beda zroznicowane (jakosc i wiek statkow)!
      Czy warto? Nie wiem. To zalezy czego oczekujesz. Jesli szybkiego polaczenia
      komunikacyjnego albo dlugich pobytow w odwiedzanych portach to na pewno nie!
      Jesli natomiast interesuje Ciebie specyfika pracy na morzu albo chcesz po prostu
      spokoju (duuuzo spokoju!),duzo dobrego zarcia (pytaj jakiej narodowsci jest
      zaloga bo jesli trafisz na kucharza, ktory potrafi TYLKO po np. birmansku gotowac
      to masz raczej przegrane) to tak.
      Kto plywa?
      W moim wypadku byli to najczesciej starsi ludzie, ktorzy "posmakowali" juz
      wiekszosci innych metod pokonywania odleglosci i chcac sprobowac czegos nowego
      wyladowali na normalnym statku handlowym.
      Zupelnie osobista uwaga: Pomimo, ze armator zawsze sie cieszy, ze moze jeszcze
      pare groszy dodatkowo zarobic to bedac na pokladzie jako turysta nie liczylbym
      zbytnio na szczegolne objawy sympatii ze strony zalogiwink Zaloga a armator to
      niestety czesto zupelnie sprzeczne interesy. Zreszta sprobuj sobie sam wyobrazic
      taka sytuacje: Jestes na swoim stanowisku pracy gdzie probujesz na
      swoje "buleczki" zarobic a tu jakis znudzony do granic wytrzymalosci turysta
      wypytuje Ciebie o kazdy ruch, ktory wykonales i o kazdy drobiazg Twojego miejsca
      pracy. Niezbyt mile, co?

      Pozdrow.

      ro-bert

      PS
      Jesli masz na mysli jakies konkretne polaczenie z albo do Europy to daj znac moge
      sie czegos dowiedziec.

      • Gość: Don Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? IP: *.uc.nombres.ttd.es 16.03.02, 21:47
        Czesc Rob. Wiem co to jest hi hi .Kiedys mialem taki zastepczy rejs. MS
        Guayana-10 000 ton rok budowy 1948.miejsce na 12 pasazerow i 34 lidzi
        zalogi.Szwecja -West India. Za kare mnie w to wwalili.Kapitan stary nerwus i
        pasazerowie stare tetryki.kucharz Dunczyk a mesboy 17 latek z Norwegii.Niech
        to szlag trafi.to byl moj chrzest.Towarzysrwo sie nudzilo i chorowalo-a bosman
        (Polak) powiedzial ,ze jak zobaczy jakiegos pasazera w maszynie lub w okolicacj
        mostaka lub luku ladowni to utopi cholere.To byly piekne miesiace.Pozdraw
        • ro-bert Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? 16.03.02, 21:59
          Najgorsze przy tym to, ze gadac mogles wiele ale jak raz naprawde goscia z
          mostka wywalilem (wachta 04:00 do 08:00; Gibraltar i mgla jak... w keleckiem)to
          zaraz nastepnego dnia przyszlo "przez satelite" pytanie od armatora czy ja
          naprawde chce u niego dalej pracowac (ot, kapitalista!)

          Poz.
          ro-bert
      • Gość: senin Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? IP: *.prem.tmns.net.au 17.03.02, 00:00
        ro-bert, napisales :

        PS
        Jesli masz na mysli jakies konkretne polaczenie z albo do Europy to
        daj znac moge
        sie czegos dowiedziec

        Mnie tak chodzi po glowie podroz z Australii do Polski. Troche wariacki pomysl,
        ale co tam. Czy sadzisz, ze to mozliwe.
        Sprawdzlam kiedys w sieci ale na ich stronie nie wiele bylo o trasach i
        mozliwosciach dla pasazerow.
        Dawno temu mialam przyjemnosc poplynac do Antwerpii i z powrotem, ale to bylo
        za czasow ... wiadomych, wiec inna para kaloszy.

        Pozdr.
        Senin
        • ro-bert Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? 17.03.02, 00:22
          Dlaczego zaraz wariacki? Wiesz jak to jest: Jeden lubi czekolade a drugi jak mu
          skarpetki smierdza wink
          Pytanie: Musi to byc koniecznie na statku polskiego armatora?
          Przeciez jest tylu innych armatorow obslugujacych linie z Australii do Europy
          (czy akurat Polski to trzeba by sie dowiedziec)
          Mozliwe jest to na pewno. Oferty probowalbym sciagac od roznych armatorow
          (wielu z nich ma swoje websites)
          Jesli masz jakies konkrety (z jakiego portu do jakiego, kiedy, ile osob etc) to
          moge popytac (niestety dopiero po urlopie tzn ok 04.04.)

          Pozdrow
          ro-bert
    • jot-23 Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? 17.03.02, 00:05
      brow_arek napisał(a):

      > Czy macie jakies doswiadczenia w podrozowaniu statkami na duze odleglosci do/z
      > europy, ameryki, ausrali/nz.
      > Ile to kosztuje i czy warto? Kto wogole jeszce plywa?

      jest mnostwo tzw cruises. po morzu srodziemnym, karaiby, alaska, europa-
      am.pln..... na nowoczesnych wycieczkowcach...celem oczywiscie nie jest dostanie
      sie z miejsca na miejsce tylko turystyka ( i duzo zarcia )
      • Gość: morsa Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? IP: *.telia.com 17.03.02, 00:33
        Powodzenia!
        Oj, dobrze, ze sa osoby, ktore chca sobie poplywac.
        Ja niestety cierpie na chorobe morska. Gdy mi ktos proponuje
        wycieczke statkiem to gotowa jestem zaplacic, zeby uniknac.
        To dziwne, moja pierwsza praca na obczyznie to wlasnie praca na
        promach (krotkie 3,5-godzinne polaczenie). Jak ja wytrzymalam 8 lat,
        dzisiaj juz nie wiem.
        Choroba morska dopadala mnie nawet, kiedy statek stal w porcie, jeszcze
        przed odplynieciem.
        A wilki morskie mowia, ze mozna sie przyzwyczaic!!!!! Brrrrrrrrrrrrrrrr.Usch!!!
      • Gość: Don Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? IP: *.uc.nombres.ttd.es 17.03.02, 00:43

        Najlepiej parostatkiem po wisle. Taki rejs z Australii do Europy to
        koszmar.Kilka ludzi zalogi-Polacy ,ruskie,grek i filipinczyk.kucharz z demobilu-
        zawsze na bani.kabunka mala-tv-nie dziala.zarcie jak sie trafi.Ladunek to
        zwykle kontenery.albo Ro -Ro.wchodzisz do portu od dupy strony,szybko wyladunek
        i zaladunek. na wycieczki czasu nie ma ,postoj to oplaty portowe.i w morze.Kiwa
        jak cholera,nuda okropna.jak masz babe ze soba to spac nie mozesz jak wyjdzie
        do toalety smile) Najlepiej to pasazerski-drogo-nudno-pijanstwo i pasazerowie
        opowiadajacy o biznesie ,golfie i niekonczacych sie party. A tak po prawdzie to
        ludzie ,ktorzy wygrali taki rejs za zbieranie kuponow ryzu lub proszku do
        prania,lub emeryci na rejsie zycia ze znizka dla emerytow. Syf i fikcja.sa
        rejsy super,i towarzystwo super-tylko kto ma te super pieniadze.Ale zycze
        pomyslnych rejsow.
        • Gość: maz Re: CZY MOZNA ... STATKIEM PODROZOWAC? IP: *.arach.net.au 17.03.02, 05:05
          Kidys bylem w takim rejsie raz i tylko raz.
          Podroz byla z Baltimore do Gdyni statkiem PLO
          i choc na zaloge czy wyzywienie nie moge zlego slowa powiedziec ,
          a raczej wiecej na wspoltowarzyszy podrozy,
          to wiecej sie na takie cos ,chyba nie dam namowic.
          Pewnie,ze kazdy odbiera to inaczej ,dla mnie najwieksza "zmora"
          byla NUDA. Jestem przyzwyczajony ,i zawsze bylem ,cos robic albo czyms sie
          zajmowac.Prosilem Bosmana zeby mi dal byle jaka robote i gonil jak zwyklego
          czlonka zalogi ,niestety nie chcial sie zgodzic .
          Jestem na tego typu podrozowanie chyba za nerwowy i takie "wakacje"
          mecza mnie wiecej niz normalna praca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka