squatt-n-leavitt
17.08.04, 11:24
W mało którym kraju prowadzi się otwartą rekrutację do służb wywiadu.
Zazwyczaj to one same poszukują pracowników, choćby poprzez werbowników
skrycie ulokowanych na wyższych uczelniach. W Polsce poza tę regułę wyszła
Agencja Wywiadu, która nowych kadr poszukuje także wśród osób, które same się
do niej zgłoszą. Wystarczy do skrytki pocztowej nr 44 w urzędzie pocztowym
Warszawa 13 wysłać CV z kserokopiami dokumentów potwierdzających
kwalifikacje, list motywacyjny i trzy zdjęcia. Na stronie www.aw.gov.pl
znajdziemy wykaz prawie 20 preferowanych kierunków wykształcenia u kandydatów
na szpiegów, od neofilologii, ekonomii, prawa, radiotechniki i biologii – po
filozofię i kulturoznawstwo. Z uwagi na długi okres rekrutacji (około roku)
Agencja do składania podań zachęca studentów z ostatniego, a nawet
przedostatniego roku studiów – uprzedzając zarazem, iż nie prowadzi praktyk
studenckich i staży.
Jeśli AW zainteresuje się naszą kandydaturą, to już sama nawiąże z nami
kontakt i podda dalszemu postępowaniu kwalifikacyjnemu, którego podstawowy
opis znajdziemy w Internecie. Jest tam m.in. kwestionariusz kandydata do
służby w AW, na którego stronach należy wyspowiadać się z życiowych sukcesów
i potknięć (nawet z rezygnacji z nauki w którejś ze szkół czy porzucenia
pracodawcy) oraz z przynależności (obecnej i w przeszłości) do wszelkich
partii, organizacji i stowarzyszeń. Kadrowców AW interesują nasze (i szeroko
rozumianej rodziny) wyjazdy za granicę i kontakty z cudzoziemcami, a także
nazwiska trzech osób, które mogą udzielić nam rekomendacji (muszą nas one
znać przynajmniej od dwóch lat). – Podań mamy parę tysięcy, nawet od
Marokańczyka, który nie doczytał się, że w Agencji służyć mogą wyłącznie
polscy obywatele – przyznaje płk Andrzej Kolczyński, dyrektor Gabinetu Szefa
AW. – A wśród kilkudziesięciu przyjmowanych co roku nowych funkcjonariuszy
kilku wyszukanych jest i tą drogą.