burgermeister
12.04.02, 04:12
mielismy wyjsc tylko na chwile do D., ale jakos wyszlo inaczej. Znow
przypadki zadza zyciem. Wlasnie: nie dwie minuty pozniej ani wczesniej, a
nawet jedna minute, tylko dokladnie o czasie spotkalismy Rafala wracajacego ze
spaceeru ze swoim ogromnym piesiem… Wyobrazmy sobie, ze mielismy juz lezec w
lozkach w przeciagu 20 minut, a tu taki zbieg okolicznoscci. Jedna knajpa,
druga, trzecia i wszystkoo to stalo sie troche pozniej. Jednoczesnie bez
wystarczajaco dobrej swiadomosci, ale na tyle dobrej zeby podzieliic sie
wrazeniami.
Naopowiadal Rafal o nacjonalistycznym usposobieniu Niemmcow do auslanderow.
Czasem sie zgadzalem, czasem nie. Ogolnym wnioskiem jest na pewno to, ze mlodzi
odcinaja sie od tego co bylo… A moze jeszcze cos wiecej… I w ogole Rafal wie
wiecej, w koncu mieszka tu, odkad go rodzice wywiezli w 1981 roku....