Gość: dziecko PRL
IP: *.stny.rr.com
25.11.04, 01:19
47 rzeczy, które sprawiały, że życie w PRL-u miało tak niepowtarzalny
charakter. Tym, którzy zapomnieli, jak barwnie się żyło w czasach PRL-u,
przypominamy..
Unikalny słownik, który starszym czytelnikom przypomni nie tak odległą
przecież historię...
MO i SB – dwie służby dzięki, którym czuliśmy się bezpieczniej. Przynajmniej
niektórzy z nas.
Butelka wódki Baltic – oficjalnie dostępna w sprzedaży dopiero od 13.
Buty RELAKS – wzorowane na obuwiu Neila Armstronga, polska wersja moonwalk –
w tym naprawdę trzeba było umieć chodzić. Wśród młodzieży szczyt obciachu,
znane mi są przypadki, kiedy osoba usiłująca się pozbyć relaksów (poprzez
utopienie ich w stawie), sama o mało się nie utopiła.
Czekolada (etykieta zastępcza) – czekolada niestety też była zastępcza. I w
dodatku na kartki.
Historyjki obrazkowe z gumy Donald – przykład działań dywersyjnych wrogich
imperialistycznych mocarstw. Oficjalny środek płatniczy w podstawówce.
Film dla drugiej zmiany - poranna emisja wieczornego filmu. Potem
następowała przerwa w emisji aż do 15.30 w programie 1 i do 16.00 w programie
2. Innych programów oczywiście nie było.
Klej guma arabska – gumowy posiadał jedynie korek, który trzeba było przebić
nożyczkami, aby otworzyć klej. Z oczywistych względów nie dawało się już tego
kleju zamknąć, dopóki klej na korku nie zasechł na twardą, śmierdzącą
skorupę. Wtedy nie można go było z kolei otworzyć. W przeciwieństwie do kleju
roślinnego w tubce, guma arabska była niejadalna.
Kartka na mięso, wędlinę i masło – kartki na czekoladę przysługiwały tylko
rodzinom z dziećmi, kartki na mydło (Mefisto – z diabłem na opakowaniu!)
tylko robotnikom, a majtki tylko kobietom pracującym na drabinach (wg.
Kabaretu Olgi Lipińskiej)
Czyste kasety i radiomagnetofon Unitra – ówczesny I-POD
Listy przebojów – dwie porządne: Lista przebojów Programu III oraz Lista
Przebojów Rozgłośni Harcerskiej. Ponieważ w Polsce nie było możliwości
swobodnego nabywania płyt, zwłaszcza zagranicznych, polskie listy przebojów
ustalano zliczając ilość głosów oddanych (na kartkach pocztowych!) na dany
utwór.
Koziołek Matołek – o koźle frajerze, który dobrowolnie chciał dać się podkuć.
I to w Pacanowie. Do woja też chyba poszedł dobrowolnie, matoł. Innymi słowy
była to tak zwana bajka z podtekstem – co z tego, że przez Kornela
Makuszyńskiego prawdopodobnie niezamierzonym.
Czyn społeczny – przymusowa lekcja altruizmu. W ramach czynu grabiono
trawniki, sadzono drzewka. Nadzwyczaj lubianą przez młodzież szkolną formą
czynu społecznego były wykopki.
Porucznik Borewicz – polski James Bond
Pomarańcze kubańskie – tzw. 'jaja Fidela’, pojawiały się na ogół przed
świętami. Charakteryzowały się bardzo grubą skórą i nadzwyczaj cierpkim
smakiem. Wbrew temu co nazwa sugeruje, nie były pomarańczowe.
Niewidzialna Ręka – akcja prowadzona przez Teleranek; w świetle mojej
najlepszej wiedzy wzorowana na umoralniającej książeczce dla dzieci Timur i
jewo kamanda, gdzie niesłusznie oskarżany o żulerkę Timur (z kumplami)
pomagał wdowom po bohatersko poległych czerwonoarmistach. Anonimowo
oczywiście.
Fryzura ‘na poziomkę’ – chyba każda kobieta/dziewczyna, która miała ciut
dłuższe włosy przynajmniej raz padła ofiarą tej nadzwyczaj popularnej fryzury
– u dołu długo z końcówkami zawiniętymi pod spód, u góry włosy przystrzyżone
krócej i nawinięte na szczotki tworzyły ‘szypułkę’. Zdeformowana wersja
fryzury Crystal z Dynastii. Fryzjerski koszmar.
Aparat fotograficzny Smiena – cyfrówka wysiada.
Mleko – w szklanych butelkach z wciskanym kapslem, chude ze srebrnym,
pełnotłuste z żółtym. Dzieciaki w szkole zmuszane były do picia mleka na
dużej przerwie. Mleko nalewano chochlą z kadzi do kubków bez uszka;
nauczyciele pilnowali, czy wszystko zostało wypite, a chłopaki rzucali w
dziewczyny kożuchami z mleka.
Marmurki – charakterystyczne dżinsy dekatyzowane made in Turkey.
Saturator – uliczna wersja domowego syfonu. Z saturatora sprzedawano wodę
sodową; w wersji z sokiem lub bez, potocznie nazywaną ‘gruźliczanką’. Nazwa
ta pochodziła od tego, że w czasach przed wprowadzeniem jednorazowych
plastikowych kubków, na wyposażeniu saturatora była jedna szklanka (czasem na
łańcuszku), którą po użyciu opłukiwano pod trzema krzyżującymi się
strumyczkami wody.
Pewex – namiastka Zachodu, gdzie za twardą zachodnią walutę można było
zakupić namiastkę kapitalistycznego zepsucia; na przykład batonik Mars i
pokroić go w plasterki przed zjedzeniem. A jak już ktoś miał dżinsy z
Peweksu, to był kompletny szpan.
Samochód Warszawa – o nadzwyczaj silnej konstrukcji. Jedyny znany mi
samochód, który był w stanie przeżyć czołowe zderzenie ze Starem. Z elegancką
wydłużoną maską – dostępny również w wersji kombi.
Szynka – produkt żywnościowy dostępny tylko dla nielicznych i to tylko przed
świętami, po odstaniu zwyczajowych 6-10 godzin w kolejce. Szynka plasowała
się w tej samej grupie wysoko pożądanych towarów co papier toaletowy, cytrusy
oraz podpaski.
Pelny artykul i komentarze mozna poczytac tu:
kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1204513&KAT=1292