Dodaj do ulubionych

Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach)

IP: *.prem.tmns.net.au 25.05.02, 02:05

Poprzeni bardzo juz sie rozrosl, wiec mysle, ze dobrze byloby zaczac nowy.

Dlaczego o ambicjach?? – Nasunelo mi sie pare uwag po przeczytaniu postu Pawla
o tym jak to niektorzy nasi rodacy nie moga dostac pracy odpowiadajacej ich
kwalifikacjom, i o tym, ze prace ta dostaja zazwyczaj tubylcy , ktorzy czeso
takich kwalifikacji nie maja.
No coz, uwaga trafna, takie sa fakty I jesli sa jakies wyjatki to potwierdzaja
one regule. Mozna sie zzymac, mozna czuc sie pokrzywdzonym, dyskryminowanym –
tylko, co to wlasciwie da???
Ja mailam doswiadczenia podobne, znam ludzi ktorzy przez to przeszli.
Moj wniosek – temat nie do dyslusji, bo ja tu dyskutowac z faktami. Nie ma tez
sensu szukac przyczyn takiego stanu rzeczy, bo sa one oczywiste: swoj to jest
swoj, sprobujcie to zmienic.

Ja tez sie wsciekalam na poczatku. Dorobilam sie wrzodow I tyle mi to dalo.

Filozofia zatrudniania w australii jest inna niz w Polsce (banal) . Tutaj
bardziej liczy sie doswiadczenie niz wyksztalcenie, zwlaszcza na stanowiskach
nizszej rangi. Ludzie zaczynaja prace w jakiejs branzy na najnizszym szczeblu
potem ida na kursy wieczorowe, zdobywaja odpowiedni stopien (dyplom,
certifikat, stopien naukowy itd.) I juz sie moga starac o stanowisko w tej
samej branzy na wyzszym szczeblu. Wyksztalcenie jest , doswiadczenie tez.
Jakies tam preferencje ze wzgledu na “ excellent verbal and written
communication skills” trudno konkurowac zwlaszcza w duzych miastach, ZWLASZCZA
TERAZ.
Jakby na to nie patrzec salaba koniunktura nie ominela Australii, W ostanich
latach pare duzych zakladow, i Ansett oglosily upadlosc , Pracy po prostu jest
mniej, konkurencja duza. ( nam sie wciaz wydaje ze to TYLKO w Polsce bezrobocie
wzrasta)


Rozwiazanie problemu – pomysl:

W Oz jest na to jeden sposob – jeslis inzynier, ciegiem do kopalni zlota.
Zarobki swietne australijskie CV samo sie buduje. W innych branzach -
najlepiej Terytorium Polnocne, zawsze trzeba tam jakichs pracownikow
socjalnych, nauczycieli, lekarzy. Mozna zaczac prace w swoim zawodzie I jeszcze
na awans zapracowac. Bedac kierownikiem lub dyrektorem w jakims tam Tennant
Creek, mamy duza szanse na podobne stanowisko gdzies w wiekszej aglomeracji za
rok czy dwa.

Australia przyjmuje fachowcow z wielu krajow, to potencjalna konkurencja.
Czesto ksztalceni na renomowanych uniwersytetach angielskich, z jezykiem na
poziomie “proficiency”. Znajomy chartered engineer – mechanik po Cambridge z
masters degree I dwoch latach pracy w US dla “Boeinga” wyladowal w jakiejs
miescinie w NT na latek pare I nie narzekal, tylko czekal na okazje I znalazl w
koncu, w Sydney.

Do Pawla: dlaczego twoja znajoma z Japonskim nie probowala szczescia w CAIRNS,
tutaj kilkanascie ogloszen codziennie dla mowiacych biegle po japonsku.
A ten doctor?? Dlaczego nie zaczepil sie w Drawin? Fluktuacja kadr w
tamtejszych przychodnich I szpitalach jest duza – latwo mozna sie wykazac I po
roku czy dwuch “wyfluktuowac” na lepsze stanowiskouzupelnic specjalizacje itd.
Podobne szanse dla nauczycieli, pracownikow socjalnych, pielegniarek, sporo
okazji dla ksiegowych


Obserwuj wątek
    • Gość: tato Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) IP: *.fastres.net 25.05.02, 02:14
      Ambicja,polakow?Glupota.
      To glaby(Patrz Funnel).
      • ciepluutka a czy jest tu ktos z Melboourne??? 25.05.02, 15:08
        czy tylko ja biedulka samaaaa? sad(((((
    • Gość: 4X Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) IP: *.itd.uts.edu.au 25.05.02, 03:25
      ja zostawilam swoje ambnicje dawno w polsce, przyjechlam tu uczyc sie
      angielskiego i wiedzialam ze nie moge liczyc na kokosy, tymbardziej ze moj
      angielski byl tak strasznie marny, ze nie potrafilam zrozumien panienki na
      lotnisku,
      po skonczonej szkole pracowalam w najrozniejszych miejscach i wymieniac je
      wszystkie zajelo by mi jakas godzine, nie wtydze sie ze sortowalam ziemniaki
      czy zrywalam czosnek, bo przy tym moj angielski poprawil sie na tyle dobrze ze
      wcale nie chce pamietac jak ciezko bylo,
      teraz jesem w pelni szczescia choc znowu bez pracy, bo moge pisac mowic i
      rozumiec zarty po angielsku, poznalam cudownych ludzi ktorzy stali sie moimi
      najlepszymi przyjaciolmi,
      a teraz musze tylko znalezc jakas znowu gowniana prace ktora i tak da mi radosc
      bo potem bede dalej podrozowac i spelniac swoje marzenia,
      a to jest warte kazdego poswiecenia

      • Gość: tato Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) IP: *.fastres.net 25.05.02, 05:21
        Gość portalu: 4X napisał(a):

        > ja zostawilam swoje ambnicje dawno w polsce, przyjechlam tu uczyc sie
        > angielskiego i wiedzialam ze nie moge liczyc na kokosy, tymbardziej ze moj
        > angielski byl tak strasznie marny, ze nie potrafilam zrozumien panienki na
        > lotnisku,
        > po skonczonej szkole pracowalam w najrozniejszych miejscach i wymieniac je
        > wszystkie zajelo by mi jakas godzine, nie wtydze sie ze sortowalam ziemniaki
        > czy zrywalam czosnek, bo przy tym moj angielski poprawil sie na tyle dobrze ze
        > wcale nie chce pamietac jak ciezko bylo,
        > teraz jesem w pelni szczescia choc znowu bez pracy, bo moge pisac mowic i
        > rozumiec zarty po angielsku, poznalam cudownych ludzi ktorzy stali sie moimi
        > najlepszymi przyjaciolmi,
        > a teraz musze tylko znalezc jakas znowu gowniana prace ktora i tak da mi radosc
        >
        > bo potem bede dalej podrozowac i spelniac swoje marzenia,
        > a to jest warte kazdego poswiecenia
        >

        >Przepraszam,ale piszesz z AU.
        >Tam wszyscy z kasiora.
        >Taki Stary to,wychoda dolce mu uszami.
        >Ma tylko jeden problem.........Paszport hujowy.
        >Zglos sie do niego,napewno pomoze.
        >Tylko nie mow ze ty uzalezniony.
    • pawel_z_melb Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) 25.05.02, 16:06
      Sar(enko) smile))
      masz absolutnie racje.

      rynek jest ciezki i bardzo konkurencyjny.
      I nie ma na to rady... Nie ma wiec co biadolic (nie zachecalem bynajmniej do
      tego smile)))
      Tzecz w tym jak sobie z tym radzic - trzeba szukac sposobow (np. tak jak
      sugerujesz miejsca gdzie jest latwiej zaczac...

      Taka sama (a wlasciwie podobna) byla moja rada dla klientki - szukac miejsca w
      innych, mniejszych liniach lotniczych - lub np. japonskich.

      Chodzilo mi jednak o to by nie napadac na ludzi dlatago ze maja jakies ambicje.

      Czy dlatego ze szukacja gdzie indziej swojego szczescia...

      Tu w Melbourne ( usmiechy dla "Cieplutkiej") mamy sympatyczna znajoma ktora
      uciekla od rodziny z Polski, bo jej marzeniem bylo byc fryzjerka...

      Rodzina ,,na sile: pchala ja ,,w maristry"; bidulka skonczyla (czy tez rzucila)
      studia i... dyla do Australii..

      teraz jest szczesliwa, sprowadzila rodzicow do siebie (ktorzy juz nie maja z
      tym problemow smile))

      Jestem pewwien ze Ty rozumiesz o co mi tak naprawde chodzi - o to by miec
      zrozuminie i zyczliwosc dla wszystkich innych. Niezaleznie gdzie szukaja
      swojego szczescia - czy w Polsce, czy w Australi, czy w prostej pracy, czy maja
      jakies inne ambicje zawodowe...

      pozdrawiam serdecznie

      Pawel

      • Gość: maz Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) IP: *.arach.net.au 26.05.02, 01:48
        Jesli chodzi o lekarzy to sprawa wyglada troche inaczej.
        W Western Australii niedawno ciagnelo sie przez dluzszy czas ogloszenie ,
        w ktorym byl poszukiwany lekarz do kopalni na polnocy i oferowali mu 120tys A$
        na rok ,bezplatne mieszkanie i wyzywienie.Sprawa sie dlugo ciagnela bo nie
        mogli znalezc kandydata.Niedawno rozmawialem z jednym lekarzem dlaczego tak sie
        dzieje.Otoz wedlug jego wyjasnien ,praca taka nie daje lekarzowi zadnych
        mozliwosci rozwoju.Zeby byc na bierzaco z medycyna,a i z innymi zawodami tez,
        trzeba pracowac tam gdzie jest dostep do najnowszych wiadomosci i praktyki,
        bo niestety wszystkie kierunki nauki rozwijaja sie tak szybko ,ze ten kto nie
        nadaza ,to po prostu zostaje w tyle.
        To ze australijczycy podejrzliwie patrza na roznego rodzaju dyplomy ,tez mnie
        wcale nie dziwi,bo oni tez doskonale wiedza ze dyplom mozna sobie kupic
        a szczegolnie w takich krajach jak Polska,i takie odkrycia lewych dyplomow juz
        tu sie nieraz zdarzaly.
        Taki wstydliwy temat jak dyskryminacja ,jest czesto pomijany,a oficjalnie
        ,oczywiscie, wszyscy temu goraco zaprzeczaja.
        My ,i wszyscy w Australii,jednak doskonale wiemy ze ta dyskryminacja jest i
        napewno jeszcze dlugo bedzie....no ale to juz osobny temat rzeka.....
        • pawel_z_melb cieplutka.. 26.05.02, 03:52
          jestes z Clayton, Springvale, Endevour Hills czy Mt.Waverley?

          my mieszkalismy w clayton, potem pod Ringwood (Heathmont),
          ala zdradilismy Wschod na rzecz Zachodu smile) (St.Albans)

          pozdr

          Pawel
          www.SekretyNegocjacji.com
          www.NegotiationSecrets.com
          • Gość: CW Re: pawel_z_melb IP: *.sympatico.ca 26.05.02, 03:58
            pawel_z_melb napisał(a):

            > jestes z Clayton, Springvale, Endevour Hills czy Mt.Waverley?
            >
            > my mieszkalismy w clayton, potem pod Ringwood (Heathmont),
            > ala zdradilismy Wschod na rzecz Zachodu smile) (St.Albans)
            >
            > pozdr
            >
            > Pawel
            > www.SekretyNegocjacji.com
            > www.NegotiationSecrets.com

            Powyzsze adresy sa przykladami spamu. Prosze
            natychmiast zaniechac tego procederu!



            Regulamin Forum Gazeta.pl
            6. Niedopuszczalne jest również umieszczanie przez
            uczestników na łamach Forum Gazeta.pl przekazów
            reklamowych.
            • Gość: pawel_z_ Re: pawel_z_melb IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 26.05.02, 05:18

              > > pozdr
              > >
              > > Pawel
              > > www.SekretyNegocjacji.com
              > > www.NegotiationSecrets.com
              >
              > Powyzsze adresy sa przykladami spamu. Prosze
              > natychmiast zaniechac tego procederu!

              smile
              OK - dobra nie czytalem reguleminu...

              czy zwraczasz wszystkim uwage?

              bo widzialem pare podobnych... ( i wcale nie licze pajacyka - ten powinien miec
              specjalne przywileje...)
              a poza tym ,,signature file" NIE UWAZA SIE za ,,spam"

              pozdr
              P.

              >
              >
              > Regulamin Forum Gazeta.pl
              >
              > 6. Niedopuszczalne jest również umieszczanie przez
              > uczestników na łamach Forum Gazeta.pl przekazów
              > reklamowych.

              • Gość: CW Re: pawel_z_melb IP: *.sympatico.ca 26.05.02, 05:45
                Drogi Specjalisto od Negocjacji, ponizszy post powinienes
                pokazac swoim studentom. Jest sie czym pochwalic. Zawsze
                utrzymywalem, ze uczyciel to najlepszy zawod:
                KTO UMIE COS ROBIC - ROBI TO.
                KTO NIE UMIE - POUCZA INNYCH, JAK TO SIE
                ROBI.

                Gość portalu: pawel_z_ napisał(a):

                >
                > > > pozdr
                > > >
                > > > Pawel
                > > > www.SekretyNegocjacji.com
                > > > www.NegotiationSecrets.com
                > >
                > > Powyzsze adresy sa przykladami spamu. Prosze
                > > natychmiast zaniechac tego procederu!
                >
                > smile
                > OK - dobra nie czytalem reguleminu...
                >
                > czy zwraczasz wszystkim uwage?
                >
                > bo widzialem pare podobnych... ( i wcale nie licze pajacyka - ten powinien miec
                >
                > specjalne przywileje...)
                > a poza tym ,,signature file" NIE UWAZA SIE za ,,spam"
                >
                > pozdr
                > P.
                >
                > >
                > >
                > > Regulamin Forum Gazeta.pl
                >
                > >
                > > 6. Niedopuszczalne jest również umieszczanie przez
                > > uczestników na łamach Forum Gazeta.pl przekazów
                > > reklamowych.
                >

                • Gość: PawelD Re: pawel_z_melb IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 26.05.02, 06:55
                  masz racje...
                  czasem jestem zbyt ustepliwy.

                  Ale wole, by ludzie sami dostrzegali swoja ignorancje...

                  rozejrzyj sie:
                  mamy ciagla ,,miekka" reklame(i to duzo blizej Ciebie - sadzac po Twoim
                  adresie).

                  Ale poniewaz jest robiona kulturalnie, ani ja, a nikt inny nie ma, ani chyba
                  nie powinien miec pretensji...

                  Dziwi mnie troche smile) ze gdy masz tu na forum jednoznaczne reklamy (nie te o
                  ktorych mowilem wyzej) postanowiles sie czepic mojego ,,signature file".

                  Ja sie nie wstydze tego kim jestem.

                  A ty ,,cw"?

                  jesli masz watpliwosci co do spamu i ,signature file" chetnie sluze
                  kompetentnym zrodlem.

                  pozdrawiam

                  Pawel

                  www.SekretyNegocjacji.com
                  www.NegotiationSecrets.com
                  • Gość: CW Re: pawel_z_melb IP: *.sympatico.ca 27.05.02, 01:30
                    ntent
                    .SIG file

                    Definition

                    A short block of text at the end of a
                    message identifying the sender and
                    providing additional information about
                    them.

                    Information

                    A .sig file is small text file (with a .sig
                    extension) that can be automatically
                    attached to the end of email messages.
                    The phrase SIG file is also used to
                    identify blocks of text used for similar
                    purposes through different
                    channels, such as discussion group
                    messages.

                    For personal use, SIG files often
                    include humorous sayings or signature
                    art. These can be automatically
                    rotated so frequent recipients do not see the
                    same message every time.

                    For business use, SIG files often
                    include a mix of contact information and
                    business promotion. This may include
                    the sender's name, job title,
                    company name, phone #, fax #, email
                    address, Web site address, tag line
                    and brief benefits of your products or
                    services.

                    There are netiquette issues concerning
                    posting a sig in public forums.
                    Some moderated forums discourage
                    and disallow any form of
                    self-promotional signature. As always,
                    fully read the Terms & Conditions
                    and get a feel for what is acceptable at
                    a forum before posting.

                    Synonyms

                    signature file
                    • Gość: p Re: pawel_z_melb IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 27.05.02, 18:32
                      Some moderated forums discourage
                      and disallow any form of

                      wlasnie:
                      ,,SOME"

                      ale powiedz, dlaczego to mnie wlasnie wyrozniles swoja uwaga?
                      podczas kiedy mamy wyrazne reklamy???
                      nie odpowiedziales na to pytanie..

                      pozdrowko

                      P.

        • Gość: pawel_z_melb cieplutka.. IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 26.05.02, 05:12
          jestes z Clayton, Springvale, Endevour Hills czy Mt.Waverley?

          my mieszkalismy w clayton, potem pod Ringwood (Heathmont),
          ala zdradilismy Wschod na rzecz Zachodu smile) (St.Albans)

          pozdr

          Pawel
          www.SekretyNegocjacji.com
          www.NegotiationSecrets.com
        • Gość: Renka Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) IP: *.home.cgocable.net 26.05.02, 05:22
          Wtrace sie, bo mnie krew zalewa na te dyrdymaly o kupionych dyplomach. To CIEC
          jakis tylko moze tak p..
          Lekarz, czy jakikolwiek profesjonalista, to ma dyplom zarejestrowany w
          centralnym rejestrze w odpowiednim ministerstwie.Mnie to potwierdzenie,
          konieczne do wizy, kosztowalo iles znaczkow skarbowych i podpisow.
          Jest tam picuntka i znaczki i te nasze dyplomy to ogladaja nasi, zanim obejrza
          insi.Nie ma sily maz, falszywka nie przejdzie!! Mozesz sobie zadzwonic do ME w
          Warszawie i sprawdzic kazdy dyplom.
          I powiedz szczerze, czy zdarzylo ci sie widziec w zyciu taki sfalszowany dyplom?
        • Gość: sylwia Re: poproszę adres gdzie sprzedają dyplomy IP: *.osmez.eu.org / *.gazeta.pl 26.05.02, 12:17
          Gość portalu: maz napisał(a):
          < dyplom mozna sobie kupic a szczegolnie w takich krajach jak Polska,>



          Jak jestes tak dobrze poinformowany, to podaj namiary gdzie
          można taki dyplom kupić.
          Kupie sobie dyplom o wiedzy teologicznej albo jakis filozoficzny.
          A co skoro tak mozna, tylko nie znam namiarów.
          Podziel sie ta informacja.



      • galilleo Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) 26.05.02, 05:33
        Popiles niedobrego gorzkego australijskiego piwa i polewasz kolego.
        Od kiedy Australia przyjmuje fryzjerow?

        pawel_z_melb napisał(a):

        > Sar(enko) smile))
        > masz absolutnie racje.
        >
        > rynek jest ciezki i bardzo konkurencyjny.
        > I nie ma na to rady... Nie ma wiec co biadolic (nie zachecalem bynajmniej do
        > tego smile)))
        > Tzecz w tym jak sobie z tym radzic - trzeba szukac sposobow (np. tak jak
        > sugerujesz miejsca gdzie jest latwiej zaczac...
        >
        > Taka sama (a wlasciwie podobna) byla moja rada dla klientki - szukac miejsca w
        > innych, mniejszych liniach lotniczych - lub np. japonskich.
        >
        > Chodzilo mi jednak o to by nie napadac na ludzi dlatago ze maja jakies ambicje.
        >
        > Czy dlatego ze szukacja gdzie indziej swojego szczescia...
        >
        > Tu w Melbourne ( usmiechy dla "Cieplutkiej") mamy sympatyczna znajoma ktora
        > uciekla od rodziny z Polski, bo jej marzeniem bylo byc fryzjerka...
        >
        > Rodzina ,,na sile: pchala ja ,,w maristry"; bidulka skonczyla (czy tez rzucila)
        >
        > studia i... dyla do Australii..
        >
        > teraz jest szczesliwa, sprowadzila rodzicow do siebie (ktorzy juz nie maja z
        > tym problemow smile))
        >
        > Jestem pewwien ze Ty rozumiesz o co mi tak naprawde chodzi - o to by miec
        > zrozuminie i zyczliwosc dla wszystkich innych. Niezaleznie gdzie szukaja
        > swojego szczescia - czy w Polsce, czy w Australi, czy w prostej pracy, czy maja
        >
        > jakies inne ambicje zawodowe...
        >
        > pozdrawiam serdecznie
        >
        > Pawel
        >

        • Gość: PawelD Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 26.05.02, 06:26
          galilleo napisał(a):

          > Popiles niedobrego gorzkego australijskiego piwa i polewasz kolego.
          > Od kiedy Australia przyjmuje fryzjerow?

          od ZAWSZE
          aUSRTRALIA PRZYJMUJE WSZYSTKICH.
          niektorzy tylko maja dodatkowa punkty.
    • Gość: PawelD a ten doctor - do Sar IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 25.05.02, 17:40

      > A ten doctor?? Dlaczego nie zaczepil sie w Drawin? Fluktuacja kadr w
      > tamtejszych przychodnich I szpitalach jest duza – latwo mozna sie wykaza
      > c I po > roku czy dwuch “wyfluktuowac” na lepsze stanowiskouzupelnic specjal
      > izacje itd.

      on porzadzil sobie ,,bez problemu " na tyle, ze ma wlasna, dobrze prosperujaca
      praktyke.

      niemniej jednak jest dlaeko od swojej wysokiej specjalizacji;

      W takim ukladzie nie da sie startowac nizej: bo jestes ,,overqualified"; a nie
      jestes na tyle dobrze ustawiony/a by dostac wlasciwe stanowisko.
      widzisz w czym jest problem?

      pozdrowko!

      co ty robisz?

      pawel

      www.SekretyNegocjacji.com
      • Gość: Sar Re: a ten doctor - do Sar IP: *.prem.tmns.net.au 26.05.02, 23:38
        Ja tu oswiaty kaganek niose, nauczycielka jestem ( od czasu do czasu)
    • Gość: ozpol Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) IP: 203.88.255.* 26.05.02, 13:03
      Sar dobry watek - moze sie przyda tym mlodym, niespokojnym, gniewnym.
      Ja po 20 latach moge powiedziec jesli sie chce i sie wie co sie chce to sie
      osiagnie. Ja jak przyjechalem to chciano wsadzic do magazynu bo forsa ale
      postanowilem robic to co chcialem i umialem - informatyk i tak sie stalo. Z
      pocztku byly glupie pytania - czy wogole w Polsce sa komputery (lata 70/80)
      oczywiscie byly i to najlepsze tak odpowiadalem i oni musieli w to wierzyc.
      I swojego dopiolem po 8 miesiacach i do dzisiaj ciesze sie dobrymm zdrowiem i
      zawodem
    • Gość: theend Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) IP: *.nas.onetel.net.uk 26.05.02, 13:05
      a widze ,ze SAR ma juz swoj klub..dla rebeliantow ..bez guru itd..
      pomysl troche Sar nauczycielko bzdur ...
      • Gość: Sar Re: Polacy w Australii cztery ..( troche o ambicjach) IP: *.prem.tmns.net.au 26.05.02, 23:40
        Buzka!!! Duza!!!

        Gość portalu: theend napisał(a):

        > a widze ,ze SAR ma juz swoj klub..dla rebeliantow ..bez guru itd..
        > pomysl troche Sar nauczycielko bzdur ...

        • Gość: maz Re: Polacy w Australii cztery ..do Renki i Sylwii IP: *.arach.net.au 27.05.02, 01:01
          Renka - to co Ciec Ci mowi to lepiej zachowaj dla siebie,bo stanowicie
          zgrane i dobrze sie rozumiejace towarzystwo,co zreszta widac po poziomie Twojch
          wypowiedzi.Ja o takich dyplomach nie tylko slyszalem,ale nawet jeden widzialem
          i lepiej nie odpowiadaj na ten post(i nie wciskaj tu swoich "madrosci").
          Sylwia - namiaru Ci nie podam ,bo mnie kupno nigdy nie interesowalo ,ale
          poszukaj w Warszawie ,Krakowie czy Gdansku ,a jestem przekonany ze napewno
          znajdziesz.
          • Gość: Renka Re: Polacy w Australii cztery ..maz , czy ciec IP: *.home.cgocable.net 27.05.02, 01:31
            Nie wiem, do kogo ci blizej, czy do meza, czy do ciecia, ale jak ktos chce
            pracowac z dyplomem, to musi miec ten dyplom sprawdzony. W Kanadzie robi to
            Uniwersity of Toronto,a w nim oficjalne biuro, ktore "kwalifikuje " dyplomy
            wyzszych uczelni z calego swiata.To jest dla pracodawcy, coby w konia go nikt
            nie robil. Tam, do nich juz napewno nikt falszywki nie wysle.Ja w ogole nie
            rozumiem, dlaczego o tym wspominasz, czyzby to byly przypadki namierzone w
            Australii? Czy tak slyszales, bo nie wiadomo, gdzie ucho przystawiles?
            O takie niedzwiedzie przyslugi dla wyksztalconych Polakow to moge podejrzewac
            tylko kogos, kto SAM NIE MA DYPLOMU i sie pierda(silnie obawia), ze go wymienia
            na tego z dyplomem heheheh
            Po tym jak ten KPK napisal pismo w sprawie beretow z antenka, bo sie
            przestraszyli, ze kolesiow nie beda mogli sciagac, juz mnie nic nie zdziwi i
            dmucham na zimne.Wyczuwam wrogosc Polonii do wyksztalconych Polakow i BASTA.
            • Gość: maz Re: Polacy w Australii cztery .do Renki IP: *.arach.net.au 27.05.02, 01:48
              No i widzisz Parzygnacie ,chamstwo jednak z Ciebie wyszlo bardzo szybko.
              Jak jestes taka dobra kucharka jak rozmowczynia, to wcale sie nie dziwie,ze ta
              Twoja mordownia swieci pustkami i probujesz zlapac naiwnych przez internet.
              Wysadz nos z kuchni ,i zobacz co sie na swiecie dzieje ,a wtedy
              podyskutujemy,bo jak narazie to ten Twoj niby dyplom chemika wyglada na
              zdobywany z ulotki o truciu szczurow.
              • Gość: theend Re: Polacy w Australii cztery .do Renki IP: *.nas.onetel.net.uk 27.05.02, 02:40
                Gość portalu: maz napisał(a):

                > No i widzisz Parzygnacie ,chamstwo jednak z Ciebie wyszlo bardzo szybko.
                > Jak jestes taka dobra kucharka jak rozmowczynia, to wcale sie nie dziwie,ze ta
                > Twoja mordownia swieci pustkami i probujesz zlapac naiwnych przez internet.
                > Wysadz nos z kuchni ,i zobacz co sie na swiecie dzieje ,a wtedy
                > podyskutujemy,bo jak narazie to ten Twoj niby dyplom chemika wyglada na
                > zdobywany z ulotki o truciu szczurow.

                dziesiec minut aktywnego myslenia..i ..jestes huj...jutro ci wytlumacze.
                gdybys chcial ..napisz o tym w co watpisz..tylko sie nie rozpisuj..dobranoc...
                • Gość: maz Re: Polacy w Australii cztery .do Renki IP: *.arach.net.au 27.05.02, 04:14
                  Gość portalu: theend napisał(a):

                  > Gość portalu: maz napisał(a):
                  >
                  > > No i widzisz Parzygnacie ,chamstwo jednak z Ciebie wyszlo bardzo szybko.
                  > > Jak jestes taka dobra kucharka jak rozmowczynia, to wcale sie nie dziwie,z
                  > e ta
                  > > Twoja mordownia swieci pustkami i probujesz zlapac naiwnych przez internet
                  > .
                  > > Wysadz nos z kuchni ,i zobacz co sie na swiecie dzieje ,a wtedy
                  > > podyskutujemy,bo jak narazie to ten Twoj niby dyplom chemika wyglada na
                  > > zdobywany z ulotki o truciu szczurow.
                  >
                  > dziesiec minut aktywnego myslenia..i ..jestes huj...jutro ci wytlumacze.
                  > gdybys chcial ..napisz o tym w co watpisz..tylko sie nie rozpisuj..dobranoc...

                  Przede wszystkim to watpie czy ta odpowiedz napisal normalny czlowiek ,czy ktos
                  kto uciekl z domu zamknietego dla idiotow.Prosze mi najpierw to wyjasnic.
              • Gość: Renka Re: maz czy ciec czy jakis tam parzygnat IP: *.home.cgocable.net 27.05.02, 03:03
                Zmien sobie nicka.
                • Gość: maz Re: maz czy ciec czy jakis tam parzygnat IP: *.arach.net.au 27.05.02, 04:19
                  Gość portalu: Renka napisał(a):

                  > Zmien sobie nicka.

                  Alez "Parzygnat" to Ty - nieszczescie ty moje - no, ale nie dziwie sie ze komus
                  o mentalnosci Garkotluka to ciezko zrozumiec.
                  • Gość: Renka Re: maz czy ciec czy jakis tam parzygnat IP: *.home.cgocable.net 27.05.02, 04:48
                    Jeszcze uzywasz swoich pseudonimow, to juz bezczelnosc!!
                    • Gość: maz Re: maz czy ciec czy jakis tam parzygnat IP: *.arach.net.au 27.05.02, 05:09
                      Gość portalu: Renka napisał(a):

                      > Jeszcze uzywasz swoich pseudonimow, to juz bezczelnosc!!

                      Ja Tobie nadaje nowe - i znow wszystko trzeba tlumaczyc,jak pastuch krowie na
                      granicy - ja wiem ze myslenie Ci ciezko idzie,ale prosze - wyjm na chwile nos z
                      garkow,skup sie i pomysl: jaki sens bylby nazywac Parzygnatem czy Garkotlukiem
                      kogos takiego jak ja ,co to nawet wody nie potrawi zagotowac dobrze i dlatego
                      musialem kupic automatyczny garnek ??????????? I co to by byla
                      za "bezczelnosc"????????
                      • Gość: Renka Re: spadaj, cieciu IP: *.home.cgocable.net 27.05.02, 06:53
                        Kup sobie automatyczna patelnie, ktora cie walnie, jak za duzo powiesz.Lepiej
                        sprawdz, czy ci sie tasmanski diabel nie wprowadzil do ogrodka. To na nich
                        pora, no nie?
                        • Gość: maz Re: spadaj, cieciu IP: *.arach.net.au 27.05.02, 07:01
                          Ale chamstwo i koltuniarstwo w tobie jednak nie da o sobie zapomniec.
                          Geografii sie ucz Kocmouchu ,wtedy bedziesz wiedziec gdzie tasmanskie diably
                          mieszkaja ,bo te normalne to chyba wszystkie siedza u ciebie na kolnierzu ?????
                          Czy ta twoja glupota to nie jest przypadkiem uposledzeniem umyslowym?????
                          Jesli tak to BARDZO PRZEPRASZAM ,nie wiedzialem ze odzywam sie do chorego
                          czlowieka. Jeszcze raz przepraszam.
                          • Gość: DundeeGi Re: Renka i Maz!!!!! IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 27.05.02, 07:04
                            Przestancie! juz nie moge tego czytac. Dojrzala kobita i dorosly facet a
                            zachowuja sie jak dzieci na trzepaku!
                          • Gość: Tomek Polacy w Australii cztery - jej, jej IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.02, 14:28
                            ... o jjej, jeej, jej, jejj, ale się narobiło, chwile was zostawić i ...
                            co? ... maz dał się wciągnąc w wojnę (i to prawdziwą!, hi, hi).. ale jaja Panie
                            Ferdku, ale jaja.

                            Maz, chyba miałeś wczoraj zły dzień...?!!
                            • Gość: Tomek Re: Polacy w Australii cztery - jej, jej do Maz IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.02, 17:37
                              ... ja tylko na chwilkę!
                              Dzięki Maz za poświęcenie mi postu, ale mam jedno zasadnicze pytanie..???
                              Skoro emigracja to nie to samo co przeprowadzka na stałe z pipiduwy do Wielkiej
                              Aglomeracji w innym mieście to gdzie ja do cholery mam do emigracji
                              dorosnąc ???? (osobiście myślę że nie znasz odpowiedzi na to pytanie i po
                              prostu się zakałapućkałes, ale dzięki za pozostałe posty bo masz na pewno
                              rację).
                              Gadane to ja mam i z pracodawcą sobie poradzę tak jak w Polsce ale niestety
                              jestem ubezwłasnowolniony językowo w ang. i będzie mi trudno. Ale jak się
                              wyrobię w pracy fizycznej to nadrobię potem w pracy umysłowej (taki mam cichy
                              plan... ot co..)

                              ... pozdrowionko!!!
                              • Gość: Tomek Re: Polacy w Australii cztery - do wszystkich IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.02, 17:41
                                ... tylko proszę nie piszcie że w fizycznej też trzeba rozmawiać po ang. -
                                przecież wiem, i nie podawajcie na to przykłądów typu ("podaj młotek" a
                                przyniesiesz deskę itp...)
                                • Gość: zybi Re: Polacy w Australii cztery - do Tomka IP: 130.68.2.* 27.05.02, 18:39
                                  Kolego Tomek - mylisz kilka pojec o ....
                                  jezyku i pracy.

                                  Pracowalem na Slasku i jeden slazak powiedzial do mnie ...przynies kran.
                                  Najpierw szukalem na stole.... kranu do wody.
                                  Potem poszedlem po rozum do glowy ze on do mnie mowi po slasku (niemiecku) i
                                  potrzebowal cos do podniesienia.
                                  Przypomnialo mi sie ze KRAN to nazwa dzwigu portowego .
                                  I przytargalem suwnice lancuchowa zawieszona do belki w chodniku kopalnianym.

                                  Wynika z tego ze trzeba znac jezyk w pracy. Czy to gotka slaska, czy angielski.

                                  Tak samo trzeba znac swoj zawod w jakim chce sie pracowac. jezeli jestes dobry
                                  w zawodzie znasz techniczne strony wykonywanego zawodu , potrafisz znalezc na
                                  internecie ciekawe rozwiazania - to nie problem znalezc prace.

                                  Trzeba lubic to co sie robi- to i pieniadze tez sie zarobi.
                                  Jezeli masz seksualne podejscie do pracy - to i ta praca tez cie wy---i bez
                                  mydla.


    • Gość: sylwia Re: Maz, dzięki, ja troche tak żartem... IP: *.osmez.eu.org / *.gazeta.pl 27.05.02, 18:02

      z tym dyplomem.
      Myślałam, że to tak łatwo kupić jak jajka w sklepie.
      Pzdr.
      • Gość: maz Re: Maz, dzięki, ja troche tak żartem... IP: *.arach.net.au 28.05.02, 04:40
        Wiem....i tak bardzo sie nie przejmuj.
        Tomcio - "dorosnac do emigracji" mozesz we wlasnym pokoju.
        Moze ja to wszystko zbyt zawile tlumacze ,ale tu wlasnie chodzi o zmiane
        sposobow myslenia.
        Szukanie pracy w innym panstwie nie da sie porownac ,z szukaniem w Polskiej
        Pipiduwie. Czy naprawde nie potrawisz sobie tego wyobrazic ???????
        Tu chodzi o odrzucenie wzorcow i przyzwyczajen wyniesionych z kraju urodzenia
        i przystosowanie sie do nowych. Cala sztuka emigracji ,polega na znalezieniu
        wlasnego miejsca miedzy tymi skrajnosciami ,o ktorych pisalem wczesniej.
        Dla przypomnienia ,jedna skrajnosc to tacy co tylko fizycznie wyjechali,
        a druga to tacy co nie przyznaja sie i uciekaja od wszystkich kontaktow z
        rodakami. Inaczej mowiac ,trzeba zaakceptowac ta innosc kraju do ktorego sie
        emigruje ,a nie probowac naginac ten kraj do siebie i swojch przyzwyczajen.
        Czy to troche mi nie wyszlo "maslo ....maslane" ?????????
        To wszystko jest niby bardzo proste ,ale w praktyce szalenie skomplikowane i
        dlatego chyba jest tak wielu nieszczesliwych emigrantow.
        Rozumiesz cos z tego bredzenia ???????
        • Gość: DundeeGi Re ja troche tak IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 28.05.02, 04:49
          Witaj Mezusmile ja Ciebie zrozumialam.
          Z tym szukaniem pracy to podam taki przyklad: Mama mi zawsze powtarzala ze jak
          nie bede sie uczyc to w sklepie bede pracowac i nie to ze gdzies na kasie tylko
          na zapleczu towar ukladac. I chyba tak bylo ze jak ktos szukal pracy to
          najpierw sie zaczepial w jakims sklepie. W Australii jak nie masz doswiadczenia
          w pracy w sklepie to nikt Ciebie nie zatrudni.
          Niby przekwalifikowac sie latwo, ale zawsze trzeba gdzies zaczac a o to nie
          latwo. Jak pracowalam w Centrum to pomagalismy tam m.in zalatwiac ludziom Work
          experience i co? ludzie po kilkanascie miesiecy pracowali dla kogos za darmo
          byle tylko dostac ten papierek ze wlasciwie to GDZIES juz w Australii pracowali.

          Nie wiem czy to jasne czy nie ale wedlug mnie tak to jest.

          Pozdrawiam
          • Gość: maz Re: Re ja troche tak IP: *.arach.net.au 28.05.02, 05:13
            Czesc Dundee !!!!!
            Ja wiem ze Tobie jest latwiej juz takie rzeczy zrozumiec ,bo sama
            masz sroche stazu w Oze. hihihihihihihi
            Ale zeby pomoc przyszlym emigrantom ,to jak mozesz sprobuj opisac ,
            JAK TWOJE WYOBRAZENIA SIE ZMIENILY od chwili przyjazdu do Australii.
            Jestem pewny ze lepiej to zrobisz odemnie ,bo ja juz jestem stary zasiedzialy
            kangur. hehehehehe
            • Gość: DundeeGi Re: Re ja troche tak IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 28.05.02, 05:18
              Obiecalam sobie Maz ze juz sie nie bede rozpisywac o tym. Fakt jest, ze moje
              rozczarowanie przeroslo goru Ural. W Polsce nigdy nie mialam problemow ze
              znalezieniem pracy, skonczylam studia, znam 2 jezyki obce wydawalo mi sie ze
              taka Australia to przede mna otworem stoi. Teraz po tym 1,5 roku moze i tak.
              Pierwsze pol roku to koszmar z Krainy Oz. Ale to moze ja tylko tka jestem, nie
              bardzo jestem przyzwyczajona do zycia na czyis koszt meza i chcialam migiem byc
              niezalezna.

              pa
              • Gość: maz Re: Re ja troche tak IP: *.arach.net.au 28.05.02, 05:45
                Nie chcial bym Cie zmuszac do czegos czego nie chcesz robic.
                Nie wydaje mi sie, ze to tylko Ty taka jestes i nie masz co szukac winy
                w sobie. Po prostu Australia JEST INNA i o to mi chodzilo kiedy pisalem ze
                "trzeba dorosnac do emigracji".
                Czy mozesz opisac CO ZMIENILO sie w SPOSOBIE Twojego myslenia od czasu
                przyjazdu.
                Nie pytam o jakies zwierzenia personalne ,ale postaraj sie to ujac jakos
                ogolnie.
                • Gość: Sar Re: Ja tez cie rozumiem, mezu, ale czy ktos.. IP: *.prem.tmns.net.au 28.05.02, 07:59
                  Kto ma zamiar emigrowac, bedzie w stanie...??? czytajac posty Tomka , watpie..
                  Co do zmiany stanu myslenia, wlasnie o to chodzi, masz stuprocentowa racje, ale
                  ja to dostrzeglam dopiero po... Moje malzenstwo o malo sie nie rozlecialo,
                  przez wywiezione z kraju stereotypy i nieumiejetnosc przystosowania sie do
                  tutejszej rzeczywistosci. Na szczescie trwalo to krotko. Znam jednak mlode
                  dziewczyny ktore po polrocznym pobycie (z mezem z Polski, a jakze) mialy za
                  soba depresje z probami samobojczymi.
                  Ja sobie jakos poradzilam, rezygnujac na pare lat ze swojego doswiadczenia i
                  dyplomu i zaczynajac wlasny biznes.

                  Jedna rzecz mnie nurtuje, fakt, ze nowi emigranci sadza iz praca tu na nich
                  czeka.., no ale wytlumacz im, ze nie czeka, i ze coraz o nia trudniej... nie da
                  rady.

                  Ot to takich pare uwag...
                  sar
                  • Gość: DundeeGi Re: Ja tez cie rozumiem, mezu, ale czy ktos.. IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 28.05.02, 08:16
                    Sar, trafilas w setke! w Polsce jest to gorace przekonanie, ze z agranica to
                    manna z nieba plynie. Nikomu nawet do glowy nie przyjdzie jak tu jest ciezko z
                    praca.
                    Tak sobie mysle, ze Tomek i reszta to nam nie wierzy bo jak ja opowiadalam
                    znajomym to na poczatku mysleli ze sobie zarty robie.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Sar Re: Ja tez cie rozumiem, mezu, ale czy ktos.. IP: *.prem.tmns.net.au 28.05.02, 09:11
                      No wlasnie, jak po czterech latach pobytu i dzieki rozwinieciu tego biznesu,
                      moglam sobie wreszcie pozwolic na 2 miesieczny wyjazd do Polski, to sam ten
                      fakt odbierany byl b. ciekawie " ze musi mi sie bardzo dobrze powodzic"
                      Nikt nie wiedzial ze okupilam ten wyjazd wieloma wyrzeczeniami. No i oczywiscie
                      wsrod porownan ze strony moich rozmowcow padalo: "ale na wczasy, to sie co roku
                      wyjezdza, prawda/"
                      no i co mialam mowic, ze owszem na weekendy, a cala reszta to musi byc
                      inwestowana w biznes???, i tak nie uwierza, albo podsumuja, ze fajtlapa
                      jakas..!! No coz, tak jest z emigracja, cos za cos, minela beztroska "czy sie
                      stoi, czy sie lezy" , odpowiedzialnosc za wlasny los jest zwielokrotniona, a
                      najgorsze, ze nawet ponarzekac do nikogo nie mozna bylo.

                      No ale coz, gdy juz sie przekroczy te linie przetrwania, sprawy wygladaja nieco
                      inaczej...jak ??? Ksiazki by o tym pisac !!!
                      • bartkowa Re: Ja tez cie rozumiem, mezu, ale czy ktos.. 29.05.02, 15:38
                        W Polsce jest teraz zupelnie inaczej niz piszecie. Ze studiami i znajomoscia
                        jezykow juz nie ma czego szukac. Licza sie tylko znajomosci. Bardzo rzadko sie
                        zdarza, ze ktos zalapie prace za kwalifikacje - jak ja teraz, ale tacy ludzie
                        ciezko haruja i gdy staja sie niepotrzebni, wywala sie ich z roboty, podczas
                        gdy Ci z "plecami" nic nie robiac zostaja w firmie. Ktos musi zarobic na tych,
                        ktorzy maja plecy.
                        Nie jest wiec juz tak, jak pamietacie. Skladamy wlasnie w tym momencie podanie
                        o wize do Australii. Moze dostaniemy. Wiem, ze moze byc ciezko na poczatku, ale
                        to mnie nie przeraza. Jeszce nie wiem, jak sie zabrac za szukanie pracy po
                        drugiej stronie globu, poczekam na pierwsza odpowiedz z Adelajdy. MOge robic
                        cokolwiek, to ytlko w Polsce jest takie przekonanie, ze praca niezgodna z
                        Twoimi kwalifikacjami hanbi. NIe musze wyjezdzac na urlopy, o ktoych piszecie,
                        bo w Polsce tez nie wyjezdzam.
                        Trzymajcie kciuki!
                        • Gość: Tomek Re: Ja tez cie rozumiem, mezu, ale czy ktos.. IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 16:54
                          ... cześć bratnia lub "siostrzenna" duszo!!!
                          Nie zdziw się tylko jak jeden z uczestników tego forum zaciekle będzie Cię
                          uświadamiał, że: "Do Emigracji musisz dorosnąć" i za cholere nie powie Ci jak
                          to zrobić.
                          JA uważam, że właśnie Polacy obecni, którzy jeszcze pracują lub się uczą
                          najlepiej weidzą co się w Polsce dzieje bo są na topie i oni właśnie są
                          najlepszym materiałem do emigracji (po prostu się nie poddają).
                          Ci którzy są na bezrobociu niestety wypadli już z obiegu i znają sytuacje z
                          mediów oraz czekają na cud ministrów albo na wejście do UE.
                          Pochłaniają ich piloty telewizyjne i kawiarenki inernetowe oraz gry
                          komputerowe. Być może do nich dołącze i będe jak oni z początku miał nadzieję
                          na znalezienie nowej pracy, a potem się poddam i też siądę przed TV.
                          Ale wolałbym chyba już swoją energię wykorzystać za granicą tak jak zapewne
                          zrobisz ty.
                          ... pozdrawiam gorąco!
                          .. pa!

        • Gość: Tomek Re: Maz, dzięki, ja troche tak żartem... IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.02, 12:01
          ... dzięi chyba się doskonale rozumiemy. po prostu pociągnąłem cię za język tak
          dla żartu...!
          ... pozdrowionko!
          • Gość: maz Re: Maz, dzięki, ja troche tak żartem... IP: *.arach.net.au 29.05.02, 02:53
            Gość portalu: Tomek napisał(a):

            > ... dzięi chyba się doskonale rozumiemy. po prostu pociągnąłem cię za język tak
            >
            > dla żartu...!
            > ... pozdrowionko!

            Dundee....Lombat...i inni.
            Czy teraz rozumiecie dlaczego nie wskakiwalem z "pomoca" i tlumaczeniem tekstu???
            Tak jak pisalem,nie bylo zadnego zaangazowania .....to tylko "dla zartu..."
            Tomcio - mysle ze dalej niewiele z tego wszystkiego rozumiesz i czytasz te nasze
            wypowiedzi troche tak jak historie o Marsie.
            Mnie za jezyk nie musiales ciagnac ,bo po to tu zagladam zeby pogadac ,ale czy
            myslisz ze wszyscy odwiedzajacy ten watek emigranci,beda tak chetnie zasiadac do
            roboty i "pomagac" rodakom w Kraju ????????
            My tez ciagle zdobywamy doswiadczenie.
            Powodzenia
            • Gość: Tomek Re: Maz, dzięki, ja troche tak żartem... IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 16:18
              ... nie krzycz tak głośno na tym forum bo jeszcze na innym Cię usłyszą!
              ... chyba, że masz wielką potrzebę wytłumaczenia się przed rodakami.
              Żartem to pociągnąłem Cię za język myśląc że przeanalizujesz swoją nietrafną
              uwagę co do tego że "do emigracji trzeba dorosnąć" i nic więcej nie wyjaśniłeś,
              a na dodatek trzymasz się chloera tego jak żep (wiesz czego).
              To ja Ci na to: "Naucz się pływać nie wchodząc do wody...".
              cze..
              P.S.
              ... i pisz coś kurde więcej bo stare-wirusy atakują jak się nic nie gada!!!
              • Gość: ozpol Co to jest "Dorosnac" IP: *.ncr.com 30.05.02, 06:35
                Gość portalu: Tomek napisał(a):

                > ... nie krzycz tak głośno na tym forum bo jeszcze na innym Cię usłyszą!
                > ... chyba, że masz wielką potrzebę wytłumaczenia się przed rodakami.
                > Żartem to pociągnąłem Cię za język myśląc że przeanalizujesz swoją nietrafną
                > uwagę co do tego że "do emigracji trzeba dorosnąć" i nic więcej nie wyjaśniłeś,
                >
                > a na dodatek trzymasz się chloera tego jak żep (wiesz czego).
                > To ja Ci na to: "Naucz się pływać nie wchodząc do wody...".
                > cze..
                > P.S.
                > ... i pisz coś kurde więcej bo stare-wirusy atakują jak się nic nie gada!!!

                Widzisz mysmy wyjzdzali gdzie informacji np na temat Australii bylo jak kot
                naplakal i wyjezdzalismy zeby wyjechac bez liczenia ze ktos nam pomoze, ze jak
                beda uznane nasze kwalifikacje - mymy poprostu podjeli decyzje wyjazdu i juz. I
                to jest DORASTANIE do emigracji, to nie jest jak z panienka ktora chec ale sie
                boi.
                Postep w komunikacji (Internet) pozwala na zdobycie wiedzy o kraju emigracji ale
                to tylko informacja o ... a chodzi o podjecie decyzji DO... wyjazdu a nie gdzie
                jest lepiej czy kto mi pomoze. Wazne jest moze jak masz specjalny zawod - ale
                znam przypadki ze i to ludzia nie przeszkodzilo znalesc pracy ktora ich zadowola.
                My za Ciebie decyzji nie podejmiemy - najwyzej mozemy powiedziec dlaczego
                wyjechalismy i jak nam sie tutaj uklada - a kazdemu uklada sie roznie bo taka
                jest natura ludzka.
                • Gość: Tomek Re: Co to jest IP: 213.25.85.* 31.05.02, 16:51
                  ... ale ja włąśnie o tym pisałem na początku, ale maz ciągle "że decyzja to za
                  mało"!
                  Pozdrowionko!
    • ciepluutka Re: do Pawla 28.05.02, 06:43
      Ja jestem z Box HIll smile))) To okolica kolo Camberwell, Mont Albert

      Znam Clayton bo tam studiowalam na Monash



      • Gość: Renka Re: system punktowy IP: *.home.cgocable.net 28.05.02, 08:09
        Ja przyjechalam do Kanady na ten sam system, ktory jest w Australii.Z tym, ze w
        Australii PODOBNO kilka lat temu bylo gorzej niz w Kanadzie. W dalszym ciagu
        mysle, ze jednak JEST gorzej. To tzw independent immigrant, czyli umiesz
        liczyc, licz na siebie.Depresja murowana. Trzeba byc przygotowanym na najgorsze.
        Chociaz, zreszta nie wiem, ja nie mialam ZADNYCH ukladow.
      • Gość: PawelD do Cieplutkiej IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 28.05.02, 09:16
        znam Box HIll troszke smile

        mojej cory przyjaciolka tam mieszkala
        anyway - to pmiedzy Heatmont a Swinburne (prowadzilem tam zajecia - na Monash
        tez..

        a co studiowalas?

        P.
        • coalka Re: do Cieplutkiej 29.05.02, 04:17
          Gość portalu: PawelD napisał(a):

          > znam Box HIll troszke smile
          >
          > mojej cory przyjaciolka tam mieszkala
          > anyway - to pmiedzy Heatmont a Swinburne (prowadzilem tam zajecia - na Monash
          > tez..


          Ja studiowalam mizeerne Bachelor of Arts i guzik z tego mam
          smile
          >
          > a co studiowalas?
          >
          > P.

    • brytan Loteria wizowa do USA z Australii 29.05.02, 09:10
      Czy ktos by mi mogl odpowiedziec mi gdzie mozna tutaj zdobyc kupon loteryjny do
      US?

      Dzieki z gory
      • dundee_girl Re: Loteria wizowa do USA z Australii 29.05.02, 10:56
        Moze w Ambasadzie??
      • Gość: Tomek Re: Loteria wizowa do USA z Australii IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 17:17
        ... jeśli żartujesz to wymyśl coś lepszego!!
        ... jeśli mówisz poważnie to zdobędziesz go u mnie za jedyne 199,90 zł.
        ... też pozdrowionko!
        • Gość: maz Re: Loteria wizowa do USA z Australii IP: *.arach.net.au 30.05.02, 05:49
          Dundee - uwazaj ,bo Tomcio nie znalazl jelenia i zaczyna sie robic agresywny.
          Tomcio - tak zapewniales, w poprzednich postach ,ze wszystko rozumiesz ,a tu
          okazuje sie ze nie tylko nie dorosles do emigracji ,ale do normalnej dyskusji
          tez nie ,wiec po co ten szpan ????????
          • sidney Re: Loteria wizowa do USA z Australii 30.05.02, 19:14
            I co ten Tomcio znowu nabroil!a,juz zaczynalam go lubic!Czy to on wymyslil? Te
            loterie wizowa do australii?Pomylilo mu sie z Ameryka! jedno na duze A i drugie
            tez! Tomcio,dostaniesz po dupci,smile)) Za takie wybryki!Przepraszam wszystkich
            za tego lakiernika! Wasza - Sidney! smile))
            • Gość: PawelD Re: Loteria wizowa do USA z Australii IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 30.05.02, 21:48
              Sidney,
              mam dosc silen wrazenie ze Tomek odpowiadal na pytanie o loterie wizowa do USA.

              wiec wszystko ok...

              a przy okazji:
              1 . czy to jest tak ze z jednego logingu smile pisze malzenstwo (czy cos w tym
              rodzaju smile
              2. o malo nie podjalem pracy w ING: Szczurek. pierwszy dyrektor ING w Pl
              proponowal mi odpowiedzialnosc za szkolenia...
              zeby tak w Australii... smile))

              pozdrowko

              Pawel
            • Gość: Tomek Re: Loteria wizowa do USA z Australii IP: 213.25.85.* 31.05.02, 16:55
              ... ty lepiej sprawdź te narządy wzrokowe, bo z loterią to nie ja!!
              Pozdrowionko!
        • Gość: CW Do Tomusia IP: *.sympatico.ca 30.05.02, 06:25
          Moze jeszcze tu zagladasz dla zabawy. Przeczytaj co
          napisales ostatnio to zobaczysz jaki dupek z ciebie. I
          prosze nie zapluj sie, jak bedziesz odpisywal.
          • dundee_girl Re: Do Tomusia 30.05.02, 09:44
            Jestem za.
          • Gość: PawelD Re: Do Tomusia IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 30.05.02, 11:24
            CW???

            i ty usilowales uczyc ludzi dobrych manier?

            sam przeczyraj to co napisales...

            smutne - czy napadanie na innych jest twoja ulubiona forma spedzania wolnego
            czasu???

            bez pozdrowien

            Pawel
            • dundee_girl Re: Do Tomusia 30.05.02, 11:42
              Pawel, czyzby u Ciebie ta pokojowa postawa nastapial po spotkaniu z Dalejlama?:-
              )))
              • Gość: PawelD pokojowa postawa i Tomek IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 30.05.02, 13:17
                Czesc Dundee!
                zawsze bylem sentuzjasta pokojowych rozwiazan... (chociaz czasem mnie
                ponosi smile))

                a co do Tomka - mam jak najlepsze przeczucia;
                na krytyke/odrzucenie prosby zareagowal konstruktywnie - zakladajac nowy
                watek...

                nie rzucal tez miesem - co zdaje sie byc ulubiona rozrywka co poniektorych w
                tej okolicy ...

                i co najwazniesze - na pewnym etapie, gdy mial poczucie ze sie zagalopowal,
                powiedzial ,,przepraszam". To dosc rzadkie slowo na tych stronach - nie???


                ---
                chyba jeszcze cos skrobne na temat spotkania z Dalaj Lama smile))

                pozdrowko

                Pawel
                • sidney Re: pokojowa postawa i Tomek 30.05.02, 15:33
                  O.K.Tomus!
                  I hope that you can forgive me! sad((
                  Your Sidney!
                • sidney Re: pokojowa postawa i Tomek 30.05.02, 15:37
                  tomus i pokojowy!
                  I never want to say goodbye!smile)))
          • sidney Re: Do Tomusia 30.05.02, 19:07
            C.W.? A cos ty za gosc tutaj? Dlaczego obrazasz Tomusia? Chcesz miec ze mna do
            czynienia? Wiec,stop!
            Tomus!Cheer up!Your friend -Sidney smile))
          • sidney Re: Do Tomusia 30.05.02, 19:29
            C.W. -wybacz,zagalopowalam sie w obronie Tomka! Sorry !!
            Nie przeczytalam jego bzdurnych wypowiedzi! a,kto go tak tu rozpiescil?Wy
            wszyscy! a,on rozbrykal sie jak mlody baran!Tylko ja bylam ta, ktora tomcia
            przywolywala na miejsce!I am sorry! See you later!
    • ciepluutka do Pawla 30.05.02, 14:03
      Pawel, a czy ty znasz jakies kluby polskie blizej Wschodnich dzielnic.?

      Ja nie znam Polakow blizej mnie. A chcialabym czasem isc na zabawe i zatanczyc
      do Balu Swietych
      smile))))
      • Gość: Melb Re: do ciepluuuutkiej IP: 203.40.165.* 30.05.02, 14:39
        Niestety jest tylko jeden w Rowville na Stud Rd.,teraz tam troche mlodziez
        dziala i organizuje ciekawe imprezy
        pzdr
        • Gość: PawelD Re: do ciepluuuutkiej -aha IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 30.05.02, 15:08
          jest jeszcze cos (a nawet 2 cosie:
          ale obie rzeczy dla mlodziezy

          www.polestar-oz.org inicjatywa sponsorowana przez konsulat nie wiem czy i gdzie
          cos robia sad(

          www.tub-e.net ,,Polacy w Melbourne" - dzieciaki z Zachodu 15-21 (tylko
          przeklinaja okrrropnie - i moja cora sie tam udziela sad((((
          (prowadzi website)

          smile

          pozdrowko

          Pawel


      • Gość: PawelD Re: do Pawla IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 30.05.02, 14:53
        oczywiscie - Rowville - nie znasz?

        jest tez Stow. Profesjonlistow i Technikow (zebrania w Mt.Waverley p to masz
        najblizej)- czasem sa tam jakies imprezy tez.. Ale rzaadko...

        W "Tygodniku Polskim" (kazdy Polski sklepik) znajdziesz tez informacje o
        biezacych imprezach...

        Od kiedy tu jestes?

        pozdowko

        Pawel
        • ciepluutka Re: do Pawla:)))))) 30.05.02, 17:21
          Dziekuje za informacje smile)))

          Wiesz jestem tutaj dlugo. Wiekszosc zycia. A rodzice zaniedbali te strone
          obcowania z rodakami.

          Tak jakos wyszlo, ze badac daleko od skupisk Polakow, nie bylo kontaktow.

          A i kierowca ze mnie beznedziajna (chociaz mam licence).
          Szkoda ze blizej nie ma imprez.
    • ciepluutka Mam Pomysl! 31.05.02, 05:06
      Tak sobie mysle ze fajnie by bylo otworzyc forum i czat dla Polakow w
      Australii. Co myslicie?
      • Gość: PawelD Re: Mam Pomysl! IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 31.05.02, 06:10
        Dlaczego nie..
        mozna to dosc latwo zrobic;
        co wiecej jest taka sympatyczna forma listy mailingowej - wtey dostajesz
        wszystko do skrzynki;
        a co jeszcze cenniejsze mozna na liste nie dopuscic szerzacego sie gdzeinie
        gdzie chamstwa... ograniczenie to ma tez swoje wady - lista sie trudniej
        rozwija..

        pozdr

        P.
        • Gość: Tomek Re: Polacy w Australii - cztery IP: 213.25.85.* 31.05.02, 17:01
          ... szkoda, że nie mam dziś czasu żeby z wami pogadać, ale widzę że jak mnie
          nie ma to fajnie się wam kogoś obgaduje. Jak wrócę to się rozliczę z każdym po
          kolei.
          P.C.
          ... z WC jeszcze nie gadałem!
          Pozdrowionko!
          • stefanek1 Re: Polacy w Australii - cztery 31.05.02, 17:32
            Qrteczka czasami tu zagladam lecz zadko to prawda jednak dzisiaj mnie
            zaskoczyliscie, cos strasznego sie stalo jakas agresja i klutnie. Kochani
            wyluzujcie a zycie stanie sie piekne i mile. Ludzie tez nie sa tacy straszni.
            Nie wiem czy mnie lapiecie ale tak jednym zdaniem: "Na co wasze swary glupie i
            tak wszyscy znajdziecie sie w ....... " byl taki wierszyk nieprawdaz????
            Mezu zawsze lubilem twoje posty byly bardzo zeczowe imozna bylo sie z nimi
            zgodzic, a tiu dzisiaj co zaskoczenie jakos cie ciezko poznac czyzby "wyszlo
            szydlo z worka" mam nadzieje ze nie.
            Jest takie opowiadanie o psie, ktory stal przed lustrem i ujadal na bardzo
            strasznego przeciwnika w koncu zdechl z przemeczenia., a wystarczylo zamiast
            szczekac zamerdac ogonkiem, sytuacja byla by zupelnie inna, Przeciwnik okazal
            by sie przyjacielem.
            Moze tak wszyscy sprubujemy zamachac tym ogonkiem, co o tym sadzicie???????
            Pozdrowienia i usciski z WA (maz jestes moim sasiadem bo czy 1000km mozna
            nazwac odleglosciawink)))) raczej nie) jeszcze raz pozdrawiam wszystkich i zycze
            milego merdania Ogonkiemwink))))
            Stasinek
            • stefanek1 Re: Polacy w Australii - cztery 31.05.02, 17:38
              Tomku ty tez powinienes wiecej machac ogonkiem a zycie stanie sie piekniejsze;-
              ))))
              (ten sam co wyzej)
              • sidney Re: Polacy w Australii - cztery 31.05.02, 18:01
                Masz racje! Tomus cos tu nie kuma!
                • Gość: Tomek Re: Polacy w Australii - cztery IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.02, 09:40
                  ... ty zakumaj, to ja zamacham - nawet do ciebie!
                  ... małe pozdrowionko!
                  • Gość: Tomek Re: Polacy w Australii - cztery IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.02, 11:49
                    ... czemu się nie gada?
                    • Gość: Tomek Re: Polacy w Australii - cztery IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.02, 16:02
                      ... czyżby to przez tę wojnę!
                      • brytan Tomek!!!!! 04.06.02, 07:21
                        Co ty chlopie sie tak lizesz do nich!!! Oni sie od Ciebie opedzaja a Ty co??
                        Troche dumy czlowieku!
                        • Gość: Tomek Re: Tomek!!!!! IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.02, 09:24
                          ... nie gorączkuj się!!!
                          Z każdym trzeba pogadać, nawet z największym wrogiem i być może takich w życiu
                          nie mam i z tego jestem dumny.
                          ... pozdrowionko!
                          • pawel_z_melb Re: Tomek!!!!! 04.06.02, 12:38
                            mam tylko nadzieje, ze nie wszystkie wypowiedzi odbierasz/cie jako wrogie...

                            pozdrowko

                            P.
    • Gość: Lombat Re: Do SAR'y i do Renki IP: *.uws.edu.au 05.06.02, 05:06
      Czesc drogie i, jak sadze wspaniale panie

      1. Do Renk,i jesli chodzi o dyplomy, to niestety zdarzaja sie falszywki z Polski.
      Nie chodzi mi o dyplomy szkol wyzszych, ktore mozna sprawdzic na uczelni
      lub w odpowiednim ministerstwie, ale niestety o dyplomy szkol srednich, szczegolnie
      szkol wieczorowych. Matura wydana przez taka szkole, jeszcze za starego podzialu
      administarcyjnego jest juz nie do sprawdzenia, nie istniejace wojewodztwo, nie
      istniejace kuratorium. Np kto wie, ze w wojewodztwie walbrzyskim kuratorium
      miescilo sie w Swidnicy. Dotyczy to tez niektorych osrodkow szkolenia zawodowego
      majacych przwo do nauczania technikow na poziomie srednim zawodowym. Taki
      dyplom z polski jest u nas rozpoznawany jako najnizszy dyplom uniwersytecki (!)
      Associate Diploma, lub najwyzszy dyplom Collegu TAFE . College TAFE sa zaliczane
      tez do szkol wyzszych (Tertiary Education). Widzialem niestety falszywki z PL.

      2. Do Sar'y - depresja Polek to smutny rozdzial naszego spoleczenstwa na emigracji.
      Pogratuluj kolezankom, ktore z tego wyszly obronna reka. Niektore niestety, z tego
      nie wychodza. Mecza sie, mecza i w pewnym momencie majac tego juz dosyc za-
      kladaja woreczek foliowy na glowe lub podobnie. Brrrr
      Spolecznosc polska w Perth zostala gleboko poruszona samobojcza smiercia
      jednej dzielnej Polki, wydawaloby sie, ze ustawionej bo i z pozycja, towarzyskiej
      przebywajacej tutaj juz ponad 15 lat. Nigdy nie wiadomo co tam gleboko w duszy
      siedzi glebokim cierniem.
      • Gość: Sar'a Re: Do SAR'y i do Renki IP: *.prem.tmns.net.au 05.06.02, 10:15
        Gość portalu: Lombat napisał(a):

        > 2. Do Sar'y - depresja Polek to smutny rozdzial naszego spoleczenstwa na emigr
        > acji.
        > Pogratuluj kolezankom, ktore z tego wyszly obronna reka. Niektore niestety,
        > z tego
        > nie wychodza. Mecza sie, mecza i w pewnym momencie majac tego juz dosyc za-
        > kladaja woreczek foliowy na glowe lub podobnie. Brrrr
        > Spolecznosc polska w Perth zostala gleboko poruszona samobojcza smiercia
        > jednej dzielnej Polki, wydawaloby sie, ze ustawionej bo i z pozycja, towarz
        > yskiej
        > przebywajacej tutaj juz ponad 15 lat. Nigdy nie wiadomo co tam gleboko w du
        > szy
        > siedzi glebokim cierniem.


        Wiesz, Lombat, ja od lat wielu niewiela stycznosci mam z Polonia, z roznych
        wzgledow. w zwiazku z tym na codzien sie z tymi cierniami w duszy - jak to
        ladnie, smutno okresliles - nie spotykam.
        Ale tak sobie czesto mysle, ze tzw. ustawienia, pozycja towarzyska, pieniadze,
        nawet pasjonyjaca praca i wspaniala rodzina to nie wszystko. Moze ta ostatnia
        (rodzina) kompensuje wiele, ale poza tym to co wymienilam wczesniej to jednak
        wszystko substytuty tego, co "w duszy gra". Jesli bowiem gra, ale nie wzbudza
        rezonansu to jest polowiczne, zamiera i "w ciern" sie zamienia i nim w duszy
        siedzi.

        Wczoraj wlasnie poznalam Rosjanke, ktora jest tu od lat trzech. Patrzylam na nia
        i pomyslalam, ja tez bylam taka jakies lat temu nascie. jej w "duszy gralo" bylo
        to granie w oczach, w slowach i gestach. Kulejacy angielski, niewazne, ale bylo w
        niej zycie. Usmiech bil z oczu, z ruchow, z dzwieku glosu. Mowila cala soba. Nie
        tak jak tutejsi - usta w pelnym usmiechu a w oczach pustka. Bylo niezwykla
        przyjemnoscia byc w jej towarzystwie, i w ten "rezonans' wpadalo sie zupelnie
        podswiadomie.
        Oby tak mogla trzymac przez nastepne parenascie lat....

        • Gość: PawelD dyplomy i usmiech... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 05.06.02, 10:36
          1. dyplomy - niedawno przciez byla chryja z falszywymi dyplomami z HOng-Kongu;
          a jak cos takiego sie trafia, to z punktu widzenia kangurow wszyscy sa
          podejrzani... (i trudno sie dziwic..)

          a co do wytrzymac...
          moze jednak to po prostu zalezy od czlowieka?

          zycze wiele usmiechow

          P.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka