nie jestem entuzjasta nawmiernego historyzowania, (tak popularnego czasem
wsrod ,,cross-cultural studies".
ale moze cos w tym jest...
W dawnej Polsce, szlachecicowi co by sie zajmowal handlem (poza oczywiscie
sprzedaza wlasnych plodow rolnych) grozilo ...pozbawienie praw szlacheckich.
Stad tak uprzywilejowana pozycja Zydow w Polsce, i niechec do biznesow...
Polacy mieli natomiast niezly wklad pod wzgledem inzynierskim:
Malinowski w Chile, Pulawski w USA (inzynier pola walki

))
byl polski profesor w Melbourne zwany czasem ,,ojcem Australijskiego lotnictwa"
(nie pamietam nazwiska, zmarl ze trzy lata temu...
byl Steve Wozniak (od Apple)
Moze jednak warto bysmy wspierali (przyjamniej moralnie, jesli produkt nie jest
w naszym guscie) polskie biznesy? Ich powstawanie i kooperacje?
Dlaczego np. ktos mowi o Kanadyjskich biznesach ,,zyjacych z Polakow"?
a nie np. biznesach pracujacych DLA Polakow?
u nas w Australii zartobliwie mowi sie (anglosasi tez to mowia) ze bez
emigrantow mielibysmy tylko meatpies (naprawde takie sobie

)) (taka bula z
miechem w srodku)
a moja cora np. uwielbia Polska kuchnie...
Z tradycji Rodla pamietam dwa hasla
,,Polak Polakowi na obczyznie bratem" i
,,Polska jest nasza Matka. O matce nie mozna mowic zle!'
Nie oznacza to dla mnie ze nie mozna nic krytykowac.
Ale jak ktos moze np. mowic ,,wy nie potraficie produkowac nawet rowerow?"
Najbardziej mnie dziwi to ,,wy".
Popierajmy sie i pomagajmy sobie niezalenie gdzie jestesmy i co robimy...
Moj nauczyciel WF (Randal, XXV LO z Falenicy) mowil nam po powrocie z Niemiec:
,,jak spotkasz Polaka - to uciekaj jak najdalej..."
Nasi przyjaciele opowiadali nam ze w mieszkaniu gdzie koczowali polacy (zwykle
cos 8-10 osob) wytworzyla sie zadziwiajaca <<tradycja>>.
Co ktos dostal wize i odjezdzal to okradal innych...
Pamietam po przyjezdzie do Melbourne dawalem prelekcje na tamat perspektyw
gospodarczych Polski.
W dyskusji ktos powiedzial ,,a mi nigdy zadem Polak nie pomogl.
Jak ktos mi pomogl, to Anglicy."
I wiecie co mnie najbardziej przerazilo? Ze facet dostal wielkie brawa...
My (ja i moja zona) jestesmy chyba jacys wyjatkowi szczesciarze...
Polacy nam pomagali - i my pomagalismy innym.
znam tez polskie male biznesy ktore sobie fajnie prosperuja i chetnie pomagaja -
np. ,,Salon Zofia" w Melbourne.
(gdy kierowalem projektem zatrudnienia przy Community Council pani Zofia
nagrala prace dla ladnych paru osob...
Znacie takie biznesy u siebie?
Jest tez np. swietnie prosperujaca siec franchasingowa ,,Cheesecake Shop".
agencje w Australii (mnostwo) ale tez w UK, Indonezji i dwa nowe w Polsce.
Dla moich wspol-kangurow

) (i tych gdzie indziej jak trafia na ta firme:
dopiero po jakims czasie zauwazylem ze na ,,godle" Cheesecake Shop jest
napis ,,mamuska" - przyjrzyjcie sie! (chyba ze jestescie ode mnie duzo bardziej
spostrzegawczy i dawno to zauwazyliscie

)
ale wracajac do rzeczy:
Czy nie warto by wrocic do tradycji Rodla?
pozdrowienia z Melbourne
Pawel
www.SekretyNegocjacji.com
www.NegotiationSecrets.com