Dodaj do ulubionych

Profesjonalisci i praca

IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 30.05.02, 12:29
Interesuja mnie doswiadczenia tych wszystkich ktorzy nie chcieli schowac swoich
dyplomow i kwalifikacji do szuflady (czy gdzie indziej - jak ktos malowniczo
sugerowal).


Czy jestescie w stanie wskazac czynniki lub sytuacje ktore umozliwily Wam
otrzymanie pracy?

A oto moje dwie przygody - na plus i minus...
,,jak dostalem pierwsze wyklady" i ,,jak sie wylozylem na interview"

Obie z Monash University, (Melbourne);

1. ,,jak dostalem pierwsze wyklady"

Po przyjedzie do Australii moj jezyk angielski- za ktory dostalem max punktow
20/20 okazal sie duuuzo za slaby by sie skutecznie porozumiewac;

mialem trudonsci i na ulicy (Australiczycy okrropnie zlewaja slowa ze soba -
"Paul's car" brzmi mniej wiecej jak ,,Polska ")
i z przyzwoitym wyrazeniem swoich mysli tez...

Podjalem wiec kurs jezykowy ,,English for professionals and further studies".

w trakcie kursu mielismy tzw ,,work experience".

Czasem ludzie cos robia, czasem sa jak ,,piate kolo u wozu"; mi sie trafilo byc
wlasciwie gosciem na Monash Uni;

Mialem okazje byc tam na wykladzie Maxa na moj ulubiony temat - negocjacje.

A potem bylo tak - pracowalem przez jakis czas nad artykulem "Yin-Yang of
Negotiations" - po angielsku oczywiscie; troche by ,,zaistniec" troche by miec
wprawke w angielskim...

Ale ... Boze! szlo mi jak krew z nosa...
albo jeszcze gorzej...

i pomyslalem sobie - nie - tak to ja nigdy tego nie zrobie...
I pomyslem - lepiej zrobic to razem z kims, niz nie zrobic wcale...

Zadzwonilem do Max'a umowilem sie.

Pogadalismy troche, pokazalem mu swoja ksiazke, przedstawilem idee artykulu i
zaproponowalem zebysmy o pociagneli razem...

A Max na to: a wzialbys zajecia? No i wzialem smile))



2. ,,jak sie wylozylem na interview"

Interview - zupelnie niedawno, tez na Monash (inny campus)

konkurs na stanowisko ,,starszego wykladowcy".

,,wylozylem sie" w conajmniej dwoch miejscach:

- bylo takie pytanie ,,co uwazasz za najwiekszy problem uniwersytetow".

Jakis czas temu wymyslilem sobie taki termin ,,economic irrationalism";

- na okreslenie panoszacej sie tendecji do zamnieniania Uniwersytetow w
biznesy - jako popozycja do tzw ,,economic rationalism" . (A moim zdaniem - i
jak sadze wiekszosci akademikow jest to powaznym nieporozumnieniem. Ale to
dyskusja na inna okazje smile))

Mysle, ze gdybym walnal tym termninem wtedy pewnie bym sobie ,,kupil" komisje,
ale... mialem zacmienie...
za cholere nie moglem sobie przypomniec okreslenia, zacialem sie, zaczalem sie
platac i.... gucio...

W drugim momencie, zapytany o preferowany styl kierowania zamiast dac ladna,
zgrabna ,,polityczna" (jak by powiedzial pan Zagloba) odpowiedz wdalem sie w
dluzsze dywagacje... Totalnie bez sensu...


serdecznie zapraszam do podzielenia sie swoimi doswiadczeniami.

Moze z Twojej przygody ktos wyciagnie nauczke?

moze Ty skorzystasz z cudzego doswiadczenia?

pozdrawiam

Pawel

pawel@SekretyNegocjacji.com
www.SekretyNegocjacji.com
Obserwuj wątek
    • dundee_girl Re: Profesjonalisci i praca 30.05.02, 13:23
      Apropos rozmow o prace, dzis odbylam jedna z nich, takze administarcja
      publiczna. 3 ludzi w panelu, 2 z nich nie interesowalo sie kompletnie tym ze
      pochodze z Polski, zadawali konstruktywne pytania itd, jeden z nich natomiast w
      formie chyba zartu, bo nie wiem jak to inaczej odebrac zapytal mnie czy
      zafascynowalam sie komputerem po przyjezdzie do Australii, bo w Polsce to chyba
      ich jeszcze nie ma ....smile))

      Pozdrawiam
      • Gość: Sar Re: Profesjonalisci i praca IP: *.prem.tmns.net.au 30.05.02, 13:37
        dundee_girl napisał(a):

        zapytal mnie czy
        > zafascynowalam sie komputerem po przyjezdzie do Australii, bo w Polsce to chyba
        >
        > ich jeszcze nie ma ....smile))
        >
        > Pozdrawiam


        On chyba czekal na jakas trafna riposte od Ciebie (zeby moze sprawdzic
        asertywnosc, czy co..??) bo w innym przypadku bylo to pytanie naprawde nie na
        miejscu, jak znam tutejsze obyczaje. No cyba ze u was tam w wielkomiejskiej
        Australii juz bardziej "wolno- amerykankowo " sie robi. Trzeba mu bylo dac na ile
        zasluzyl. To naprawde chamski komentarz ( jak powiedam na tutejsze warunki).

        Co do moich rozmow o prace, byly trzy, przy czym dwie zakonczyly sie pelnym
        sukcesem. No coz, wielka ze mnie szczesciara, czasem. Ale o podaniach o prace bez
        odpowiedzi, wole nie mowic!!!

        • dundee_girl Re: Profesjonalisci i praca 30.05.02, 13:39
          Nie wiem Sar czy to byl "test" z jego strony bo gosc ogolnie wydawal sie
          jajoglowy. Poza tym ja mieszkam na zadupiu ...

          Pozdrawiam
        • Gość: Cariño Re: Profesjonalisci i praca IP: 193.133.143.* 30.05.02, 13:53
          no to sie przyznam, bo do tej pory sie z siebie smieje...
          druga runda interviews w jednym z duzych bankow. Spotkanie zabojczo rano (jak
          dla mnie) o 7.30, wiec mimo kawy tok myslenia mocno zwolniony. Facet sie pyta:
          no a jak z podroza?( majac na mysli delegacje). a ja na to: bez problemu moge
          tu dojechac w 40mins (majac na mysli pociag do i z pracy). Na co facet dal mi
          tak zdziwione spojrzenie ze sie obudzilam, i probujac uratowac sytuacje humorem
          odparowalam z usmiechem: ach przeprasza, ja zazwyczaj szybciej lapie, mimo ze
          jestem blondynka. Konczac zdanie, zdalam sobie sprawe ze facet naturalny
          swinski blondyn. Pracy nie dostalam.


      • Gość: tato Re: Profesjonalisci i praca IP: *.fastres.net 30.05.02, 13:46
        dundee_girl napisał(a):

        > Apropos rozmow o prace, dzis odbylam jedna z nich, takze administarcja
        > publiczna. 3 ludzi w panelu, 2 z nich nie interesowalo sie kompletnie tym ze
        > pochodze z Polski, zadawali konstruktywne pytania itd, jeden z nich natomiast w
        >
        > formie chyba zartu, bo nie wiem jak to inaczej odebrac zapytal mnie czy
        > zafascynowalam sie komputerem po przyjezdzie do Australii, bo w Polsce to chyba
        >
        > ich jeszcze nie ma ....smile))
        >
        > Pozdrawiam

        >Dobrze ci tak,po co szlajasz sie po zadupiu.
    • Gość: Artur Re: Profesjonalisci i praca IP: 62.246.100.* 30.05.02, 13:49
      Gość portalu: PawelD napisał(a):

      > Interesuja mnie doswiadczenia tych wszystkich ktorzy nie chcieli schowac swoich
      >
      > dyplomow i kwalifikacji do szuflady (czy gdzie indziej - jak ktos malowniczo
      > sugerowal).
      >
      >
      > Czy jestescie w stanie wskazac czynniki lub sytuacje ktore umozliwily Wam
      > otrzymanie pracy?
      >
      > A oto moje dwie przygody - na plus i minus...
      > ,,jak dostalem pierwsze wyklady" i ,,jak sie wylozylem na interview"
      >
      > Obie z Monash University, (Melbourne);
      >
      > 1. ,,jak dostalem pierwsze wyklady"
      >
      > Po przyjedzie do Australii moj jezyk angielski- za ktory dostalem max punktow
      > 20/20 okazal sie duuuzo za slaby by sie skutecznie porozumiewac;
      >
      > mialem trudonsci i na ulicy (Australiczycy okrropnie zlewaja slowa ze soba -
      > "Paul's car" brzmi mniej wiecej jak ,,Polska ")
      > i z przyzwoitym wyrazeniem swoich mysli tez...
      >
      > Podjalem wiec kurs jezykowy ,,English for professionals and further studies".
      >
      > w trakcie kursu mielismy tzw ,,work experience".
      >
      > Czasem ludzie cos robia, czasem sa jak ,,piate kolo u wozu"; mi sie trafilo byc
      >
      > wlasciwie gosciem na Monash Uni;
      >
      > Mialem okazje byc tam na wykladzie Maxa na moj ulubiony temat - negocjacje.
      >
      > A potem bylo tak - pracowalem przez jakis czas nad artykulem "Yin-Yang of
      > Negotiations" - po angielsku oczywiscie; troche by ,,zaistniec" troche by miec
      > wprawke w angielskim...
      >
      > Ale ... Boze! szlo mi jak krew z nosa...
      > albo jeszcze gorzej...
      >
      > i pomyslalem sobie - nie - tak to ja nigdy tego nie zrobie...
      > I pomyslem - lepiej zrobic to razem z kims, niz nie zrobic wcale...
      >
      > Zadzwonilem do Max'a umowilem sie.
      >
      > Pogadalismy troche, pokazalem mu swoja ksiazke, przedstawilem idee artykulu i
      > zaproponowalem zebysmy o pociagneli razem...
      >
      > A Max na to: a wzialbys zajecia? No i wzialem smile))
      >
      >
      >
      > 2. ,,jak sie wylozylem na interview"
      >
      > Interview - zupelnie niedawno, tez na Monash (inny campus)
      >
      > konkurs na stanowisko ,,starszego wykladowcy".
      >
      > ,,wylozylem sie" w conajmniej dwoch miejscach:
      >
      > - bylo takie pytanie ,,co uwazasz za najwiekszy problem uniwersytetow".
      >
      > Jakis czas temu wymyslilem sobie taki termin ,,economic irrationalism";
      >
      > - na okreslenie panoszacej sie tendecji do zamnieniania Uniwersytetow w
      > biznesy - jako popozycja do tzw ,,economic rationalism" . (A moim zdaniem - i
      > jak sadze wiekszosci akademikow jest to powaznym nieporozumnieniem. Ale to
      > dyskusja na inna okazje smile))
      >
      > Mysle, ze gdybym walnal tym termninem wtedy pewnie bym sobie ,,kupil" komisje,
      > ale... mialem zacmienie...
      > za cholere nie moglem sobie przypomniec okreslenia, zacialem sie, zaczalem sie
      > platac i.... gucio...
      >
      > W drugim momencie, zapytany o preferowany styl kierowania zamiast dac ladna,
      > zgrabna ,,polityczna" (jak by powiedzial pan Zagloba) odpowiedz wdalem sie w
      > dluzsze dywagacje... Totalnie bez sensu...
      >
      >
      > serdecznie zapraszam do podzielenia sie swoimi doswiadczeniami.
      >
      > Moze z Twojej przygody ktos wyciagnie nauczke?
      >
      > moze Ty skorzystasz z cudzego doswiadczenia?
      >
      > pozdrawiam
      >
      > Pawel
      >
      > pawel@SekretyNegocjacji.com
      > www.SekretyNegocjacji.com

      Czesc,
      huuuuuuuuu, przeczytalem ta twoja mail i... twwierdzam, ze piszesz cos ale nie
      podajesz np. o jaki zawod tu w sumie chodzi.
      wydaje mnie sie te problemy, z ktorymi sie borykarz, sa typowymi problemami
      ambitnego emigranta, ktory:
      - stoi przed murem obojetnosci innych, np. urodzonych, wychowanych, wyksztalconych
      - moza za bardzo zatwardziale, chcesz z nimi stawac w konkury, przez to sie
      spalasz. Przyklad podales sam (twoj egzamin i "zaplatanie" sie)

      Niestety, z mojego doswiadzenia zawodowego wiem, ze takie problemy bedziesz miec
      zawsze albo jeszcze dlugo.

      Widzisz, ja pracuje jako graphiker, robie reklame, design, pracuje jako tzw.
      kreatywny, robie ksiazki dla wydawnitw i je illustruje, jestem odpowiedzialny za
      produkcje i ludzi. pracuje tez jako screendesigner Internet i Multimedia. to
      wszystko wykonuje na zasadzie wolnego zawodu, a wiec dochodzi do tego jeszcze
      sekreteriat, ksiegowosc, dystrybucja itp,itd. Wiecej nie chce na ten temat pisac.
      ale ze wzgledu na moj zawod, ktory w tym przypadku jest bardzo szeroki, bo z
      textami tez mam doczynienia. I wierz mnie, mimo juz 17 lat za granicami nie
      wzialbym sie sam za pisanie artykolow. Osobiscie ide na latwizne i biore innych
      profis, wlasnie texciarzy.

      Chce tobie poprostu pokazac, ze moze powinienies to czy owo przeorganizowac,
      zanim sie zarzniesz wlasna reka.
      Pozdrawiam
      • Gość: PawelD Re: Profesjonalisci i praca IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 30.05.02, 14:48
        > huuuuuuuuu, przeczytalem ta twoja mail i... twwierdzam, ze piszesz cos ale nie
        > podajesz np. o jaki zawod tu w sumie chodzi.

        wiesz, mysle ze pod wieloma (choc nie wszystkimi) wzgledami problemy starania sie
        o prace sa takie same...


        > wydaje mnie sie te problemy, z ktorymi sie borykarz, sa typowymi problemami
        > ambitnego emigranta, ktory:
        > - stoi przed murem obojetnosci innych, np. urodzonych, wychowanych, wyksztalcon
        > ych
        > - moza za bardzo zatwardziale, chcesz z nimi stawac w konkury, przez to sie
        > spalasz. Przyklad podales sam (twoj egzamin i "zaplatanie" sie)
        >
        > Niestety, z mojego doswiadzenia zawodowego wiem, ze takie problemy bedziesz mie
        > c
        > zawsze albo jeszcze dlugo.
        >
        > Widzisz, ja pracuje jako graphiker, robie reklame, design, pracuje jako tzw.
        > kreatywny, robie ksiazki dla wydawnitw i je illustruje, jestem odpowiedzialny z
        > a
        > produkcje i ludzi. pracuje tez jako screendesigner Internet i Multimedia. to
        > wszystko wykonuje na zasadzie wolnego zawodu, a wiec dochodzi do tego jeszcze
        > sekreteriat, ksiegowosc, dystrybucja itp,itd. Wiecej nie chce na ten temat pisa
        > c.
        > ale ze wzgledu na moj zawod, ktory w tym przypadku jest bardzo szeroki, bo z
        > textami tez mam doczynienia. I wierz mnie, mimo juz 17 lat za granicami nie
        > wzialbym sie sam za pisanie artykolow. Osobiscie ide na latwizne i biore innych
        >
        > profis, wlasnie texciarzy.
        >
        > Chce tobie poprostu pokazac, ze moze powinienies to czy owo przeorganizowac,
        > zanim sie zarzniesz wlasna reka.

        smile dzieki - wiem ze to w czesto bolesne ; ale czy beznadziejne?
        klopot jednak z tym ze od dluzszego czasu edukacja podlega brutalnym redukcjom...
        robie niejako ,,na boku" studia z finansow na Swinburne (gdzie wczesniej
        prowadzilem zajecia z ,International Marketing" - przez cos 5 lat) i tam facet,
        ktory pracuje 20 lat mowi: ,,przez ten czas administracja sie podwoila, a liczba
        etatow akademickich spadla o polowe..."

        myslalem o ,,zalapaniu sie" w business consulting" - ale tam mialbym jeszcze
        mniejsze szanse...

        teraz rozgrywam swoje sprawy na kilka roznych stron - juz z duzo mniejszym
        obciazeniem psychicznym...

        teraz nie szukalem wsparcia (choc mialem wczesniej ciezkie kryzysy z myslami
        samobojczymi i grozba rozwodu wlacznie. Dzieki jednak za dobre intencje smile))

        Moja egoistyczna korzysc z tej nitki dyskusyjnej to glebsze wejrzenie w problem.

        Jest zainteresowanie w rzadzie Stanowym adapacja ,,skilled migrants".
        Bo tak: sprowadza sie ludzi w zawodach deicytowych i.. nie moga dostac pracy...

        Dlaczego? co z tym zrobic?

        tez mamy z zona wlasna firme i moja podstawowa opcja na tym etapie to (w tym
        temacie) projekt badawczy i szkoleniowy...

        A co sie dowiem(y) to i tak ma szanse bycia jakos wykorzystanym przez innych z
        listy smile)))



        Pozdrowko

        Pawel


    • Gość: theend Re: Profesjonalisci i praca IP: *.nas.onetel.net.uk 30.05.02, 14:09
      twoje zapytanie wrecz mnie oniesmiela..nie jestem w stanie dodac nic czego
      sekreciarz by nie wiedzial..pomyslnych wywiadow wszystkim zycze..mam w dupie
      negocjacje.com..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka