dorota1974kr
07.02.05, 23:24
Dziewczyny nie wiem co sie z nami dzialo Zaczelo sie od tego, ze w piatek
Olivia zwymiotowala sniadanie i obiad i cala reszte a potem przestala jesc,
wieczorem tego samego dnia wymiotowac zaczela moja mama, a noc spedzilam w
toalecie ja. Sobota byla dla mnie potworna, nie moglam nic wziac do ust,
wszystko mnie bolalo, kazdy miesien, kazda kostka i wszystko "podchodzilo do
gardla", w niedziele poczulam sie ciut lepiej, ale za to wszystko przeszlo na
mojego meza. Nigdy nie widzialam by moj "kawal chlopa" czul sie tak zle.
Przespal caly dzien. Dzis jest poniedzialek - mimo, ze czujemy sie lepiej
nikt z nas nie moze jesc, zamartwiam sie o Olivie i mojego dzidziusia w
brzuszku. Oczywiscie bylam u lekarza i to dwa razy. Powidzieli mi ze nalezy
czekac, ze to niby samo minie, ze najprawdopodobniej to jakis wirus grypy
polaczonej z niezytem zoladka. Kazali duzo pic, lekarz powidzial, ze
niesamowite jest jak dziecka organizm potrafi sobie sam radzic z tego typu
dolegliwosciami i ze Olivii nic nie bedzie i ze sama zacznie jesc. Wszystko
NIBY ok, ALE MARTWIE SIE! Czy mialyscie mamy cos takiego, jak zachecic
dziecko do jedzenia i przede wszystkim co probowac jej podawac, bo ja juz nie
wiem, ktore potrawy sa lekkostrawne. Zapomnialam napisac, ze Olivia ma bardzo
nieprzyjemny zapach z ust i kaszle - lekarz osluchal jej plucka i powidzial,
ze to nic powaznego... i co ja mam myslec i robic?