Dodaj do ulubionych

Ukazcie swoje Opinie - PROSZE .... to Wazne

04.03.05, 21:19
miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,2585989.html
" Strażak oskarżony o zbyt szybką jazdę do pożaru

tb 04-03-2005 , ostatnia aktualizacja 04-03-2005 20:34

Strażacy w szoku. Ich kolega cztery miesiące leżał w szpitalu, stracił nogę,
ma poparzoną połowę ciała, a teraz stanie przed sądem. Bo za bardzo spieszył
się do pożaru.

- Kilka dni temu pojawiłem się w domu. Pierwszy raz od 30 września - mówi 29-
letni Jacek Rozonka, strażak z Bydgoszczy. Jest ubrany po samą szyję.
Pokazuje zdjęcia, na których widać koszmarne poparzenia jego pleców, ramion i
prawej nogi. - Lewa została zmiażdżona w wypadku, lekarze nie mogli jej
uratować - opowiada.

Wóz strażacki renault midliner jechał 30 września do pożaru. Rozonka siedział
za kierownicą. Na jednej z ulic przy prędkości 50 km/godz. auto wypadło z
drogi, uderzyło w drzewo i zapaliło się. Pięciu strażakom-pasażerom nic
poważnego się nie stało. Rozonka ucierpiał najbardziej. Przez 40 dni leżał w
śpiączce, podłączony do respiratora.

Gdy strażak walczył o życie, bydgoski wymiar sprawiedliwości nie próżnował.
Do Sądu Rejonowego wpłynął właśnie akt oskarżenia przeciw Jackowi Rozonce. -
Będzie odpowiadał za naruszenie zasad bezpieczeństwa. Wygląda na to, że
przeszarżował, jadąc do pożaru. Niedostosował prędkości do panujących
warunków. Grozi mu do trzech lat więzienia - mówi Jan Bednarek, rzecznik
bydgoskiej prokuratury.

Strażacy są oburzeni. - Wszystkim tym, którzy mówią, że powinniśmy jeździć do
pożaru zgodnie z przepisami, proponuję, żeby to samo powiedzieli osobie,
której pali się dom lub siedzi zakleszczona w rozbitym aucie - denerwuje się
Dariusz Wiśniewski, przełożony Rozonka. - To nie jest w porządku, że chcą
ciągać teraz Jacka po sądach.

- Sąd? Więzienie? Nie myślę o tym. Czekają mnie kolejne przeszczepy i długa
droga do normalnego życia. Mam nadzieję, że nie w celi - mówi 29-latek."


- czyz to nie SKANDAL ?

Prosze Was - Drodzy Forumowicze... piszcie swoje opinie.Szkoda chlopaka,
walczmy o Jego wolnosc i o SPRAWIEDLIWOSC.On juz tyle uciepial, a jechal
ratowac ludzi i dobytek od ognia

radca
Obserwuj wątek
    • bruno5 Re: Ukazcie swoje Opinie - PROSZE .... to Wa 04.03.05, 21:29
      To jakis absurd.
      • radca ktos wprowadzil w blad 04.03.05, 22:09
        Gazeta Wyborcza 30-09-2004, ostatnia aktualizacja 30-09-2004 22:04


        " Pięciu strażaków rannych w wypadku wozu gaśniczego

        W czwartek wieczorem na ul. Wyzwolenia w Fordonie wóz strażacki jadący do
        pożaru wpadł w poślizg i uderzył w drzewo. Wskutek uderzenia eksplodowały butle
        z tlenem i auto stanęło w płomieniach.

        Tak się złożyło, że zaraz za strażakami jechał patrol policji - opowiada Jacek
        Krawczyk, rzecznik komendy wojewódzkiej policji. - Od razu rozpoczęła się akcja
        ratunkowa - dodaje.

        W wypadku poszkodowanych zostało pięciu strażaków, w tym dwóch, którzy ratowali
        kolegów. Jeden z nich ma poparzone ręce, drugi jest w szoku. Najciężej ranny
        jest kierowca wozu - z otwartym złamaniem nogi trafił do szpitala im. Biziela.
        Przeszedł tam skomplikowaną operację. Pozostałą czwórką z lżejszymi obrażeniami
        zajęli się lekarze z Wojskowego Szpitala Klinicznego.

        Strażacy mieli pecha, bo wcale nie musieli jechać na tę akcję. Pędzili gasić
        samochód osobowy. Ten rzeczywiście stanął w ogniu, ale w innym miejscu, po
        drugiej stronie Wisły, poza granicami Bydgoszczy. - Ktoś nas wprowadził w błąd -
        mówią. "
        • jadro Zlamal prawo 04.03.05, 22:38
          niech odpowiada.
          Moze nastepni beda bardziej ostrozni.
          • radca wadliwe auta 04.03.05, 22:43
            " Wypadek strażaków
            --------------------------------------------------------------------------------


            Gazeta Wyborcza Tomasz Boguszewicz, Marcin Kowalski, Bydgoszcz 24-11-2004,
            ostatnia aktualizacja 24-11-2004 09:27

            Strażacy boją się swoich wozów

            Bardziej niż ognia strażacy boją się swoich samochodów. Kierowcy tracą kontrolę
            nad renault midlinerami już przy pięćdziesiątce. Skutki są tragiczne - jeden
            strażak nie żyje, kilkunastu zostało kalekami.

            Jacek Rozonka, 29-letni strażak z Bydgoszczy, leży w szpitalu podłączony do
            respiratora. Amputowano mu zmiażdżoną nogę. Pod koniec września został ciężko
            ranny, kiedy jadący na wezwanie strażacki wóz wypadł z jezdni, uderzył w drzewo
            i się zapalił. Ranne zostały jeszcze cztery osoby jadące autem Renault Midliner

            Boimy się wsiadać do tych aut. Strasznie trudno się je prowadzi, łatwo wpadają
            w poślizg. Nie są stabilne, bo mają za wysoko umieszczony środek ciężkości -
            mówi nam jeden ze strażaków, trzęsącymi się rękami pokazując zdjęcia z wypadku.
            Bydgoscy strażacy próbowali zainteresować sprawą przełożonych. Bezskutecznie.
            Dlatego przyszli do "Gazety".

            To nie pierwszy przypadek, kiedy takie auto wylatuje z trasy. Podobnym wypadkom
            uległy już cztery nasze midlinery - potwierdza brygadier Paweł Frątczak,
            rzecznik kujawsko-pomorskiej straży. W dwóch kolejnych autach wykryto usterki
            podwozia. Ze służby wypadło już sześć z dziewięciu aut.

            Z midlinerami mają problemy nie tylko w Kujawsko-Pomorskiem. W Tarnowskich
            Górach auto koziołkowało w czasie akcji. Zginął jeden strażak. - To było dwa
            lata temu, ale pamiętam jak dziś. Samochód po prostu wypadł z trasy na
            koleinach. Zginął mój człowiek. Kierowca wozu był bardzo doświadczony, nie
            jechał szybko - opowiada Leonard Górski, dowódca jednostki straży pożarnej w
            Tarnowskich Górach.

            Więcej szczęścia mieli w sierpniu tego roku strażacy w Łańcucie. - Wóz jechał
            powoli, ale zahaczył o krawężnik i najnormalniej przewrócił się na bok -
            wspomina brygadier Roman Dec, komendant powiatowy łańcuckiej straży. -
            Midlinery są niewdzięczne w prowadzeniu, nie wybaczają żadnych błędów.

            Po wypadnięciach z trasy midlinerów w 2001 i 2002 r. prokurator badający
            przyczyny wypadków wykluczył winę kierowców - mówi Jarosław Wojtasik, rzecznik
            śląskich strażaków. - Zaleciliśmy jazdę tymi wozami z największą ostrożnością.
            Dodatkowo dokupiliśmy komplety specjalnych opon mających poprawić zachowanie
            aut na szosie.

            W polskich strażnicach stoi 90 aut Renault Midliner. Samochody kupiła Komenda
            Główna Straży Pożarnej przed pięcioma laty. Każdy kosztował ok. 400 tys. zł. -
            Auta spełniały wyśrubowane wymogi, jakie określono w warunkach zamówienia. Nie
            było na nie skarg - twierdzi Zbigniew Szablewski, dyrektor biura
            kwatermistrzowskiego Komendy Głównej Straży Pożarnej.

            Jednak - jak ustaliliśmy - już po zakupie przez KGSP firma Renault zaczęła
            przerabiać wozy, montując w nich specjalne stabilizatory. Czyli nie wszystko
            było w porządku.

            Miało to polepszyć zachowanie samochodów na drogach utwardzonych - przyznaje
            Marcin Majak z Renault Trucks Polska. - Auta spełniają wszystkie normy
            bezpieczeństwa, posiadają homologację. Faktem jednak jest, że te pojazdy są
            przeznaczone głównie do jazdy w terenie, a nie na szosie. Ale większość
            strażaków jest z nich zadowolona.

            Wóz strażacki do jazdy tylko po terenie? Bzdura. Mamy jechać do pożaru szosą 20
            km na godz., gdy liczy się każda sekunda - oburza się szef strażaków z
            Tarnowskich Gór. - Używamy tych aut, mimo że są wywrotne i niebezpieczne. A co
            mamy robić? Jeździć na rowerach?

            Certyfikat dopuszczający auta do użytku wydało Centrum Naukowo-Badawcze Ochrony
            Przeciwpożarowej w Józefowie koło Otwocka.

            Dlaczego jeszcze nie zbadano ponownie aut? - dociekamy.
            Nie mieliśmy oficjalnych sygnałów - tłumaczy Tomasz Sobieraj, zastępca Centrum
            A statystyka wypadków nie jest dla was sygnałem?
            Przyznaję, że budzi podejrzenia. Zajmiemy się tymi przypadkami. Możliwe jest
            nawet wycofanie aut ze służby. Ale potrzebujemy formalnego wniosku o badanie.

            Wniosek będzie. Złożą go strażacy z Kujaw i Pomorza. - I to jak najszybciej -
            mówi ich rzecznik Paweł Frątczak. - Zwróciliśmy się też do francuskich
            rzeczoznawców Renault Trucks o wyjaśnienie przyczyny wypadków.

            Renault Midliner
            Wóz wprowadzony do produkcji w 1985 roku. Ma napęd na cztery koła.
            Turbodoładowany silnik o mocy 215 KM i pojemności 6 litrów pozwala rozpędzić
            wóz do niezbyt zawrotnej prędkości 85 km na godz. Istnieje wiele cywilnych
            wersji midlinerów - np. klasyczne ciężarówki czy chłodnie. Strażacy używają
            samochodów z nadwoziami produkowanymi przez firmę Wawrzaszek z Bielska-Białej.
            Mają specjalny zbiornik mieszczący 2500 litrów wody. Takie auto gotowe do akcji
            waży 12 ton.

            Dla "Gazety" komentują:
            Zdzisław Pielak, kierownik laboratorium badań trakcyjnych Przemysłowego
            Instytutu Motoryzacji w Warszawie
            Moim zdaniem przyczyną jest zbyt wielki zbiornik z wodą. Auto może mieć
            problemy na zakrętach z powodu wysoko umieszczonego środka ciężkości.
            Tłumaczenie producenta, że to raczej samochód terenowy, jest dziwne. Każda
            terenówka musi spełniać także wymogi szosowe, przecież żaden samochód nie
            jeździ tylko po górach i lasach.

            Włodzimierz Dębicki, komendant straży pożarnej w Tucholi
            Nasz midliner też jest po wypadku. Na zakręcie obrócił się o 180 stopni i
            zaczął koziołkować. Dzięki Bogu nikomu nic się nie stało, jednak auto było całe
            zdewastowane. Do końca nie wiemy, co było przyczyną wywrotki.
            Kierowcy dostali rozkaz, by obchodzić się z renault jak z jajkiem. Im wolniej
            będą jechali, tym lepiej. Przynajmniej mamy pewność, że dotrą na miejsce pożaru
            w jednym kawałku.

            Zdzisław Pakowski, strażak kierowca z Tucholi
            To najtrudniejszy do prowadzenia samochód z całego naszego taboru. On na
            zakrętach normalnie się przechyla ku ziemi. Nie pojechałbym tym samochodem
            więcej niż 80 km na godz. Bałbym się. "
            • jadro Pytanie 04.03.05, 23:01
              Co zamierzasz osiagnac postujac te historie tutaj?
              Zbierasz pieniadze na nowe wozy czy co?
              • radca Re: Pytanie 04.03.05, 23:08
                jadro napisała:

                > Co zamierzasz osiagnac postujac te historie tutaj?
                > Zbierasz pieniadze na nowe wozy czy co?

                - co zamierzam ?
                otoz walcze z NIESPRAWIEDLIWOSCIA i chce ukazac, jak to latwo jest
                oskarzac czlowieka - ktory byl zobowiazany jechac do WYPADKU DROGOWEGO -
                gdzie jak wiadomo liczy sie kazda minuta i sekunda.

                Niestety.... nie dasne im bylo dojechac , przeciez nie spowodowal tego wypadku
                celowo. Stracil zdrowie, spotkala Jego Tragedia .. i jeszcze PROKURATOR
                oskarza Jego ?

                a jak sie to ma np. do PIJANEGO LEKARZA ? - ktory mial 2,2 promila i pozostawil
                zywego chlopaka w ciemnym lesie - WYDAJAC NA NIEGO WYROK SMIERCI.

                CHAMSTWO BYDGIOSKIEJ PROKURATURY JEST POWSZECHNIE ZNANE

                radca
                • jadro Re: Pytanie 04.03.05, 23:17
                  To znaczy lekarz ktory byl pijany,zlamal przepisy jest winny ale strazak ktory
                  zlamal przepisy jest niewinny?

                  Hipokryzja na calego co?

                  Lekarz jest be bo twoj syn zginal. Jestem ciekaw co tak bys mowil gdyby ten
                  strazak spowodowal wypadek w ktorym zginalby ktos z twojej rodziny?
                  Strazak ma byc ponad prawem? Niby dlaczego?

                  Zastanow sie czlowieku.
                  • radca Re: Pytanie 04.03.05, 23:28
                    jadro napisała:

                    > To znaczy lekarz ktory byl pijany,zlamal przepisy jest winny ale strazak ktory
                    > zlamal przepisy jest niewinny?
                    >
                    > Hipokryzja na calego co?
                    >
                    > Lekarz jest be bo twoj syn zginal. Jestem ciekaw co tak bys mowil gdyby ten
                    > strazak spowodowal wypadek w ktorym zginalby ktos z twojej rodziny?
                    > Strazak ma byc ponad prawem? Niby dlaczego?
                    >
                    > Zastanow sie czlowieku.

                    - jak widze nie zrozumiales......
                    Strazak jechal ratowac czyjes zycie i usuwac zagrozenie.Nie lamal przy tym
                    przepisow - bo jak wynika z opisu jechal dosc wolno.Byl to tylko nieszczesliwy
                    zbieg okolicznosci, ze bylo w tym miejscu slisko i kazdemu moglos ie to
                    przytrafic.

                    odnosnie lekarza.... to calkowicie co innego ;
                    LEKARZ JAKO KIEROWNIK ZESPOLU REANIMACYJNEGO NIGDZIE SIE NIE SPIESZYL.
                    IGNOROWAL TO ZE MA TAK ODPOWIEDZIALNY DYZUR - JAKO ANESTEZJOLOG. JUZ PRZED
                    WYJAZDEM PIL AKOHOL - CZYM WPRAWIL SIE W STAN GLEBOKIEGO UPOJENIA.
                    W TAKIM TO STANIE GLEBOKIEGO UPOJENIA ZASTAL GO TELEFON I BYL ZOBOWIAZANY
                    DO WYJAZDU ORAZ RATOWANIA CZLOWIEKA W CHWILI ZAGROZENIA ZYCIA I ZDROWIA,
                    ALE PIJANY W SZTOK LEKARZ WOJSKOWY - NAWET SIE NIE SCHYLIL I WYDAJ WYOK SMIERCI.

                    Strazak natomiast calkiem inaczej wykonywal swoje obowiazki i tylko
                    przypadek,ze bylo slisko w tym miejscu - spowodowal ,ze doszlo do wypadku....
                    co moglo sie zdarzyc kazdemu

                    radca
                    • jadro Re: Pytanie 04.03.05, 23:38
                      Strazak nie dostosowal predkosci do warunkow znaczy zlamal przepisy.
                      Powinien zostac ukarany. Jesli sa jakies okolicznosci lagodzace zadecyduje sad.

                      Przestan wypisywac te glupoty.
                    • jadro Re: Pytanie 04.03.05, 23:40
                      Sprobuj zrozumiec co ponizej sam zacytowales:

                      Będzie odpowiadał za naruszenie zasad bezpieczeństwa. Wygląda na to, że
                      przeszarżował, jadąc do pożaru. Niedostosował prędkości do panujących
                      warunków.

                      A wiec zlamal prawo. Musi za to odpowiedziec przed sadem.
                      • radca Re: Pytanie 04.03.05, 23:42
                        jadro napisała:

                        > Sprobuj zrozumiec co ponizej sam zacytowales:
                        >
                        > Będzie odpowiadał za naruszenie zasad bezpieczeństwa. Wygląda na to, że
                        > przeszarżował, jadąc do pożaru. Niedostosował prędkości do panujących
                        > warunków.
                        >
                        > A wiec zlamal prawo. Musi za to odpowiedziec przed sadem.

                        - zlamal PRAWO ?
                        jechal z szybkoscia 50 km / godz .... i to nazywasz " zlamaniem prawa " ?

                        radca
                        • jadro Re: Pytanie 04.03.05, 23:53
                          Z prawem to ty jestes na bakier co?

                          Niedostosował prędkości do panujących warunków.

                          50 km/h jest to maksymalna dopuszczalna predkosc jesli pozwalaja na to warunki.
                          Najwyrazniej bylo to za szybko do panujacych warunkow a wiec ktos kto nie
                          dostosowal predkosci pojazdu zlamal prawo. Czasami 30 km/h jest za szybko
                          chociaz ograniczenie jest 100 km/h. I jesli ktos bedzie jechal 30 po takiej
                          trasie a bedzie to za szybko to lamie prawo.
                          Proste jak budowa cepa.

                          Poczytaj sobie kodeks drogowy bo widze ze nie masz wogole pojecia o czym
                          piszesz. Niewiedza jest gorsza od kurestwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka