Gość: nygus
IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl
13.06.02, 00:21
dzień któryś tam dobry dzięki opatrzności siedzącej w siódmym niebie i
słuchającej Ras Michaela
patronem wszystkich dobrych i pozytywnych chuliganów jest pan Toots Hibbert,
pomyślał Dermot i wszedł do internacjonalistyczno-komunistycznego akademika.
Jak wszyscy doskonale wiedzieli akademik powstał po słynnym zjeździe czerwonych
studentów, jaki odbył się onegdaj w stolicy. Ponieważ nie wypadało ot tak po
prostu wypuścić ich z powrotem żeby im się w głowach nie poprzewracało z
nadmiaru wolności, specjalnym milicyjnym tramwajem pod eskortą naszprycowanych
enkawudzistów odesłani zostali do naszego goradu. U zaprzężono wszelakich
murzynów, arabów, nikaraguańskich odstępców, przyszłych czilijskich poetów,
indyjskich mówców do betoniarko-koparko-dźwigów i pozwolono im zbudować ów
wspaniały akademik – i po dziś dzień tam mieszkają. Ale mieszka tam też kilku
hippisów, Romek co się narkotyzuje jak mało który chuligan ale niestety potem
często zasypia, a może fajnie, bo jak się śpi to się zajebiste rzeczy czasem
przyśnią, lepsze niż na internecie. Z Romkiem koleguje się pewien szlachecki
opowiadacz, brakuje mu tylko wąsów i ma doprawdy pięknie głęboki głos.
Mieszkają tam naturalnie tez dwie piękne księżniczki, one się do tego nie
przyznają, pewnie chcą żeby wszyscy wierzyli w ich proletariackie pochodzenie,
ale istotę rzeczy zdradził Dermotowi wędrowny nalepiacz plakatów w nocnym
metrze. Ale jak na księżniczki są dość przystępne, i kultywują wiele
pożytecznych i miłych ludowych zwyczajów jak częstowanie na wejściu plackiem,
wódką, buziakiem a czasem nawet koreczkami które wcale nie są koreczkami
śledziowymi, wyobraźcie sobie.
Ha, no i mieszka tam przezabawny czarownik gitarzysta, gra przepiękne
alkoholowe riffy co jest sztuką szczególną bo nie ma gitary. Byłby to jednak
ciągle jeden z wielu miliardów akademików jakie stoją w naszym goradzie lub w
pobliżu, ale wyróżnia się czymś co Dermotowi szczególnie odpowiada, niech powie
zresztą sam;
Hanka, ta ci parking ma, że hej. Mój rower cieszy się i prycha na samo słowo
Hanka, bo wie że tutaj będzie ciepło, bezpiecznie, sucho, baczne oko wiedźmy ze
stróżówki uchroni przed agresją ze strony dresowych trolli. Hanka odznaczona
orderem ministerstwa rowerów, złoty pedał, widzę to w bliskiej przyszłości.
Ale co dalej- no więc wszedłem, minąłem stróżówkę, i na schodach wdałem się w
palenie ziela skręconego zgrabnie. Była to okazja żeby podzielić się
wątpliwościami, bo młodzian w szerokich spodniach był na 70% sympatyczny:
)wiesz ty co. Ostatnio mam wrażenie że siedzi we mnie jakaś obca istota, niczym
jakiś alien, rozumiesz, szatan jakowyś. Bo przecież jadam to co zwykle, tłusto,
niezdrowo, kebabiki, jogurciki, ostatnio może zjadłem parę sojowych kanapeczek
i świerszczyków, ale niewiele –a kupa mi się zmienia. Nie moja konsystencja,
nie mój smrodek, zupełnie obcy, nieprzyjemny, jakby jakiś dywersant sobie za
mnie trawił. To pogłębia mój kryzys tożsamości(
tak sobie gaworzyliśmy
wiecie co, pomyślałem że mogą się wam nie spodobać takie wulgarne wynurzenia,
nie jesteśmy na odpowiednim poziomie znajomości i bliskości. Najlepiej zrobicie
jak nie będziecie czytać tego co napisałem powyżej.
Zacznę jednak od środka. Jak mówi Księga Więzienna Księstwa Szkorbutu ( to
dalej niż Dębiec) każdy braniec ma prawo do skrzynki słodkiego wina i
buraczanej bagietki na dzień. Taki ich socjalny przeżytek To zaś niechybnie
musiało ściągnąć Polaczków.
Co, a właściwie co to jest Polaczek? Specyficzny gatunek, niedawno go w
większości klasyfikacji wyodrębniono, ale wciąż mało opisany. W pewnych
regionach jest go mało, w innych nadmiar. Łowcy go łatwo rozpoznają, po
koszulach, po włosach w kolorze kurzu. Trzymają się w kupach, dość luźnych,
rozpadają się, łączą, agresję kierują to na zewnątrz to wewnątrz grupy.
Oszukują, o w tym są zbliżeni do grupy Czarnych Chuliganów, poziom moralnych
zahamowań w tej dziedzinie góra 30 %. Polaczek nienawidzi Władców ale ich
wykorzystuje, i robi to otwarcie. Omija legalna drogę, nie przechodzi na
zielonym świetle, kradnie cegły, przestawia liczniki, paląc tanie ćmiki z
przemytu wesoło słucha kradzionej muzyki. nigdy nie ma nic do oclenia. Nosi
niepoprawne wdzianka, używa niepoprawnych wyrazów. Jest zakałą świata Porządku.
Jeździ kradzionymi samochodami, bije domowej roboty kijem, na kolacje kradnie
od sąsiadów pomidory, bo jak mówi, nie stać go na własne. Zwykle niskiego
wzrostu, zwykle na bosaka, głośno się śmieją, mają owłosione stopy, uprawiają
małe gospodarstwa albo okradają sąsiednie. Jeżdżą szybko, sikają pod murem.
Nade wszystko uwielbiają nic nie robić i na ogół tym właśnie się zajmują,
czasem jednak staje się coś niespodziewanego, grupują się wówczas, coś
mamroczą, widać że coś szykują, że coś będą robić, i bynajmniej nie będzie to
zbieranie funduszy na obozy dla chorych na koklusz.
Plan był prosty, zablokować główną ulicę malutkiego Księstwa Szkorbutu, w
czasie gdy odbywa się doroczny marsz Społecznej Równości i głośno wykrzykiwać
obelgi pod adresem gwiazd francuskiej piosenki. To powinno wystarczyć aby
zmotoryzowane siły milicyjne ujęły – bo zbędnego oporu nie będzie – wszystkich
40 Polaczków i zawiozły ich wprost do komfortowych kazamatów, a tam będzie już
czekał przysmak wszystkich ludzi ulicy i emigrantów – słodkie winko o wysokim
woltażu. Hej, ale się nie udało.
Bo byli też terroryści arabscy i był wysokiej rangi urzędnik kościelny i były
święte kule które przebijały milicyjne kamizele. Najpierw trzeba powiedzieć
parę słów o Księstwie Szkorbutu. Jest to księstwo bardzo religijne, a dostojnik
który nim zarządza jest nominowany zarówno przez zawzięcie cudzoziemskich
francuzików z centrali jak i przez kudłate myszy z drugiej strony granicy. Te
ostatnie są na ogół podatne na decyzje podjęte przez francuzików, bo cały dzień
słuchają kubańskich bitów i piją browce z litrowych kufelków – przepyszne
zresztą w upał – i polityka ich nudzi. Tak więc Papa który włada księstwem jest
w zasadzie marionetką gogusiów. Księstwo jest małe, wolnocłowe, ergo bogate,
sprawiedliwe społecznie spokojne i dość gejowe – trzeba uczciwie stwierdzić że
według współczynnika cymeryjskiego jeden Conan dałby radę 25 milicjantom
uzbrojonym a 57 nieuzbrojonym. Dlatego też początkujący arabscy terroryści z
nowo powstałej Partii Dżihad Za Petrodolary uznali że na inicjację działalności
najlepiej się nadaje właśnie Księstwo Szkorbutu i postanowili porwać
arcybiskupa, sprzedać go wędrownej sekcie Maorysów za rzadkie totemy, sprzedać
je na giełdzie satanistów i za uzyskane pieniądze wybudować 44 minaret meczetu
w Szczerej Pustyni. Trzeba wam bowiem wiedzieć że prastara przepowiednia Starca
Z Gór głosiła, że kiedy „czterdzieści i cztery minarety na Szczerej Pustyni
staną, wówczas dozwolone będzie, aby wizerunki nagich kobiet i wszelakie
podniety udziałem prawowiernych się stały”. Oznaczało to że nareszcie
odkodowany zostanie Polsat i wspaniałości których istnienie dyskutowano dotąd w
haszyszowych barach odsłonią się dla wiernych mężów islamu. Habib Osiłek,
przywódca sekty już widział się w roli prowadzącego lokalną wersję )masażu
olejkami po gołych piersiach(, i dlatego spieszno mu było do akcji.
Wszyscy milicjanci zostali posiekani zakrzywionymi szablami Szwajcarów ( tak
dla niepoznaki będziemy nazywać Arabów), a ci którzy przeżyli zostali
rozstrzelani, wrzuceni do kwasu, wywleczono im płuca na zewnątrz i nabito na
pal ( Habib wyczytał o tej sztuczce w książce o wikingach), rozciągnięto ich
wnętrzności na drodze poza rogatkami stolicy, posypano solą pieprzem i gałką
muszkatołową, oczy zakonserwowano w spirytusie, żołądki dano na pożarcie
dwugłowym tresowanym sępom, włosy spalono, zęby przerobiono na podarki dla
Kuszytów, mundury na majtki dla eunuchów z haremu, miasto spalono i wysadz