Ponizsza modlitwe dedykuje wszystkim tym, ktorzy choc w czesci odnajda w niej
siebie a takze tym ktorzy uznaja, ze ona ich nie dotyczy (za to ich znajomi
twierdza inaczej

))
Panie, Ty wiesz lepiej anizeli ja sam, ze sie starzeje i pewnego dnia bede
stary. Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, ze musze cos powiedziec na
kazdy temat i przy kazdej okazji. Odbierz mi chec prostowania kazdemu sciezek.
Uczyn mnie powaznym lecz nie ponurym, uczynnym lecz nie narzucajacym sie.
Szkoda mi nie spozytkowac wielkich zasobow madrosci jakie posiadam ale Ty Panie
wiesz, ze chcialbym do konca zachowac paru przyjaciol.
Wyzwol moj umysl od niekonczacego sie brniecia w szczegoly i daj mi skrzydla
bym w lot przechodzil do rzeczy.
Zamknij mi usta w przedmiocie mych cierpien i niedomagan w miare jak ich
przybywa, chec wyleczania ich staje sie z uplywem lat coraz slodsza. Nie prosze
o laske rozkoszowania sie opowiesciami o cudzych cierpieniach ale daj mi
cierpliwosc wysluchiwania ich.
Nie smiem Cie prosic o lepsza pamiec ale prosze Cie o wieksza pokore i mniej
niezachwiana pewnosc gdy wspomnienia moje wydadza sie sprzeczne z cudzymi.
Uzycz mi chwalebnego poczucia, ze czasami moge sie mylic.
Zachowaj mnie milym dla ludzi, choc z niektorymi z nich doprawdy trudno
wytrzymac. Nie chce byc swietym ale zgryzliwi starcy to jedno ze szczytowych
osiagniec szatana.
Daj mi zdolnosc dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i zalet
w niespodziewanych ludziach. Daj mi Panie laske mowienia im o tym.
Moze ktos wie skad pochodzi powyzszy tekst