Dodaj do ulubionych

Psujniczek czyli Tasmanian Devil

11.06.05, 22:18
Moj synek od malego byl zafascynowany jak przerozne rzeczy sa skonstruowane.
Mimo tego iz uczymy jego szanowac przedmioty w naszym domu, jego ciekawosc
czesto wygrywa. Wiec tak popsol video z kolegami, w kuchni srubki chce
rozkrecac u krzesel, nawet zamiezal sie do otkurzacza, dvd i cd player,
radia, kuchenki, pralki do prania i suszarki (naszczescie udalo nam sie
wszystkie uratowac), nastepnie juz od prawie dwoch lat rano zanim nas obudzi
lub wieczorem kiedy niby spi rozbiera swoje meble. Juz sily ani nerwow nie
mam ich ciagle skladac (drewniane, solidne). Czy moze mialyscie/macie
podobnych/e majsterkow w domu i jaki na nich sposob? (mlotki itp do zabawy
jemu niewystarczaja). Rowniez czy moze znacie jakies meble ktore nie dadza
sie mojemu synkowi (chce jego sypialnie przemeblowac, poniewaz zaczal tapety
w niej zdzierac!)?

Przyjaciel dla pocieszenia opowiedzial mi anegdotke kiedy to on jako 18-sto
miesieczne dziecko rozkrecil Silver Cross! Po czasie wyrosl z tego...No coz,
to jeden wozek, raz tylko rozkrecony (podobno nie udalo sie rodzica spowrotem
skrecic); ja co dzien meble skladam!!! Rece opadaja!

Jakie porady macie na takiego smyka?
Obserwuj wątek
    • ewika-uk Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 02:06
      ..kiedy moj maly 20m-cy w zeszlym tygodniu wyluskal mi cala klawiature od
      laptopa opuscilam rece..co jeszcze mnie czeka???wozek zalatwil juz dawno..i
      myslalam ze mu przeszlo..dalam niech sie bawi jak juz tak lubi dlubac..ale ta
      klawiatura ..rany..ale dostalam ochrzan od meza..ale nawet nie wiem jak to
      zrobil..literka po literce..niby mozna to zlozyc..ale gdzie co bylo???w
      telefonie zablokowal sekretarke..i teraz jestem bez..nawet w instrukcji nie
      pisze jak to przywrocic...z zamrazarce ani jedna szuflada nie jest
      cala...wyciaga dzrzwiczki..teraz porobilam blokady na wszystkie szafki.itp ale
      widze ze go to bardzo zabolalo i juz mysli....tlumacze,tlumacze..ale jak to do
      niego i tak nie dociera to chyba musze przeczekac...tylko ciekawe czy mi
      cierpliwosci wystarczy..pozdrawiam
      Eva
      • mgna Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 11:39
        Przyjaciel mowi zebysmy sie cieszyli ze ma inquisitive mind, ciesze sie, ale ta
        inquisitive mind naszego synka kosztuje nas co raz to wiecej pieniedzy! Ja tez
        myslalam ze z tego wyrosnie, teraz ma 3 latka i nadal nic. No dobrze, jajek
        juz nie wciera w okna ani dywan - z tego wyrosl. Pamietam kiedys szejsc jajek
        kupilam i szesc jajek wtarl w okno i dywan (mielismy wtedy remont na gorze i
        kiedy ja poszlam zaniesc herbate dla robotnikow synek do lodowki sie udal). Na
        nastepny dzien kupilam 12 jajek, z mysla ze przeciesz wszystkich nie
        stlucze....i co on zrobil? Otworzyl lodowke i siedem znalazlo sie na
        podlodze!!! Wyczytalismy ze jesli tlumaczenie nic nie pomoze, to zeby traktowac
        to jako anti-social behaviour i odpowiednio karac. Wskoralo z kilkoma rzeczami,
        ale te meble ciagle rozkreca. Wczoraj zamiast czytac bajke na dobranoc,
        postanowilam ze jesli umie rozkrecic meble to musi sam skrecic - ja bylam tylko
        dozorczynia. Skrecil w koncu i poukladal ksiazeczki i padniety poszedl spac
        (bez bajeczki) na dobranoc po 10pm. Jego sypialnie myslalam przedekorowac w to
        lato, ale kiedy wiecej tapet zaczal zdzierac i od nowa polki rozklada nie bede
        wydawala pieniedzy na nowe rzeczy ktore znow zepsuje...czy myslisz ze NASA
        mogla by wyprodukowac dzieciece mebelki dla wlasnie takich urwisow? wink
        • mgna Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 11:41
          Zapomanial zapytac, czy twoj synek kiedys wykrecil numer na pogotowie? Moj
          kilka razy!

          Trzymaj sie smile
          • eballieu Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 12:34
            Jest chyba tylko jeden sposob: nie posiadac rzeczy, ktorych popsucie by cie
            bardzo bolalo. Dla mnie zanczy to tyle, ze kupuje to czego uszkodzenie nie
            bedzie mnie rujnowac.
            Nasz syn ma dopiero kilka tygodni, ale jego fajowi starsi koledzy wcisneli na
            zawsze przyciski w TVsmile. Ale nie zabolalo nas to, bo ten tv kosztowal niecale
            sto funtowsmile I w koncu jeszcze dziala "pilot" wiec jesli che podglosic,
            wlaczyc, wylaczyc.....
            Szczesliwie sie sklada, ze nie przywiazujemy wagi akurat do tego typu sprzetow
            i niezbyt mnie boli kiedy jakis Psujniczek wklada banana do odtwarzacza. Wiec i
            nasz syn i kolejne dzieci pewnie tak wlasnie beda dzialac.
            Jednego tylko bym nie chciala - zniszczenia obrazow jakie posiadam, te na
            szczescie wisza wysoko........ jeszcze wysokosmile
            • mgna Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 14:14
              Tak, to jeden sposob. Ale grosz do grosza sie usklada. Te rzeczy ktore da sie
              schowac spod zasiegu reki synka oczywiscie chowamy. Obrazy, moje skrzypce i
              kamery fotograficzne np. Ale sa rzeczy ktore popsul, ktorych nie da sie
              schowac, ktore zniszczyl i ktore nie kosztuja groszy zeby wymienic; jak
              kuchenka (dobrze dziala, ale nie gryluje, sam elektryk paczyl i nie wie co moj
              syn tam popsul!) tej rzeczy nie bedziemy wymieniac az cala kuchnie bedziemy
              wymieniali...lub jak plot ktory wraz z sasiada Labradorem powyrywali tak ze w
              ta wiosne caly plot wzdluz naszych ogrodow musielismy wymieniac, a to nie maly
              koszt.

              My przeznaczylismy jeden pokoj w domu jako pokoj zabaw. Jest tam maly, stary
              telewizor i dvd player ktory byl naszym (i ktory przezyl topienie sie w soku
              pomaranczowym), ale poniewaz odtwarza dvds z USA dalismy jego dla synka. Oba
              stoja na dawnych TV stand, ktory kiedy synek sie urodzil byl w swietnym stanie,
              ale niecaly rok po synka urodzeniu, maly odlamal drzwi. Jesli to synek zepsuje,
              nie kupimy jemu nowego sprzetu. Ma tez wersalke skorzana ktora na dawnym domu
              juz nam porysowal dlugopisem (przyznam moj glupi pomysl poniewaz pozwolilam
              synkowi pisac na kartce na wersalce i raczka zabardzo sie zamachnela - za to
              moj maz wesolym nie byl poniewaz wersalka byla nowa), wiec teraz jest w jego
              pokoju zabaw. Sciany w tym pokoju nie dawno popisal, ale nie duzo i specialnie
              kupilam wiecej farby na wszelki wypadek, wiec to da sie zamalowac. Reszta
              rzeczy w jego pokoju to zabawki - ktore szanuje (oprocz jednego metalowego
              autka ktore rozebral na czesci, po czym te czesci pogubil). Jedyne "obrazy"
              jakie tam wisza sa jego wlasnego dziela. Dziwie sie jednak ze do tej pory ani
              swojego TV, ani dvd ani cd player nie zniszczyl!

              Teraz odnawiamy nasz living room, ktory bedzie tylko do dyspozycji doroslych
              (zamkniety pod kluczem). Tam bedziemy mieli nasz sprzet, dobre meble i tam
              powiesze art. Synek bedzie tam mogl byc od swieta i pod naszym stalym okiem.
              • eballieu Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 15:26
                Nigdy nie lubilam jezdzic do moich dziadkow, bo u nich byly pomieszczenia
                niedostepne dla dzieci. Folia na stole, bo szkoda obrusasmile
                Nie zebym uwazala, ze zla metode przyjmujesz. To Twoja sprawa.
                Nie wiem tez na ile wazne sa dla ciebie rzeczy uzytku codziennego.
                Ja nie kupje otwieracza do wina Alessi bo na pewno bedzie kusic ta laleczka,
                jaka jest ozdobionysmile
                A cala reszta - akurat przyzwyczailam sie do widoku poplamionych i obdartych
                kanap u bardzo bogatych znajomych, ktorzy maja np.3 dzieci. Im po prostu nie
                zalezy na tym. I tez staram sie nie zwariowac na tym punkcie.
                Wszystko sie tlucze - glownie szklanki, jak mawiala ciotka Teresasmile
                I tym sposobem w ciagu trzech lat z 10 kompletow do czerwonego wina zrobilo sie
                nam zaledwie 12 kieliszkow. Kazdy z innej "parafii". Ale co tam, grunt zeby
                bylo co nalac.
                Wiadomosc z ostatniej chwili - wlasnie chcielismy miec niedzielne popoludnie
                z "Ania z Zielonego Wzgorza". He i nie bedziemy mieli - bo kieszen video jest
                uszkodzona. No i?
                Zyje sie dalej, to tylko rzeczsmile



                • mgna Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 16:05
                  Rozumiem wasze podejscie. Mamy duzo znajomych ktorym nie przeszkadza ze 24/7
                  dzieci robia balagan i ze nie mozna przejsc z pokoju do pokoju bez lamania nog
                  na zabawkach. Ich kuchnie od podlogi do sufitu sa obwieszone dzieciecymi
                  rysunkami. My jednak lubimy miec pokoje gdzie mozemy wejsc i nie ma sladu
                  zabawek. Tak wiec ten jeden living room, ktory bedzie nasz. Nie jestesmy
                  przewrazliwieni o reszte domu (poki nie jest brudny, poplamiony i
                  zabalaganiony - choc od czasu do czasu balagan sie pokazuje). Synek wiekszosc
                  pomieszczen juz sobie przywlaszczyl. Pokoj do zabaw i jego sypialnia, w kuchni
                  tez ma swoje rzeczy i czasami w naszej sypialni cos swojego podrzuci. Nie
                  przeszkadza nam to; jeden pokoj jednak zaslugujemy tylko do naszej dyspozycji.

                  Tutaj jednak nie chodzi mi tak o dzieciece bety porozucane po domu, jak o
                  dzieciece niszczycielstwo....
                  • mgna Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 16:14
                    dzieciece niszczycielstwo rzeczy ktore w domu musza byc (jak pralka, piecyk,
                    sciany, meble wink itd) ktore jednak nie kosztuja grosze.
                    • mrufkaa Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 16:53
                      a wiesz, Marzena,
                      ja sie ucieszylam, ze nie tylko moja Julka taki Tasmanian Devilsmile))
                      My mamy raczej pustawo z tego powodu, dom niewielki, wiec ewnetulanie moglabym
                      sobie spizarke zarezerwowac do wlasnego uzytkusmile))
                      Julka juz nie niszczy tak bardzio, ale to glownie zasluga tego, ze z kazda
                      kolejna niania prawie caly dzien siedzi na dworze, a w deszczowe dni niania
                      przechodzi sama siebie, zeby dziecku zabraniac i tlumaczyc, tlumaczyc,
                      tlumaczyc... Video nie dziala, bo w srodku jest 2p, ale to raczej wina taty, bo
                      mu sie nie chce rozkrecic. I tak raczej ogladamy DVD. Jula nie odpuszcza i
                      musielismy ja nauczyc zmieniac delikatnie plyty w DVD (wszystkie jej bajki sa
                      na DVD), robi to pod nadzorem, ale sama. Generalnie, tlumaczenie i zabranianaie
                      daje pewne rezulataty...
                      Hihi, a ja znow wczoraj uslyszalam na basenie, ze mam " overactive girl"...smile
                      Oj, glupia, bezdzietna bussinesswoman...smile))))))
                      • mgna Sposob na 2p do Mrufkaai 13.06.05, 17:11
                        Asiu,

                        Moj sposub na nasze video (ktore btw nie przezylo topienia sie w soku
                        pomaranczowym) bylo takie ze ile razy cos tam grzechotalo to dogory nogami
                        przewracalam i tak trzasalam tym (w miare delikatnie) az to cos wylecialo.

                        Synek samodzielny tez wszystko chce sam robic...ile dvds porysowal z tego
                        powodu! No coz chce byc samodzielnym, niech bedzie. Nie chce jego dusic
                        matczyna opiekunczoscia ktora czasami moze dziecko dusic.

                        Ja sama nie wiedzialam na poczatku jak do mojego synka przemawiac. Z opowiadan
                        Mamy, Cioc i Wujkow zadne z dzieci w naszym domu nie bylo tak niszczycielskie.

                        Tez z ulga widze ze to nie tylko moj synek smile
          • ewika-uk Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 22:57
            ee na taki numer to jeszcze chyba jest za maly...ale juz zaczynam sie obawiac
    • mama5plus Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 17:00
      Ja wychodze z zalozenia, ze to raczej faceci tak maja bo moje
      dziewczynki raczej nie wykazywaly az tak niszczycielskich tendencji (poza
      sklonnosciami dekoratorsko-artystycznymi-czyt. rysowanie po scianach wink
      Natomiast chlopie jak najbardziej. No moze nie przesadnie. On raczej naprawia.
      Chodzi za tata ze swoim zestawem narzedzi i go nasladuje.
      Gdy zobaczy, ze cos nie wyglada tak jak powinno(raz np polka w biblioteczce
      sie obsunela), przyniosl swoja skrzynie z narzedziami i obwiescil mi: zaraz
      mamusiu Ci to naprawie wink
      A do skrecania i rozkrecania moim zdaniem super sa takie zabawki ze srubokretem
      w zestawie(ciezarowki np) plus meccano. Mnostwo srubek, innych elementow. Mozna
      skrecac i rozkrecac do woli.
      www.toysbymailorder.co.uk/acatalog/Meccano_Construction.html
      Czesto Matt pozwala mu tez poogladac i podotykac prawdziwe srubki i narzedzia
      albo asystowac przy majsterkowaniu i dziecko chyba czuje sie usatysfakcjonowane
      bo funkcjonuje raczej konstruktywnie niz destruktywnie.
      • edytais Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 19:00
        Moje dziewczynki nie sa takimi psujkami, chyba to "zaleta" chlopcow bo pamietam
        jak bylo z moim mlodszym bratem dopoki nie odkryl lego konstruktorskie. W
        bardzo mlodym wieku bawil sie tym z najdrobniejszymi czesciami i to godzinami.
        Na kazde urodziny i gwiazdke wiadomo co go ucieszy.
        Z tym jednym pokojem z zakazem wstepu to nie taki zly pomysl. Kiedys czytalam w
        jakiejs madrej ksiazce, ze dobrze miec takie pomieszczenie dla rodzicow gdzie
        nie ma zabawek i balaganu po prostu dla poprawienia humoru lub zachowania
        wszystkich zmyslow. My tak mamy nasza sypialnie. Wprawdzie dzieci moga wejsc,
        ale nie bez naszej obecnosci i bez zabawek. W naszej sypialni ogladaja tylko
        DVD bo to jedyne miejsce z telewizorem oraz przychodza do nas w nocy. Jak bajka
        sie konczy to ich pobyt w naszej sypialni tez i drzwi sa zamykane, zeby nie
        kusilo.
        jesli chodzi o meble przynajmniej w USa widzialam nieraz plastikowe szuflady i
        szafki, ktore nie maja ani jednej srubki i nie da sie nic rozkrecic. Wszystko
        jest w calosci zlane. Nie sa najpiekniejsze, ale chyba taniej takie miec przez
        pare lat zanim synek nie wyrosnie z ciaglego psucia.
      • mgna Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 13.06.05, 17:18
        Bogusiu wy macie cztery dziewczynki i jednego rodzynka??? A "plus" czy jest
        dziewczynka czy chlopczykiem? Wesolo musi u was w domku byc! My sie staramy
        (lub raczej ja, mezowi jest obojetne na razie czy w tym roku czy na nastepny)
        ale jak narazie nic. Dzisiaj nawet dostalam nie-wesola wiadomosc, ale opisze o
        niej pozniej jesli znajde stary watek na ten temat.

        Miloszek ma wlsanie autka gdzie moze srubki rozkrecac i ponownie je budowac, ma
        tez swoj sprzet z srubokretanmi itp lubi sie tym bawic ale czesto idzie do
        naszego podeleczka i naszymi srubokretami rozkreca nam meble. W swojej sypialni
        sama nie wiem jak meble rozkreca - nie ma tam srubokretu! No nic musze
        zaopatrzyc jego w wiecej dzieciecych srubek i zeczywiscie Meccano jest super.

        Na razie, od jakiegos tygodnia synek bardizej zaczal sie interesowac puzzle -
        wiec konstruuje cos wink
    • izabelski Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 12.06.05, 22:05
      moje dzieci nie mialy takich zapedow - ale tez nie ma dla nich pokojii do
      ktorych nie moga przynosic zabawek
      gdybys miala lozko, stol i krzesla zrobione przez stolarza z solidnego drzewa
      poskrecane srubami wpuszczanymi etc - czy tez moglby sie do nich dobrac?

      mamy sasiada - 5 latek zdiagnozowany z ADHD
      wczoraj wlasnie rozmawialam z jego mama - objawami sa miedzyinnymi to,ze nie ma
      u niego anie wspolczucia dla otoczenia (nie to, zeby byl zlosliwy - ale jak cos
      niegrzecznego zrobi to nie przerazaja go przyszle konsekwencje), nie zalezy mu
      na zabawkach - gdy cos zepsuje, to przechodzi nad tym do porzadku dziennego
      w Afryce Poludniowej bral Rethalin (chyba dobrze napisalam) tutaj rodzina
      przyjechala rok temu lekarz psychiatra zalecil odstawienie lekow, szkola pomaga
      a mama powiedzila ze najwiecej jej pomoglo ogladanie programow o nianiach i
      wychowaniu

      maly nie umie skupic sie - jak sie do niego mowi to ciezko mu skupic sie na
      poleceniu - niwe umie mowic patrzac w oczy

      czy twoj maly zna pojecie kata lub niegrzecznego schoda?
      w naszej rodzinie nawet tata siedzial na niegrzecznym schodzie a ja stalalm w
      kacie smile

      czy jesli do niego mowisz to kucasz i niejako schodzisz do jego poziomu?
      pytam - bo kilka tych prostych sztuczek moze pozwolic ci zapanowac nad sytuacja
      • mgna Re Izabelski 13.06.05, 17:30
        Tak, mamy schodek na ktory synek siada ile razy jest bardzo niegrzeczny (tj
        kiedy nie da sie jemu nic wytlumaczyc) lub ma histerje. Tam siedzi az sie
        uspokoi. Tak, jesli do niego mowie czy zwracam uwage/tlumacze to zawsze kucam i
        biore za raczke; jesli synek wie ze cos zlego zrobil to glowke spusza i sie
        wstydzi popatrzyc w gore, wtedy prosze jego zeby popaczyl (ach jak sie pisze
        ten wyraz "trz" czy "cz" - musze pozniej sprawdzic) na mnie (czego slucha) i
        dalej tlumacze. Gdzies wyczytalam ze to jest dobry sposob zeby dzieci sluchaly
        lepiej, od keidy zaczelam to stosowac to zauwazylam poprawe u synka.

        Meble ktore rozkreca w swojej sypialni ma mieszane - jedne nasze ze starego
        domu, drogie kupione z domem tym, ktore sa solidne i wbudowane! W tych np kazda
        scianke szuflady potrafi odczepic. Tych szuflad jest przynajmniej 9. Meble
        rozbiera tylko u siebie w sypialni i krzesla kuchenne. W swoim pokoiku zabaw
        nic nie probowal jeszcze rozebrac - moze wie ze tam entertains jego kolegow
        wiec szanuje wink?
        • izabelski Re: Re mgna 13.06.05, 22:08
          no to kup mu ten workbench - moje tez mialy i namietnie wktecaly srubki - nie
          warto czekac do Bozego Narodzenia
          smile
          aha - co jeszcze pomaga to mowienie szeptem
          w jednym z tyc hprogramow telewizyjnych o wychowaniu dzieci uzyto tego
          narzedzia do poprawy zachowania nadpobudliwego 5 latka, ktory po tym jak
          rodzice przestali na niego i nawzajem na siebie wrzeszczec potrzebowal 3-4
          tygodni,zeby sie wyciszyc
          polecam rowniez eye q liquid - mieszanka olejow nienasyconych dla dzieci (ja
          tez podpijam smile)
          • jagienkaa nadpobudliwe dzieci... 13.06.05, 22:23
            wiecie co ja leciałam do Polski i trafił mi się okropnie głośny chłopak w
            samolocie. I to tam i z powrotem! czegoś takiego nigdy nie widziałam. On prawie
            w ogóle nie mówił tylkmo się darł i darł. Cały czas coś broił, uciekał, matka
            nie reagowała (raz słyszałam nawet jak mówiła żeby głośniej krzyczał! tzn
            droczyli się ale ona faktycznie głośniej krzyczał...). Normalnie wszyscy tego
            małego mieli dosyć, zwłaszcza ja. Współczuję tej matce, chociaż wydaje mi się
            że ona w ogóle nie reagowała. Jestem bardzo wdzięczna Bogu że mi dał takiego
            spokojnego dzieciaka.
            • izabelski Re: nadpobudliwe dzieci... 13.06.05, 22:43
              to jest niejako wolanie o pomoc - brzmi to zle ale ja odbieram takie wrazenie
              czesto dzieci sa wychowywane przez najtansza nianke na swiecie - TV
              mysle, ze dla kazdeja rodziny warto sprobowac 1 tydzien bez TV
              przerobilismy to przez przypadek i bylo inaczej - jakos tak spokojniej ... smile
              • mgna TV 14.06.05, 21:47
                To prawda TV robi dzieci okropnymi. Kiedy tutaj mamy deszczowe dni to naogol
                pozwalam synkowi ogladac wiecej TV i dvds...robi sie z niego nalogowiec, tak ze
                musze to kontrolowac i moze ogladac tylko kiedy sie zemczy w ciagu dnia i ma
                cichy czas odpoczynku.
            • eeewa1 Re: nadpobudliwe dzieci... 19.06.05, 23:30
              Jagienko, mam tylko nadzieje, ze nie trafilas na nas w tym samolocie wink
              Ale powazniej, moj dwulatek jest ekspresyjny i ppomyslowy, a przy tym nie
              nalezy do wyciszonych dzieci. Pomimo konsekwencji i starannosci w wychowywaniu,
              nie da sie do konca okielznac temperamentu. Ale nie o to mi chodzilo... mam za
              soba kilka lotow z synkiem, ktore musialam wykonac z koniecznosci. Nie byly to
              latwe loty dla Niego (nadwrazliwe uszy i ograniczona przestrzen), a w zwiazku z
              tym i dla mnie. Za kazdym razem spotykalam sie z nieprzychylnymi komentarzami
              wspolpasazerow, ktore nie pomagaly mi w opanowaniu zestresowanego dziecka. Sa
              sytuacje, kiedy nie mozna mowic, ze to wina rodzicow.
              Po takich lotach bylo mi przykro, ze moj syn cierpial i dodatkowo byl powodem
              dyskomfortu pozostalych wspolpasazerow... A ladowanie w dziecko srodkow
              uspokajacych na czas lotu nie jest rozwiazaniem.
              Zreszta, nawet spokojne dziecko moze miec problem z zamieszaniem zwiazanym z
              lotem - moze zareagowac na nie niewspolmiernie.
              Moge tylko pozazdroscic, ze nie wiesz co oznacza byc matka, na ktora wszyscy
              wskazuja palcami, ze nie potrafi uspokoic dziecka.
              Z autopsji wiem, ze takiej matce nalezy pomoc, chociaz - zdaje sobie sprawe, ze
              nie wolno wyreczac.
              Tak to wyglada z drugiej strony...
              Serdecznie pozdrawiam, Ewa
          • mgna Zabawki 14.06.05, 21:43
            Miloszek naszczescie nie jest nadpobudliwy, ani nie wrzeszczacy. Jego tantrums
            i wrzeszczenia zdazaja sie kiedy fizycznie jego wyczerpie ciaglymi i dlugimi
            spacerami i kiedy sie wyszaleje z rowiesnikami.

            Wiesz, my w domu naogol nie kupujemy synkowi zabawek jesli nie sa to urodziny,
            Mikolaj, choinka, Dzien Dziecka, imieniny...tak oficjalnie. Nie oficialnie ja
            bardziej ta regule luzuje tz pomiedzy tymi swietami kupuje jemu ksiazki,
            puzzle, male sezonowe drobiazgi typu pilki, zabawki do piaskownicy (tamtego
            roczna gdzies zgubil), teraz kupilam jemu hulajnoge wiec kupic work-bench nie
            moge. Za duzy to prezent i bez powodu dwoch prezentow nie dostanie....nie
            chcemy jego zabardzo rozpuscic....Chyba ze Milosza, Karola lub Marka imieniny
            nadchodza? wink

            Myslalam ta kupic, jest nawet na przecenie (a wszyscy wiemy jak ja uwielbiam
            discounts wink ) czy moze ktos ma ja wyprobowana, lub moze polecicie cos innego?:
            www.bloomingmarvellous.co.uk/product.aspx?CategoryID=Sale&ProductID=4411&language=en-GB

            A polecam ta hulajnoge (ich autka sa tez super smile ):
            www.kettler.co.uk/productDetails.aspx?showSpan=block&purchaceable=N&prodCode=8453000&GROUP1=WT&GROUP2=WT3
            • jagienkaa Re: Zabawki 14.06.05, 21:48
              Marzena, to kup 'workbench' mężowi na Dzień Ojca (jest w niedzielę)smile żeby się
              nazywało...
              a mój Dominik to nawet na rowerze trójkołowym nie umie jeździć, zapomnij o
              hulajnodze...on takie jest trochę powolny w rozwoju fizycznym hehe.
              • lukanio838 Re: Zabawki 09.09.13, 20:47
                Kliknij zabawki
            • ma.pi Re: Zabawki 14.06.05, 21:59
              mgna napisała:

              > Miloszek naszczescie nie jest nadpobudliwy, ani nie wrzeszczacy. Jego
              tantrums
              > i wrzeszczenia zdazaja sie kiedy fizycznie jego wyczerpie ciaglymi i dlugimi
              > spacerami i kiedy sie wyszaleje z rowiesnikami.
              >
              > Wiesz, my w domu naogol nie kupujemy synkowi zabawek jesli nie sa to
              urodziny,
              > Mikolaj, choinka, Dzien Dziecka, imieniny...tak oficjalnie. Nie oficialnie ja
              > bardziej ta regule luzuje tz pomiedzy tymi swietami kupuje jemu ksiazki,
              > puzzle, male sezonowe drobiazgi typu pilki, zabawki do piaskownicy (tamtego
              > roczna gdzies zgubil), teraz kupilam jemu hulajnoge wiec kupic work-bench nie
              > moge. Za duzy to prezent i bez powodu dwoch prezentow nie dostanie....nie
              > chcemy jego zabardzo rozpuscic....Chyba ze Milosza, Karola lub Marka imieniny
              > nadchodza? wink
              >
              > Myslalam ta kupic, jest nawet na przecenie (a wszyscy wiemy jak ja uwielbiam
              > discounts wink ) czy moze ktos ma ja wyprobowana, lub moze polecicie cos
              innego?:
              > www.bloomingmarvellous.co.uk/product.aspx?CategoryID=Sale&ProductID=4411&language=en-GB
              >
              > A polecam ta hulajnoge (ich autka sa tez super smile ):
              > www.kettler.co.uk/productDetails.aspx?showSpan=block&purchaceable=N&prodCode=8453000&GROUP1=WT&GROUP2=WT3
              >


              Mgna, Ty zamiast kupowac takie zabawki-narzedzia kup pare prawdziwych narzedzi
              dla meza, paczke gwozdzi i pare desek i nich on z synem masterkuje. Jakies
              podelko moga zbudowac, albo wozek. Moje ostatnio produkowali "slimaki" -
              pocieli kawalki drewna na prostokaty, z takich duzych szpilek porobili oczy,
              domalowali buzki i teraz to dzieciaki z sasiedztwa przychodza te "slimaki" do
              zabawy porzyczac. ;o)

              Pozdr.
              • mgna Re: Zabawki 14.06.05, 22:31
                Hee, hee, hee...moj maz z mlotkiem??? Ja nawet nie wiem czy on wie co to sa
                gwozdzie wink....Niestety do takich rzeczy ma dwie lewe rece...na pogotowiu
                obydwoje moich mezczyn by sie znalazlo.
            • izabelski Re: Zabawki 15.06.05, 03:16
              patrzac na moje dzieci i ilosci zabawek, ktore maja - dostaja je i z okazjii i
              bez okazjii smiem twierdzic,ze prezenatmi nie da sie zepsuc dzieci

              dzieci psuje sie niekonsekwentnoscia i zbywaniem ich, gdy maja potrzebe pobycia
              z rodzicami
              • mgna Re: Zabawki 15.06.05, 17:56
                Nie dokonca sie z toba zgodze. Oczywiscie ze milosc, wlasciwe
                wychowanie/tlumaczenie, i attention rodzica sa najwazniejsza, ale uwazam ze
                ilosc zabawek dzieci moze rozpuscic (zwlaszcza jesli te zabawki sa kupowane bez
                okazji, wyrastaja wtedy dzieci tupiace, placzace i wrzeszczace "ja to chce!" na
                ktorych czesto sie napotyka w sklepach).

                Moj synek (jak i dzieci moich kolezanek) dostaja mnustwo zabawek pod choinke.
                Wszystkie (Mamy) zauwazylysmy ze iloscia tych zabawek oszolamia nasze dzieci;
                po otwarciu wszystkich nie wiedza ktora sie maja bawic. Czasami nawet grymasza
                i humory sie im psuja. U nas tak bylo w poprzednie swieta - w te ostatnie
                reguly zmienilismy: synek dostal po jednej zabawce od kazdego i tak bylo ich
                tyle ze co dzien w okresie swiatecznym pod choinke podkladalismy dwie, gora
                trzy zabawki na dzien. Nastepnie po okresie swiatecznym (jak i zreszta w ciagu
                calego roku) co jakis czas przegladam jego zabawki i te ktorymi sie nie bawi
                lub z ktorych wyrosl sprzedaje do second hand store (z tych pieniazkow po
                zabawkach kupuje jemu buty/ubrania lub prezenty na nadchodzace swieta). Synek
                sznuje zabawki (oprocz tego jednego autka ktore rozebral na czesci).

                Dzieci znajomych, wlasciwie jednej znajomej, w oranzerii maja swoj pokoik zabaw
                jest tam tyle zabawek ze nie da sie usiasc na podloge. Czesto te zabawki
                przelewaja sie do reszty domu (a nie jest to duzy dom) i nawet dorosli nie maja
                gdzie siasc. Wiekszoscia tych zabawek sie nie bawia, nudza sie nimi szybko bo
                wypatrzyli sobie jakas inna. Dzieci jej ile razy gdzies sa blisko sklepow
                jecza "Mamo, kup mi to...Tato, kup mi to..."

                Ja uwazam ze (bez znaczenia czy dzieci czy dorosli) jest zdrowo miec "cos" w
                zyciu na co sie czeka, "cos" czego sie chce i "cos" co nie pojawia sie tak
                nagle jak zachcianka na to "cos." Uwazam ze to "cos" wiecej bedzie mialo
                znaczenia i bardziej sie bedzie szanowalo.

                Pozdrowienia smile
                • mgna Re: Zabawki 15.06.05, 18:02
                  Dodam jeszcze ze synek nie oczekuje prezentow za kazdym razem jak gdzies
                  idziemy (w skelpie z zabawkami pobawi sie nimi, ale nie krzyczy zeby jemu to
                  kupic) i za kazdym razem kiedy goscie do nas przychodza. Jesli prezent dostal
                  to sie szalenie z niego cieszy, a zwlaszcza jesli jest to "cos" co tak dlugo
                  chcial.
            • dawidzior89 Re: Zabawki 19.09.13, 14:24
              Naszą domeną jest branża zabawkarska, w swojej ofercie mamy przeszło 3000 wzorów zabawek
              renomowanych firm na rynku polskim.
              Sklep z zabawkami SUPRO – wspaniałe zabawki i prezenty dla dzieci

              ZAMOWISZ NA www.supro.home.pl
              lub
              Allegro link : allegro.pl/Shop.php/Show?id=1721020
              SPRAWDZ

              ZABAWKI KLOCKI LEGO TANIO CENY HURTOWE
            • 60czekolada Re: Zabawki 04.02.14, 23:29
              moge polecić sklep z zabawkami www.memoland.pl mają super rabaty i nowoczesne zabawki szybka wysyłka
    • jagienkaa Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 13.06.05, 17:29
      Marzenko, wspóczuję Ci - Dominik to raczej z tych spokojnych dzieci jestsmile i
      nie mamy z nim kłopotów i wie jak coś źle zrobi. A śrubokręty i inne takie
      przyrządy trzymamy w garażu.
      Ale może takie coś by go zainteresowało?
      www.toysrus.co.uk/SearchResults.aspx?zone=Tru&kw=workbench&PageNo=1
      • mgna Jagienko 13.06.05, 17:33
        No wlasnie myslalam zeby jemu work-bench kupic...moze pod choinke dostanie.

        Dobre wiadomosci: juz od tamtej nocy mebli nie rozebral.smile))))
      • pati.zop78 Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 13.06.05, 17:37
        te narzedzia to takie na niby, czy prawdziwe? jesli prawdziwe, to moze lepiej
        tzymac je od dziecka z daleka, bo jeszcze znajdzie dla nich jakies 'lepsze'
        zastosowanie.
        • jagienkaa Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 13.06.05, 17:59
          nie, one są plastikowe, dość duże.
        • jagienkaa Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 13.06.05, 17:59
          nie, one są plastikowe, dość duże.
    • eballieu Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 15.06.05, 21:48
      kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54933,2754724.html
      • mgna Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 15.06.05, 22:07
        Dzieki za artykul, ale nic nam nie radzi - czego my juz nie robimy (czy kiedy
        byl malenki nie robilismy) - na naszego psujniczka.

        Chyba nie sugerujesz zeby wychwalac jego niszczycielstwo poniewaz chce byc
        zaakceptowany???! Krzyczec na niego nie krzycze o to, poniewaz krzykiem nic nie
        wsorasz synek tylko jeszcze bardziej sie uprze. Zwrocilam uwage ze kiedy
        kazalam jemu samemu poskladac meble to jakos przestal ich w nocy rozberac.
        Podzialalo, tak samo jak dziala to ze zabawki pod koniec kazdego dnia pozadkuje.

        • mgna Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 15.06.05, 22:11
          Tak wogole to zgadzam sie z artykulem na 100%. Tak synka wychowujemy...tylko co
          z tym niszczycielstwem? Czyzby od ostatniego weekendu z niego wyrosl, czy moze
          odpoczywa...ach nie zapomnialam! Dzisiaj rano wyciagnal z pod zlewozmywaka
          sample paint i zaczal malowac drzwi kuchenne. W drodze do muzeum usmialam sie!
          Co tu zrobic na takie pomysly synka? Juz miesiac odkad farbami na plotnie
          malowal, najwyrazniej czas na nastepna sesje malarska smile
          • izabelski Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 15.06.05, 22:34
            a cy maly chodzi do pree-school lub nursery?
        • jagienkaa Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 15.06.05, 22:12
          a tak z ciekawości, to czym on te meble rozbiera?! jejku, Dominik nawet
          nożyczek do ręki nie wieźmie...
          • mgna Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 16.06.05, 13:23
            Miloszek meble rozbera wlasnymi rekami!!! Jest silniejszy niz ja. Nozyczki to
            tylko swoje plastikowe ma, ale obcina papierki wraz ze mna. Tak, chodzi do
            Montessori. To tak w skrocie smile
    • eballieu Re: Psujniczek czyli Tasmanian Devil 16.06.05, 10:21
      Mgna, ja nic nie sugeruje, a z artykulu to sobie pierwszy akapit przeczytalam,
      bo reszta jeszcze mi nie potrzebna.
      Nie chce uczyc cudzych dzieci.
      Moje - owszemsmile. I bede szczesliwa jesli ludzie z ktorymi bede przebywac, tez
      jako dorosli beda zwracac na pewne nieprawidlowosci uwage, bo czasami rodzic
      pewnych rzeczy nie widzi.
      • mgna Do Eballieu 16.06.05, 13:29
        Acha, dobry artykul w kazdym badz razie. Czasami warto jest czytac tego typu
        artykuly/ksaizki, ale czasami warto jest sie zdystansowac od nich. Nie kazde
        dziecko zadziala wedlug mysli autora; rodzice sami w koncu dojda (miejmy
        nadzieje) co skutki zadane przyniesie. Zreszta ile autorow na ten temat tyle
        roznych podejsc do wychowania dziecka. Wedlug mnie co podziala na kazde dziecko
        to duzo cierpliwosci, milosci i dyscypliny (tz jakis przepisow do ktorych kazdy
        w domu sie dostosowuje) i nigdy sie nie uginac jesli dziecka duze oczy popatrza
        sie na ciebie blagalnie, rowniez obydwoje rodzicow powinno byc systematycznymi
        w tych zasadach. Rozwniez uwazam ze dzieci od 3 roku zycia powinno sie bardziej
        intensywniej uczyc i wymagac pewnego zachowania. No coz w tamtym roku uczylam
        synka siusiac do nocniczka, w tym roku bede jego uczyla nie skaldac mebli lub
        jesli juz sa rozmajsterkowane to bede uczyla zeby sam (pod moja kontrola
        jednak) je spowrotem zlorzyl smile PA
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka