waldek.usa
20.06.05, 21:34
sloneczko przygrzewa, jest ladnie.
Podchodzi niezla laska i prosi o ogien.
Rzucam okiem na paczke fajek, ostrzezenia po byku, na modle europejska.
Pytam:
- European?
- yes, I'm from Poland
- I'm from Poland, I answered.
- do you speak polish?
- tak, mowie po polsku.
Zaczela sie mala rozmowa, studentka SG, sytuacja w Polsce, wyscig szczurow
juz na studiach, zeby zlapac porzadna (?) prace.
Powiada, ze papierosy w Stanach sa drogie w porownaniu z Polska, choc ktos
jej powiedzial, ze sa tu tanie. Oczywiscie, w porownaniu z zarobkami sa.
Wiec sie zaopatrzyla w zapas jeszcze w Polsce.
Jest na work and trawel. Od czterech dni teskni za Polska, chyba nie moglaby
tu zostac.
Wytlumaczylem to zjawisko.
Wize dostac ciezko, nawet jezeli masz court case w US...
No, to cos mowi, hmmm...