krotki ten wyjazd byl, krotki
do Windsor jechalismy ponad 4 godz, troche w deszczu, troche w slonku.
Windsor - male mile miasteczko, ladne zielence na srodku drog, palmy w
donicach. Bardzo ladne bulwary nad brzegiem - Riverside. Do casina nie
zagladalismy.
Kilka uliczek doslownie zapakowanych klubami nocnymi i restauracjami.
Widok na Detroit, zwlaszcza noca - wspanialy.
Same Detroit szare , ponure i sprawiajace wrazenie opuszczonego. Piekna
galeria sztuki. Wspaniale centrum naukowe. Polecam, jak jestescie przejazdem
z dziecmi.
Restauracja Piast.
Przybylismy moze w niewygodnej porze, za pozno na lunch, za wczesnie na dinner
Bylismy jedynymi klientami, moze to i dobrze. Mielismy za to mozliwosc i
przyjemnosc porozmawiac spokojnie z Renka i Derkiem.
Papu calkiem niezle. Flaczki doskonale przyprawione, placki ziemniaczane
chrupiace i porcja taka, ze spokojnie dwie osoby sie jedna najadly

Grzybki w smietanie - palce lizac.
Pierozki tez smakowaly.
brzydko z mojej strony, zapomnialam podziekowac za hot-dogi dla mojego synka.
Dostal to, co najbardziej lubi poza domem.
Dziekuje i pewnie jeszcze zagladniemy kiedys