Gość: Bozena L
IP: *.sympatico.ca
17.08.02, 18:32
LOT nie da ci odlecieć
Polskie linie lotnicze mogą w majestacie prawa odsprzedać twój bilet, za
który już zapłaciłeś
W myśl przepisów, które nie istnieją w żadnej innej linii lotniczej w USA,
każdy Polak musi w ciągu najpóźniej trzech dni przed odlotem potwierdzić swój
wyjazd w biurze LOT. Jeżeli tego nie zrobi, jego bilet, za który wcześniej
zapłacił, jest mu odbierany i odsprzedawany.
Nowy Jork
Na polskim terminalu LOT-u, na lotnisku JFK dzieją się rzeczy dziwne. Niemal
codziennie ludzie, którzy kupili bilet i chcą lecieć do Polski, nie są
zabierani na pokład samolotu.
W środę taka historia spotkała 13-letnią Agatkę Kuklę, która wracała do
Polski po wakacyjnym pobycie u matki w Nowym Jorku. Jej matka, Danuta Kukla
zadzwoniła w sobotę do LOT-u, żeby potwierdzić wylot córki w środę, 14
sierpnia tego roku, o godz. 22.30 wieczorem. Niestety, mimo wielu prób, nie
mogła się tam dodzwonić. Następną próbę podjęła we wtorek, na dzień przed
odlotem córki. Wtedy dowiedziała się, że bilet został już odsprzedany innej
osobie, ponieważ jego użycie nie zostało potwierdzone na trzy dni wcześniej.
Nie pomogły żadne tłumaczenia.
Historia, jakich wiele
- Bardzo się zdenerwowałam. Kupiłam ten bilet ponad pół roku temu za 700
dolarów. Zapłaciłam za niego i był już częściowo wykorzystany. Na nim Agatka
przyleciała w czerwcu z Warszawy do Nowego Jorku i miała wracać teraz do
Warszawy, a następnie do Wrocławia. Tam mieli na nią czekać dziadkowie i
zabrać ją do domu, do Złotoryi. Wszystko było zaplanowane, a tu taka sprawa -
opowiada ze zdenerwowaniem reporterowi "Super Expressu" Danuta Kukla, 39-
letnia kobieta, współwłaścicielka polskiego sklepu spożywczego na Boro Park.
Nie dała jednak za wygraną i 6 razy dzwoniła jeszcze do LOT-u. W końcu
połączono ją z kierowniczką. Ta jednak powiedziała to samo, co jej
pracownica. Bilet został już anulowany i odsprzedany komuśĘinnemu.
- Usłyszałam tylko dobrą radę, że mogę pojechać z córką na lotnisko Newark i
tam szukaćĘszczęścia w innych liniach lotniczych, może jakimś lotem łączonym
z przesiadkami - dodaje wściekła Kukla. Postanowiła jednak, że córka i tak
poleci tym samolotem.
W majestacie prawa
- Bilet to jedna sprawa, a opłata za przelot to inna, ważne jest, żeby osoba
potwierdziła jego użycie. Jeżeli tego nie zrobi, to miejsce może być
przekazane komu innemu - tłumaczy Dwojak.
Zupełnie inne odczucia ma matka Agaty. - Jak to możliwe? To są moje pieniądze
i zapłaciłam za bilet. Jak można mi to odebrać i narażać moją córkę na takie
przejścia - denerwuje sięĘKukla i zastanawia, czy sprawy nie skierować do
sądu.
(...)
Jest to jednak praktyka niemal nie spotykana w USA.