Wiarusek sie chwali, ze jego wysepka na zadoopiu swiata ma mnostwo bogactw
mineralnych. Ale po pierwsze to owe bogactwa mineralne nie naleza bynajmniej
do Australijczykow, a do zagranicznych, glownie brytyjskich i amerykanskich
koncernow, wiec zwykli Australijczycy nic z tego nie maja, a po drugie taka
Arabia Saudyjska czy Irak maja jeszcze wieksze bogactwa naturalne (ROPA!),
ale co z tego? Australia, wiarusku, to typowy kraj III swiata, zyjacy na
dodatek na kredyt (obrzymi deficyt rachunku biezacego o i olbrzymi dlug
zagraniczny) z importu praktycznie wszystkiego poza surowymi,
nieprzerobionymi surowcami, ktore Australia eksportuje do bardziej
rozwinietych panstw takich jak Chiny czy Japonia. Na dodatek ten twoj
zacofany kraik na antypodach jest wiarusku zalezny od importu ropy naftowej i
pracownikow, bo nie potrafi sam ich sobie wyksztalcic, bowiem rzad liberalow
obniza wciaz podatki, zamiast je zwiekszyc, aby wreszcie wybudowac i utrzymac
w Australii porzadna i nowczesna infrastukture (drogi, koleje, szkoly,
szpitale itp.), ktora to infrastrukutura sie obecnie na tej twojej wysepce
sypie ze wgledu na brak funduszy juz nie tylko nan jej rozwoj, ale i na
zwykle utrzymanie... A ilosc rzemieslnikow, ktore Australia ma zamiar
sprowadzic, rowna sie dokladnie deficytowi miejsc w szkolach technicznych...