ewkos74
07.02.06, 00:15
Jestem mamą adopcyjną 4,5 letniej dziewczynki.Mąż stracił pracę. Wiodło nam
się przeciętnie,bez zbytków,ale na jedzenie nie brakowało. Przez głupie
przepisy ubezpieczeniowe,straciliśmy jedyne źródło utrzymania. Byliśmy na
kilku rozmowach o pracę,ale jak narazie bez rezultatu. Boję się o naszą
przyszłość,bo moja iskierka jest chora na epilepsję,musi być pod stałą opieką
neurologa,bardzo się przeziębia.Np.we wrześniu brała 3 antybiotyki pod
rząd,aż się bałam o stan jej żołądeczka(niestety u nas nie robi się badań
dziecku przez oszczędność tylko na wszystko z grubej rury antybiotyk.Suchy
kaszel dzień i noc-antybiotyk,miała czerwone gardełko i wymiotowała-
też,oskrzela-też).Po lekach wyjaławia się jej flora bakteryjna w
organiźmie.Jest po operacji na refluks pęcherzowo-nerkowy(przeszła ją jeszcze
w Domu Dziecka). Bardzo się boję,aby nam na jedzenie nie brakowało,bo ona u
mamy biologicznej już głodowała,była bita,śmierdząca,nie leczona. Nie
wyobrażamy sobie już życia bez niej(5 lat leczyliśmy się w Klinikach
Płodności-bezskutecznie,ale po kieszeni).Niektórzy mówią,że mała do nas
podobna,a my tylko się uśmiechamy wtedy pod nosem.MARTWIĘ SIĘ,BO NIE PO TO JĄ
WZIELIŚMY,BY ZNÓW JEJ HISTORIA SIĘ POWTÓRZYŁA.Jedynie miłości nam nie
brakuje......a pozatym wszystkiego,nawet proszku do prania,leków........Nigdy
nie spodziewałam się takiego scenariusza w mym życiu,nigdy też nikogo nie
prosiłam o pomoc.Raczej sama się dzieliłam czym mogłam,np:dowiedziałam się o
matce z 6 dzieci w mej okolicy,gdzie ojciec pił,(dzieci jak nas zobaczyły
społem wybiegły boso na dwór i wpakowały się do auta-jakby nigdy nie widziały)
to zawiozłam jej biurko po bracie,2 wersalki ze
strychu,kołdrę,talerze,żywność itd.Teraz to my potrzebujemy ubrań(ja rozmiar
44-USA 16,mąż na sportowo XL góra,dół M,bo nosi spodnie pod brzuchem,a mała
jest bardzo szczupła,ma 102cm.wzrostu-czyli na 4 lub 5 lat),zabawek(lubi być
mamulką i ubierać lale),żywności(mała uwielbia płatki do mleka),środków
czystości(pasta do ząbków dziecięca,szampony,oliwki,pudry,mydełka itp.). Broń
Boże nie proszę o nowe ciuszki,tylko używane,w których same już nie
chodzicie.Moi rodzice kupują nam coś do lodówki,teściowie zapraszają co
niedzielę na obiad,ale finansowo jest też im ciężko,emerytury małe-leki
drogie,czasem mej córci wykupią,bo pół grudnia chorowała z wysoką gorączką i
wymiotami-wtedy się najbardziej boję,(bo przy gorączce jest duże ryzyko
*napadu*choroby).Teściowa 6 lat temu miała amputowaną pierś....było dobrze,a
teraz jest przeżut na kości:czoło,mostek,3 żebra,miednicę i najnowsze
odkrycie lekarzy-na kręgosłupiie.Cierpi,ale nie narzeka-leczona jest
radioterapią.Po ostatnich naświetlaniach 2 dni nie mogła wychodzić ze swego
pokoju,bo podobno promieniowała....nie wiem nie znam się na tym.Dziecko nie
mogło zrozumieć,że nie może się przytulić do ukochanej babci,której nigdy
wcześniej nie miała......Jest przez wszystkich kochana, akceptowana....
Sorki,że Was zamęczam moimi problemami,ale dziś jest mi wyjątkowo ciężko,bo
miałam nadzieję na pracę sezonową od marca(mąż by wtedy był z córcią)a dziś
me marzenia pękły jak bańka mydlana,bo w Urzędzie Pracy powiedzieli mi,że nie
spełniam warunków

za stara-przyjmują do 25 lat)lub długo bez pracy,lub za
młoda(pracownikiem sezonowym może być też osoba po 50 roku życia).Istniała
też szansa ,że po 3 m-cach część pracowników zatrudnią na stałe......ale
niestety *nie dla psa kiełbasa*.Dajcie nam szansę na przetrwanie trudnych
chwil.....a obiecujemy,że tym z czego wyrośniemy podzielimy się z
biedniejszymi,np.za małe ciuszki dziecka odsyłamy do Domu Dziecka dla
młodszych podopiecznych.Jeśli jakieś dodatkowe pytania to zapraszam na
priv......Aha nie zawsze szybko odpisuję,bo mam dostęp u brata lub teściów-
swego nie posiadam.Z góry dziękuję dobrej duszy,która choć westchnie za
nami........wiem,że teraz są ciężkie czasy i każdemu trudno,ale jeśli masz
serducho na tyle duuuuże,że zmiści się tam jeszcze jedno dzieciątko to pomóż
nam.Kto się poczuł urażony-z góry przepraszam-uwierz też mi ciężko jest
prosić i gdybym nie miała dziecka-natychmiast pojechałabym do pracy
zagranicę,ale dziecko jest chorowite i musi jedno z rodziców być przy
boku.Pozdrawiam ciepluchno...pa...pa