PROSZĘ O POMOCNĄ DŁÓŃ

07.02.06, 00:15
Jestem mamą adopcyjną 4,5 letniej dziewczynki.Mąż stracił pracę. Wiodło nam
się przeciętnie,bez zbytków,ale na jedzenie nie brakowało. Przez głupie
przepisy ubezpieczeniowe,straciliśmy jedyne źródło utrzymania. Byliśmy na
kilku rozmowach o pracę,ale jak narazie bez rezultatu. Boję się o naszą
przyszłość,bo moja iskierka jest chora na epilepsję,musi być pod stałą opieką
neurologa,bardzo się przeziębia.Np.we wrześniu brała 3 antybiotyki pod
rząd,aż się bałam o stan jej żołądeczka(niestety u nas nie robi się badań
dziecku przez oszczędność tylko na wszystko z grubej rury antybiotyk.Suchy
kaszel dzień i noc-antybiotyk,miała czerwone gardełko i wymiotowała-
też,oskrzela-też).Po lekach wyjaławia się jej flora bakteryjna w
organiźmie.Jest po operacji na refluks pęcherzowo-nerkowy(przeszła ją jeszcze
w Domu Dziecka). Bardzo się boję,aby nam na jedzenie nie brakowało,bo ona u
mamy biologicznej już głodowała,była bita,śmierdząca,nie leczona. Nie
wyobrażamy sobie już życia bez niej(5 lat leczyliśmy się w Klinikach
Płodności-bezskutecznie,ale po kieszeni).Niektórzy mówią,że mała do nas
podobna,a my tylko się uśmiechamy wtedy pod nosem.MARTWIĘ SIĘ,BO NIE PO TO JĄ
WZIELIŚMY,BY ZNÓW JEJ HISTORIA SIĘ POWTÓRZYŁA.Jedynie miłości nam nie
brakuje......a pozatym wszystkiego,nawet proszku do prania,leków........Nigdy
nie spodziewałam się takiego scenariusza w mym życiu,nigdy też nikogo nie
prosiłam o pomoc.Raczej sama się dzieliłam czym mogłam,np:dowiedziałam się o
matce z 6 dzieci w mej okolicy,gdzie ojciec pił,(dzieci jak nas zobaczyły
społem wybiegły boso na dwór i wpakowały się do auta-jakby nigdy nie widziały)
to zawiozłam jej biurko po bracie,2 wersalki ze
strychu,kołdrę,talerze,żywność itd.Teraz to my potrzebujemy ubrań(ja rozmiar
44-USA 16,mąż na sportowo XL góra,dół M,bo nosi spodnie pod brzuchem,a mała
jest bardzo szczupła,ma 102cm.wzrostu-czyli na 4 lub 5 lat),zabawek(lubi być
mamulką i ubierać lale),żywności(mała uwielbia płatki do mleka),środków
czystości(pasta do ząbków dziecięca,szampony,oliwki,pudry,mydełka itp.). Broń
Boże nie proszę o nowe ciuszki,tylko używane,w których same już nie
chodzicie.Moi rodzice kupują nam coś do lodówki,teściowie zapraszają co
niedzielę na obiad,ale finansowo jest też im ciężko,emerytury małe-leki
drogie,czasem mej córci wykupią,bo pół grudnia chorowała z wysoką gorączką i
wymiotami-wtedy się najbardziej boję,(bo przy gorączce jest duże ryzyko
*napadu*choroby).Teściowa 6 lat temu miała amputowaną pierś....było dobrze,a
teraz jest przeżut na kości:czoło,mostek,3 żebra,miednicę i najnowsze
odkrycie lekarzy-na kręgosłupiie.Cierpi,ale nie narzeka-leczona jest
radioterapią.Po ostatnich naświetlaniach 2 dni nie mogła wychodzić ze swego
pokoju,bo podobno promieniowała....nie wiem nie znam się na tym.Dziecko nie
mogło zrozumieć,że nie może się przytulić do ukochanej babci,której nigdy
wcześniej nie miała......Jest przez wszystkich kochana, akceptowana....
Sorki,że Was zamęczam moimi problemami,ale dziś jest mi wyjątkowo ciężko,bo
miałam nadzieję na pracę sezonową od marca(mąż by wtedy był z córcią)a dziś
me marzenia pękły jak bańka mydlana,bo w Urzędzie Pracy powiedzieli mi,że nie
spełniam warunkówsadza stara-przyjmują do 25 lat)lub długo bez pracy,lub za
młoda(pracownikiem sezonowym może być też osoba po 50 roku życia).Istniała
też szansa ,że po 3 m-cach część pracowników zatrudnią na stałe......ale
niestety *nie dla psa kiełbasa*.Dajcie nam szansę na przetrwanie trudnych
chwil.....a obiecujemy,że tym z czego wyrośniemy podzielimy się z
biedniejszymi,np.za małe ciuszki dziecka odsyłamy do Domu Dziecka dla
młodszych podopiecznych.Jeśli jakieś dodatkowe pytania to zapraszam na
priv......Aha nie zawsze szybko odpisuję,bo mam dostęp u brata lub teściów-
swego nie posiadam.Z góry dziękuję dobrej duszy,która choć westchnie za
nami........wiem,że teraz są ciężkie czasy i każdemu trudno,ale jeśli masz
serducho na tyle duuuuże,że zmiści się tam jeszcze jedno dzieciątko to pomóż
nam.Kto się poczuł urażony-z góry przepraszam-uwierz też mi ciężko jest
prosić i gdybym nie miała dziecka-natychmiast pojechałabym do pracy
zagranicę,ale dziecko jest chorowite i musi jedno z rodziców być przy
boku.Pozdrawiam ciepluchno...pa...pa
    • reginan120 Re: PROSZĘ O POMOCNĄ DŁÓŃ 07.02.06, 00:35
      a gdzie mieszkacie ewkos? czyzbym przeoczyla?
      • ewkos74 Re: PROSZĘ O POMOCNĄ DŁÓŃ 07.02.06, 00:42
        w południowek Polsce,w małym 16 tyś.miasteczku.Nie spodziewałam się tak
        szybkiego kontaktu.......myślałam,że tylko ja jak już wszyscy śpią buszuje....
        a Ty gdzie?(konkrety napiszę na priv)
    • reginan120 Re: PROSZĘ O POMOCNĄ DŁÓŃ 07.02.06, 00:45
      Ja pochodze z poludniowo-wschodniej polski, ale mieszkam w londynie. Prawdopodobnie moja mama moglaby pomoc w kwestii ubran na pewno smile Musze sie z nia tylko skontaktowac, dzis juz jest pozno, ale odezwe sie niebawem. Trzymaj sie mocno i kciuki trzymam za jak najwieksze wsparcie smile
      • ewkos74 Re:dzięki za piepłe słowa 07.02.06, 00:49
        wreszcie w podpisie to oznacza,że też długo czekaliście na swe szczęście? czy
        to przypadkowy podpis?pa...pa...
      • ewkos74 Re: napisałam województwo na gazetowego 07.02.06, 00:53
        • magdapol75 Re: napisałam województwo na gazetowego 07.02.06, 10:54
          Podaj mi swoj adres na moja poczte.
          • ewkos74 Re: napisałam dane na gazetowego 07.02.06, 11:35
    • ewkos74 Re: PROSZĘ O POMOCNĄ DŁÓŃ 09.02.06, 22:13
      dziękuję 4 dziewczynom,które obiecały nam pomóc.......bardzo
    • ewkos74 Re:wróciłyśmy z ferii 24.02.06, 15:34
      siostra mej mamy zaprosiła nas na ferie do siebie+swe wnuki. razem było 5
      dzieci w wieku 3-14 lat.Było bardzo fajnie.Zorganizowała kulig na śniegu w
      pobliskiej wsi,a dużymi saniami do,których były dołączone małe 3 dla starszych
      dzieci.Wszyscy mieli frajdę nawet ja bo nigdy wcześniej nie byłam.Dzieci się
      cieszyły gdy spadały z sanek na zakrętach.Dwa koniki nas ciągnęły.W połowie
      drogi było ognisko i kiełbaski-jak smakowały na tym mrozie.3 dzieci była w
      teatrzyku dla dzieci na "lampa alladyna" a 2 w kinie na filmie "niania".
      chodzili na sanki,było super.Myślałam,że będę całe 2 tygodnie,wtedy zakręcę
      ogrzewanie i zaoszczędzę na pół rachunku,ale mąż musiał zostać w domu,bo miał
      wtedy kilka rozmów o pracę.A i tak oszczędzał na ogrzewaniu,bo w jednym pokoju
      zakręcił grzejnik a w drugim siedział przy 16 stopniach.Ciężkie to życie. Po 10
      dniach wróciłyśmy autobusem z przygodami bo popsuł się PKS a mała płakała do
      tatusia.... Ferie się sktuciły ze względu na wyznaczone wizyty lekarskie u
      neurologa,alergologa,logopedy i dziś stawaliśmy na komisji lekarskiej,która ma
      orzec o ewent.niepełnosprawności córki ze względu na epilepsję.Co będzie to
      będzie,żeby tylko przeżyć te trudne chwile i wyjść finansowo na prostą,by
      dziecko na tym nie ucierpiało,by instytucje nie wyłączyły nam mediów,choć
      straszą komornikami.....Dziś jeste bardziej radosna bo mimo mrozu świeci piękne
      słońce,którego brakowało od początku zimy....aż chce się żyć...
    • kaziamac Re: prosze o pomocna dlon 24.02.06, 16:13
      czesc ewkos wyslij mi twoj adres
      • ewkos74 Re:koziamac napisałam na gazetowego 24.02.06, 21:49
    • ewkos74 Re:pisze z 4 dziewczynami,pomogła mi jedna-ASIA 24.02.06, 21:53
      • ewkos74 Re:proszę o dalszy kontakt 25.02.06, 23:31
        reginan120 i kazianac,bo chciałabym się dowiedzieć co tam słychać........ a wy
        nic się nie odzywacie.......
    • ewkos74 Re:mąż był na 2 rozmowach o pracę 01.03.06, 14:50
      odpowiedzi będą ok.20 marca.To przerażające,bo oznacza,że cały marzec znów
      będziemy bidować.....szok.A już myślałam,że jak złapie cokolwiek od 1 marca to
      już nam będzie lżej.....a tu nic
      • edytkus Re:mąż był na 2 rozmowach o pracę 01.03.06, 15:04
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34330&w=34008096&a=34614824 - to ile corek macie?
        • sugar_mami Re:mąż był na 2 rozmowach o pracę 01.03.06, 17:17
          oops

          sugar
          • basia313 Czy autorka watku moze to wyjasnic? - ile dzieci 02.03.06, 12:32
            up
    • ewkos74 póki co jedną 02.03.06, 19:45
      adoptowaną.biologicznych dzieci zero.Ale kto wie co życie pokaże,bo mama
      biologiczna ma 4 córki i wnuka/wnuczkę w drodze.....
      • teddy_bear Re: póki co jedną 02.03.06, 20:06
        chyba sie pogubilam.....w liczeniu dzieci
    • teddy_bear ewkos74 02.03.06, 23:20
      Dostalam list na priv od ewkos74 .

      Ewkos74 ,dziewczyny na tym forum sa otwarte ,chetne do udzielania porad
      praktycznych i takich mniej waznych , wysluchania problemow,pomocy w roznych
      sytuacjach , pomocy wsrod osob znajomych od dluzszego czasu na forum i tych
      nowszych .
      Internet jest o tyle niedobrym srodkiem komunikacji ze nie sposob ocenic czy
      ktos kpi , zartuje czy mowi powaznie o ile wyraznie nie napisze o co chodzi ,o
      tyle niedobrym srodkiem komunikacji bo podstawa wymiany pogladow , wiadomosci i
      emocji jest zaufanie .
      Jesli na jednym forum napisalas ze jestes matka dwoch siostr , na innym ze
      jestes matka jednej dziewczynki to wyjasnij jak mamy wierzyc i zaufac osobie
      ktora ma wiecej niz jedna prawdziwa historie do opowiedzenia.

      • ewkos74 na papierku mamą jednej a w sercu dwóch 03.03.06, 00:30
        ale z zamiarem połączenia się sióstr na zawsze,bo są bardzo ze sobą
        emocjonalnie związane,ale to nie takie proste procedury.Kto to przeszedł to
        wie: kursy,badania lekarskie(nawet na choroby weneryczne), badania
        psychologiczne,kilka wizyt w domu:pedagoga psychologa,kuratora itd.mama biol.
        ma 4 dzieci.Najmłodszej *moje*nie znają,bo jest w domu z mamą i ma 2 latka,a
        mama ma ograniczone,ale nie zabrane prawa rodzicielskie.Najstarsza po innym ojcu
        (19 lat) wróciła do mamy,mimo,że nie skończyła jeszcze szkoły zawodowej i jest
        w ciąży-mieszkają we trójkę w 1 izbie,mieszkanie tzw.socjalne od państwa bez
        wody,łazienki(wychodek na kilka rodzin)i z piecem kaflowym.Najstarsza
        poniewierała tymi dwoma-więc nie przepadaja za sobą.Mama ich nie odwiedzała
        więc nie znają najmłodszej....mają tylko we dwie siebie(ojciec nieznany-ale
        pewno ten sam,bo są do siebie podobne).Starsza opowiadała jak nie miał kto w
        nocy wstawać do małej jak płakała-i ona to robiła,jak nie było co jej dać jeść
        i ona zbierała grzyby,jagody-sprzedawała,aby małej kupić mleko.Że dla nie
        koszmarem były wakacje,bo w roku szkolnym opieka społeczna wykupywała jej
        obiady w szkole a w wakacje nie miała co jeść i ważyła 27kg.itd. Każdy nawet
        średnio wrażliwy człowiek,by zrobił wszystko aby ich nie rozdzielać,po tym co
        razem przeszły....ale takie scenariusze pisze życie...pa...do jutra...
    • ewkos74 mamy orzeczenie o niepełnosprawności małej 03.03.06, 20:46
      tydzień temu stawaliśmy na komisję.Dziś poszłam po wynik,ale mi go nie wydano,
      bo nie miałam przy sobie dowodu osobistego.....ciągle pod górę. Tydzień temu w
      3 różnych pokojach wyoglądali go,spisywali dane itd.więc chciałam pokazać prawo
      jazdy.....nie musi być dowód.Przecież wystarczyło sprawdzić
      pesel.......urzędnik też musi pokazać,że ma jakąś władzę.Trudno polecę w
      poniedziałek,a potem z tym do MOPS-u i pewno znowu nikt nie będzie w temacie co
      dalej się z tym orzeczeniem robi.....Jestem dziś padnięta...pozdrawiam
    • ewkos74 leżałyśmy w szpitalu,bo mała 04.04.06, 20:32
      dostała wysokiej gorączki i bałam się ataku epilepsji,gdyż przy gorączce jest
      duże ryzyko napadu.Zadzwoniliśmy na pogotowie-nie przyjechało!!!!!!!!!
      Zawieźliśmy ją sami.Trafił się chirurg,który nie znał się na dzieciach i
      wypisał tylko skierowanie do szpitala na oddział dziecięcy.Myślę,że jakby ktoś
      *z zachodu*wszedł na tem odział-chętnie by go nagrał jako skansen....szok.Zero
      warunków dla matki,ani się umyć,ani przespać.Na 9 inhalatorów 2 ledwo
      zipią....jak się je porusza,zmieni gniazdko to działają...szok.Od lat 60-tych
      oddział nie remontowany.Przypałętał jej się suchy,duszący kaszel jak przy
      astmie oskrzelowej i nie mogli lekarze tego złagodzić.Dopiero PULMICORT w
      nebulizacji pomógł,dostawała końskie dawki HYDROCORTISON-u,
      ZINACEF,ZYRTEC,DEPAKINA,AMBROSOL czy ktoś się zna na tym:czy od tych leków
      można UTYĆ? bądź może zatrzymują wodę w organiźmie,bo córka jest nie do
      poznania-jak napompowana?? Waga jej się zmieniła z 16.0 na 17.3 kg.Kiedyś miała
      refluks 3 stopnia,obustronny-mocz jej się cofał z pęcherza spowrotem do
      nerek.Jest po operacji,systematyczne badania moczu mówią,że ten temat w
      normie.W lutym miała robione bad.krwi na pracę nerek i też wyszło w normie.Od
      czego więc tak napuchła,czy to sterydy wziewne? Ładnie wygląda jako grubaska
      choć w spodnie się nie mieści,ale dla mnie jest to niepokojące.Szok!!!!!!!! na
      dodatek teściu po prześwietleniu płuc jest podejrzany o raka płuc.Miał w
      czwartek robioną bronchoskopię i pobierane 5 odcinków do badania,bo na dwóch
      prześwietleniach mu wyszły plamy na płucach-a całe życie palił.Ma powiększony
      też węzeł chłonny na szyi.Wynik za 10 dni-boimy się go....czyżby jakieś fatum
      na naszej rodzinie???Jak ktoś ma w rodzinie lekarza i coś mógłby doradzić to
      chętnie skorzystam,bo jestem zaniepokojona.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja