Gość: John Kowalski
IP: *.wpt.ptd.net
14.01.03, 03:03
Po 9/11/2001, coraz wiecej wplywowych glosow w Stanach Zjednoczonych zaczyna
dostrzegac zjawisko podwojnego obywatelstwa w tym kraju jako potencjalny
problem o duzych wymiarach. Przed wydarzeniami z jedenastego wrzesnia,
problem ten praktycznie nie byl objety wieksza uwaga i niejednokrotnie
uwazano, ze jego negatywny impakt na poczucie amerykanskiej tozsamosci
obywatelskiej anihiluje sie samoistnie z uplywem czasu. Tragiczny atak
terrorystyczny wywolal jednak calkowita zmiane w pojmowaniu wielu faktow
przez spolecznosc amerykanska i jej administracje panstwowa, w tym problemu
podwojnych obywatelstw.
The Center for Immigration Studies opublikowal prace Dr. Stanley Renshon
www.cis.org/articles/2002/renshonrelease02.html, profesora nauk
politycznych w City University of New York, w ktorej autor zadaje trakie oto
pytania:
"Czy jest mozliwe zeby byc w pelni zaangazowanym i swiadomym obywatelem kilku
krajow? Czy jest mozliwe podazanie za dwoma bardzo roznymi tradycjami
kulturowymi? Czy jest mozliwe posiadac dwie, mozliwie kolidujace ze soba,
rdzenne tozsamosci i wiezi? Robiac zlozenie ze takie rzeczy sa mozliwe, czy
sa one pozadane?"
Profesor Renshon konkluduje nastepujaco:
"Zaden kraj nie moze pozwolic sobie na posiadanie duzej ilosci obywateli z
plytkim narodowym i obywatelskim zwiazkiem. Dalej, zaden kraj stojac w
obliczu podzialow wewnetrznych powstajacych z powiekszajacych sie
zroznicowan, jakie ma dzisiaj USA, korzysta z imigracji na duza skale z
wielorakimi lojalnosciami i powiazaniami.
Z psychologicznego punktu widzenia, lojalnosc jest polaczona z sensem
identyfikacji i uczuciem do osoby, miejsca lub rzeczy. Proces bycia zwiazanym
z krajem pochodzenia danej osoby, zaczyna sie wczesnie i imigranci,
zrozumiale, czesto maja konflikt w tym aspekcie. Dzis, rzady krajow
wysylajacych imigrantow z calego swiata biora aktywne kroki zeby upewnic sie
ze te stare lojalnosci sa utrzymywane a nawet stymulowane.
Ameryka osiagnela swoj aktualny stan politycznego, ekonomicznego i socjalnego
rozwoju przez oferowanie olbrzymiej wolnosci osobistej i obfitych mozliwosci
ekonomicznych. W zamian prosila imigrantow zeby uczyli sie jej jezyka,
kultury i praktyk politycznych. Poprzez to, zorientowani w kierunku ich
nowego domu, imigranci mogli stac sie czescia amerykanskiej kulturowej i
politycznej materii.
Podwojne obywatelstwa i polaczone z tym rozdwojenie uwagi i zobowiazan
zmienia ta tradycyjna i udana recepture... Taki rozwoj spraw powoduje
ustawianie sceny pod bezposredni konflikt interesow wsrod nowych imigrantow i
obywateli, z ktorych wielu zachowuje glebokie przywiazanie do swojej dawnej
ojczyzny... Nie mam na mysli wnioskowac ze tacy imigranci beda 'piata
kolumna'. Jednak, roztropnie jest rozwazac ze w takich wypadkach
prawdopodobnie beda oni w konflikcie.
To stawia dylemat Stanom Zjednoczonym. Stany Zjednoczone tradycyjnie braly
imigrantow z zalozeniem ze ci ewentualnie zostana zakotwiczeni w
amerykanskiej tozsamosci i narodowosci w przeciagu czasu. W przeszlosci bylo
to rozsadne zalozenie. Teraz juz wiecej nie jest."
Pani Phyllis Schlafly, na stronach TownHall.com w artykule "Dual Citizenship
is an Oxymoron"
www.townhall.com/columnists/phyllisschlafly/ps20020515.shtml wypowiada
sie bardziej stanowczo i sugeruje juz konkretne rozwiazania:
"Mowi sie ze miliony rezydentow Stanow Zjednoczonych roszcza teraz podwojne
obywatelstwa. Kongres powinien polozyc kres tym niebezpiecznym zamiarom i
zacisnac prawo na tym co stanowi dowod ze naturalizowny obywatel USA zamierza
zachowywac lub przywracac jego lojalnosc wobec obcego kraju."
Komentarz pozostawiam czytelnikom a niektorym polecam rachunek sumienia.