Dodaj do ulubionych

Koszula w krate, dzinsy, szorty i sandaly :))

08.06.06, 14:02
To jest naprawde kapitalne !!! Jakbym widzail bucow z tego FORUMA smile))

Polak w Ameryce, staje mi przed oczami majestatyczny, niczym wykuty w
kamieniu, Zibi w szortach i sandałach.""
I jeszcze raz :


"""Polak w Ameryce, staje mi przed oczami majestatyczny, niczym wykuty w
kamieniu, Zibi w szortach i sandałach."""



"""
Napisał do mnie obrażony czytelnik. W poprzednim felietonie, tej głupawej
satyrze o niezdarnym tytule "Barbakiu", rozpoznał bowiem siebie. Uznał, że
opisałem imprezę na świeżym powietrzu, w której uczestniczyliśmy on i ja.
Dodał, że w innym moim tekście jego znajomi rozpoznali kiedyś siebie i im
także zrobiło się przykro.

Ponieważ chętnie odpowiadam na anonimy, napisałem czytelnikowi szczerze, że
kompletnie nie pamiętam barbecue sprzed trzech lat, gdyż w moim kombatanckim
życiorysie są już tony parówek zjedzonych w polskim towarzystwie i cały
Bałtyk wypitej wódki z ginger ale. Teraz odpowiedź rozszerzę.

Po 18 latach pobytu w Ameryce, z których 15 (!) spędziłem pracując dla
polskiej gazety i w związku z tym codziennie przestając z Polakami, w moim
mózgu zaszły trwałe zmiany. Przestałem rozpoznawać poszczególnych ludzi,
rozmyły mi się imiona, adresy i daty. Mój umysł, pewnie w desperackiej próbie
obrony przed szaleństwem, dokonał procesu syntezy.

Od tej pory widzę całą Polonię w osobie jednego pękatego Zibiego i jego
korpulentnej, starannie zaondulowanej żony Krysi. Także wszystkie polskie
dzieci zsumowały mi się, tworząc dwa klony - żeński i męski. Polska
dziewczyna? Od razu widzę opaloną w solarium wysoką lalę w obcisłych
niebieskich dżinsach, z odkrytym pępkiem i utlenionymi, długimi włosami.
Młody Polak? Głowa ogolona na zapałę, skórzana kurtałka, kaczy chód, bluzg w
ustach. Zlała mi się w głowie w jedną muzyka ze wszystkich polskich
dancingów, urodzin, przejazdów samochodem i pikników. Rozmowy zlały mi się w
jeden słowotok na jeden z kilku obowiązkowych tematów: zostać/wracać, głupota
Amerykanów, polityka polska i światowa, pieniądze. Wszystkie odwiedzane domy
stały się jednym, takoż domy narodowe i wernisaże. Jednię stworzyli moi
patriotyczni polemiści. W jedną masę stopiły się gołąbki, pierożki i żurek.

Szanowny czytelniku, nie obrażaj się, bo nie o tobie piszę. Mój proces
twórczy (?) nie przebiega tak, jak u pisarzy czy filmowców. Nie siedzę z
kartką papieru i nie wypisuję w słupku cech rzeczywistego Zbyszka (żeby mu,
ot tak, sprawić przykrość), a następnie, dla niepoznaki, doklejam mu wąsy
Stanleya. Doszedłem już do sublimacji, syntezy. Gdy ktoś rzuci hasło: Polak w
Ameryce, staje mi przed oczami majestatyczny, niczym wykuty w kamieniu, Zibi
w szortach i sandałach.

Ktoś się oburzy: jak ty, Latus, śmiesz nazywać nas klonami! Przecież każda
istota ludzka, a więc i każdy Polak w Ameryce, to inne jestestwo, osobna
osobowość, niepowtarzalny zespół cech psychofizycznych, inna mieszanka
talentów i idiosynkrazji.

Otóż nie. Wszyscy Polacy w Ameryce są tacy sami. To mnie najbardziej dobija.
Po 20 latach w Ameryce ubierają się ciągle tak samo, piją to samo, słuchają
tego samego i, co najgorsze, o tym samym w kółko rozmawiają.

Słowem, najbardziej mnie męczy na polskich spotkaniach ich przewidywalność i
nuda.

Napisałem kiedyś felieton "Czas zatrzymany". Żeby oszczędzić sobie fatygi,
przepiszę jego fragment:

"Po kilkunastu latach przebywania w środowisku polonijnym słyszę te same
piosenki wykonywane przez knajpianych wokalistów. Umrzecie z "Bara bara bara,
riki tiki tak, jeśli masz ochotę, daj mi jakiś znak" na ustach? To jest wasz
ekstrakt narodowej pamięci i wykwit intelektualnego rozwoju? Do śmierci
chodzić będziecie w dżinsach i koszulach w kratkę z krótkim rękawem? Słuchać
kompaktów Grechuty i jeździć co roku na wakacje nad Bałtyk? Nie znudzi się
wam to?".

No i co? Minęło wiele lat i nie zmieniłbym ani jednego słowa. A wczoraj na
Greenpoincie usłyszałem, przechodząc obok polskiego lokalu... "Bara bara
bara...".

Na polskim przyjęciu w Palo Alto zamiast dyskusji o komputerach słuchałem,
przy kabanosach i sałatce jarzynowej, tęsknych pytań o Polskę. W pięknym
Redwood Park, też w Kalifornii, puszczano wyłącznie Skaldów. Czy Led Zeppelin
i Clapton także nie byli muzykami tego pokolenia? Młody profesjonalista z
Connecticut jazdę samochodem uprzyjemnia mi zawsze "Banią dla Cygana".
Naprawdę nie ma lepszej na świecie muzyki i tekstów? W domu w Pensylwanii
leci, w czasie Thanksgiving (!) polska telewizja. W polskim motelu na
Florydzie - TV Polonia na okrągło. Do klubu Europa na Greenpoincie przychodzą
co niedziela, jak do kościoła, ciągle te same osoby, które, tak samo ubrane,
rozmawiają o tym samym. Nie ma w Nowym Jorku innych klubów? Żeby pójść do
nich tylko czasem, ot tak, dla odmiany?

Odnoszę wrażenie, że u polskich imigrantów przepaliły się jakieś obwody w
mózgu i ich myśli biegną od tej pory po krótkim obwodzie zamkniętym.

Te utyskiwania dotyczą średniego pokolenia, nazywającego
siebie "solidarnościowym". Rozumiem - przez pierwsze lata przechodzili stres
adaptacji, nauki języka, dorabiania się. Ale przecież na ogół im się udało!
Stoi dom, dwa paszporty w szufladzie, konto w banku, dzieci w college'u. Mogą
odetchnąć, wyluzować się, poszaleć, ale nie - jakby pozostali zapętleni: w
tych samych gustach, tych samych tematach rozmów, właściwie już obsesjach.

Nie mówię o ich pracy, która jest, jaka jest. Mówię o czasie wolnym. Ameryka
daje przecież wielki wybór stylów życia, ubrania, hobby, języka, lektur,
rozrywek. Pełno tu fantastów, hobbystów, dziwaków. Ludzi zwyczajnych w pracy,
ciekawych wieczorem.

Ale my jesteśmy potwornie szablonowi. Nie mamy za grosz fantazji i luzu.
Wszystko robimy po sznureczku, a decyzje mają zawsze nudny, praktyczny
charakter. Zgoda, hondy i toyoty to niezawodne samochody, ale wśród, tak
słynnych ze złotych rączek, Polaków chciałbym poznać więcej takich, którzy
majsterkują przy starym, niepraktycznym, ale pięknym, jaguarze albo maserati.
A potem porozmawiają ze mną o starych samochodach. Albo o psach i kotach -
toż to można godzinami! Albo o dziewczynach, o winach, o modzie, o tym, co
może być po śmierci, o obejrzanym ostatnio japońskim filmie, o jedzeniu, o
parapsychologii, o podróżach. Nie jestem pięknoduchem, który oczekuje
intelektualnych dyskusji o literaturze, ale może ktoś przeczytałby czasem, do
diabła, jakąś powieść po angielsku! Nie - czytają Grocholę, Głowackiego o
Ameryce i "Kod da Vinci" w polskim przekładzie (sic!); prenumerują "Politykę"
i czytają w internecie "Wyborczą". Po 20 latach w Ameryce. Ja tego, proszę
Państwa, najzwyczajniej w świecie nie rozumiem.

Czytelnik-polemista doradził mi mniej cynizmu, a więcej optymizmu.
Optymizm/pesymizm to niepasująca tu para pojęć. Ja po prostu coraz częściej
nie jestem ciekaw kolejnych Polaków, kolejnych z nimi spotkań, rozmów i
zagajeń ("Jedziesz może czasem do Polski?" i alternatywnie: "No i jak było w
Polsce?"), tych samych, mechanicznie powtarzanych maksym, powiedzonek,
banałów, niczym w "Umarłej klasie" Kantora.

Nie izoluję się od Polaków, nie wywyższam - przeciwnie, piszę dla nich,
przejmuję się nimi; najwyraźniej mnie obchodzą, skoro ciągle piszę o nich, a
nie o polityce światowej czy jazzie. Dlatego z nieustającą wiarą, przez 15
już lat, chodzę na spotkania z nimi, licząc, że może wreszcie będzie
ciekawie; inaczej. I prawie zawsze spotyka mnie rozczarowanie. Znowu byłem na
sklonowanej imprezie i znowu rozmawiałem z Polonusami-klonami.

Ale niech tam, skończę optymistycznie! To wszystko, co powyżej, dotyczy
średniego i starszego pokolenia. Ludzie młodsi (którymi chętnie się otaczam,
nie tylko z erotycznych powodów), ci do 30., nawet 40. roku życia , są inni.
A już na pewno inni są ci młodzi, którzy tu studiują, chodzą do high school
albo chowali się w niekomunistycznej Polsce.

Może nie będą tacy nudni jak m
Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: Koszula w krate, dzinsy, szorty i sandaly :)) 08.06.06, 14:33
      widzisz kol gaybar,

      tow Latus , przez ten swoj weltschmerz niedlugo zakonczy kariere na tym lez
      padole, w podobny do Kosinskiego sposob, podejrzewam... wielkiej straty dla
      ludzkosci nie bedzie, i jakkolwiek obraz Zibiego odpowiada prawdzie, sam
      artykol jest pelen dziur logicznych, ktore pozbawiaja go jakiejkolwiek
      ummm..."credibility" "wszyscy sa tacy sami, ale cale pokolenie ludzi przed 40-
      stka, ktorymi to tak bardzo lubi sie otaczac jest juz zupelnie inne"? jezeli
      fkatycznie to nimi sie "otacza" a nie starymi dziadami to artykol jest
      klamliwy, jezeli zas tylko pisze ze sie otacza a na prawde jest tylko
      wsrod "swoich" to artykol jest niczym innym tylko projekcja swojego wlasnego
      zmarnowanego zycia? no nie?
      • graybar Re: Koszula w krate, dzinsy, szorty i sandaly :)) 08.06.06, 15:06
        Jako czytelnik bardzo malo wyrobiony i pozbawiony podstawowej wiedzy w temacie,
        mylisz na przyklad forme dziennikarska taka jak reportaz, ktory to wlasnie
        powinien posiadac to wzmiankowane " credibility " (patrz przypadek
        dziennikarza NYT ktory wymysla reportaze z miejsca w ktoych nigdy nawet nie
        byl) , z formami typu felieton czy komentarz. gdzie oczekiwanie wystepowania "
        credibility " jest po prostu smieszne, gdyz autor przedstawia swe wlasne wizje
        i opinie, i credible nie tyle byc nie musi, co nawet nie moze.
        Autor widzi na brzegu jeziora Zibiego w szortach i sandalach lub go nie widzi-
        jego sprawa, taki sobie symbol polskiego czeresniactwa wybral i tym symbolem
        operuje... eh, ale po co ja sie sile na wyjasnianie tobie takich niuansow smile) i
        tak niec z tego nie zalapiesz.
        Nie przejmuj sie, walnij Zywca ze sklepu na Greenpolince albo Okocim Strong i
        bedzie dobrze smile)
        • flipflap Re: Koszula w krate, dzinsy, szorty i sandaly :)) 08.06.06, 15:19
          Wielki mi autorytet, hehehehe
          Latus. Pedzio z kompleksami piszący dla szmatławca przeznaczonego dla
          wieloletnich turystów .
          Nie wspominając o tendęcyjnych probulbońskich ciągotkach.
          • viper39 to chyba placz latusa i szaregobarka 08.06.06, 16:26
            flipflap napisał:

            > Wielki mi autorytet, hehehehe
            > Latus. Pedzio z kompleksami piszący dla szmatławca przeznaczonego dla
            > wieloletnich turystów .
            > Nie wspominając o tendęcyjnych probulbońskich ciągotkach.
            >

            fajnie flip okresliles goscia

            mysle ze kwitnesencja calego artykulu powinno byc to co poniej zacytuje:

            "Po 18 latach pobytu w Ameryce, z których 15 (!) spędziłem pracując dla
            polskiej gazety i w związku z tym codziennie przestając z Polakami, w moim
            mózgu zaszły trwałe zmiany. Przestałem rozpoznawać poszczególnych ludzi,
            rozmyły mi się imiona, adresy i daty. Mój umysł, pewnie w desperackiej próbie
            obrony przed szaleństwem, dokonał procesu syntezy."

            latus przyznaje sie ze nigdzie poza Polski swiatek sie nie wychylil, malo tego
            nie caly Polski swiatek ale ten swiatek biednego pismaka w szmatlawcu majacym
            malutki zasieg, napewno do ludzi takich jak ja i moi znajomi on nigdy nie
            dotarl, a przeciez my jestesmy Polonia, a nie Polakami w USA, zapytasz jaka
            roznica, wielka to roznica, latus widzi Polakow w USA i bardzo malo Polonii.
            tu zaczynaja sie jego problemy i gorycz ze nie osiagnal wiecej, ze moze tylko
            zaszpanowac gosciowi pod pijacemu zywca w parku

            no bo z kim latus mogl przebywac? z takimi jak on pijacymi zywca pod sklepem na
            greenpoint ave

            szarybarek tez niczego nie osiagnal wiec przyklepuje latusowi,

            a prawda o Polakach w USA czy wogole Polonii jest o wiele prostsza, oni zyja
            wlasnym zyciem nie przejmujac sie pismakami pokroju latusa, staraja sie jakos
            zyc lepiej niz mogli w Polsce i to wszystko,
            bo jesli murarz z Polski wyjechal zarabiajac kiepsko w Polsce, a tu w USA (np)
            zarabia wiecej to dla niego jest to podniesienie statusu finansowego, dla jego
            dzieci jest to mozliwosc pojscia do szkoly/na studia i porawienie swojego bytu,
            i chwala mu za to, nie mozna z nigeo na sile robic inteligenta, ktory powinien
            czytac wielkich filozofow w ich rodzinnych jezykach

            nie wszyscy zostaja dyrektorami/prezesami/itd, ktos musi pracowac
            z rolnika nie zrobisz CEO w USA,
            tylko w Polsce mozesz z rolnika/buraka zrobic wice-premiera, ale to inna bajka

            ja widze ze wrzucenie przez latusa wszystkich do jednego koszyka jest jedyna
            forma literacka jaka on potrafi, czyzby lata spedzone w USA i brak sukcesow
            wychodzily teraz gorycza z niego?

            hmm ja czytam i w jez. polskim i w angielskim (nie tylko), nie czytalem
            Grocholi (wybacz Grochola), kod daVinciego przeczytalem niestety po angielsku
            (bo akurat w tym jezyku mialem ksiazke), nie czytam nowego dziennika, czytam
            czasami gazete, wole Wprosta, to co nie jestem Polakiem, albo moze scislej, nie
            jestem Polakiem w USA? bo na to wychodzi z tego pseudo-reportu latusa
            zeby bylo bardziej skomplikowane, na "barbakiu" nie pijam Polskiego piwa, nie
            jadam serdelkow, straszne prawda?

            szarybarek, ty sie ciesz z tego co masz, probuj osiagac wiecej, od ciebie w USA
            zalezy twoj sukces, nie przejmuj sie latusami, oni w brukowcach pracujac
            probuja jakos zyc, zastanawiaj sie nad kazda informacja jaka dostajesz z mediow
            (czytanych, pisanych, widzianych, slyszanych), wybieraj fakty z info i buduj
            swoje opinie, nie opieraj sie na opiniach medialnych bo to jest szkodliwe dla
            ciebie samego (no chyba ze nie umiesz wyrobic sobie wlasnej opinii)

            zycie jest duzo prostsze niz sie tobie wydaje. globalnie zawsze sprowadza sie
            do jednostki do punktu "co ja z tego bede mial(a)", problemem Polskich
            politykow (i zurnalistwo tez) jest to ze nie widza jednostki, nadal widza masy
            ludzi, w USA widzi sie jednostke ktora tworzy masy ludzi dlatego tutaj jest tak
            jak jest a w Polsce jest tak jak widac.
            niby proste, ale jakie trudne i skomplikowane co?
            • feluisak Popatrz pan jak sie zlecieli ! 08.06.06, 16:54
              Jak widac zabolalo cie to bardziej niz kopniak w jajca. I dobrze. To ty, mimo
              ze sie tak zaciekle od tego odzegnujesz, spedzasz przeciez nadzwychaj owocnie
              swe zycie na forach wymienionej przez Latusa "Wyborczej" wink)
              dodajac do tego wzbogacajaca osobowosc lekture tygodnika Wprost, z pogarda
              osadzajac od czci i wiary od najgorszych NYT wink)
              Przezabawny charakterek wink)
              • viper39 Re: Popatrz pan jak sie zlecieli ! 08.06.06, 17:19
                feluisak napisał:

                > Jak widac zabolalo cie to bardziej niz kopniak w jajca. I dobrze. To ty, mimo
                > ze sie tak zaciekle od tego odzegnujesz, spedzasz przeciez nadzwychaj owocnie
                > swe zycie na forach wymienionej przez Latusa "Wyborczej" wink)
                > dodajac do tego wzbogacajaca osobowosc lekture tygodnika Wprost, z pogarda
                > osadzajac od czci i wiary od najgorszych NYT wink)
                > Przezabawny charakterek wink)

                feluisak czy szarybarek jeden pies ten sam gosc

                mnie widzisz nie boli, ja nie spedam tyle czasu na forach ile ty tu jestes,
                popatrz na ilosc postow przez twoje nicki i porownaj z iloscia napisana przez
                mnie, wtedy zobaczysz jak wielkim frustratem jestes
                to forum to twoje zycie ty innego zycia nie masz
                • feluisak Re: Popatrz pan jak sie zlecieli ! 08.06.06, 17:41
                  Nawet gdybym ja rzeczywiscie pisal pod wszystkimi nickami ktore ty mi
                  przypisujesz, to i tak nie zblizylbym sie nawet do 30% tego, co ty piszesz
                  tylko jako Viper wink)
                  • soup.nazi Re: Popatrz pan jak sie zlecieli ! 08.06.06, 18:42
                    feluisak napisał:

                    > Nawet gdybym ja rzeczywiscie pisal pod wszystkimi nickami ktore ty mi
                    > przypisujesz, to i tak nie zblizylbym sie nawet do 30% tego, co ty piszesz
                    > tylko jako Viper wink)

                    Ty w ogole nie piszesz. Pisze drugi gliniak na sasiednim barlogu. Ty mu czytasz.
                    Wiemy, ze pracujecie w dwuosobowych timach. Kazdy taki "tim" to jedna pompa z
                    goovnem, hehehe
        • jot-23 Re: Koszula w krate, dzinsy, szorty i sandaly :)) 08.06.06, 16:01
          faktycznie ty juz sie nie sil, bo moze sie to skonczyc dla ciebie kleksem w
          majtkach. "autor wyraza wizje i opinie"... moze potrzebny jest disclaimer
          mowiacy o "progressive brain disorder that gradually destroys a person’s memory
          and ability to learn, reason, make judgments, communicate and carry out daily
          activities" ktorej to najwyrazniej ofiara stal sie Latus...

          wrocmy to jego "dziela":

          "Polska dziewczyna? Od razu widzę opaloną w solarium wysoką lalę w obcisłych
          niebieskich dżinsach, z odkrytym pępkiem i utlenionymi, długimi włosami. Młody
          Polak? Głowa ogolona na zapałę, skórzana kurtałka, kaczy chód, bluzg w ustach."

          i pare paragrafow nizej:

          "To wszystko, co powyżej, dotyczy średniego i starszego pokolenia. Ludzie
          młodsi (którymi chętnie się otaczam, nie tylko z erotycznych powodów), ci do
          30., nawet 40. roku życia , są inni."

          nie mowie ze nikt w gazetach nie ma prawa do wymyslania banialukow, niech sobie
          wymyslaja... tylko to co w bolu splodzil latus nie powinno sie ukazac, ze
          wzgledu na jakosc pisania, nawet w szkolnej gazetce... hehe nawet na forum
          polonia!






          graybar napisał:

          > Jako czytelnik bardzo malo wyrobiony i pozbawiony podstawowej wiedzy w
          temacie,
          >
          > mylisz na przyklad forme dziennikarska taka jak reportaz, ktory to wlasnie
          > powinien posiadac to wzmiankowane " credibility " (patrz przypadek
          > dziennikarza NYT ktory wymysla reportaze z miejsca w ktoych nigdy nawet nie
          > byl) , z formami typu felieton czy komentarz. gdzie oczekiwanie
          wystepowania "
          > credibility " jest po prostu smieszne, gdyz autor przedstawia swe wlasne
          wizje
          > i opinie, i credible nie tyle byc nie musi, co nawet nie moze.
          > Autor widzi na brzegu jeziora Zibiego w szortach i sandalach lub go nie widzi-

          > jego sprawa, taki sobie symbol polskiego czeresniactwa wybral i tym symbolem
          > operuje... eh, ale po co ja sie sile na wyjasnianie tobie takich niuansow smile)
          i
          >
          > tak niec z tego nie zalapiesz.
          > Nie przejmuj sie, walnij Zywca ze sklepu na Greenpolince albo Okocim Strong i
          > bedzie dobrze smile)
        • soup.nazi Re: Koszula w krate, dzinsy, szorty i sandaly :)) 08.06.06, 16:04
          graybar napisał:

          > mylisz na przyklad forme dziennikarska taka jak reportaz

          Tow. graybar, pisanina Fajfusa jest wszystkim tylko nie dziennikarstwem, tak
          samo jak jezyk, ktorego uzywa jest jezykiem bulbonskim, a nie polskim. Forma
          jest zblizona nieslychanie do tfurczosci tow. z Wojsk Lacznosci z Polonia. Nic
          dziwnego - zapewne mocodawca ten sam. Prosze przekazac tow. Fajfusowi serdeczne
          zyczenia dalszych udanych herbatek z kruchym rim job w kunsulacie Bulbonii w NY.
          • soup.denazi do soup.nazi 08.06.06, 18:56
            > soup.nazi napisal
            • soup.nazi Idz, skrec sobie grzyba, ulzy ci, cieciu, hehehe 08.06.06, 19:01

              • pis.doff uwaga: nastepny neologizmy samorodnego 08.06.06, 22:48
                neo nazi: skrec sobie grzyba. zupniasty, kiedy konczysz wreszcie te podstawowke?
    • donk Ale siem popisales. heheh 08.06.06, 16:46
      U was w szkole gminnej siem chyba pisalo "foruma". heheh
      Koszula w krate, dzinsy, szorty i sandaly, pasujom calkiem do ciebie. heheh
      • jot-23 Re: Ale siem popisales. heheh 08.06.06, 16:49
        donk napisała:

        > U was w szkole gminnej siem chyba pisalo "foruma". heheh
        > Koszula w krate, dzinsy, szorty i sandaly, pasujom calkiem do ciebie. heheh

        to tylko taka , wicie rozumicie (nic nie rozumicie!!) "forma wypowiedzi" --
        > "gwarowo-ludowa podhujovka" zwana.

        p.s. w gminie mowiom "forumna"
        • donk Nie bondz pani taka forumna. heheh 08.06.06, 16:56
          Ku..z twa byla
          szczota-blota
          grzywa-dziwa
          niemowlenca strzykawa
          tudziez macica?

          Muszem se to przenalizowac.
      • feluisak Strzal w 10 Latus ! 08.06.06, 17:01
        Gdyby was mlotki to nie dotyczylo, to bysciie trzymali wassze polonijne buzie
        na klodke a post przeszedl by do histirii bez jednego kmentarza. Niestety, jak
        wyraznie widac ten latusowy komentarz jest DOKLADNIE O WAS i nikim wiecej, stad
        to zamieszanie i pozar w burdelu . Smieszne jak facet trafil w 10.
        • jot-23 Re: Strzal w 10 Latus ! 08.06.06, 17:06
          dlaczego "o was" a nie "o tobie"? dla postronnego obserwatora tego forum, nie
          roznisz nie niczym (no moze troszki bardziej rozgoryczony ponad forumnowo
          srednia) od reszty uzytkownikow.
          • flipflap Re: Strzal w 10 Latus ! 08.06.06, 17:29
            jot-23 napisał:

            > dlaczego "o was" a nie "o tobie"? dla postronnego obserwatora tego forum, nie
            > roznisz nie niczym (no moze troszki bardziej rozgoryczony ponad forumnowo
            > srednia) od reszty uzytkownikow.

            Dlatego że graybar & latus to ta sama osoba a fielusiak to taki łonabi mundry
            jak one wsystkie, hehehe
        • graybar O czym zapomnial Latus 08.06.06, 17:36
          Z sandalkami i szortami to trafil pieknie , tylko zapomnial chlop o jednym- do
          w.w. sandalow nalzey zalozyc SKARPETY (!!!) .W koncu sandalki na bose stopy
          plus szorty nosza nie tylko nasi, nosza je w wilgotnym, goracym klimacie prawie
          wszyscy.
          Skarpetki powinny byc tube socks, kolor- biel (koniecznie!) , 6 sztuk za $
          5.00 w wersji codziennej, w wersji weekendowej zakupione w Sport Authority na
          wyprzedazy skarpetki ozdobione logo Nike (rowniez koniecznie biale). Dopiero na
          to "ida" sandalki.
          • soup.nazi Re: O czym zapomnial Latus 08.06.06, 19:00
            graybar napisał:

            > Z sandalkami i szortami to trafil pieknie , tylko zapomnial chlop o jednym- do
            > w.w. sandalow nalzey zalozyc SKARPETY (!!!) .W koncu sandalki na bose stopy
            > plus szorty nosza nie tylko nasi, nosza je w wilgotnym, goracym klimacie prawie
            >
            > wszyscy.
            > Skarpetki powinny byc tube socks, kolor- biel (koniecznie!) , 6 sztuk za $
            > 5.00 w wersji codziennej, w wersji weekendowej zakupione w Sport Authority na
            > wyprzedazy skarpetki ozdobione logo Nike (rowniez koniecznie biale). Dopiero na
            >
            > to "ida" sandalki.

            Nie, nie to tylko w Bulbonii jezd taki "mus". Trzeba przeciez zaprezentowac
            brudne, zdrewniale, przepocone racice, o pazurach powykrecanych w chinskie 8,
            calosc na wpol opjerdolona przez grzybice. W normalnym swiecie, kazdy nosi jak
            chce i nikt nie zwraca na to uwagi. Aha, w normalnym swiecie stopy sie myje,
            przynajmniej 2 razy dziennie (biorac shower), paznokcie obcina (i wyrzuca, a nie
            chowa na szczescie lub obiad, hehehe). Grzybice sa rzadkie (higiena!), a jesli
            juz to sie je zasypuje odpowiednimi srodkami (higiena!) i oczywiscie wtedy nie
            prezentuje sie ich szerokiej publicznosci (estetyka!).
            • bodo38 Re: O czym zapomnial Latus 08.06.06, 20:48
              gaybar...juz ci pisalem-jestes nieudacznikiem ktoremu nie
              wyszlo "dziennikarstwo"....ale to juz inny temat.Moze opisz nam siebie jak ty
              sie ubierasz,czy amerykanie rozpoznaja w tobie polaka.Podziel sie z nami tymi
              wiadomosciami.A tak na marginesie tez slucham Grechuty ale jak ktos nagra cos
              lepszego to moze sie przezuce.
              • graybar Re: O czym zapomnial Latus 08.06.06, 21:14
                Moze i pisalees, ale pod innym nickiem, uwazaj jak sie logujesz. Viper39 to ty?
                Dzis jestem ubrany w garnitur Ted Baker, krawat Brooks Brothers i koszule
                Kenneth Cole. Skarpetki rowniez Brooks. Buty Kenneth.
                Garnitur navy blue, koszula jasnoniebieska, krawat ciemnobordowy , buty czarne.
                Skarpetki w kolorze krawata.
                • bodo38 Re: O czym zapomnial Latus 08.06.06, 21:21
                  i w tym ubraniu robisz grila nad jeziorem?
              • wujekjurek Re: O czym zapomnial Latus 08.06.06, 21:55
                Czy Grechuty nie wolno teraz słuchać? Kogo jeszcze?
    • wujekjurek Klony. 08.06.06, 21:38
      Ten "żurnalista" chyba nie zdaje sobie sprawy, że też jest swego rodzaju
      klonem. Coś jest w tych polskich dziennikarzach, że mieszkając w USA nawet 18
      lat(!) nie są w stanie wygrzebać się poza środowisko greenpoinckie. Żyją w tej
      błogiej świadomości, że innych Polaków tu po prostu nie ma. Nie czytałem chyba
      reportażu o emigrantach z Polski, który nie koncentrowałby się na mieszkańcach
      Greenpointu lub Jackowa. Dlaczego? Bo tym dziennikarzom nikt nie zdjął klapek
      z oczu i nie mają pojęcia, że są tu Polacy, którzy mają wykupione roczne
      abonamenty do opery. Tylko jak taki dziennikarski klon może do tych ludzi
      dotrzeć? Gdyby miał trochę oleju w głowie, to... hmmm, gdyby miał trochę oleju
      w głowie, to nie pracowałby przez 15 lat w polonijnej gazecie. Żyłby w
      normalnym świecie, spotykałby normalnych ludzi, wśród nich Polaków, z którymi
      nie miałby o czym rozmawiać, bo jego świat to właśnie ten, którym gardzi.
      • bodo38 Re: Klony. 08.06.06, 21:47
        wujekjurek........nic dodac nic ujac...
        • bodo38 Re: Klony. 08.06.06, 22:18
          Po opisie twojego ubioru moge tylko stwierdzic ze wygladasz jak poster-
          boy.Niczym sie nie odrozniasz od milionow amerykanow ktorzy pracuja w
          biurach.Straszne, nudne.W kolko to samo...krawatka ,skarpety w kolorze krawatki
          itd,itp.No ale taka jest twoja praca i musisz jakos wygladac.Ale jak ty to
          robisz ze ludzie ci zazdroszcza tych "markowych"koszul i garniturow?Bo chyba po
          to tak dokladnie je opisales zeby ci zazdroscic.Nie ma czego.Jedni lubia
          mandarynki inni pomarancze,wiec dlaczego wedlug ciebie wszyscy polacy powinni
          sie ubierac tak samo jak ty?Mieszkam w Vancouver i czesto widze ludzi ubranych
          w skarpetki adidasa w sandalkach-laczkach i to nie sa polacy.I o czym to
          swiadczy?O niczym.Kazdy sie ubiera jak chce.Taki jest ten kraj.Kazdy wyznaje
          religie jaka chce.Ale ja chyba wiem czemu to cie tak denerwuje u polakow.Jestes
          jednym z tych nieudacznikow ktorzy celowali wysoko ale ci nie wyszlo.Nie jestes
          prawdziwym amerykaninem jeszcze(watpie zebys kiedykolwiek byl)a juz nie
          polakiem.Wiec kim ty jestes?Nikim!Ci ludzie w tych skarpetkach od adidasa moze
          zawsze okresli swoja przynaleznosc,a ty?Wlosi,hiszpanie ,niemcy....mimo swoich
          przywar tez sie zawsze utozsamiaja ze swoim rodzinnym krajem.Bo sie nie
          wstydza.Pewnie tez maja swoje czarne owce,ale jakos z tym zyja.Mam wielu kumpli
          w pracy Hindusow,Chinczykow,Wlochow,Rumunow i innych i nikogo nie obchodzi jak
          chodzisz ubrany.Wazne jest to co soba prezentujesz.I to by bylo na tyle.Nic nie
          zalaczam.
      • pis.doff niema wiekszego galgana co wyrwal z chama na pana 08.06.06, 22:50
        zaloz sobie forum Prawidlowa Moda bom w USA.
        • hotdog1 juz dawno pisalem ze .... 09.06.06, 02:42
          Latus cierpi na kompleks zdziadzienia,nie dorobil sie w Ameryce
          niczego,Nowy Dziennik nie ma zadnego pension planu,Latus zbliza sie wielkimi
          krokami do emerytury i nie ma nic na koncie ,bida wyziera mu z
          oczu ,kiedy tradycyjnie pojawia sie na Pulaski Parade Day na 5 Ave w
          starych niemodnych spodniach od garnituru i zawieszonym na szyji niemodnym
          aparatem typu Zorka 7,wloczac nogami jakby pracowal cale zycie w kopalni.
          Latus ,zamiast isc do fabryki i miec 401 K albo Pension Plan jak
          wszyscy ,zmarnowal zycie w Nowym Dzienniku
          • pis.doff Re: juz dawno pisalem ze .... 09.06.06, 03:24
            wiesz, z tymi fabrykami to teraz tez coraz cieniej. A i plany sa coraz bardziej
            szemrane.
            • bercik48 Re: juz dawno pisalem ze .... 09.06.06, 03:49
              pis.doff napisał:

              > wiesz, z tymi fabrykami to teraz tez coraz cieniej. A i plany sa coraz
              bardziej
              >
              > szemrane.
            • bercik48 Re: juz dawno pisalem ze .... 09.06.06, 03:51
              pis.doff napisał:

              > wiesz, z tymi fabrykami to teraz tez coraz cieniej. A i plany sa coraz
              bardziej
              >
              > szemrane.
              ja ja gliniak a spac wam siem nie kce
              jesd prawie czwarta
              odbijeta to sobie na zdrowiu tow.
              sluzba nuie druzba tow.
              nie spac tylko zagluszac
    • fan.club1 Re: Koszula w krate, dzinsy, szorty i sandaly :)) 13.06.06, 18:57
      Pytanie do fachowców: czy zibi kalifornijski też tak wygląda? Mam znajomego w
      kalafiornii, jego mądrości pasują do opisanego powyżej stroju. Jego znak
      rozpoznawczy to okulary na czubku łba, których pewnie nie zdejmuje nawet w
      łóżku...
      • graybar Trafny strzal 13.06.06, 19:19
        Okulary nad czolem to domena "naszych pieknych pan" na imigracji. Sluza jako
        niepotrzebna zupelnie ozdoba, widocznie maja za zadanie dodawac wigoru- na
        zausznikach widnieje logo G lub D&G, prezent od chlopaka nabyty w outlecie
        przez chlopaka z budowy. Uwazniejsza analiza wygladu naszych pieknych Polek na
        dyskotece w Europie lub Exicie rowniez pozwala dostrzec na szerokich czolach
        ten wyzncznik statusu i dobrego smaku.
        Sloneczne okulary na czolku sa prawie tak charakterystyczne jak spodnie-
        rybaczki na plaskim tylku i szerokich biodrach przyszlej Matki - Polki.
        • flipflap Re: Trafny strzal 13.06.06, 19:54
          Graybar, niech mie szlag trafi, ty musisz być ciotą.
          Tak jak i ten co napisał ten artykół.

          Mnie to nie wadzi ale na mile idzie wyczuć. hehehehe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka