Dodaj do ulubionych

anglia kanada

IP: *.mel.iprimus.net.au 26.10.01, 01:25
mieszkam od 20- lat w australii. bylam w polsce niedawno i sie przekonalam jak
wszystko jest b.daleko z australii. pozatym mam rodzine w europie. chcialabym
sie przeniesc blizej europey/polski. mam wyzsze wyksztalcenie i mowie b.biegle
po angielsku.znam tez inne jezyki. b.prosze o troche informacji na temat tych
krajow: jak polakom tam sie zyje? jacy sa anglicy/kanadyjczycy? czy mescy i
opiekunczy jak polacy?.czy zniewiesciali jak w innych krajach? czy latwo o
prace i imigracje (jestem obywatel.austral.)
Obserwuj wątek
    • Gość: Kliken Re: anglia kanada IP: *.ym1.on.wave.home.com 26.10.01, 05:36
      W Kanadzie zyje sie niezle.Niestety wiekszosc polakow to niewykwalifikowana
      sila robocza pracujaca za jakies szmatlawe pieniadze.Nie daja z siebie nic i
      oczekuja gory pieniedzy za nianczenie dzieci czy sprzatanie kibli.Ta grupa
      wlasnie ma najwiecej pretesji o wszystko.Kanada to raj dla emigrantow.USA to
      kraj na krotki wypad.Tutaj dostaniesz od rzadu co tylko chcesz.Jestes
      bezrobotna? Zaplaca ci za jaki chcesz kurs.Cena nie gra roli.Jezeli chodzi o
      facetow to sprawa wyglada wszedzie tak samo.Ci co maja wyksztalceni a co za tym
      idzie pieniadze maja klase.Biedota zawsze pozostanie biedota.Jezeli masz sile
      przeboju i nie boisz sie NOWEGO swietnie sie tu zaaklimatyzujesz.To kraj dla
      ludzi z inwencja a nie rozwozicieli pizzy.Przyjemnego pobytu zyczy Kliken.
      • Gość: TYP Re: anglia kanada IP: *.we.mediaone.net 26.10.01, 11:36
        Gość portalu: Kliken napisał(a):

        > W Kanadzie zyje sie niezle.Niestety wiekszosc polakow to niewykwalifikowana
        > sila robocza pracujaca za jakies szmatlawe pieniadze.Nie daja z siebie nic i
        > oczekuja gory pieniedzy za nianczenie dzieci czy sprzatanie kibli.Ta grupa
        > wlasnie ma najwiecej pretesji o wszystko.Kanada to raj dla emigrantow.USA to
        > kraj na krotki wypad.Tutaj dostaniesz od rzadu co tylko chcesz.Jestes
        > bezrobotna? Zaplaca ci za jaki chcesz kurs.Cena nie gra roli.Jezeli chodzi o
        > facetow to sprawa wyglada wszedzie tak samo.Ci co maja wyksztalceni a co za tym
        >
        > idzie pieniadze maja klase.Biedota zawsze pozostanie biedota.Jezeli masz sile
        > przeboju i nie boisz sie NOWEGO swietnie sie tu zaaklimatyzujesz.To kraj dla
        > ludzi z inwencja a nie rozwozicieli pizzy.Przyjemnego pobytu zyczy Kliken.


        Zadna uczciwa prace nie hanbi ty facecie z "klasa".


        • Gość: Kliken Re: anglia kanada IP: *.ym1.on.wave.home.com 26.10.01, 20:16
          Pewnie ze zadna praca nie chanbi.Tylko po co tu przyjezdzac sprzatac kible i
          nic za to nie zarobic ( a potem opowiadac glupoty po powrocie do Polski?).To
          kraj dla ludzi biznesu dla ludzi ktorzy maja jakis pomysl na zycie.99.9%
          polakow to niewykwalifikowana sila robocza.Przykre ale prawdziwe.pozytaj posty
          od ludzi tu mieszkajacych.Przewaznie nic im sie tutaj nie podoba.Jak myslisz
          jakie oni prace wykonuja i ile zarabiaja?
          • Gość: TYP Re: anglia kanada IP: *.we.mediaone.net 27.10.01, 01:57
            Gość portalu: Kliken napisał(a):

            > Pewnie ze zadna praca nie chanbi.Tylko po co tu przyjezdzac sprzatac kible i
            > nic za to nie zarobic ( a potem opowiadac glupoty po powrocie do Polski?).To
            > kraj dla ludzi biznesu dla ludzi ktorzy maja jakis pomysl na zycie.99.9%
            > polakow to niewykwalifikowana sila robocza.Przykre ale prawdziwe.pozytaj posty
            > od ludzi tu mieszkajacych.Przewaznie nic im sie tutaj nie podoba.Jak myslisz
            > jakie oni prace wykonuja i ile zarabiaja?


            A co to cie obchodzi jakie prace wykonuja ? Pracuja uczciwie i to sie liczy, ty
            jakbys stracil prace to po kilku tygodniach bez forsy bylbys na bruku i wtedy
            gdzie by byla twoja klasa ?

            Z drugiej strony nie wolno krytykowac Kanady ? Od kiedy ? Ja slyszalem duzo
            krytyki na temat pracy w Kanadzie nie tylko od Polakow.


            • Gość: grzegorz Re: TYP IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.01, 02:09
              Panie poczytaj sobie posty tego klikena(nie ważne na jaki temat wystarczą 3,4),
              widać że chłopak ma kompleksysad współczuje mu, nie wie co to piękne wesołe
              życiesmile
          • Gość: ciekawy Re: anglia kanada IP: 131.137.84.* 06.11.01, 16:01
            Gość portalu: Kliken napisał(a):

            > Pewnie ze zadna praca nie chanbi.Tylko po co tu przyjezdzac sprzatac kible i
            > nic za to nie zarobic ( a potem opowiadac glupoty po powrocie do Polski?).To
            > kraj dla ludzi biznesu dla ludzi ktorzy maja jakis pomysl na zycie.99.9%
            > polakow to niewykwalifikowana sila robocza.Przykre ale prawdziwe.pozytaj posty
            > od ludzi tu mieszkajacych.Przewaznie nic im sie tutaj nie podoba.Jak myslisz
            > jakie oni prace wykonuja i ile zarabiaja?

            Musisz sie obracac w szczegolnych kregach, skoro twierdzisz, ze az 99.9% Polakow
            w Kanadzie to niewykwalifikowana sila robocza. Ta liczba w/g mnie jest duzo
            nizsza. Choc materialnie zyje mi sie w Ottawie OK, czesto zzeraja mnie tesknoty do
            Polski. Majac takie same/(troche mniejsze) pieniadze w Polsce wolalbym byc jednak
            tam. ... Dobrze, ze czegos ciagle w zyciu chcemy, no nie ?? Pociaga mnie nie
            tylko Polska, ale moze nawet bardziej Europa, Kanada to taka duuuuza wies.
            • biala& Re: anglia kanada 06.11.01, 16:08
              Gość portalu: ciekawy napisał(a):


              > Choc materialnie zyje mi sie w Ottawie OK, czesto zzeraja mnie tesknoty
              > do
              > Polski. Majac takie same/(troche mniejsze) pieniadze w Polsce wolalbym byc jedn
              > ak
              > tam. ... Dobrze, ze czegos ciagle w zyciu chcemy, no nie ?? Pociaga mnie nie
              > tylko Polska, ale moze nawet bardziej Europa, Kanada to taka duuuuza wies.

              Popieram. Houk
            • ttc Re: anglia kanada 06.11.01, 16:34
              Pewnie ze jest OK tesknic i moge nawet zrozumiec ze ludzi ciagnie z powrotem do Polski. Ciagnie
              przeciez wilka do lasu smile Tylko po co wyskakiwac z Kanada jako duza wsia. Mieszkasz w Ottawie,
              piekne miasto. Masz mozliwosci (jak tylko chcesz) pracowac, studiowac i po prostu obcowac w
              dwoch w sumie europejskich jezykach. Sporo dobrych galerii, muzea i kluby jazzowe. Montreal jest
              niecale 2 godziny od Ciebie. Wiele tzw. europejskich miast to pod tak zwanym katem kulturalnym to
              Montrealowi do piet nie dorastaja. Ma to miasto wspaniale zycie nocne, kafejki na paczki ze nie
              wspomne o teatrach (znowu w co najmniej dwoch jezykach). Jezeli Ciebie naprawde pili do kultury,
              wez swoja zone/dziewczyne (albo i sam) i zrob wypad na weekend do Toronto. Toronto jest na 3
              miejscu na swiecie pod wzgledem anglojezycznych teatrow. Wymarz sobie z jakiej kuchni chcesz sie
              dzisiaj cieszyc i nie powinienes miec problemu ze znaleziem takiej restauracji. Przekladow mozna by
              mnozyc i tylko trzeba chciec byc CIEKAWYM...
              • Gość: ciekawy Re: anglia kanada IP: 131.137.84.* 06.11.01, 16:46
                ttc napisał(a):

                > Pewnie ze jest OK tesknic i moge nawet zrozumiec ze ludzi ciagnie z powrotem do
                > Polski. Ciagnie
                > przeciez wilka do lasu smile Tylko po co wyskakiwac z Kanada jako duza wsia. Miesz
                > kasz w Ottawie,
                > piekne miasto. Masz mozliwosci (jak tylko chcesz) pracowac, studiowac i po pros
                > tu obcowac w
                > dwoch w sumie europejskich jezykach. Sporo dobrych galerii, muzea i kluby jazzo
                > we. Montreal jest
                > niecale 2 godziny od Ciebie. Wiele tzw. europejskich miast to pod tak zwanym ka
                > tem kulturalnym to
                > Montrealowi do piet nie dorastaja. Ma to miasto wspaniale zycie nocne, kafejki
                > na paczki ze nie
                > wspomne o teatrach (znowu w co najmniej dwoch jezykach). Jezeli Ciebie naprawde
                > pili do kultury,
                > wez swoja zone/dziewczyne (albo i sam) i zrob wypad na weekend do Toronto. Toro
                > nto jest na 3
                > miejscu na swiecie pod wzgledem anglojezycznych teatrow. Wymarz sobie z jakiej
                > kuchni chcesz sie
                > dzisiaj cieszyc i nie powinienes miec problemu ze znaleziem takiej restauracji.
                > Przekladow mozna by
                > mnozyc i tylko trzeba chciec byc CIEKAWYM...

                ===============
                "Tylko po co wyskakiwac z Kanada jako duza wsia" - co to znaczy po co?? . Nie
                mam zadnego celu w tym powiedzeniu. Po prostu takie mam wrazenie. Fakt, ze do
                teatrow nie zagladam. Ten kraj tu to raczej moloch. W zasiegu samochodowym poza
                Montrealem/Toronto to juz niewiele zurbanizowanych miejsc mozna zobaczyc. Mozna
                jezdzic i ogladac przyrode, ale jak dlugo mozna to robic. W Europie masz duza
                wieksza rozmaitosc krajow. Przyroda mozna, jesli sie naprawde chce zachwycac
                wszedzie - nie o to mi chodzi.
                • ttc Re: anglia kanada 06.11.01, 17:10
                  A moim zdaniem na tym polega miedzyinnymi urok Kanady. Sa regiony stosunkowo gesto zaludnione
                  (poludniowe Ontario, Montreal, okolice Vancouver itd - moze to zajac lata zeby to wszystko dobrze
                  poznac) i sa tereny z niesamowita przeroda...
              • Gość: Biala Re: anglia kanada IP: *.sympatico.ca 06.11.01, 17:32
                ttc napisał(a):

                > Pewnie ze jest OK tesknic i moge nawet zrozumiec ze ludzi ciagnie z powrotem do
                > Polski. Ciagnie
                > przeciez wilka do lasu smile Tylko po co wyskakiwac z Kanada jako duza wsia. Miesz
                > kasz w Ottawie,
                > piekne miasto. Masz mozliwosci (jak tylko chcesz) pracowac, studiowac i po pros
                > tu obcowac w
                > dwoch w sumie europejskich jezykach. Sporo dobrych galerii, muzea i kluby jazzo
                > we. Montreal jest
                > niecale 2 godziny od Ciebie. Wiele tzw. europejskich miast to pod tak zwanym ka
                > tem kulturalnym to
                > Montrealowi do piet nie dorastaja. Ma to miasto wspaniale zycie nocne, kafejki
                > na paczki ze nie
                > wspomne o teatrach (znowu w co najmniej dwoch jezykach). Jezeli Ciebie naprawde
                > pili do kultury,
                > wez swoja zone/dziewczyne (albo i sam) i zrob wypad na weekend do Toronto. Toro
                > nto jest na 3
                > miejscu na swiecie pod wzgledem anglojezycznych teatrow. Wymarz sobie z jakiej
                > kuchni chcesz sie
                > dzisiaj cieszyc i nie powinienes miec problemu ze znaleziem takiej restauracji.
                > Przekladow mozna by
                > mnozyc i tylko trzeba chciec byc CIEKAWYM...

                Mila(y) ttc,
                pamietaj, ze Montereal to przede wszystkim Francuzi. Nic wiec dziwnego, ze miasto
                jest tak urokliwe. Ale czy przy Paryzu, Nicei, Lyon, Avignion, Bordeaux, Dijon,
                Tuluzie itd i itd, nie jest tylko imitacja? Nie zaprzeczam, ze piekna i ten sam
                klimat co w kafejkach i na uliczkach miast francuskich. To jest namiastka Europy
                ktora czesc z nas bardzo mile wspomina.

                • ttc Re: anglia kanada 06.11.01, 18:27
                  Gość portalu: Biala napisał(a):

                  > ttc napisał(a):
                  >
                  > > Pewnie ze jest OK tesknic i moge nawet zrozumiec ze ludzi ciagnie z powrot
                  > em do
                  > > Polski. Ciagnie
                  > > przeciez wilka do lasu smile Tylko po co wyskakiwac z Kanada jako duza wsia.
                  > Miesz
                  > > kasz w Ottawie,
                  > > piekne miasto. Masz mozliwosci (jak tylko chcesz) pracowac, studiowac i po
                  > pros
                  > > tu obcowac w
                  > > dwoch w sumie europejskich jezykach. Sporo dobrych galerii, muzea i kluby
                  > jazzo
                  > > we. Montreal jest
                  > > niecale 2 godziny od Ciebie. Wiele tzw. europejskich miast to pod tak zwan
                  > ym ka
                  > > tem kulturalnym to
                  > > Montrealowi do piet nie dorastaja. Ma to miasto wspaniale zycie nocne, kaf
                  > ejki
                  > > na paczki ze nie
                  > > wspomne o teatrach (znowu w co najmniej dwoch jezykach). Jezeli Ciebie nap
                  > rawde
                  > > pili do kultury,
                  > > wez swoja zone/dziewczyne (albo i sam) i zrob wypad na weekend do Toronto.
                  > Toro
                  > > nto jest na 3
                  > > miejscu na swiecie pod wzgledem anglojezycznych teatrow. Wymarz sobie z ja
                  > kiej
                  > > kuchni chcesz sie
                  > > dzisiaj cieszyc i nie powinienes miec problemu ze znaleziem takiej restaur
                  > acji.
                  > > Przekladow mozna by
                  > > mnozyc i tylko trzeba chciec byc CIEKAWYM...
                  >
                  > Mila(y) ttc,
                  > pamietaj, ze Montereal to przede wszystkim Francuzi. Nic wiec dziwnego, ze mias
                  > to
                  > jest tak urokliwe. Ale czy przy Paryzu, Nicei, Lyon, Avignion, Bordeaux, Dijon,
                  >
                  > Tuluzie itd i itd, nie jest tylko imitacja? Nie zaprzeczam, ze piekna i ten sam
                  >
                  > klimat co w kafejkach i na uliczkach miast francuskich. To jest namiastka Europ
                  > y
                  > ktora czesc z nas bardzo mile wspomina.
                  >
                  W Montrealu (samym miescie) Frankofoni stanowia okolo 60%. Tak wiec to nie chyba "przede wszystkim
                  Francuzi". Nazywanie ich Francuzami swiadczy chyba o Twojej slabej znajomosci historii Kanady.
                  Wiekszosc ludzi mowiacych po francuzku nie za bardzo przepada z Francja. Jako przeklad mozna
                  powiedziec ze podczas obu wojen swiatowych mieszkancy Quebecu byli zdecydowanie przeciwni
                  poborowi do armii ktora miala walczyc o wyzwolenie Francji.... Jezeli Montreal jest imitacja Paryza to
                  wspolczesne Sydney i Toronto so imitacjami Londynu?? Nic nie odpisalas na temat przykladow kultury
                  ktore podalem w Ottawie i Toronto. Czyzbys ich nie zauwazala? W samym Toronto i jego okolicach
                  mozna spedzic kilka dobrych lat i nie poznac wszystkiego co to miasto oferuje. Ja tez Europe milo
                  wspominam ale doceniam rowniez wiele ciekawych rzeczy ktore sie tutaj znajduja.
                  • Gość: Biala Re: anglia kanada IP: *.sympatico.ca 06.11.01, 18:41
                    ttc napisał(a):

                    > W Montrealu (samym miescie) Frankofoni stanowia okolo 60%. Tak wiec to nie chy
                    > ba "przede wszystkim
                    > Francuzi". Nazywanie ich Francuzami swiadczy chyba o Twojej slabej znajomosci h
                    > istorii Kanady.
                    > Wiekszosc ludzi mowiacych po francuzku nie za bardzo przepada z Francja. Jako p
                    > rzeklad mozna
                    > powiedziec ze podczas obu wojen swiatowych mieszkancy Quebecu byli zdecydowanie
                    > przeciwni
                    > poborowi do armii ktora miala walczyc o wyzwolenie Francji.... Jezeli Montreal
                    > jest imitacja Paryza to
                    > wspolczesne Sydney i Toronto so imitacjami Londynu?? Nic nie odpisalas na tema
                    > t przykladow kultury
                    > ktore podalem w Ottawie i Toronto. Czyzbys ich nie zauwazala? W samym Toronto
                    > i jego okolicach
                    > mozna spedzic kilka dobrych lat i nie poznac wszystkiego co to miasto oferuje.
                    > Ja tez Europe milo
                    > wspominam ale doceniam rowniez wiele ciekawych rzeczy ktore sie tutaj znajduja.
                    >

                    Przepraszam, odpisze pozniej. W tej chwili jestem zajeta.
                  • Gość: mushi Re: anglia kanada IP: *.sympatico.ca 06.11.01, 19:03
                    -ttc- Nareszcie ktos normalny w tym kociolku "znawcow" kultury swiatowej.
                  • Gość: Biala Re: anglia kanada IP: *.sympatico.ca 07.11.01, 19:03
                    ttc napisał(a):

                    > W Montrealu (samym miescie) Frankofoni stanowia okolo 60%. Tak wiec to nie chy
                    > ba "przede wszystkim
                    > Francuzi". Nazywanie ich Francuzami swiadczy chyba o Twojej slabej znajomosci h
                    > istorii Kanady.
                    > Wiekszosc ludzi mowiacych po francuzku nie za bardzo przepada z Francja. Jako p
                    > rzeklad mozna
                    > powiedziec ze podczas obu wojen swiatowych mieszkancy Quebecu byli zdecydowanie
                    > przeciwni
                    > poborowi do armii ktora miala walczyc o wyzwolenie Francji.... Jezeli Montreal
                    > jest imitacja Paryza to
                    > wspolczesne Sydney i Toronto so imitacjami Londynu?? Nic nie odpisalas na tema
                    > t przykladow kultury
                    > ktore podalem w Ottawie i Toronto. Czyzbys ich nie zauwazala? W samym Toronto
                    > i jego okolicach
                    > mozna spedzic kilka dobrych lat i nie poznac wszystkiego co to miasto oferuje.
                    > Ja tez Europe milo
                    > wspominam ale doceniam rowniez wiele ciekawych rzeczy ktore sie tutaj znajduja.


                    Moja odpowiedz jest dosc dluga, mam jednak nadzieje, ze przez nia przebrniesz.
                    Rzeczywiscie, historii Kanady dopiero sie ucze ale ...
                    piszac, ze "Montereal to przede wszystkim Francuzi" mialam na mysli nie ich
                    obecna liczebnosc tylko udzial w kreowaniu historii prowincji i tym samym miasta.
                    W gwoli przypomnienia. W 1534r. Jacques Cartier wyladowal na plw. Gaspe obejmujac
                    te ziemie w posiadanie w imieniu krola Francji Franciszka I i nadajac im nazwe
                    Nowej Francji. Rok pozniej podazajac wzdluz rzeki Swietego Wawrzynca dotarl do
                    miejsca, w ktorym dzis lezy Montereal. Nazwa Canada pojawila sie po raz pierwszy
                    w sprawozdaniu z podrozy Cartiera w 1556r. W 1608r. Samuel de Champlain,
                    zwany "Ojcem Kanady" podjal kolejna wyprawe w gore rzeki i zalozyl osade w
                    miejscu, w ktorym pozniej wyrosl Quebec. W 1627r. Kardynal Richelieu zalozyl
                    Kompanie Nowej Francji - korona zaczela nadawac dobra ziemskie. Pozniej nastapily
                    wojny z Indianami a takze Anglikami, w wyniku ktorych wybuchla wojna
                    siedmioletnia w Europie. Natomiast z terenow w Ameryce wypedzono wowczas 6000
                    Francuzow, ktorzy nie chcieli zlozyc przysiegi wiernosci Koronie Brytyjskiej. W
                    1760 poddal sie Montreal i cala Nowa Francja. Na mocy pokoju paryskiego w 1763r.
                    konczacego wojne w Europie, wszyscy francuscy Kanadyjczycy stali sie poddanymi
                    Korony Brytyjskiej. Poniewaz naplywajacy angielscy osadnicy zajeli ziemie
                    skonfiskowane Francuzom, Anglicy zmienili polityke w stosunku do Quebecu. W 1774
                    na mocy Quebec Act przywrocono prawo cywilne francuskie a francuski stal sie
                    drugim jezykiem oficjalnym (po 1848 francuski stal sie jezykiem urzedowym).
                    Wzgledny spokoj panowal do wybuchu rewolucji francuskiej i wojen napoleonskich.
                    Francuska blokada Wielkiej Brytanii poddala Amerykanom pomysl uwolnienia Kanady
                    spod panowania Brytyjczykow i obdarzenia ich taka sama wolnoscia, jaka stala sie
                    ich udzialem. Nie udalo sie i traktat gandowski z 1814r. przywrocil pierwotny
                    stan rzeczy. W 1820r naplyw nowej fali imigrantow z Wysp Brytyjskich spowodowal
                    zamieszki w Gornej i Dolnej Kanadzie. Rzad w Anglii postanowil przeprowadzic
                    reformy. Przyslano lorda Durhama, ktory zostal generalnym gubernatorem. Ulegajac
                    zludzeniu, ze francuscy Kanadyjczycy przytloczeni liczebnie przez angielskich
                    imigrantow nie beda miec nic przeciwko przylaczeniu ich do narodu angielskigo,
                    Durham zaproponowal zjednoczenie obu czesci Kanady. Dzieki temu parlament
                    brytyjski uchwalil w 1840r. polaczenie Gornej i Dolnej Kanady, tworzac Kanade
                    Wschodnia i Zachodnia. Nastapily reformy prawa i urzedow, skodyfikowano
                    francuskie prawo cywilne. 1 czerwca 1867r. prowincje Quebec, Ontario, Nowy
                    Brunszwik i Nowa Szkocja utworzyly Dominium Kanady jako niezalezne panstwo.
                    Zgadzam sie, ze w czasie obu wojen swiatowych w Quebecu podniosly sie liczne
                    glosy sprzeciwu wobec udzialu Kanadyjczykow w wojnie. W poprzednich
                    dziesiecioleciach Kanada prowadzila polityke izolacji w kwestiach zagranicznych i
                    nie angazowala sie zbytnio ani w dzialania Ligi Narodow ani samej Wielkiej
                    Brytanii. Nie starala sie takze o rozwoj sil zbrojnych, wiec n i e b y l a
                    przygotowana do wojen. Stanowila zaplecze ekonomiczne Wielkiej Brytanii. Dlatego
                    angielska Kanada glosowala "tak" w 80% a francuska "nie" w 72%. Tutaj podwazam
                    Twoja teorie o braku sentymentu francuskiej spolecznosci w stosunku do Francji.
                    Po II WS zaleznosc Kanady od WB stopniowo malala. W 1952 na urzad gubernatora
                    generalnego po raz pierwszy skierowano rodowitego Kanadyjczyka. Koniec wojny
                    spowodowal rowniez okres imigracji na wielka skale. Wiekszosc przybywala z
                    Europy: Wloch, Portugalii i Grecji (w wyniku tego zmienila sie struktura
                    spoleczna wielu miast, szczegolnie Toronto). Nie zwiekszylo to jednak poczucia
                    bezpieczenstwa francuskojezycznych Kanadyjczykow, tym bardziej ze jednoczesnie
                    wsrod tej populacji zaznaczyl sie dramatyczny spadek liczby urodzin. W latach 60-
                    tych nadeszla wlasciwa chwila aby rzad zdecydowal sie na reformy. Rozpoczela sie
                    tzw "spokojna rewolucja". Wybrano Jeana Lesage`a na stanowisko premiera
                    prowincji. Glownym celem przemian byla autonomia francuskich Kanadyjczykow, a
                    przede wszystkim rozwoj francuskiego jezyka i kultury. Domagano sie takich samych
                    praw do obejmowania wysokich urzedow i wplywu na gospodarke. W 1967r. powstal
                    Narodowy Front Wyzwolenia Quebecu, zdarzaly sie akty terroryzmu. W tym samym roku
                    jezyk francuski stal sie drugim jezykiem panstwowym. Nowa flaga, nowe hasla w
                    nadziei, ze rozwinie sie poczucie narodowej wspolnoty.
                    I tu zaczyna sie szopka. Pod koniec dziesieciolecia badania ujawnily, ze 40%
                    mieszkancow Quebecu uznalo, iz prowincja powinna byc niezawisla. Przybywa Charles
                    de Gaulle i konczy swoje przemowienie slowami: Niech zyje wolny Quebec!
                    W wyniku niezadowolenia spowodowanego trwajaca ponad 200 lat przewaga
                    Brytyjczykow zaczely mnozyc sie akty przemocy, bomby w bogatych angielskich
                    dzielnicach miast. Stojacy na czele rzadu do 1984r. Pierre Trudeau zdolal
                    zapobiec dezintegracji kraju. Konflikty te uswiadomily, ze kraj nie jest
                    calkowicie niepodlegly. W 1982r. Elzbieta II i premier Kanady podpisali nowa
                    konstytucje, ktora potwierdzila pelna niezaleznosc Kanady.Piec lat pozniej ,
                    uklad z Meech Lake, zaowocowal nowa konstystucja, potwierdzajaca prawa prowincji
                    i prawa obywatelskie. Quebec ratyfikowal ten uklad jako pierwsza z prowincji co
                    dowodzi, ze autonomia jest sprawa pierwszej wagi dla frankofonow. Dowiodly tego
                    wybory do parlamentu jesienia 1993r., kiedy 54 czlonkow Block Quebecois objelo
                    urzad w Ottawie, czyniac swoja partie najsilniejszym ugrupowaniem opozycyjnym. Za
                    rzadow Jean Chretiena nadal wzrasta napiecie miedzy anglofonami i frankofonami.
                    W XVIII i XIX wieku brytyjskim Kanadyjczykom nie snilo sie nawet, ze ludnosc
                    francuskojezyczna bedzie tak dlugo i tak skutecznie opierac sie asymilacji.
                    Aaaaa, wystarczy tego. W koncu ostatni raz z historia powszechna mialam do
                    czynienia zdajac egzamin na studiach.
                    Podsumowanie:
                    1. Frankofoni mieli najwiekszy wplyw na powstanie prowincji
                    2. Nie jestem taka ignorantka jaka myslisz
                    3. Frankofoni nie sprzeciwiali sie udzialowi w wyzwalaniu Francji tylko jako
                    takiemu udzialowi w wojnie, ktory spowodowany byl przystapieniem do niej Wielkiej
                    Brytanii.
                    4. Toronto z pewnoscia nie jest imitacja Londynu. Pewne elementy mozna zuwazyc
                    raczej w Ottawie, w ktorej dwaj angielscy architekci zaprojektowali neogotycki
                    Parliament Buildings.
                    5. Ja tez odwiedzam teatry w Toronto, za to cenie to miasto. Wole jednak Montreal.

                    Pozdrawiam
                    • ttc Re: anglia kanada 07.11.01, 19:55
                      Gość portalu: Biala napisał(a):

                      )
                      )
                      ) Moja odpowiedz jest dosc dluga, mam jednak nadzieje, ze przez nia przebrniesz.
                      ) Rzeczywiscie, historii Kanady dopiero sie ucze ale ...
                      ) piszac, ze "Montereal to przede wszystkim Francuzi" mialam na mysli nie ich
                      ) obecna liczebnosc tylko udzial w kreowaniu historii prowincji i tym samym miast
                      ) a.
                      ) W gwoli przypomnienia. W 1534r. Jacques Cartier wyladowal na plw. Gaspe obejmuj
                      ) ac
                      ) te ziemie w posiadanie w imieniu krola Francji Franciszka I i nadajac im nazwe
                      ) Nowej Francji. Rok pozniej podazajac wzdluz rzeki Swietego Wawrzynca dotarl do
                      ) miejsca, w ktorym dzis lezy Montereal. Nazwa Canada pojawila sie po raz pierwsz
                      ) y
                      ) w sprawozdaniu z podrozy Cartiera w 1556r. W 1608r. Samuel de Champlain,
                      ) zwany "Ojcem Kanady" podjal kolejna wyprawe w gore rzeki i zalozyl osade w
                      ) miejscu, w ktorym pozniej wyrosl Quebec. W 1627r. Kardynal Richelieu zalozyl
                      ) Kompanie Nowej Francji - korona zaczela nadawac dobra ziemskie. Pozniej nastapi
                      ) ly
                      ) wojny z Indianami a takze Anglikami, w wyniku ktorych wybuchla wojna
                      ) siedmioletnia w Europie. Natomiast z terenow w Ameryce wypedzono wowczas 6000
                      ) Francuzow, ktorzy nie chcieli zlozyc przysiegi wiernosci Koronie Brytyjskiej. W
                      )
                      ) 1760 poddal sie Montreal i cala Nowa Francja. Na mocy pokoju paryskiego w 1763r
                      ) .
                      ) konczacego wojne w Europie, wszyscy francuscy Kanadyjczycy stali sie poddanymi
                      ) Korony Brytyjskiej.


                      I tu sa zrodla niecheci Frankofonow do Francji. Historia to nie tylko daty i wydarzenia ale ich analiza.
                      Lokalna spolecznosc poczula sie bardzo zdradzona i osamotniona przez Francje ktora bedac prawie
                      bankrutem nie mogla pozwolic sobie na prowadzenie kosztownej wojny. W czasie walk na Polach
                      Abrahama o Quebec City lokalne oddzialy juz wtedy wyroznily sie walecznoscia a co wazniejsze
                      oddzielnoscia od regularnych oddzialow armii francuzkiej.


                      Poniewaz naplywajacy angielscy osadnicy zajeli ziemie
                      ) skonfiskowane Francuzom, Anglicy zmienili polityke w stosunku do Quebecu. W 177
                      ) 4
                      ) na mocy Quebec Act przywrocono prawo cywilne francuskie a francuski stal sie
                      ) drugim jezykiem oficjalnym (po 1848 francuski stal sie jezykiem urzedowym).
                      ) Wzgledny spokoj panowal do wybuchu rewolucji francuskiej i wojen napoleonskich.
                      )
                      ) Francuska blokada Wielkiej Brytanii poddala Amerykanom pomysl uwolnienia Kanady
                      )
                      ) spod panowania Brytyjczykow i obdarzenia ich taka sama wolnoscia, jaka stala si
                      ) e
                      ) ich udzialem.


                      To jest bardzo uproszczona, jezeli nie bledna analiza wojny 1812-1814. W czasie Rewolucji
                      Amerykanskiej tylko jedna trzecia populacji popierala niepodleglosc. Okolo jednej trzeciej opowiedziala
                      sie za korona a reszta nie byla zdecydowana. Latwo karykaturowac ta rewolucje jako dzielni amerykanscy
                      patrioci przeciwko wrednni "red coats". Zdecydowana wiekszosc populacji w Kanadzie nie chciala byc
                      "wyzwolona" przez Amerykanow. Wojna ta zostala wywolana przez poszczegolne stany i amerykanski rzad
                      federalny bardzo niechetnie i raczej nieskutecznie ja popieral...

                      Nie udalo sie i traktat gandowski z 1814r. przywrocil pierwotny
                      ) stan rzeczy. W 1820r naplyw nowej fali imigrantow z Wysp Brytyjskich spowodowal
                      )
                      ) zamieszki w Gornej i Dolnej Kanadzie. Rzad w Anglii postanowil przeprowadzic
                      ) reformy. Przyslano lorda Durhama, ktory zostal generalnym gubernatorem. Ulegaja
                      ) c
                      ) zludzeniu, ze francuscy Kanadyjczycy przytloczeni liczebnie przez angielskich
                      ) imigrantow nie beda miec nic przeciwko przylaczeniu ich do narodu angielskigo,
                      ) Durham zaproponowal zjednoczenie obu czesci Kanady. Dzieki temu parlament
                      ) brytyjski uchwalil w 1840r. polaczenie Gornej i Dolnej Kanady, tworzac Kanade
                      ) Wschodnia i Zachodnia. Nastapily reformy prawa i urzedow, skodyfikowano
                      ) francuskie prawo cywilne. 1 czerwca 1867r. prowincje Quebec, Ontario, Nowy
                      ) Brunszwik i Nowa Szkocja utworzyly Dominium Kanady jako niezalezne panstwo.
                      ) Zgadzam sie, ze w czasie obu wojen swiatowych w Quebecu podniosly sie liczne
                      ) glosy sprzeciwu wobec udzialu Kanadyjczykow w wojnie. W poprzednich
                      ) dziesiecioleciach Kanada prowadzila polityke izolacji w kwestiach zagranicznych
                      ) i
                      ) nie angazowala sie zbytnio ani w dzialania Ligi Narodow ani samej Wielkiej
                      ) Brytanii. Nie starala sie takze o rozwoj sil zbrojnych, wiec n i e b y l a
                      ) przygotowana do wojen. Stanowila zaplecze ekonomiczne Wielkiej Brytanii. Dlateg
                      ) o
                      ) angielska Kanada glosowala "tak" w 80% a francuska "nie" w 72%. Tutaj podwazam
                      ) Twoja teorie o braku sentymentu francuskiej spolecznosci w stosunku do Francji.

                      Brytyjska spolecznosc tez byla zdecydowanie przciwko wojnie (kto by popieral wojne??) ale po mimo tego
                      , przynajmniej na poczatku nie brakowalo ochotnikow. Prosze poczytac troche dziel zrodlowych. W czasie
                      protestow przeciwko poborowi, ludzie nie tylko nie chcieli umierac za korona ale i tez nie za Francje.
                      Sporo ludzi uwazalo ze jezeli Francja zapomniala o nich 150 lat temu to i teraz na to zasluguja... A to
                      chyba oczywiste ze Kanada nie starala sie o rozwoj armii. Wystarczy spojrzec na mape...

                      ) Po II WS zaleznosc Kanady od WB stopniowo malala. W 1952 na urzad gubernatora
                      ) generalnego po raz pierwszy skierowano rodowitego Kanadyjczyka. Koniec wojny
                      ) spowodowal rowniez okres imigracji na wielka skale. Wiekszosc przybywala z
                      ) Europy: Wloch, Portugalii i Grecji (w wyniku tego zmienila sie struktura
                      ) spoleczna wielu miast, szczegolnie Toronto). Nie zwiekszylo to jednak poczucia
                      ) bezpieczenstwa francuskojezycznych Kanadyjczykow, tym bardziej ze jednoczesnie
                      ) wsrod tej populacji zaznaczyl sie dramatyczny spadek liczby urodzin. W latach 6
                      ) 0-
                      ) tych nadeszla wlasciwa chwila aby rzad zdecydowal sie na reformy. Rozpoczela si
                      ) e
                      ) tzw "spokojna rewolucja". Wybrano Jeana Lesage`a na stanowisko premiera
                      ) prowincji. Glownym celem przemian byla autonomia francuskich Kanadyjczykow, a
                      ) przede wszystkim rozwoj francuskiego jezyka i kultury. Domagano sie takich samy
                      ) ch
                      ) praw do obejmowania wysokich urzedow i wplywu na gospodarke. W 1967r. powstal
                      ) Narodowy Front Wyzwolenia Quebecu, zdarzaly sie akty terroryzmu. W tym samym ro
                      ) ku
                      ) jezyk francuski stal sie drugim jezykiem panstwowym. Nowa flaga, nowe hasla w
                      ) nadziei, ze rozwinie sie poczucie narodowej wspolnoty.
                      ) I tu zaczyna sie szopka. Pod koniec dziesieciolecia badania ujawnily, ze 40%
                      ) mieszkancow Quebecu uznalo, iz prowincja powinna byc niezawisla.


                      Niezawisla ale caly czas polaczona gospodarczo do Kanady. Wspolna waluta, paszporty i moze nawet
                      armia. To nie jest niezawislosc...

                      Przybywa Charl
                      ) es
                      ) de Gaulle i konczy swoje przemowienie slowami: Niech zyje wolny Quebec!
                      ) W wyniku niezadowolenia spowodowanego trwajaca ponad 200 lat przewaga
                      ) Brytyjczykow zaczely mnozyc sie akty przemocy, bomby w bogatych angielskich
                      ) dzielnicach miast. Stojacy na czele rzadu do 1984r. Pierre Trudeau zdolal
                      ) zapobiec dezintegracji kraju. Konflikty te uswiadomily, ze kraj nie jest
                      ) calkowicie niepodlegly.

                      Prosze przeczytac to ostatnie zdanie uwaznie. W wielu krajach byly wtedy roznego rodzaju konflikty
                      spoleczne ale nikt nie kwestionowal ich niepodleglosci. Konflikty w Hiszpani, Francji a takze w Stanach a
                      nawet Indiach nie spowodowaly ze ktoz kwestionowal ich niepodleglosc...

                      W 1982r. Elzbieta II i premier Kanady podpisali nowa
                      ) konstytucje, ktora potwierdzila pelna niezaleznosc Kanady.Piec lat pozniej ,
                      ) uklad z Meech Lake, zaowocowal nowa konstystucja, potwierdzajaca prawa prowincj
                      ) i
                      ) i prawa obywatelskie. Quebec ratyfikowal ten uklad jako pierwsza z prowincji co
                      )
                      ) dowodzi, ze autonomia jest sprawa pierwszej wagi dla frankofonow. Dowiodly tego
                      )
                      ) wybory do parlamentu jesienia 1993r., kiedy 54 czlonkow Block Quebecois objelo
                      ) urzad w Ottawie, czyniac swoja partie najsilniejszym ugrupowaniem opozycyjnym.

                      Bylo to czesciowo spowodowane sysytemem e
                      • ttc Re: anglia kanada-dokonczenie 07.11.01, 19:59
                        Bylo to czesciowo spowodowane sysytemem elektoralnym Kanady. Dwie partie, Reform Party i
                        konserwatysci, uzyskaly wsumie wiecej glosow niz PQ. Podczas ostatnich wyborow prowincjonalnych
                        (2000 chyba) Liberal Party zdobyla sporo wiecej glosow niz PQ tylko, ale niestety, glosy nie byly
                        rozlozone
                        rownomiernie co przy kanadyjskim systemie wyborow spowodowalo ze PQ zformowalo rzad...


                        > Za
                        > rzadow Jean Chretiena nadal wzrasta napiecie miedzy anglofonami i frankofonami.

                        Obecnie, poparcie dla niepodleglosci jest najnizsze od 20 lat. Wiekszosc ludzi w Quebecu wyobraza
                        sobie jakis ciezko do zdefiniowania zwiazek z reszta Kanady gdzie zatrzymaja oni kanadyjskiego
                        dolara,
                        paszporty, i inne prawa . Zwolennikow prawdziwej niepodleglosci jest raczej niewielu...

                        Pozdrowienia ,ttc
                      • Gość: Biala Re: anglia kanada IP: *.sympatico.ca 07.11.01, 20:03
                        Sa dwie szkoly: falenicka i otwocka. Cale szczescie kazdy moze miec swoj punkt
                        widzenia
                        • ttc Re: anglia kanada 07.11.01, 20:06
                          Gość portalu: Biala napisał(a):
                          Oczywiscie smile Kanada wolny kraj!
                          > Sa dwie szkoly: falenicka i otwocka. Cale szczescie kazdy moze miec swoj punkt
                          > widzenia

                          • Gość: Biala Re: anglia kanada -do ttc IP: *.sympatico.ca 08.11.01, 01:18
                            Ttc, skoro tutaj studiowales (chyba to gdzies wyczytalam i sie nie myle) czy
                            moglbys polecic mi ciekawe pozycje o historii Kanady, szczegolnie o
                            wspolczesnej. I gdybys mogl jeszcze podac kilka pozycji traktujacych o polityce
                            i stosunkach spolecznych.
                            Z gory dziekuje,
                            (chcialam sie podpisac - zwyczaj z pracy, ale to niebezpieczne)
                            • ttc Re: anglia kanada -do ttc 08.11.01, 03:45
                              Gość portalu: Biala napisał(a):

                              > Ttc, skoro tutaj studiowales (chyba to gdzies wyczytalam i sie nie myle) czy
                              > moglbys polecic mi ciekawe pozycje o historii Kanady, szczegolnie o
                              > wspolczesnej. I gdybys mogl jeszcze podac kilka pozycji traktujacych o polityce
                              >
                              > i stosunkach spolecznych.
                              > Z gory dziekuje,
                              > (chcialam sie podpisac - zwyczaj z pracy, ale to niebezpieczne)

                              Nie ma problemu. Ja historii nie studiowalem bo z tego ciezko wyzyc ale historia zawsze byla moim
                              konikiem.
                              Na poczatku bardzo bym polecil ksiazke "North Atlantic Triangle" by Brebner. Opisuje ona stosunki
                              pomiedzy Ameryka, Kanada i Wielka Brytania od poczatku kolonizacji az do poczatku Drugiej Wojny
                              Swiatowej. Ksiazka stosunkowo malo znana ale jest w niej sporo wyjasnien na temat co sie taraz dzieje
                              ze spoleczenstwem kanadyjskim. Ja za bardzo nie lubie ksiazek ktore opisuje jakis dlugi okres a
                              preferuje te ktore skupiaja sie na poszczegolnych tematach. Peter C. Newman napisal sporo dobrych
                              pozycji a moja ulubiona jest chyba jego 3 tomowa seria "The Canadian Establishment" Jak nie masz
                              czasu na trzy tomiska to zacznij od ostatniej czesci ktora opisuje ludzi ktorych znamy z codziennych stron
                              naszych gazet (Conrad Black, Gerry Schwartz, the Aspers, the Thompsons etc...). Moim ulubionym
                              historycznym autorem jest Pierre Berton. Wszystkie jego ksiazki sa bardzo dobre a moje ulubione tomy
                              to "Flames Across the Border" na temat wojny amerykansko-brytyjskiej 1812-1814 i "The Great
                              Depression" oraz jego wspomnienia z lat 1947-97. Moze to nie same tematy wspolczesne ale wyjasniaja
                              one sporo dlaczego Kanada jest jaka jest. Bardzo mi sie tez podobalo "Lost in the Suburbs" by Stephen,
                              jezeli jestes zaintersowana porownaniami pomiedzy wspolczesna kanadyjska i amerykanska klasa
                              srednia. "Sex in the Snow" (powaznie) jest tez dobra (moim zdaniem) pozycja opisujaca wspolczesne
                              spoleczenstwo kanadyjskie. Nie moge sobie teraz przypomniec kto byl tego autorem. ttc
                              • Gość: Biala Re: anglia kanada -do ttc IP: *.sympatico.ca 08.11.01, 18:01
                                Serdeczne dzieki, skorzystam z kazdego polecenia
                                Pozdrawiam
                        • america Re: anglia kanada 10.11.01, 19:30
                          Gość portalu: Biala napisał(a):

                          > Sa dwie szkoly: falenicka i otwocka. Cale szczescie kazdy moze miec swoj punkt
                          > widzenia

                          Mam pytanie, czy Biala jest biala bo z madrosci osiwiala?
                          • Gość: Biala Re: anglia kanada IP: *.sympatico.ca 10.11.01, 19:36
                            america napisał(a):

                            > Mam pytanie, czy Biala jest biala bo z madrosci osiwiala?

                            to raczej Ty jestes siwy, bo sam stwierdziles, "ze juz za stary" a ja jestem
                            farbowany rudzielec
                            • america Re: anglia kanada 10.11.01, 19:44
                              Gość portalu: Biala napisał(a):

                              > america napisał(a):
                              >
                              > > Mam pytanie, czy Biala jest biala bo z madrosci osiwiala?
                              >
                              > to raczej Ty jestes siwy, bo sam stwierdziles, "ze juz za stary" a ja jestem
                              > farbowany rudzielec

                              Przepraszam za nietakt, ale wiadomosci o Kanadzie to ty masz (Brytaniki nie
                              czytasz).
                              No, ale tak naprawde to ja taki stary nie jestem
                              • Gość: Biala Re: anglia kanada IP: *.sympatico.ca 10.11.01, 19:48
                                america napisał(a):

                                > Gość portalu: Biala napisał(a):
                                >
                                > > america napisał(a):
                                > >
                                > > > Mam pytanie, czy Biala jest biala bo z madrosci osiwiala?
                                > >
                                > > to raczej Ty jestes siwy, bo sam stwierdziles, "ze juz za stary" a ja jest
                                > em
                                > > farbowany rudzielec
                                >
                                > Przepraszam za nietakt, ale wiadomosci o Kanadzie to ty masz (Brytaniki nie
                                > czytasz).
                                > No, ale tak naprawde to ja taki stary nie jestem

                                T dlaczego tak napisales? Cyt. "No to za pozno bo juz jestem stary."
                                • america Re: anglia kanada 10.11.01, 19:57
                                  T dlaczego tak napisales? Cyt. "No to za pozno bo juz jestem stary."

                                  Strasznie lubie pozartowac. I cenie poczucie humoru u innych
                    • america Re: anglia kanada 10.11.01, 19:22
                      Biala, gosh podaj numer strony z "Brytaniki" nastepnym razem
                      • Gość: Biala Re: anglia kanada IP: *.sympatico.ca 10.11.01, 19:28
                        america napisał(a):

                        > Biala, gosh podaj numer strony z "Brytaniki" nastepnym razem

                        Nie czytuje Brytaniki, pomyliles mnie z Ttc
    • Gość: XXX KANADA, AUSTRALIA IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 04.11.01, 08:25
      Niewele sie dowiesz od tych ludzi bo tylko sa tutaj przepachanki jak przy
      bufecie z piwem. Mozesz byc zbluzgany w kazdej chwili i za byle co, jak tylko
      wstapi ten gosc za sloma w butach (jest paru takich).
      Moze cie zainteresuje co ja powiem bo mam australijski paszport tak jak ty ale
      i kanadyjski tez. O Angli nic nie moge ci powiedziec bo bylem tam tylko pare
      dni.
      Rozumie twoje rozterki bo sam te mialem i tez to mnie namowilo na wyjazd do
      Kanady. Jesli masz jakis konkretny zawod to z Australii nie bedzie ci trudno
      zalatwic wizy do Kanady jako independent. W szczegolnosci jesli pokazesz im
      troche pieniedzy. Po 20 latach w Australii powinien(as) miec gdzies 200 tysiecy
      kanadyjskich dolarow. No ale jesli byles rozrzutny mozesz miec mniej. Ja bylem
      w stanie oszczedzic 20 tysiecy na rok a sknera nie jestem.
      Wiem ze obecnie duzo sie zmienilo w Australi raczej na gorsze, GST wam
      zainstalowano. Wiec i stopa zyciowa spadla. Przez pierwsze 5 lat myslalem ze
      wroce spowrotem do Australi. Wieksze mozliwosci pracy i cieplej jest tam
      napewno.
      No ale jest dosc daleko jesli chce sie czesciej latac do polski, bedzie ci
      latwiej to robic z Toronto czy Montrealu.
      Ale pierwsza i najwazniejsza rzecz. Mimo ze jestem Polakiem i urodzilem sie
      w Polsce i zimy byly zupelnie oczywistym wydarzeniem. Lata spedzone w Australi
      permanentnie mnie zmienily na "ozjego". Wiem ze wszyscy w Australi lubia snieg
      bo go nie maja. Ty tak samo myslisz o sniegu bo Boze Narodzenie sie zbliza.
      Ja tez tak myslalem. Pierwszy rok to byl fun o tak do lutego, ale potem caly
      czas myslalem po co mi to biale szalenstwo w Kwietniu czy nawet pozniej.
      Mam znajomych w Melbourne, rodzice namowili ich do powrotu do Polski. Tata
      wybudowal im nowy domek pod Warszawa i zatrudnil go w swoim business. Rok czasu
      ta sielanka trwala. Ktoregos pieknego zimowego dnia zapakowali walizeczki dzieci
      (dwoje) wypisali ze szkoly, przetarli z kurzu okladke documentu podruzy o nzawie
      Australia i wrocili tam gdzie byli rok wczsniej.
      Ja oczywiscie tak nie zrobilem bo nie bardzo sie narazie widze w competition na
      rynku pracy w kraju z $6000 GDP na twarz. Wybralem wiec Kanade jako lepsze zlo
      ale nie cud swiata.
      W Kanadzie bedziesz zyl dobrze jesli zarobisz 25 dolarow na godzine. Lecz
      zapewniam cie praca za te pieniadze nie czeka i trzeba sie dobrze o nia starac
      czesto trzeba miec kanadyjskie kwalifikacje na to. Ja takowe zdobylem wiec nie
      bylo tak zle. Wiele jednak osob wykonuje prosciejsze prace no i oczywiscie
      znzcznie mniej za to dostaja. Co tez nie jest cala prawda bo znam takich co
      zamiataja za 22 dolary na godzine, union job (ciezko dostac).
      Jezeli masz sporo gotowki a powinienas miec w Australi. I kupisz sobie
      domek/mieszkanie za gotowke bez zadnaych "morgiczow". Zwykla praca za $10 na
      godzine pozwoli ci fajnie zyc. Oplacisz sobie leasing na jakis tam tanszy
      samochodzik $300 na miesiac
      insurance $100-150 na miesiac
      utilities $200 na miesiac

      $500 sobie odlozysz na miesiac. Jezeli zaczniesz rentowac mieszkania/domy
      troche moze byc gorzej.
      Generalnie rzecz biorac zycie jest/bylo tansze w Australi. W Kandzie jest
      taniej kupic samochod, elektronike oczywiscie jak sie ma prace. Na zasilki
      raczej bym zbytnio nie liczyl bo nawet po obecnych obostrzeniach w Australi
      jest 5 razy lepiej niz w Kanadzie jesli lubisz sie poobijac.
      Jesli lubisz pracowac nie ma roznicy. Jesli lubisz zmieniac prace latwiej to
      robic w Australii. W Kanadzie jesli rzucisz prace moze cie czekac dlugi post.
      Tak ze mimo ze w obydwu krajach mowi sie po angielsku nie sa to calkiem takie
      same kraje (moze przez Qubec). I zmiane troche odczujesz. Ale glowa do gory
      najwazniejsze ze Australijski paszport bedzie ci lezal w szufladzie jak cie cos
      zmusi to zawsze mozesz wrocic do Australi masz taka mozliwosc. Jesli lubisz
      spokuj proponuje Nova Szkocje, tanio i najblizej do Europy. Lot do Rejkiaviku z
      Halifax (400 tys ludzi) zajmnie ci 3.5 godziny i jestes w Europie. 5 godzin i
      ladujesz w Londynie. Jesli nie masz pieniedzy no to nic nie doradzam wybor jest
      twoj.
      • Gość: XXX KANADA, AUSTRALIA IP: *.sanjose-05-10rs16rt.ca.dial-access.att.net 04.11.01, 08:49
        I jescze jedno o co sie patalas. Ludzie w Australii sa generalnie bardziej
        otwarci ale i przez to latwiej dochodzi do sprzeczek jak na tym forum.
        Australijczycy sa tacy bardziej "nagrzani" calkiem jak Polacy. Razem pija a
        potem zobe po gebach daja. W Kanadzie ludzie sa bardziej uprzejmi i w
        samochodzach i na ulicy, ale chyba wynika to bardziej z prawa tutaj panujacego.
        Np w Australi mozesz powiedziec komus ze mu dasz w leb jak nie przestanie ci
        marudzic. W Kanadzie BIG NO,NO i za cos takiego dostajesz sie do sadu plus
        criminal record. W USA troche sie smieja z Kanady i nazywaja ten kraj
        policyjnym.
        Co tez ma plusy bo wiekszy jest porzadek jak w USA.
        Jesli chodzi o panow to nie wiem bo nie bardzo i gustuje w nich. Ale generalnie
        jak wszedzie jeden ma slome w butach, inny piasek w kieszeni czy trociny we
        wlosach. Inny ma kolczyka w uchu i wapno na spodniach a inny ma ladny garnitur
        i trociny w glowie (calkiem jak na tym forum) itd.
      • Gość: renka Re: kanadyjskie mity IP: *.sympatico.ca 04.11.01, 09:20
        W Kanadzie jest bardzo ciezko z praca. Jak ja dostaniesz, mozesz stracic za
        pare miesiecy , albo pare lat. Brak stabilizacji.Zarobki male. Co z tego, ze
        zarobisz 16/godz, jak za brama czekaja z wywieszonymi jezorami cale rzesze
        emigrantow , ktorzy za 7 /godz gotowi sa pracowac. A Chinczycy programisci na
        wizach studenckich cale lata? Pracuja za 5/godz.(!!!)To juz legendy te dobre
        zarobki. Kto siedzi wysoko, nie dopusci cie, bo sie boi o swoj stolek.Program
        rzadowy promuje mlodych, daje pracodawcom 50% ulgi za wyplacane pensje. Kto w
        takiej sytuacji zatrudni starego? Ze jest beznadziejnie(dopoki sie nie
        zmieni..) swiadcza fakty, ze przewaznie ludzie trzymaja dwie, czasem trzy
        prace za ogon. Koniecznosc. Bo jak z jednej wylecisz, to ..Ale to oznacza , ze
        nie ma dobrej polityki zatrudnienia. Ludzie koncza szkoly i wyjezdzaja do USA.
        Teraz juz gorzej z tym. To gdzie beda wyjezdzac?Bo TU dla nich nie ma pracy.
        Jak jest to za grosze.Nie wierzcie legendom. Lepiej jest niz w Polsce,
        oczywiscie, ale czy nie wnerwiloby cie, ze ludzie wykonujacy te sama prace,
        jeden zarabia 8/godz, a drugi 30/godz? I w dodatku ten za 8 to emigrant polski
        z dyplomem, a ten za 30, dlugoletni tzw twardziel unijny, ktory nic innego
        nie umie niz to co robi z klapkami na oczach.Wielu ludzi zaklada swoje
        biznesy, typu restauracje, sklepy i jakos tam przedzie. Ale generalnie wszyscy
        ida w dlugi.Osobiscie kocham ten kraj, ale wnerwia mnie, ze nic nie mozna
        zrobic. Te historie byly sa i beda jeszcze gorsze. Bo wyglada, ze jedyne
        panaceum na klopoty to zwiekszanie liczby emigrantow.Wielu swietnie
        wyksztalconych. Rozczarowanych pierwszymi probami znalezienia pracy. Ale jak
        mieliby wracac do swoich, to wola tu.Podam maly przykladsmirkomalijka, pracownica
        w ministerstwie rolnictwa, przydzialy zywnosci, rozmowy, spotkania
        miedzynarodowe, po przyjezdzie pracuje w fabryce drutu. Rece pokaleczone do
        krwi.Inzynier mechanik z miedzynarodowej kompanii z Belgradu dostaje prace na
        linii, zakres gorzej niz technik w jej kraju. Rozczarowana wrocila do swoich.I
        to sa ludzie z DOBRA ZNAJOMOSCIA JEZYKA ANGIELSKIEGO.Inzynierowie, wszyscy
        ktorych znam, znalezli prace , owszem w USA.Lekarze, mlodzi , ktorzy ukonczyli
        tutaj studia dodatkowe kursy, owszem nie maja zle, chociaz pracuja o wiele
        ciezej niz w Polsce czy w USA.Ale wyksztalconych taksowkarzy, kucharzy,
        sprzataczek i babysitters jest tu na peczki i ciagle rosnie...
        • Gość: mala Re: kanadyjskie mity IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.11.01, 12:36
          Tak sobie czytam wasze posty i sie wciaz zastanawiam.
          Studia niedlugo skoncze i co dalej? (a moze ich tu nie konczyc?) Jesli
          wyjechac, to dokad? Wszedzie ciezko, ale mimo wszystko standard zycia "troszke"
          wyzszy niz w Polsce. I dobra znajomosc jedynie angielskiego bardzo mnie
          ogranicza.
          • Gość: ESL Re: kanadyjskie mity IP: *.shprd1.on.wave.home.com 04.11.01, 18:13
            Bardzo interesujace jest, co kto rozumie pod pojeciem "dobra znajomosc angielskiego". Ja mam
            studentow z Kanady i roznych czesci swiata. Kazdy przyjezdza z przekonaniem, ze ma te "dobra
            znajomosc..." - roznie to potem bywa w praniu. Glowne problemy to listening comprehension i writing
            skills. Nie kwestionuje umiejetnosci Somalijki opisanej przez Renke czy inzyniera z bylej Jugoslawii, ale
            to, ze to ktos umie mowic po angielsku to dopiero czesc sukcesu. Trzeba umiec mowic poprawnie, co
            juz jest rzadsze, rozumiec 100%, co jest jeszcze rzadsze, wypowiadac sie biegle w pismie, co juz jest
            bardzo rzadkie (jak macie watpliwosci, to popatrzcie na rozne wypowiedzi zamieszczane na tym forum w
            biednej, ubogiej polszczyznie - jak sobie wyobrazacie, ze autorzy pisza po angielsku?). Ja wiem, ze sie tu
            zaraz pojawia glosy o niedoksztalconych Kanadyjczykach opuszczajach high schools z podobnymi
            problemami mimo, ze angielski jest Ich jezykiem ojczystym. To prawda, dlatego przy ocenianiu prac
            moich studentow, nie patrze na Ich imie czy nazwisko, bo to nie ma znaczenia. Faktem natomiast jest, ze
            jesli ktos chce pracowac nad swoim angielskim, to mlody student kanadyjski poprawi swoje bledy bez
            porownania szybciej niz kolega z Chin, Polski, Meksyku czy skad tam jeszcze. To jest raczej oczywiste.
            Co zas to rynku pracy, to jak wszedzie - pomyslem i przemyslem, zyczliwym stosunkiem do swiata i
            ludzi, pracowitoscia i otwarciem na rozne propozycje zyskac mozna wiecej niz wygorowanymi
            oczekiwaniami, wyraznym niezadowoleniem i ciaglymi porownaniami z reszta swiata. Trawa jest zawsze
            bardziej zielona po drugiej stronie dopoki sie czlowiek tam nie znajdzie.
            • Gość: Kliken Re: kanadyjskie mity IP: *.ym1.on.wave.home.com 04.11.01, 18:32
              ..ech, powtarzam raz jeszcze.Kanada jest dla ludzi z pomyslem.Sprzatczka z
              Polski pozostanie tylko sprzataczka w Kanadzie.Zlodziej z Polski pozostanie
              zlodziejem w Kanadzie.A teraz napisze wam jak zarabiac kupe forsy.Jestes
              mechanikiem samochodowym? Super! Nie jestes? tez dobrze.Zasuwaj do
              banku.Pozyczke dostaniesz od reki.Daj ogloszenie do gazety :' Zatrudnie 2
              mechanikow ".Twoj bizness juz sie kreci.Klienci gwarantowani! Pieniadze same
              beda sie robily.Hurra! Niestety wiekszosc na tym forum to biedota bez
              wyksztalcenia.Jezli jestes warta 8 dolarow na godzine to tyle zarobisz.To nie
              komuna.Licza sie pieniadze.50 dolcow na godzine dostanie ten kto na nie
              zasluguje bez wzgledu na angielki czy kolor skory.Pieniadz robi pieniadz.I
              jeszcze do pana powyzej.Mam tu paru australijczykow.Jedyne na co narzekaja to
              klimat.Pieniazki sa bez porownania lepsze.o pomocy ze strony rzadu nie
              wspomne.Asutalijska pomoc do kanadyjaskiej ma sie tak jak szwedzka do
              mongolskiej.Pij kumys!
              • Gość: kliken Re: kanadyjskie mity IP: *.ym1.on.wave.home.com 04.11.01, 18:33
                Renka, zamiast narzekac napisz gdzie pracujesz I CO ZROBILAS ABY ZARABIAC
                WIECEJ???czekasz az ktos ci da pieniazki na tacy? Stfu!
              • Gość: XXX Re: kanadyjskie mity IP: *.sanjose-15rs16rt.ca.dial-access.att.net 04.11.01, 20:14
                Kliken, wayjechalem z Australi wtedy gdy bylo tam lepiej niz w Kanadzie. Nie
                wiem dokladnie jak jest teraz. Moglo sie pogorszyc i jest teraz gorzej tam
                wlasnie.
                Wtedy nie znalem nikogo w Australi co zarabia mniej niz $10 na godzine
                obojetnie co by robil, a dom nowy z cegly 3-4 bedroomy kosztowal 70 tys dolarow
                oczywiscie nie w downtown czy w bogatej dzielnicy bo milionerzy tez tam sa.
                Mowie tutaj o zupelnie nowej dzielnicy na na skraju miasta. Dwoje ludzi
                pracujac odkladali jedna pensje nawet jezeliu zarabiali po $10 na godzine. Co
                dawalo +- 20 tysiecy na rok odlozone przez ludzi powiedzmy bez zadnego zawodu i
                jakejkolwiek idei jak robic biznes.
                Co z tego wynikalo ze ten nowy dom splacali w 3 lata a nie 30. Znam ludzi w
                Australi ktorzy jedyne co w Polsce robili to mieli jakies tam gospodarstwa
                malorolne i byli wogole bez wyksztalcenia. Ci sami ludzie mieli trzy domy w
                Australi oczywiscie ciezko pracowali ale nie 16 godzin dziennie. Jesli
                straciles prace rzad wyplacal ci pieniadze w nastepny tydzien. Z tego co wiem
                w Kandzie mozesz poczekac sobe 2 miesiace na ten luksus. Zasilki byly wyplacane
                bezterminowo az znalazles prace. Znalem takich artystow co szukali jej 10 lat.
                Jesli miales 5000 dolcow odlozonych i byles na zasilku rzad ci porzyczal bardzo
                nisko oprocentowane morgicz na dom. Sproboj kupic dom na EI.
                Tak jeszcze bylo w 1993 roku. Teraz nie wiem podejrzewam ze tak samo jak w
                Kanadzie poniewaz jest to trend swiatowy aby wszystko bylo jak jest w Ameryce
                czyli tylko praca sie poplaca. Co jest zupelnie prawidlowe.

                Zagdzam sie z toba ze kto byl zlodziejem w Polsce napewno nim bedzie w Kanadzie
                przynajmniej dopoki go nie wykopia spowrotem. Jesli ktos potrafi cos robic
                konkretnego i przydatnego napewno da sobie rade w Kanadzie. Jesli ktos ma
                wysokie wyksztalcenie z Polski ale nie umie robic nic no to PIZZA HUT go czeka.
                To tez jest normalne bo nikt nikomu nie bedzie placil za darmo.
                • Gość: Kliken Re: kanadyjskie mity IP: *.ym1.on.wave.home.com 04.11.01, 20:49
                  Chlopie w tamtych latach dolar kanadyjski stal lepiej niz amerykanski.Jak wiec
                  moglo tam byc lepiej??? Poza tym Kanada jest corocznie w pierwszej trojce
                  panstw o najwyzszym standarcie zycia ( nie zarobkach ).O Australii nigdy nawet
                  nie slyszalem.Macie fajny klimat i kangury ... (:
                  • Gość: XXX Re: kanadyjskie mity IP: *.sanjose-11-12rs16rt.ca.dial-access.att.net 05.11.01, 02:49
                    Przede wszystkim ja mieszkam w Kanadzie a nie Australii. W 1993 roku dolar
                    australijski mial sie 1$AU = $0.70 US, 1$CAN = 0.73 $US. W 1997 roku
                    1$AU = $0.82 US, 1$CAN = 0.68 $US. Dzisiaj 1$AU = $0.51 US, 1$CAN = 0.62 $US.
                    Canadyjski dollar mial cos wspolnego z amerykanskim 25 lat tem w polowie lat
                    siedemdziesiatych. Jesli chodzi o statystyki ONZ na ten rok AUSTRALIA pobila
                    Kande i jest na perwszym miejscu drugie jest NORWAY a trzecie miejsce ma
                    CANADA. Zasiegnij dobrze opini zanim ja wyrazisz.

                    Ale tak wogole nie o statystyki mi chodzi, bo te sa mylace.
                    Obydwa kraje sa dobre jesli umie sie w nich zyc.
            • kanadol Re: kanadyjskie mity i ESL 04.11.01, 20:31
              Gość portalu: ESL napisał(a):

              >B.S. B.S...

              W Kanadzie zarobki np. inżyniera elektroniki są o niebo wyższe od takiego, który
              uczy tej elektroniki, co ma niemały wpływ na kształt edukacji w Kanadzie.
              Większość nauczycieli to tzw. losers, którzy nie potrafili znaleźć się na rynku.
              Spróbuj swoich sil w biznesie a porozmawiamy jak ten rynek kanadyjski wygląda.
              To, co piszesz o języku to stara śpiewka tubylców, za która kryje się
              dyskryminacja badz masochizm tego co to powtarza.
              • Gość: ESL Re: kanadyjskie mity i ESL IP: *.shprd1.on.wave.home.com 04.11.01, 22:14
                kanadol napisał(a):

                > Gość portalu: ESL napisał(a):
                >
                > >B.S. B.S...
                >
                > W Kanadzie zarobki np. inżyniera elektroniki są o niebo wyższe od takiego, któr
                > y
                > uczy tej elektroniki, co ma niemały wpływ na kształt edukacji w Kanadzie.
                > Większość nauczycieli to tzw. losers, którzy nie potrafili znaleźć się na rynku
                > .
                > Spróbuj swoich sil w biznesie a porozmawiamy jak ten rynek kanadyjski wygląda.
                > To, co piszesz o języku to stara śpiewka tubylców, za która kryje się
                > dyskryminacja badz masochizm tego co to powtarza.

                Ja juz bardzo dlugo zyje, prace w prywatnym biznesie tez juz mam za soba i zarabianie w niej bardzo wielu
                "dularow". Przychodzi jednak na czlowieka i taki czas, gdy same pieniadze przestaja cieszyc (o tym chyba
                pisali rozni inni uczestnicy forum przy roznych innych okolicznosciach) - zycze kazdemu by doszedl do mojej
                pozycji w zyciu gdy moge spokojnie wybierac, co robie niekoniecznie zwracajac uwage na to za ile. Jak sie
                juz ma zabezpieczony przyzwoity byt, to mozna miec naprawde mnostwo frajdy wykonujac to, co sie lubi.
                Mnie na ten luksus wyboru przyszlo pracowac sporo lat i jak najszczerzej zycze wszystkim innym by sobie
                mogli na to pozwolic jak najwczesniej w ich karierze. Nie samym chlebem... itd.
                Co zas do angielskiego, to nie jest to "B.S." ani dyskryminacja z czyjejkolwiek strony - majac do wyboru
                kogos, kto mowi i pisze bezblednie po angielsku i kogos kto "porozumiewa sie" w tym jezyku -
                pracodawca, ktory chce bezwzglednie wykorzystac pracownika wybierze tego, kto sie "porozumiewa", zas
                pracodawca, ktory traktuje powaznie swoj biznes, swoich klientow i pracownikow bedzie szukal tego, kto
                ... bez bledow. Juz tylko od kazdego indywidualnie zalezy, w ktorej grupie sie znajdzie. A potem sa juz tylko
                konsekwencje wyboru owej grupy.
                • Gość: Biala Re: kanadyjskie mity i ESL IP: *.sympatico.ca 05.11.01, 01:35
                  Gość portalu: ESL napisał(a):

                  > Ja juz bardzo dlugo zyje, prace w prywatnym biznesie tez juz mam za soba i zara
                  > bianie w niej bardzo wielu
                  > "dularow". Przychodzi jednak na czlowieka i taki czas, gdy same pieniadze przes
                  > taja cieszyc (o tym chyba
                  > pisali rozni inni uczestnicy forum przy roznych innych okolicznosciach) - zycze
                  > kazdemu by doszedl do mojej
                  > pozycji w zyciu gdy moge spokojnie wybierac, co robie niekoniecznie zwracajac u
                  > wage na to za ile. Jak sie
                  > juz ma zabezpieczony przyzwoity byt, to mozna miec naprawde mnostwo frajdy wyko
                  > nujac to, co sie lubi.
                  > Mnie na ten luksus wyboru przyszlo pracowac sporo lat i jak najszczerzej zycz
                  > e wszystkim innym by sobie
                  > mogli na to pozwolic jak najwczesniej w ich karierze. Nie samym chlebem... itd
                  > .
                  > Co zas do angielskiego, to nie jest to "B.S." ani dyskryminacja z czyjejkolwiek
                  > strony - majac do wyboru
                  > kogos, kto mowi i pisze bezblednie po angielsku i kogos kto "porozumiewa sie" w
                  > tym jezyku -
                  > pracodawca, ktory chce bezwzglednie wykorzystac pracownika wybierze tego, kto s
                  > ie "porozumiewa", zas
                  > pracodawca, ktory traktuje powaznie swoj biznes, swoich klientow i pracownikow
                  > bedzie szukal tego, kto
                  > ... bez bledow. Juz tylko od kazdego indywidualnie zalezy, w ktorej grupie sie
                  > znajdzie. A potem sa juz tylko
                  > konsekwencje wyboru owej grupy.

                  Nie sztuka jest miec mozliwosc wyboru "przy zaspokojonym bycie", sztuka jest
                  dokonywac go jezeli takiego komfortu nie ma.
          • Gość: XXX Re: kanadyjskie mity IP: *.sanjose-15rs16rt.ca.dial-access.att.net 04.11.01, 19:38
            Wszystko sie zgadza co to piszesz Renka. Ale taki juz teraz robi sie swiat
            wszedzie, jedni maja duzo inni maja malo. Nic nie jest gwarantowane praca tez
            i jest duza competition miedzy ludzmi. Kreatorom tego systemu wlasnie o to
            chodzi aby tak bylo bo to daje im lepsze zycie. Pozostaje nam tylko sie
            przystosowac do tego.
            Mala nie przerazal bym sie tym ze inzynier z Somali pracuje w fabryce drutu.
            Zapewniam cie jesli skonczysz univerek w Kanadzie to nie bedziesz tego robic.
            To jest prawidlowo, bo to zabezpiecza interesy ludzi ktorzy ucza sie w Kanadzie.
            Porzyczaja pieniadze na studia potem musza je oddac, traca czas i nerwy na nauke
            wlasnie w Kanadzie a nie w Somali. A poza tym niektore dyplomy wygladaja jak
            kupione na bazarze w szcegolnosci jesli ktos jest inzynierem z Somalii, Filipin
            nawet Jugoslawii.
          • Gość: ciekawy Re: kanadyjskie mity IP: 131.137.84.* 06.11.01, 17:01
            Gość portalu: mala napisał(a):

            > Tak sobie czytam wasze posty i sie wciaz zastanawiam.
            > Studia niedlugo skoncze i co dalej? (a moze ich tu nie konczyc?) Jesli
            > wyjechac, to dokad? Wszedzie ciezko, ale mimo wszystko standard zycia "troszke"
            >
            > wyzszy niz w Polsce. I dobra znajomosc jedynie angielskiego bardzo mnie
            > ogranicza.

            Tak, sama znajomosc - nawet 100% - angielskiego na Zachodzie (ja mieszkam w
            Kanadzie) to za malo jesli chce sie materialnie czuc komfort. Powiedzialbym, ze
            lepiej miec dobry zawod i niepelna znajomoisc angielskiego niz super fluent
            angielski nie poparty znajomiscia konkretnego zawodu. Na twoim miejscu
            powalczylbym troche w Polsce. Niedlugo bdziecie w Unii Europejskiej i mozliwosci
            beda jeszcze wieksze.

            ... powodzenia ...

        • Gość: Wojtek Re: kanadyjskie mity IP: *.kingston.net 04.11.01, 20:47
          Gość portalu: renka napisał(a):

          > W Kanadzie jest bardzo ciezko z praca. Jak ja dostaniesz, mozesz stracic za
          > pare miesiecy , albo pare lat. Brak stabilizacji.Zarobki male. Co z tego, ze
          > zarobisz 16/godz, jak za brama czekaja z wywieszonymi jezorami cale rzesze
          > emigrantow , ktorzy za 7 /godz gotowi sa pracowac. A Chinczycy programisci na
          > wizach studenckich cale lata? Pracuja za 5/godz.(!!!)

          No bez przesady. Bezrobocie jest okolo 7.3% i moze jeszcze troche wzrosnie ale chyba nie za bardzo.
          Jezeli nazekasz ze mozesz stracic prace za kilka lat to nie mamy o czym dyskutowac. Nawet Chiny
          odchodza juz od "zelaznej miski ryzu". $16/hr to po podatkach sa prawie zadne pieniadze. Trzeba chyba
          sie ciagle doksztalcac i miec dobra edukacje (formalna i zyciowa) zeby sie nie bac przez tych "emigrantow
          z wywieszonymi jezorami". Jak sie pracuje dla solidnej firmy i wiedza co jestes wart to nikogo na Twoje
          miejsce tak szybko nie przyjma. Koszt zatrudnienia to nie tylko zarobki pracownika ale co on/ona
          wytwarzaja. No chyba ze ktos moze byc latwo zastapiony ale to chyba bylaby po czesci wina pracownika
          jezeli takie wrazenia robi...


          To juz legendy te dobre
          > zarobki. Kto siedzi wysoko, nie dopusci cie, bo sie boi o swoj stolek.Program
          > rzadowy promuje mlodych, daje pracodawcom 50% ulgi za wyplacane pensje. Kto w
          > takiej sytuacji zatrudni starego? Ze jest beznadziejnie(dopoki sie nie
          > zmieni..) swiadcza fakty, ze przewaznie ludzie trzymaja dwie, czasem trzy
          > prace za ogon. Koniecznosc. Bo jak z jednej wylecisz, to ..Ale to oznacza , ze
          > nie ma dobrej polityki zatrudnienia. Ludzie koncza szkoly i wyjezdzaja do USA.
          > Teraz juz gorzej z tym. To gdzie beda wyjezdzac?Bo TU dla nich nie ma pracy.


          Duzo tutaj niescislosci. Jak ktos jest wysoko to nie bedzie sie on/ona zajmowac przyjmowaniem Ciebie
          tylko HR. Programy rzadowe rzeczywiscie doplacja do niektorych pensji ale tylko przez okreslony czas i
          do pewnego pulapu. Tak wiec jak ktos zarabia $25/hr to rzad napewno nie doklada 12.5.. Wiekszosc ludzi
          ktorych ja znam maja tylko po jednej pracy i pracuja po 40-50 gzodzin tygodniowo. Z trzema pracami to
          wyszloby po jakies 150 godzin...Dlaczego konkluzja ze niema dobrej polityki zatrydnienia? Czy bylaby to
          taka gdzie niewolna by ludzi zwalniac?? Prawda ze sporo mlodych ludzi (glownie lekarze i informatycy)
          wyjezdza do Stanow ale bylo tak zawsze (prosze spojrzec na staystyki zo ostatnich 100 lat) i w
          dzisiejszych czasach ten odplyw kwalifikowanej sily roboczej jest sredni w porownaniu z innymi
          dekadami. Duzo ludzi, po zarobieniu niezlej forsy i zdobyciu doswiadczanie zawodowego, wraca do
          Kanady. Postepuje tak np. ogromna rzesza profesorow ktorzy robia swoke post doc w Stanach. Praca dla
          mlodych ludzi jest tez w Kanadzie. Wlasnie znalazlem swoja pierwsza tutaj prace (mam B.Sc. i M.Sc. z
          matematyki). W srodku podobno strasznej recesji wyslalem 4 aplikacje. Zajelo mi to w sumie 4 tygodnie.
          Tyle ludzie narzekaja jak to zle w Kanadzie, to ja moze przkonam niektorych ze jest tutaj calkiem niezle smile


          > Jak jest to za grosze.Nie wierzcie legendom. Lepiej jest niz w Polsce,
          > oczywiscie, ale czy nie wnerwiloby cie, ze ludzie wykonujacy te sama prace,
          > jeden zarabia 8/godz, a drugi 30/godz? I w dodatku ten za 8 to emigrant polski
          > z dyplomem, a ten za 30, dlugoletni tzw twardziel unijny, ktory nic innego
          > nie umie niz to co robi z klapkami na oczach

          W wielu zakladach zwiazki zawodowe sa obowiazkowe. Ciezko byloby znalezc taka sytuacje gdzie ludzie
          wykonuja taka sama prace, w tym samym zakladzie, na tym samym stanowisku i jeden jest w zwiazki a
          drugi nie... Z reszta kto komu broni do zwiazku sie zapisac?


          .Wielu ludzi zaklada swoje
          > biznesy, typu restauracje, sklepy i jakos tam przedzie. Ale generalnie wszyscy
          > ida w dlugi.Osobiscie kocham ten kraj, ale wnerwia mnie, ze nic nie mozna
          > zrobic. Te historie byly sa i beda jeszcze gorsze.

          Ostanie badania ze Stats Canada pokazuja ze wiekszosc Kanadyjczykow zwoeksz swoj stan posiadania.
          W dlugi nikt nikogo nie wpedza. No chyba ze ktos chce sobie kupic nowy samochod za $30,000...

          Bo wyglada, ze jedyne
          > panaceum na klopoty to zwiekszanie liczby emigrantow.Wielu swietnie
          > wyksztalconych. Rozczarowanych pierwszymi probami znalezienia pracy. Ale jak
          > mieliby wracac do swoich, to wola tu.Podam maly przykladsmirkomalijka, pracownica
          > w ministerstwie rolnictwa, przydzialy zywnosci, rozmowy, spotkania
          > miedzynarodowe, po przyjezdzie pracuje w fabryce drutu. Rece pokaleczone do
          > krwi.Inzynier mechanik z miedzynarodowej kompanii z Belgradu dostaje prace na
          > linii, zakres gorzej niz technik w jej kraju. Rozczarowana wrocila do swoich.I
          > to sa ludzie z DOBRA ZNAJOMOSCIA JEZYKA ANGIELSKIEGO

          Z tym sie niestety zgodze. Kanada nie wykozystuje wpelni mozliwosci swoich emigrantow ale przyklad
          tego inzyniera z Jugoslawi nie jest chyba najlepszy. Na jego miejscu wzial bym robote i zaczal sie
          rozgladac za potwierdzeniem mojego dyplomu. Moze to zajac 2-3 lata ale potem byloby juz latwiej. Z
          reszta trudno oczekiwas aby taka osoba zostala od razu zatrudniona na poziomie inzyniera...Ta Somalijka
          co pracowala w somalijskim ministerstwie zywnosci to tez nie za dobry przyklad. Niektore zawody, jak
          lekarz, prawnik i nauczyciel so o wiele trudniejsze do tranferu z jednego kraju do drugiego. Biurokraci tez
          pewnie to tej kategorii naleza. Przpisy sa przeciaz rozne jak niebo i ziemia.


          .Inzynierowie, wszyscy
          > ktorych znam, znalezli prace , owszem w USA.Lekarze, mlodzi , ktorzy ukonczyli
          > tutaj studia dodatkowe kursy, owszem nie maja zle, chociaz pracuja o wiele
          > ciezej niz w Polsce czy w USA.Ale wyksztalconych taksowkarzy, kucharzy,
          > sprzataczek i babysitters jest tu na peczki i ciagle rosnie...

          Wiekszosc taksowkarzy w Toronto nie mowi za dobrze po angielsku. Z taka ledwo zrozumiala wymowa
          (nie wspominaja juz o pismie) to ja bym ich w zyciu nie zatrudnil nawet jak kazdy z nich mailby po 4
          fakultety...
          Kanada jest naprawde bardzo dobrym krajem do zycia. Trzeba tylko bardzo chciec nauczyc sie dobrze po
          angielsku, miec dobre wyksztalcenie, leb na karku i nie oczekiwac nic od innychsmile
          Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich czytajacych ten post z Kanady

          • gadula Re: kanadyjskie mity 04.11.01, 22:12
            Gość portalu: Wojtek napisał(a):
            > ...niech zyje socjalizm!

            Jak zwykle grupa nauczycieli pod patronatem związków zawodowych oraz ich obecnego
            rządu socjalistów szerzy propagandę o Kanadzie, której celem jest nabór nowej
            emigracji.
            ESL ma w tym biznes, bo uczy języka angielskiego, którego z pewnością sam by się
            jeszcze pouczył. Wojtek przypuszczam, ze uczy przedmiotów zawodowych bądź jest
            jednym z tych, co się wychowali w Kanadzie i uczy w szkołach średnich. To ci sami
            nauczyciele, co kosztem dzieci strajkują regularnie w Ontario, aby zdyskredytować
            rząd lokalny konserwatystów. Nie będę przypominał wyników egzaminów
            przeprowadzonych na uczniach szkol podstawowych kilka miesięcy temu, bo to
            wszystko zaczyna robić się nudne.
            Czy moglibyście Panie i Panowie odpierdolić się od Kanady i ograniczy swoje
            wypowiedzi do kwestii prawnych czy przepisów bez szerzenia propagandy jak
            przystaje na poczciwego Polaka? Czy taka umowa jest do osiągnięcia z wami?
            • Gość: ESL Re: kanadyjskie mity IP: *.shprd1.on.wave.home.com 04.11.01, 22:16
              gadula napisał(a):

              > Gość portalu: Wojtek napisał(a):
              > > ...niech zyje socjalizm!
              >
              > Jak zwykle grupa nauczycieli pod patronatem związków zawodowych oraz ich obecne
              > go
              > rządu socjalistów szerzy propagandę o Kanadzie, której celem jest nabór nowej
              > emigracji.
              > ESL ma w tym biznes, bo uczy języka angielskiego, którego z pewnością sam by si
              > ę
              > jeszcze pouczył. Wojtek przypuszczam, ze uczy przedmiotów zawodowych bądź jest
              > jednym z tych, co się wychowali w Kanadzie i uczy w szkołach średnich. To ci sa
              > mi
              > nauczyciele, co kosztem dzieci strajkują regularnie w Ontario, aby zdyskredytow
              > ać
              > rząd lokalny konserwatystów. Nie będę przypominał wyników egzaminów
              > przeprowadzonych na uczniach szkol podstawowych kilka miesięcy temu, bo to
              > wszystko zaczyna robić się nudne.
              > Czy moglibyście Panie i Panowie odpierdolić się od Kanady i ograniczy swoje
              > wypowiedzi do kwestii prawnych czy przepisów bez szerzenia propagandy jak
              > przystaje na poczciwego Polaka? Czy taka umowa jest do osiągnięcia z wami?

              Ja nie ucze angielskiego! ESL to zupelnie przypadkiem moje inicjaly, ktore odpowiadaja sytuacji nas
              wszystkich w kraju anglojezycznym - zla diagnoza ale pacjent wciaz dycha,
              cheers!
            • Gość: Wojtek Re: kanadyjskie mity IP: *.kingston.net 04.11.01, 23:07
              gadula napisał(a):

              >Wojtek nie nazekal na Kanade, tak wiec musi to byc propaganda socjalistyczna. W Kanadzie polowa
              zdycha zglodu a ci co nie, to maja po 3 prace aby utrzymac swoje rodziny. Kazdy ktory mysli inaczej to
              komunista...

              Wojtek na szczescie nauczycielem nie jest i dlugo niebedzie. Nie kazdy ktory jest w Kanadzie zadowolny z
              zycia siedzi na garnuszku panstwa. Z reszta Gadula chyba tylko gada poniewaz edukacja jest
              odpowiedzialnoscia prowincji a ta w ktorej obecnie mieszkam do takowych nienalezy, chyba ze Mike
              Harris zmienil od dzisiaj poglady smile
              • Gość: Wojtek Re: kanadyjskie mity IP: *.kingston.net 04.11.01, 23:09
                Gość portalu: Wojtek napisał(a):
                Przepraszam powinno byc "do socjalistycznych nie nalezy".

                > gadula napisał(a):
                >
                > >Wojtek nie nazekal na Kanade, tak wiec musi to byc propaganda socjalistyczn
                > a. W Kanadzie polowa
                > zdycha zglodu a ci co nie, to maja po 3 prace aby utrzymac swoje rodziny. Kazdy
                > ktory mysli inaczej to
                > komunista...
                >
                > Wojtek na szczescie nauczycielem nie jest i dlugo niebedzie. Nie kazdy ktory je
                > st w Kanadzie zadowolny z
                > zycia siedzi na garnuszku panstwa. Z reszta Gadula chyba tylko gada poniewaz ed
                > ukacja jest
                > odpowiedzialnoscia prowincji a ta w ktorej obecnie mieszkam do takowych nienale
                > zy, chyba ze Mike
                > Harris zmienil od dzisiaj poglady smile

                • gadula Re: kanadyjskie mity 05.11.01, 00:48
                  Nie interesuje mnie, co robisz i gdzie robisz.
                  Z moich obserwacji tego forum zauważyłem, ze wiele pytań na temat emigracji do
                  Kanady pochodzi z domen kanadyjskich. Pytanie te są regularnie zadawane...
                  Biorąc pod uwagę godziny, w jakich te pytania się ukazują oraz odpowiedzi
                  niektórych z was, uważam, ze to wszystko jest robione z premedytacja – podobnie
                  jest z tematami poruszającymi kwestie rasistowskie.
                  Nie ważne jest dla mnie czy akurat twoja wypowiedz i ten temat do takich
                  nalezą. Ważne jest to, ze są tacy, co sieja propagandę, która jest nagminnie
                  stosowana w tym kraju.
                  Czy mógłbyś podać nam gdzie pracujesz i w jakim zawodzie?
                  • Gość: ESL Re: kanadyjskie mity IP: *.shprd1.on.wave.home.com 05.11.01, 00:57
                    gadula napisał(a):

                    > Nie interesuje mnie, co robisz i gdzie robisz.

                    > Czy mógłbyś podać nam gdzie pracujesz i w jakim zawodzie?


                    No i, Wojtek, masz zgryz - czy Gadula chace wiedziec, czy nie chce...
                    A swoja droga, co to za pytanie - nie nalezy od nikogo oczekiwac podania zbyt wielu szczegolow, wazne sa
                    raczej nasze poglady.
                    • gadula Re: kanadyjskie mity 05.11.01, 04:26
                      Pytanie to zadałem, ponieważ interesowały mnie jego intencje.
                      Dostałem to, co chciałem.

                      Co do 7.3% bezrobocia to dziś CBC emitowała bardzo ciekawy wywiad z główną
                      ekonomistka firmy MBO, która bardo często udziela wywiadu sekcji biznes – nie
                      pamiętam jej nazwiska. Nie mniej jednak, w jednym z jej komentarzy na temat
                      gospodarki i bezrobocia powiedziała: nie wiem skąd te liczby pochodzą, lecz
                      myślę ze są one większe...uśmiechając się przy tym.

                      Czytałem któregoś dnia artykuł na temat bezrobocia, w którym autor napisał:
                      choć duża liczba ludzi została zwolniona z pracy w sektorze linii lotniczych to
                      bezrobocie się nie zmieniło gdyż duża ilość ludzi przestała szukać pracy??? -
                      no comments.

                      Co do poglądów to na pewno będą one rożne - to nie ulega dwóch zdań. Aby ocenić
                      ten czy inny kraj emigracyjny należy spojrzeć na jego politykę emigracyjna oraz
                      wszystkie ważniejsze elementy gospodarki, które maja wpływ na życie emigracji
                      jak i polityke zatrudnienia która jest znana tylko im.
                      • gadula Re: kanadyjskie mity 05.11.01, 04:55
                        Pamiętaj również o tym, ze zbliżamy się do końca roku i współczynnik
                        bezrobocia będzie odgrywał bardzo duża role w raporcie ONZ na temat H.R &
                        development krajow emigracyjnych. Raport ten to perełka socjalistów
                        kanadyjskich, o którym nie raz na pewno słyszałeś w Kanadzie.
                      • Gość: Wojtek Re: kanadyjskie mity IP: *.kingston.net 05.11.01, 05:14
                        gadula napisał(a):

                        > Pytanie to zadałem, ponieważ interesowały mnie jego intencje.
                        > Dostałem to, co chciałem.

                        Nic jeszcze Gadulo nie dostales. Jakie intencje? Jestes chyba troche przeczulony/a. Bracuje w
                        bankowosci na Bay St. Wystarczy?

                        > Co do 7.3% bezrobocia to dziś CBC emitowała bardzo ciekawy wywiad z główną
                        > ekonomistka firmy MBO, która bardo często udziela wywiadu sekcji biznes �
                        > nie
                        > pamiętam jej nazwiska.

                        Pani nazywa sie chyba Susan Cooper is jest z BMO (Bank of Montreal) a nie z MBO smile

                        Nie mniej jednak, w jednym z jej komentarzy na temat
                        > gospodarki i bezrobocia powiedziała: nie wiem skąd te liczby pochodzą, lecz
                        > myślę ze są one większe...uśmiechając się przy tym.

                        Ms. Cooper zamiast sie uroczo usmiechac to powinna wyjasnic dlaczego tak mysli. Latwo jest krytykowac
                        ale moze cos konstruktywnego?

                        > Czytałem któregoś dnia artykuł na temat bezrobocia, w którym autor napisał:
                        > choć duża liczba ludzi została zwolniona z pracy w sektorze linii lotniczych to
                        >
                        > bezrobocie się nie zmieniło gdyż duża ilość ludzi przestała szukać pracy??? -
                        > no comments.
                        Cos gdzies tam napisal. Ludzie przestaja szukac z roznych powodow (wychodza za maz, maja dzieci,
                        otwieraja swoj biznec itd). Stopa bezrobocia nie jest idealnym wskaznikiem ale jeszcze lepszego nie
                        wymyslono. Pewnie ze zawsze sa ludzi ktorzy ta prace stracili i szukaja nowe ale czytajac te niektore
                        poste to odnosze wrazenie ze sa to ludzie w wiekszosci. A prawda jest taka ze znakomita wiekszosc
                        Kanadyjczykow pracuje, niezle zarabia i jest zadowolona z zycia.


                        > Co do poglądów to na pewno będą one rożne - to nie ulega dwóch zdań. Aby ocenić
                        >
                        > ten czy inny kraj emigracyjny należy spojrzeć na jego politykę emigracyjna oraz
                        >
                        > wszystkie ważniejsze elementy gospodarki, które maja wpływ na życie emigracji
                        > jak i polityke zatrudnienia która jest znana tylko im.
                        Z tym zgoda smile

                        • Gość: Wojtek Tyle malych literow Sorry... Robi sie juz pozno... IP: *.kingston.net 05.11.01, 05:17
          • Gość: Biala Re: kanadyjskie mity IP: *.sympatico.ca 05.11.01, 02:13
            Gość portalu: Wojtek napisał(a):

            > Bezrobocie jest okolo 7.3% i moze jeszcze troche wzrosnie ale
            > chyba nie za bardzo.

            Z tego co mi wiadomo mamy recesje. Toronto, to nie jedyne miasto w Kanadzie. W
            osrodkach o zdecydowanie mniejszym zaludnieniu i w miastach przemyslowych wyglada
            to zdecydowanie gorzej.


            > Duzo tutaj niescislosci. Jak ktos jest wysoko to nie bedzie sie on/ona zajmowac
            > przyjmowaniem Ciebie
            > tylko HR. Programy rzadowe rzeczywiscie doplacja do niektorych pensji ale tylk
            > o przez okreslony czas i
            > do pewnego pulapu. Tak wiec jak ktos zarabia $25/hr to rzad napewno nie doklada
            > 12.5.. Wiekszosc ludzi
            > ktorych ja znam maja tylko po jednej pracy i pracuja po 40-50 gzodzin tygodniow
            > o. Z trzema pracami to
            > wyszloby po jakies 150 godzin...Dlaczego konkluzja ze niema dobrej polityki zat
            > rydnienia? Czy bylaby to
            > taka gdzie niewolna by ludzi zwalniac?? Prawda ze sporo mlodych ludzi (glownie
            > lekarze i informatycy)
            > wyjezdza do Stanow ale bylo tak zawsze (prosze spojrzec na staystyki zo ostatni
            > ch 100 lat) i w
            > dzisiejszych czasach ten odplyw kwalifikowanej sily roboczej jest sredni w por
            > ownaniu z innymi
            > dekadami. Duzo ludzi, po zarobieniu niezlej forsy i zdobyciu doswiadczanie zawo
            > dowego, wraca do
            > Kanady. Postepuje tak np. ogromna rzesza profesorow ktorzy robia swoke post doc
            > w Stanach. Praca dla
            > mlodych ludzi jest tez w Kanadzie. Wlasnie znalazlem swoja pierwsza tutaj prace
            > (mam B.Sc. i M.Sc. z
            > matematyki). W srodku podobno strasznej recesji wyslalem 4 aplikacje. Zajelo mi
            > to w sumie 4 tygodnie.
            > Tyle ludzie narzekaja jak to zle w Kanadzie, to ja moze przkonam niektorych ze
            > jest tutaj calkiem niezle smile

            Ukonczyles B.Sc. i M.Sc. z matematyki, pomyslales, ze inni moga nie miec takiej
            szansy? Ja jestem w rownie dobrej sytuacji jak Ty, ale widze jak ciezko ludzie
            pracuja zeby wyksztalcic swoje dzieci i polepszyc sobie byt.
            Denerwuja mnie takie wypowiedzi - zdejmij klapki i zacznij sie rozgladac.

            > Ostanie badania ze Stats Canada pokazuja ze wiekszosc Kanadyjczykow zwoeksz swo
            > j stan posiadania.
            > W dlugi nikt nikogo nie wpedza. No chyba ze ktos chce sobie kupic nowy samochod
            > za $30,000...

            Juz niedlugo doczekamy sie, ze znaczna czesc bedzie gryzc swoje karty kredytowe.

            > Z tym sie niestety zgodze. Kanada nie wykozystuje wpelni mozliwosci swoich emig
            > rantow ale przyklad
            > tego inzyniera z Jugoslawi nie jest chyba najlepszy. Na jego miejscu wzial bym
            > robote i zaczal sie
            > rozgladac za potwierdzeniem mojego dyplomu. Moze to zajac 2-3 lata ale potem by
            > loby juz latwiej. Z
            > reszta trudno oczekiwas aby taka osoba zostala od razu zatrudniona na poziomie
            > inzyniera...Ta Somalijka
            > co pracowala w somalijskim ministerstwie zywnosci to tez nie za dobry przyklad.
            > Niektore zawody, jak
            > lekarz, prawnik i nauczyciel so o wiele trudniejsze do tranferu z jednego kraju
            > do drugiego. Biurokraci tez
            > pewnie to tej kategorii naleza. Przpisy sa przeciaz rozne jak niebo i ziemia.

            Od kiedy biurokrata to zawod? Nostryfikujesz dyplom a nie zawod nauczyciela.
            Co do wyksztalcenia prawniczego z Polski to fakt czy bedziesz go nostryfikowal po
            3-4 latach wlasnej nauki (przy jednoczesnym braku wsparcia dla rodziny, zarowno
            finansowym, fizycznym jak i psychicznym) czy tez rozpoczniesz nauke od nowa
            jednoczesnie gdzies pracujac nie ma znaczenia. Tak samo dojdziesz do celu.


            > Wiekszosc taksowkarzy w Toronto nie mowi za dobrze po angielsku. Z taka ledwo z
            > rozumiala wymowa
            > (nie wspominaja juz o pismie) to ja bym ich w zyciu nie zatrudnil nawet jak kaz
            > dy z nich mailby po 4
            > fakultety...
            > Kanada jest naprawde bardzo dobrym krajem do zycia. Trzeba tylko bardzo chciec
            > nauczyc sie dobrze po
            > angielsku, miec dobre wyksztalcenie, leb na karku i nie oczekiwac nic od innych
            > smile
            > Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich czytajacych ten post z Kanady

            Cale szczescie nie Ty o tym decydujesz. To jest demokracja. Pozdrawiam
            • Gość: Wojtek Re: kanadyjskie mity IP: *.kingston.net 05.11.01, 02:28
              Gość portalu: Biala napisał(a):

              > Gość portalu: Wojtek napisał(a):
              >
              > > Bezrobocie jest okolo 7.3% i moze jeszcze troche wzrosnie ale
              > > chyba nie za bardzo.
              > Z tego co mi wiadomo mamy recesje. Toronto, to nie jedyne miasto w Kanadzie. W
              > osrodkach o zdecydowanie mniejszym zaludnieniu i w miastach przemyslowych wygla
              > da
              > to zdecydowanie gorzej.

              Alez to jest srednia dla calej Kanady. W Toronto jest nizsze bezrobocie. Pewnie ze sa regiony z wyzszym
              bezrobociem ale so tez z nizszym.
              >
              > > Duzo tutaj niescislosci. Jak ktos jest wysoko to nie bedzie sie on/ona zaj
              > mowac
              > > przyjmowaniem Ciebie
              > > tylko HR. Programy rzadowe rzeczywiscie doplacja do niektorych pensji ale
              > tylk
              > > o przez okreslony czas i
              > > do pewnego pulapu. Tak wiec jak ktos zarabia $25/hr to rzad napewno nie do
              > klada
              > > 12.5.. Wiekszosc ludzi
              > > ktorych ja znam maja tylko po jednej pracy i pracuja po 40-50 gzodzin tygo
              > dniow
              > > o. Z trzema pracami to
              > > wyszloby po jakies 150 godzin...Dlaczego konkluzja ze niema dobrej polityk
              > i zat
              > > rydnienia? Czy bylaby to
              > > taka gdzie niewolna by ludzi zwalniac?? Prawda ze sporo mlodych ludzi (gl
              > ownie
              > > lekarze i informatycy)
              > > wyjezdza do Stanow ale bylo tak zawsze (prosze spojrzec na staystyki zo os
              > tatni
              > > ch 100 lat) i w
              > > dzisiejszych czasach ten odplyw kwalifikowanej sily roboczej jest sredni
              > w por
              > > ownaniu z innymi
              > > dekadami. Duzo ludzi, po zarobieniu niezlej forsy i zdobyciu doswiadczanie
              > zawo
              > > dowego, wraca do
              > > Kanady. Postepuje tak np. ogromna rzesza profesorow ktorzy robia swoke pos
              > t doc
              > > w Stanach. Praca dla
              > > mlodych ludzi jest tez w Kanadzie. Wlasnie znalazlem swoja pierwsza tutaj
              > prace
              > > (mam B.Sc. i M.Sc. z
              > > matematyki). W srodku podobno strasznej recesji wyslalem 4 aplikacje. Zaje
              > lo mi
              > > to w sumie 4 tygodnie.
              > > Tyle ludzie narzekaja jak to zle w Kanadzie, to ja moze przkonam niektoryc
              > h ze
              > > jest tutaj calkiem niezle smile
              >
              > Ukonczyles B.Sc. i M.Sc. z matematyki, pomyslales, ze inni moga nie miec takiej
              >
              > szansy? Ja jestem w rownie dobrej sytuacji jak Ty, ale widze jak ciezko ludzie
              > pracuja zeby wyksztalcic swoje dzieci i polepszyc sobie byt.
              > Denerwuja mnie takie wypowiedzi - zdejmij klapki i zacznij sie rozgladac.

              Widac ze jestes krotko w Kanadzie bo sie szybko denerwujesz. Ja wiem ze ludzie czesto bardzo ciezko
              pracuja zeby sobie polepszyc byt. I jak inni nie moga miec takiej szansy? Jak ja, emigrant te studia
              pokonczylem i oplacilem (czesciowo pozyczki,czesciowo praca) to i inni moga. Jak cie to denerwuje to nie
              czytaj. Zauwazylem ze duzo na tym forum "doom and gloom'' to pomyslalem ze moze cos bardziej
              optymistycznego napisac.

              > > Ostanie badania ze Stats Canada pokazuja ze wiekszosc Kanadyjczykow zwoeks
              > z swo
              > > j stan posiadania.
              > > W dlugi nikt nikogo nie wpedza. No chyba ze ktos chce sobie kupic nowy sam
              > ochod
              > > za $30,000...
              >
              > Juz niedlugo doczekamy sie, ze znaczna czesc bedzie gryzc swoje karty kredytowe

              Pozyjemy i zobaczymu. To prawie brzmi jak bys sie z cudzego nieszczescia cieszyla.
              .
              >
              > > Z tym sie niestety zgodze. Kanada nie wykozystuje wpelni mozliwosci swoich
              > emig
              > > rantow ale przyklad
              > > tego inzyniera z Jugoslawi nie jest chyba najlepszy. Na jego miejscu wzial
              > bym
              > > robote i zaczal sie
              > > rozgladac za potwierdzeniem mojego dyplomu. Moze to zajac 2-3 lata ale pot
              > em by
              > > loby juz latwiej. Z
              > > reszta trudno oczekiwas aby taka osoba zostala od razu zatrudniona na pozi
              > omie
              > > inzyniera...Ta Somalijka
              > > co pracowala w somalijskim ministerstwie zywnosci to tez nie za dobry przy
              > klad.
              > > Niektore zawody, jak
              > > lekarz, prawnik i nauczyciel so o wiele trudniejsze do tranferu z jednego
              > kraju
              > > do drugiego. Biurokraci tez
              > > pewnie to tej kategorii naleza. Przpisy sa przeciaz rozne jak niebo i ziem
              > ia.
              >
              > Od kiedy biurokrata to zawod? Nostryfikujesz dyplom a nie zawod nauczyciela.

              To niezupelna prawda. Mozna nostryfikowac dyplom inzyniera i pracowac jako inzynierl ale nie bedziesz
              nauczycielem tutaj za nim nie pojdzisz do szkoly.
              > Co do wyksztalcenia prawniczego z Polski to fakt czy bedziesz go nostryfikowal
              > po
              > 3-4 latach wlasnej nauki (przy jednoczesnym braku wsparcia dla rodziny, zarowno
              >
              > finansowym, fizycznym jak i psychicznym) czy tez rozpoczniesz nauke od nowa
              > jednoczesnie gdzies pracujac nie ma znaczenia. Tak samo dojdziesz do celu.
              >
              >
              > > Wiekszosc taksowkarzy w Toronto nie mowi za dobrze po angielsku. Z taka le
              > dwo z
              > > rozumiala wymowa
              > > (nie wspominaja juz o pismie) to ja bym ich w zyciu nie zatrudnil nawet ja
              > k kaz
              > > dy z nich mailby po 4
              > > fakultety...
              > > Kanada jest naprawde bardzo dobrym krajem do zycia. Trzeba tylko bardzo ch
              > ciec
              > > nauczyc sie dobrze po
              > > angielsku, miec dobre wyksztalcenie, leb na karku i nie oczekiwac nic od i
              > nnych
              > > smile
              > > Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich czytajacych ten post z Kanad
              > y
              >
              > Cale szczescie nie Ty o tym decydujesz. To jest demokracja. Pozdrawiam

              O czym Ty mowisz ? Jak bede mial wlasna firme to moge sprawdzic czy ludzie dobrze mowia po
              angielskiu. Dla mnie to oni moga byc w kropki bordo (jezeli do tego pijesz) ale musza byc dobrymu
              fachowcami a w to wchodzi poslugiwanie sie jezykiem.

              • Gość: Biala Re: kanadyjskie mity IP: *.sympatico.ca 05.11.01, 02:54
                Gość portalu: Wojtek napisał(a):

                > O czym Ty mowisz ? Jak bede mial wlasna firme to moge sprawdzic czy ludzie dobr
                > ze mowia po
                > angielskiu. Dla mnie to oni moga byc w kropki bordo (jezeli do tego pijesz) ale
                > musza byc dobrymu
                > fachowcami a w to wchodzi poslugiwanie sie jezykiem.
                >

                Wlasnie to chce Ci przekazac, nie Twoje ,nie Ty decydujesz.
                Nie ciesze sie z cudzego nieszczescia, wrecz przeciwnie. Z przerazeniem patrze
                jak ludzie zyja na kredyt!!!
                Czesc, ide ogladac uprising.
    • Gość: Muzykant Jak jest ze STYPENDIAMI DOKTORANCKIMI? IP: *.chello.pl 04.11.01, 21:09
      KLIKEN napisal:
      "Kanada to raj dla emigrantow. (...) Tutaj dostaniesz od rzadu co tylko chcesz.
      Jestes bezrobotna? Zaplaca ci za jaki chcesz kurs. Cena nie gra roli."

      Czy ktos moze wie cos o tzw. stypendiach doktoranckich (PhD/doctorate
      scholarship) w Kanadzie i Australii?
      Czy ktos zdobyl, lub wlasnie zdobywa, doktorat w Kanadzie lub Australii? ...Ale
      zakwalifikowawszy sie tam na miejscu raczej niz bedac wyslanym z Polski w
      ramach jakiegos tam stypendium, itp?
      Czy, jesli ktos jest na tzw. studiach doktoranckich z dziedziny technicznej, w
      Polsce, mozna/warto zrobic tak:
      a.) przerwac "PhD studies" w Polsce,
      b.) wyemigrowac jako "independent",
      c.) na poczatek znalezc prace jako informatyk na miejscu (w np. Kanadzie),
      d.) pojsc do wczesniej upatrzonego uniwersytetu lub instytutu, najlepiej do
      czlowieka z ktorym jeszcze z Polski mialo sie jakis merytoryczny kontakt, z
      lista dotychczasowych publikacji itp., po to aby formalnie rozpoczac wlasnie
      tam "nowe" studia dotkoranckie,
      e.) dostac tzw. stypendium doktoranckie i/lub inne formy pomocy finansowej, za
      ktore mozna jakos wyzyc,
      f.) ewentualnie, dodatkowo, dalej pracowac w tej samej firmie co na poczatku,
      tylko, zalozmy, w zmniejszonym wymiarze godzin, czy cos w tym stylu?

      Wiem, ze niektorym moze sie taki pomysl wydac zbyt nonszalancki, ale po prostu
      pytam! Oczywiscie chcialbym tak wlasnie uczynic, jesli okazaloby sie to
      realistyczne ze wzgledow finansowych! Glowny problem prawdopodobnie w tym czy
      na jakiekolwiek formy pomocy moze liczyc emigrant w stanie przejsciowym (zanim
      nie otrzyma obywatelstwa). Ale byc moze NAUKA rzadzi sie innymi prawami?
      Owszem, probowalem znalezc cos na rozmaitych str. www, roznych adekwatnych
      instytucji, lecz nigdy nie moglem dotrzec do jasno sprecyzowanych regul i
      wskazowek.

      Z gory dziekuje za jakiekolwiek informacje i wskazowki!
      Janek Muzykant
      jnkmznt@polbox.com
      • Gość: Kliken Re: Do Gaduly IP: *.ym1.on.wave.home.com 04.11.01, 23:24
        Gadula juz cie prosilem abys swoje poglady zostawil dla wspolpracownikow od
        zmywania garnkow.Nie masz wyksztalcenia, pieniedzy i jestes na
        prozaku...zamiast plakac zrob cos ty prostaku
      • Gość: mala jezyk IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.11.01, 12:43
        ESL- bez PERFEKCYJNEJ umiejetnosci poslugiwania sie angielskim nie mam szans?
        Dodam, ze wole zostac w kraju za marne grosze z nadzieja, ze "cos sie zmieni"
        (hmm... ani "marne grosze", ani "nadzieja" mnie nie zadowola, ale
        przypuscmy...) wykonujac swoj zawod, niz zamiatac podlogi za pare groszy wiecej
        w innej walucie. A moze nauczyc sie podstaw jakiegos innego jezyka i wyjezdzac
        blizej(=taniej)- stypendia, praktyki?
        • Gość: ESL Re: jezyk IP: *.shprd1.on.wave.home.com 05.11.01, 13:04
          Gość portalu: mala napisał(a):

          > ESL- bez PERFEKCYJNEJ umiejetnosci poslugiwania sie angielskim nie mam szans?
          > Dodam, ze wole zostac w kraju za marne grosze z nadzieja, ze "cos sie zmieni"
          > (hmm... ani "marne grosze", ani "nadzieja" mnie nie zadowola, ale
          > przypuscmy...) wykonujac swoj zawod, niz zamiatac podlogi za pare groszy wiecej
          >
          > w innej walucie. A moze nauczyc sie podstaw jakiegos innego jezyka i wyjezdzac
          > blizej(=taniej)- stypendia, praktyki?

          Wszystko zalezy , co chcesz robic i za ile. Sa tu ludzie, ktorzy przyjechali 20-30 lat temu, wciaz posluguja sie
          glownie wloskim, polskim, portugalskim czy mandarynskim a na pieniadzach spia wiec regul nie ma. Jak juz
          ktos wspomnial - to jest demokratyczny kraj - tyle jestes warta, ile w to wlozysz pracy. A czy wolisz
          wkladac parce fizyczna, czy umyslowa, to juz kompletnie Twoj wybor. Milego tygodnia dla wszystkich
          pracujacych!
          • Gość: mala Re: jezyk IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.11.01, 13:18
            dziekuje za szybka odpowiedz!
            Jedyne rozwiazanie- wyjechac, a potem sie martwic.
            Ech... teraz troche zaluje, ze nie zrobilam tego przed studiami. O niektorych
            sprawach warto pomyslec troszke wczesniej...
            • gadula Re: jezyk 06.11.01, 00:07
              posluchaj premiera kanady a przekrecisz sie.
              z takimi babolami jakie on wali Polaka na budowe by wygonili.
              • america Re: Rzad nie gesi i swoj jezyk ma (przygryziony) 10.11.01, 19:38
                gadula napisał(a):

                > posluchaj premiera kanady a przekrecisz sie.
                > z takimi babolami jakie on wali Polaka na budowe by wygonili.

                Czlowiek ktory oberwal strasznie kedys w szczeke nie bedzie mowil poprawnie. W
                szcegolnosci jak lekarze mu jej nie poskladali nalezycie
    • Gość: profeso Re: anglia kanada IP: 205.189.191.* 05.11.01, 23:47
      Kanada to bardzo dobry kraj dla madrych ludzi.
      Profesor z Toronto
      • Gość: renka Re: anglia kanada IP: *.sympatico.ca 06.11.01, 00:37
        Profesorze, rozbawiles mnie do lez! Cale szczescie, ze do glupich nie
        naleze.Moje szanse rosna.Kanada to kraj dla MADRYCH ludzi.
        • Gość: Wojtek Re: anglia kanada IP: *.kingston.net 06.11.01, 00:50
          Gość portalu: renka napisał(a):

          > Profesorze, rozbawiles mnie do lez! Cale szczescie, ze do glupich nie
          > naleze.Moje szanse rosna.Kanada to kraj dla MADRYCH ludzi.

          Latwo Ciebie rozbawic. Profesor mial chyba na mysli ze jest sporo krajow gdzie mozna byc
          wrecz genijalnym a biede i tak klepac. I co w tym smiesznego???
          • gadula Re: anglia kanada 06.11.01, 00:53
            Profesor jest tak inteligent, ze da nam odpowiedz, Wojtku.
            Bez paniki. wink
          • america Re: BIEDNEMU WIATR W OCZY 10.11.01, 19:49
            Gość portalu: Wojtek napisał(a):

            > Gość portalu: renka napisał(a):
            >
            > > Profesorze, rozbawiles mnie do lez! Cale szczescie, ze do glupich nie
            > > naleze.Moje szanse rosna.Kanada to kraj dla MADRYCH ludzi.
            >
            > Latwo Ciebie rozbawic. Profesor mial chyba na mysli ze jest sporo krajow gdzie
            > mozna byc
            > wrecz genijalnym a biede i tak klepac. I co w tym smiesznego???



            Nie profesor mial na mysli ze madrzy sa ci co wiedza kiedy wyjechac zmiast biede
            klepac
      • Gość: ciekawy Re: anglia kanada (do profesorka i innych) IP: 131.137.84.* 06.11.01, 17:30
        Gość portalu: profeso napisał(a):

        > Kanada to bardzo dobry kraj dla madrych ludzi.
        > Profeso
        > r z Toronto

        Hej profesorku !!

        Ja bym jeszcze dorzucil inna madrosc:
        Lepiej byc zdrowym, mlodym i bogatym niz chorym, starym i biednym.
        Czy ktos sie z tym zgadza ??
        • Gość: Biala Re: anglia kanada (do profesorka i innych) IP: *.sympatico.ca 06.11.01, 17:41
          Gość portalu: ciekawy napisał(a):

          > Hej profesorku !!
          >
          > Ja bym jeszcze dorzucil inna madrosc:
          > Lepiej byc zdrowym, mlodym i bogatym niz chorym, starym i biednym.
          > Czy ktos sie z tym zgadza ??

          Ja sie z Toba zgadzam. Dodam, ze masz rowniez racje co do priorytetow tej
          wyliczanki
          • Gość: Rafal prosze wrocic do tematu... IP: *.transcanada.com 06.11.01, 21:40
            Prosze wrocic do tematu oraz zadanego problemu przez "pla" z Australi.
            Dla tej osoby to sprawy bardzo istotne. Prosi o konkretne, rzetelne przekazanie informacji.

            Widze, ze u wielu osob pozostaje mentalnosc "co tygodniowych jarmarkow" w glowie, tych jarmarkow z Polskiej
            wsi, wsi zacofanej, wsi ktora miejski "inteligent" pierwszego pokolenia pomiata i poniewiera!

            Mieszkacie w Kanadzie, mowicie ze to wielka wies, wiec i Wasz sposob dyskutowania, przekazywania
            informacji zupelnie nie pochodzi z kanadyjskiej tradycji farmerskiej wsi.

            Czy ktos z dyskutantow, zabierajacych tutaj glos,
            byll kiedykolwiek uczestnikiem, byl obecnym na tzw. "town hall meeting"
            czyli spotkaniu spolecznosci farmeskiej?
            Czy ktos zwrocil uwage w jaki sposob kanadyjscy farmerzy dyskutuja, poruszaja istotne problemy?

            Obawiam sie, ze gro, wiekszosc nie ma najmniejszego pojecia.

            Mieszkacie w Kanadzie i nic nie nauczyliscie sie od tutejszego spoleczenstwa.

            Przed zabraniem glosu, nalezy sie dobrze zastanowic co chcesz innej osobie przekazac,
            opowiedziec, aby byc jasno zrozumialym oraz pomoc w podjeciu waznej decyzji.

            Dziekuje za cierpliwosc przeczytania.
            Pozdrawiam,
            Rafal
            • america Re: prosze wrocic do tematu... 10.11.01, 19:54
              Panie Rafale wszystkie posty sa wlasciwe, dziewczyna z Australii chce wiedziec
              jak jest w Kanadzie. Nic lepszego jak posluchac ozywionej dyskusji nawet nie na
              temat
    • gadula Wracajac do tematu... 06.11.01, 22:06
      Wydaje mi się z nasz kontynent jest u progu bardzo poważnych zmian
      emigracyjnych i nie jest to najlepszy czas na emigracje. Pomijam już
      pogarszającą się sytuacje gospodarcza w obu krajach tego kontynentu.
      A to moje kilka słów na temat tych zmian:
      W Kanadzie mięliśmy kiedyś bardzo ciekaw program na temat tzw. nianiek domowych.
      Dziewczyny te przyjeżdżają do Kanady na bardzo wrednych warunkach. Jedyne, co
      rząd miał na usprawiedliwienie to to, ze te dziewczyny po przepracowaniu dwóch
      lat będą mogły ubiegać się o stały pobyt w Kanadzie. Ponieważ z nianiek
      korzysta średnia klasa w Kanadzie, nikt jak do tej pory nie otworzył gęby, aby
      poruszyć ta kwestie – to chyba ta średnia klasa również pisze artykuły w
      gazetach i prowadzi programy telewizyjne.
      Dziewczyny te w rzeczywistości przyjeżdżają na zasadach dobrowolnego
      niewolnictwa. Musza nie tylko opiekować się dziećmi rodziny, do której
      przyjechały, ale i sprzątać domy tym ludziom jak i ich znajomym. W przypadku
      braku przepracowanego 1 miesiąca, tracą one prawo do stałego pobytu w Kanadzie.
      Jednym słowem musza trzymać mordę na kłódkę.
      Jeden powie: ale dajesz im szanse wyrwania się z biedy.
      Drugi powie: dlaczego nie przyjąć ich do Kanady na takich samych warunkach jak
      inżynierów i temu podobnym pracowników? Dlaczego stosować takie ulgi dla
      bogatej średniej klasy? Równie dobrze mogą oni zatrudnić studentów szkol
      średnich, którzy znają język i na pewno by nie sprzątali im domów no i byliby
      drożsi.
      Można, a nawet należy pomagać ludziom, lecz nie może to być niewolnictwo, które
      odbija się na tych młodych dziewczynach, które są często gwałcone. Cicha
      kanadyjska prostytucja.
      Prawo musi być dla wszystkich w przeciwnym razie ludzie będą nadużywać swoich
      swobód, o czym politycy w USA doskonale wiedza – ta bomba już od dawna wisiała
      w powietrzu i przyszedł najwyższy czas, aby zrobić w końcu porządek z emigracja.

      To tylko jedna z wielu kwestii emigracyjnych na tym kontynencie, które wymagają
      rozwiązania. Zanosi się na niemały dym i dla kogoś nowego poruszanie się po tym
      terenie może być niebezpieczne.
      Nie zapomnij o wazelinie – to w przypadku gdybyś chciał się wybrać do nas.
      Czy ktoś z was wie, kiedy nastepna parada pedałów jest organizowana w Toronto?
      Mam bardzo dobra pamięć, ale za to krotka. smile))
      • Gość: Biala Re: Wracajac do tematu... IP: *.sympatico.ca 07.11.01, 16:14
        Gadula uwazaj, wychodzi z Ciebie Kliken. W tytule masz: wracajac do tematu
        • gadula Re: Wracajac do tematu... 07.11.01, 17:13
          ze mnie wychodzą tylko dwie rzeczy, Skarbie
          w dużej mierze zależne od tego, z kim rozmawiam wink
          • Gość: a psik Re: Wracajac do tematu... IP: 192.168.1.* 07.11.01, 20:43
            O terminie parady dla hoomoseksualistow informowal zawsze w telewizji premier
            Mike Harria mowiac ze wyjezdza na pare dni z rodzina poza Toronto - byl to
            sygnal ze parada sie zbliza.
            Jak to bedzie w przyszly roku po jego rezygnacji Bog raczy wiedziec.
            • america Re: Wracajac do tematu... 10.11.01, 20:04
              Gość portalu: a psik napisał(a):

              > O terminie parady dla hoomoseksualistow informowal zawsze w telewizji premier
              > Mike Harria mowiac ze wyjezdza na pare dni z rodzina poza Toronto - byl to
              > sygnal ze parada sie zbliza.
              > Jak to bedzie w przyszly roku po jego rezygnacji Bog raczy wiedziec.

              ZAPEWNIAM CIE BOG NIE CHCE NIC WIEDZIEC O PARADZIE ZBOCZENCOW
      • Gość: Muzykant Re: Wracajac do tematu... IP: *.chello.pl 07.11.01, 17:37
        gadula napisał(a):
        > Wydaje mi się z nasz kontynent jest u progu bardzo poważnych zmian
        > emigracyjnych i nie jest to najlepszy czas na emigracje. Pomijam już
        > pogarszającą się sytuacje gospodarcza w obu krajach tego kontynentu.

        A kiedy jest dobry czas na emigracje?! W czasie Stanu Wojennego?

        Mam pol dalszej rodziny w Kanadzie. Od dawna ich prosilem o pomoc w
        wyemigrowaniu. Od ponad 10lat mi odradzaja, ze akurat "teraz" nie warto bo akurat
        straszna recesja i wogole to u nich straszna bieda.
        Przed (moimi) studiami odradzali i mowili, ze bez wyksztalcenia to nie ma czego u
        nich szukac. Po studiach tez odradzali podajac przyklady znajomych ktorzy niegdys
        podpisali zobowiazanie, ze ponoc beda pracowac nie w swoim zawodzie i teraz maja
        zwiazane rece i sa w slepej uliczce. (Czy to prawda, ze jako "independent" trzeba
        cos takiego podpisywac?)
        Mialem wiec pomysl, zeby dalej ksztalcic sie w Polsce i tutaj rozpoczac kariere
        naukowa w dziedzinie Hi-Tech. Jestem w trakcie PhD i wlasnie urodzily sie
        blizniaki. Rozpoczelo sie pieklo! Nie tylko dlatego, ze pensja polskiego
        asystenta naukowego jest najnizsza na swiece, ale dlatego, ze jedno z dzieci
        mialo powazne problemy z powodu razacej NIEKOMPETENCJI lekarza.
        A nieco wczesniej jedna z moich cioci w Kandzie dostala wylewu krwi do mozgu i
        bardzo sprawna interwencja lekarska - natychmiastowa diagnoza za pomoca NMR (w
        Polsce czeka sie pol roku), operacja - sprawily, ze kobieta zyje pelnia zycia:
        prowadzi wlasny biznes, atrakcyjnie wyglada, dosc energiczna babka. Tylko, ze
        podczas terapii lekarz jej oznajmil, iz gdyby w Polsce ja to spotkalo to bylaby
        sparalizowana do konca zycia.
        Tak wiec, Drodzy Panstwo, o to mi wlasnie chodzi: o poziom cywilizacyjny danego
        kraju! Pracowac trzeba wszedzie lecz nie wszedzie jest z kim WSPOLPRACOWAC!

        Kiedy jest dobry czas na emigracje? Moze nalezy czekac na emeryture i dopiero
        wtedy? A moze nalezy poczekac, az jakis polski Lukaszenko przejmie wladze,
        zdemontuje demokracje jako system narzucony polskim rolnikom przez USA, i zapewni
        wreszcie rzady wiekszosci, tj. ludnosci wiejskiej stanowiacej przeciez 40%.
        Krotko mowiac trzeba poczekac na nastepny Stan Wojenny i wyemigrowac proszac o
        Azyl Polityczny, tak jak to zrobila kiedys polowa mojej dalszej rodziny...
        (Uprzedzam, ze osobiscie nie mam zadnych uprzedzen co do ludzi, ktorzy wychowali
        sie na wsi! Chodzi mi jeno o gigantyczne zaniedbania tej cichej dotad polowy
        Polski. ...I o to, ze "rzady ludu" juz nastaly.)
        • gadula Re: Wracajac do tematu... 07.11.01, 17:50
          Emigrant to również pewien typ człowieka.
          Jeżeli jest cos w tobie z emigranta to wyjedziesz pewnego dnia...
        • ttc Re: Wracajac do tematu... 07.11.01, 18:43
          Masz Muzykant calkowita racje. Nigdy nie ma idealnego czasu na emigracje (tak samo jak nie ma
          idealnego czasu zeby rozpoczac rodzine...). Po pierwsze, zadnego kwitu na temat Twojego
          przyszlego zatrudnienia nie musisz podpisywac. Moga Ciebie najwyrzej w ambasadzie ostrzec ze
          przez kilka piewrszych lat mozesz miec klopoty z praca w swoim zawodzie. Najlepszym wyjsciem jest
          emigracja jako emigrant niezalezny (chyba ze masz pol miliona dolarow na koncie...). Wejdz na
          www.cic.gc.ca a potem kliknij na "immigrants" a potem na "immigrating to Canada''. Na tej stronie
          mozesz podliczyc swoje punkty. Jak masz co najmniej 60 to kwalifikujesz sie na rozmowe z
          konsulem. Trzeba miec 70 i przejsc badania lekarskie zeby dostac pobyt staly. Konsul na rozmowie
          moze dac Tobie pomiedzy 0 a 10 punktow wiec czym blizej do 70 przed rozmowa kwlifikacyjna tym
          lepiej. Problemy mozesz miec z forsa. Aplikacja kosztuje chyba 500 dolarow od doroslego i jest to
          oplata bezzwrotna. Jak dostaniesz pobyt to placisz dodatkowo 975 (od doroslego, za dzieci nie trzeba
          chyba placic) "Right of Landing Fee" zwana popularnie "ROLF". Te pieniadze to na sama aplikacje.
          Trzeba sie takze wykazac niezbednymi funduszami na przesedlenie. Jest to $10 000 od aplikanta i
          nastepne $2000 od kazdego czlonka rodziny (czyli z zona i blizniakami wyjdzie $16 000). Trzeba chyba
          tez pokazac ze mialo sie te pieniadze przez przynajmniej 6 miesiecy na koncie... Jak masz wiecej
          pytan to wal smialo. Powodzenia!
          P.S. Wszystkie oplaty w dolarach kanadyjskich oczywiscie...
          • Gość: Muzykant Re: Wracajac do tematu... IP: *.chello.pl 07.11.01, 20:05
            ttc napisał(a):
            > . Jak masz wiecej
            > pytan to wal smialo. Powodzenia!

            Bardzo dziekuje, iz ktos ustosunkowal sie do mojej wypowiedzi!
            Dziekuje rowniez za wyjasnienia, ale juz dawno te reguly przestudiowalem.
            Owszem, z przymierzenia sie do systemu punktow wynikaja optymistyczne wnioski.
            Jednak wiekszosc uczestnikow biezacego watku strasznie strasza przyszloscia w
            Kanadzie!
            Zaczalem sie wiec cykorzyc i zastanawiac czy gdzie indziej nie lepiej, np. w
            Australii.
            Mam przy tym taki delikatny problem, uznany pewnie przez wiekszosc za luksus: w
            ramach doktoratu pracowalem nad czyms niezwykle ciekawym, przez ostatnie pare
            lat, zdaje sie ze udalo mi sie cos oryginalnego stworzyc, i teraz chcialbym
            moja prace naukowa przeniesc tam gdzie za Nauke otrzymuje sie jakies
            normalniejsze wynagrodzenie. Chcialbym to wszystko jakos ze soba pozenic i
            uciec przed koniecznoscia rezygnowania z kariery naukowej.
            Koncert zyczen? Jesli tak uwazasz to przepraszam, ze zawracam Ci glowe.

            Jesli nie, to powtorze swoje pytanie zadane pare "postow" wczesniej: "Jak jest
            ze STYPENDIAMI DOKTORANCKIMI?"
            www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
            dzial=0511&forum=POLONIA&wid=438714&aid=477779

            Czy mam szanse wyemigrowac np. do Kanady, z rodzina, i nie zegnac sie przy tym
            z tzw. wielka nauka?
            • ttc Re: Wracajac do tematu... 07.11.01, 20:23
              Gość portalu: Muzykant napisał(a):

              > ttc napisał(a):
              > > . Jak masz wiecej
              > > pytan to wal smialo. Powodzenia!
              >
              > Bardzo dziekuje, iz ktos ustosunkowal sie do mojej wypowiedzi!
              > Dziekuje rowniez za wyjasnienia, ale juz dawno te reguly przestudiowalem.
              > Owszem, z przymierzenia sie do systemu punktow wynikaja optymistyczne wnioski.
              > Jednak wiekszosc uczestnikow biezacego watku strasznie strasza przyszloscia w
              > Kanadzie!
              > Zaczalem sie wiec cykorzyc i zastanawiac czy gdzie indziej nie lepiej, np. w
              > Australii.
              > Mam przy tym taki delikatny problem, uznany pewnie przez wiekszosc za luksus: w
              >
              > ramach doktoratu pracowalem nad czyms niezwykle ciekawym, przez ostatnie pare
              > lat, zdaje sie ze udalo mi sie cos oryginalnego stworzyc, i teraz chcialbym
              > moja prace naukowa przeniesc tam gdzie za Nauke otrzymuje sie jakies
              > normalniejsze wynagrodzenie. Chcialbym to wszystko jakos ze soba pozenic i
              > uciec przed koniecznoscia rezygnowania z kariery naukowej.
              > Koncert zyczen? Jesli tak uwazasz to przepraszam, ze zawracam Ci glowe.
              >
              > Jesli nie, to powtorze swoje pytanie zadane pare "postow" wczesniej: "Jak jest
              > ze STYPENDIAMI DOKTORANCKIMI?"
              > www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
              > dzial=0511&forum=POLONIA&wid=438714&aid=477779
              >
              > Czy mam szanse wyemigrowac np. do Kanady, z rodzina, i nie zegnac sie przy tym
              > z tzw. wielka nauka?

              Jest to oczywiscie mozliwe ale nie wiem na ile latwe. Doktoraty to akurat moja dzialka poniewaz jeden juz
              tutaj zaczalem ale niestety nie skonczylem - stracilem moj naukowy zapal smile Bylem w innej niz Ty pozycji
              poniewaz zaczalem i ukonczylem cala maja wyzsza edukacje tutaj. Jest cos takiego jak wiza studencka
              dla doktorantow, z ktorej po pewnym czasie mozna skladac papiery o pobyt staly. Kazdy uniwersytet
              bedzie mial na temat stypendiow rozne regulaminy . Ale chyba najlepszym sposobem jest znalezienie
              odpowiedniego profesora ktory bedzie mial spore "grants" czy jak to sie po polsku nazywa... Najlepiej
              takiego czlowieka spodkac najpierw osobiscie (moze np. na jakiejs konferencji) a potem juz listownie.
              On\ona moze Ciebie wtedy Ciebie przyjac jako swoj student. Musisz pewnie spelniac jakies warunki
              (dobre oceny, moze jakies publikacje itd). Jako dowod znajomosci angielskiego to znakomita wiekszosc
              uniwersytetow w Kanadzie uznaje TOEFL z wynikiem powyzej 575 na nauki scisle i powyzej 600 na
              humanistyczne. Jak jestes zdesperowany to postaraj sie znalezc takich "sponsorow" i slej maile:
              Nazywam sie tak a tak, jestem tym a tym to jest moj dorobek, czy przyjmuje Pan/Pani profesor nowych,
              zagranicznych doktorantow itd. Good luck!

              • Gość: Darek Re: Do Muzykanta. IP: 216.126.91.* 07.11.01, 20:42
                Dokladnie tak jak ci radzil ttc. Wez inicjatywe w swoje rece. Sprawdz strony
                uniewersytetow i uczelni technicznych w Kanadzie. Znajdz odpowiednich
                naukowcow i zainteresuj ich swoja praca i dorobkiem. Na pewno znajdziesz kogos
                kto nawet ci pomoze w przyjezdzie do Kanady. Powodzenia.
                • Gość: Muzykant Re: Do Muzykanta. IP: *.chello.pl 07.11.01, 21:11
                  Gość portalu: Darek napisał(a):
                  > Wez inicjatywe w swoje rece. Sprawdz strony
                  > uniewersytetow i uczelni technicznych w Kanadzie. Znajdz odpowiednich
                  > naukowcow i zainteresuj ich swoja praca i dorobkiem.

                  Dzieki za rade!
                  Przeszukiwalem na razie strony firm bioiformatycnych/biotechnologicznych. Na ogol
                  interesuja ich ludzie juz po doktoracie.
                  (Miale wiec dylemat: czy zacisnac pasa i w bolu ciagnac tu w Polsce, czy tez
                  wyjechac, robic co kaza, i byc moze juz nigdy nie powrocic do swojego tematu.)

                  Natomiast na uczelniach jakos nie probowalem. Moze dlatego, ze balem sie troche
                  biurokracji. Skoro "polski dyplom nic nie warty"...
                  Czy wiecie cos wiecej?
                  • Gość: baker Re: Do Muzykanta. IP: *.mentorg.com 08.11.01, 01:35
                    Jedno sprostowanie: polski dyplom jest tak samo dobry tutaj jak kazdy inny
                    (przynajmniej tutaj w usa). Robia ci ewaluacje (zreszta sam tez to mozesz
                    zrobic) i wystawiaja ci odpowiednik amerykanski. Generalnie jak masz mgr, to
                    dadza ci master (przynajmniej tak jest w dziedzinie elektronika/informatyka).
            • Gość: baker Re: Wracajac do tematu... IP: *.mentorg.com 07.11.01, 20:37
              Muzykant, napisz czym sie dokladnie zajmujesz to moza ktos bedzie w stanie dac
              ci jakies namiary.
              • Gość: Muzykant Re: Wracajac do tematu... IP: *.chello.pl 07.11.01, 20:59
                > Muzykant, napisz czym sie dokladnie zajmujesz to moza ktos bedzie w stanie dac
                > ci jakies namiary.

                Slowa kluczowe:
                bioinformatics, protein fold prediction, Genetic Programming (kind of genetic
                algorithm), Neural Networks.

                Wlasciwie to rozwinalem w dosc oryginalny sposob idee Programowania Genetycznego,
                pierwotnie stworzona i upowszechniana przez naszego rodaka ze Stanford: prof.
                Johna Koze.
                Zastosowania - to analiza sekwencji, glownie biologicznych, i kojarzenie ich na
                zasadzie Data Mining.
                Jednak najbardziej jestem zadowolony z tego co zrobilem w sprawie podstaw samego
                algorytmu.

                Dziekuje za pytanie.
                • Gość: maryla Do Muzykanta IP: *.tamu.edu 07.11.01, 22:38
                  Gość portalu: Muzykant napisał(a):

                  Chcialabym podsunac Ci jeszcze jedna mozliwosc, moze moglbys wyjechac na krotki kontrakt,
                  najlatwiej bedzie o taki w USA, nawiazac konktakty, poznac rynek pracy na miejscu, odlozyc jakies
                  pieniadze i konczyc doktorat w Polsce rownoczesnie kontunuowac wspolprace tutaj. Wielu naukowcow z
                  Polski przyjezdza do Stanow regularnie w okresie wakacji.

                  Sprobuj poszukac na www.dice.com, to tylko jedna z wielu stron z pracami w IT, zapewne wiecej
                  znajdziesz na stronach z ofertami pracy w biotech.

                  Ja sprobowalam "genetic programming" i znalazlam 16 ofert w tym jedna krotkoterminowa:
                  www.dice.com/DandL/i/itplace.QA-BIO-CNT.html
                  Firma musialaby wystapic o Twoja wize, ale jak bedzie im zalezalo to wszystko Ci zalatwia.

                  Z doktoratem z Polski w Twojej dziedzienie i dobrym angielskim bedziesz mial ogromne mozliwosci i byc
                  moze bedziesz mogl przebierac w ofertach pracy.

                  Znam dziewczyne po genetyce, ktora zaczela sie uczyc polskiego i chcialaby pomieszkac w Polsce przez
                  2-3 lata. Nie jest polskiego pochodzenia,ale wymowe ma fantastyczna. Ciekawe, czy z poczatkujacym
                  polskim i dyplomem amerykanskim z genetyki ma jakies szanse w Polsce? Czy masz Muzykancie jakies
                  sugestie dla niej?

                  Dziekuje i powodzenia,
                  Maryla


                  > Slowa kluczowe:
                  > bioinformatics, protein fold prediction, Genetic Programming (kind of genetic
                  > algorithm), Neural Networks.
                  • Gość: Muzykant Re: Do Muzykanta IP: *.chello.pl 08.11.01, 02:07
                    Gość portalu: maryla napisał(a):
                    > moze moglbys wyjechac na krotki kontrakt...
                    Wlasciwie moze jest w tym racja, zeby do problemu emigracji podchodzic "na
                    raty".

                    > Sprobuj poszukac na www.dice.com
                    Jak juz napisalem: juz szukalem. I rowniez tutaj, ale naprawde bardzo dziekuje
                    za wszelkie sugestie! Zawsze, one moga byz zrodlem dobrego pomyslu.

                    > Firma musialaby wystapic o Twoja wize, ale jak bedzie im zalezalo to wszystko
                    > Ci zalatwia.
                    No wlasnie, ale ta wiza jest przypisana scisle do oferty zatrudnienia. Czyli
                    jak sie zmienia prace to czy trzeba wrocic do Polski i stanac przed
                    biurokratami jeszcze raz?
                    Tutaj moze ktos zrozumie moje intencje. Dotychczasowe doswiadzenia sprawiaja,
                    ze wolalbym byc pod opieka docelowego "wymarzonego" panstwa caly czas, zarowno
                    wtedy gdy wszystko mi sie wiedzie jak i wowczas gdy cos nie wyjdzie.
                    (Dlatego, czyz "landed immigrant" w Kandzie nie jest czasem w znacznie lepszej
                    sytuacji niz pracownik na kontrakcie, np. w USA?)

                    > Ciekawe, czy z poczatkujacym
                    > polskim i dyplomem amerykanskim z genetyki ma jakies szanse w Polsce? Czy
                    masz
                    > Muzykancie jakies sugestie dla niej?

                    Nie wiem czy ma to byc praca, ktora jest czescia kariery naukowej?

                    Jesli tak,
                    to mozna sprobowac w Instytucie Biofizyki i Biochemii:
                    www.ibb.waw.pl
                    Jest to praktycznie jedyna powazna placowka tego typu w Polsce. Ale uprzedzam
                    (ze dla nie-znajomych, czyli oficjalnie) na pewno nie maja wolnych etatow
                    typu "dla mlodych pracownikow naukowych".
                    (Ok. 2 mies. temu w tygodniku "Wprost" ukazal sie artykul o glebokim zjawisku
                    nepotyzmu w polskiej nauce.)
                    Natomiast srodowisko naukowe Krakowa uchodzi za znacznie milsze i uczciwsze.
                    Niechze dziewczyna sprobuje dowiadywac sie na Wydziale Biologii Uniwersytetu
                    Jagielonskiego.
                    Takze, rektor Akademii Gorniczo-Hutniczej, prof. Ryszard Tadeusiewicz, chociaz
                    znamionowo jest cybernetykiem, to jednak czesto zahaczal o biologie molekularna
                    (nie wiem czy teraz ma czas dla nowych doktorantow).
                    Aha, jeszcze profesor Jan Mulawka z Pracowni Sztucznej Inteligencji na Wydziale
                    Elektroniki Politechniki Warszawskiej, patrz
                    www.elka.pw.edu.pl
                    a tam poszukaj dalej,
                    od 4 lat stawia w 100% na tzw. obliczenia molekularne. W tej dziedzinie chodzi
                    o zbudowanie systemu obliczeniowego z nici DNA i specjalisci z
                    biochemii/biol.molek. sa mile widziani.

                    Jesli chodzi tu o genetyke klasyczna, nie molekularna, to moze Instyt Zywnosci
                    i Zywienia w Warszawie...

                    Oczywiscie, pamietajmy, ze wynagrodzenie w polskiej nauce jest takie ze trzeba
                    duzo doplacac do interesu, aby wyzyc w Warszawie.

                    Jesli natomiast praca ma nie byc zwiazana z nauka, to przypomne, ze w Polsce
                    panuje 17% bezrobocie. Jest to, nie waham sie raczej tego powiedziec, zacofany
                    cywilizacyjnie kraj. O firmach biotechnologicznych czy bioinformatycznych nie
                    ma tu zadnej mowy.
                    Ale jednak mozna poszukac watpliwego szczescia w placowkach sluzby zdrowia, np.
                    przyszpitalnych laboratoriach anlitycznych (uwaga, pensja 600PLN miesiecznie).
                    A moze w ogrodach zoologicznych? No nie, nie wiem.

                    Mozna sprawdzic tez tu:
                    www.hotjobs.pl, www.topjobs.pl, www.jobsonline.pl,
                    i przeciez w
                    www.gazeta.pl/alfa/index_fl.jsp?xx=410573&dzial=03015501
                    (to te same ogloszenia, ktore ukazuja sie drukiem w codziennej prasie).

                    Z powazaniem
                    Janek Muzykant
          • Gość: renka INDEPENDENT , to STUDIA i MONEY IP: *.sympatico.ca 08.11.01, 07:14
            Emigrant NIEZALEZNY(INDEPENDENT) ma miec EDUKACJE i 10 tys na leb. Edukacja to
            STUDIA WYZSZE. Musi byc KOMPLETNIE zdrowy.I chciec harowac, moze nie w swoim
            zawodzie przynajmniej na poczatek. To wszystko.Ten program ruszyl w Polsce 1
            wrzesnia 1990 roku.NIE MYLCIE INDEPENDENT z BUSINESS CLASS.Business Class to
            program dla mafii, nie dla normalnych ludzi.Nie wiem, dlaczego wsrod Polakow
            pokutuje ta bzdura, ze independent ma miec pol miliona .To bzdura. Ja sama
            przyjechalam na moj dyplom i bylam INDEPENDENT.To jest program dla ABSOLWENTOW
            UNIWERSYTETOW,z pieniedzmi na 6 miesiecy zycia, tj okolo 10 tys na glowe.Ten
            program nazywa sie dla independent immigrants(II).POdpisuje sie zobowiazanie,
            ze nie bedzie sie roscilo pretensji do rzadu,w razie nieznalezienia pracy, co
            jest zrozumiale, dlatego sa potrzebne te pieniadze na poczatek, Po 3
            miesiacach dostaje sie wszystkie uprawnienia zdrowotne OHIP. A prawo do pracy
            ma sie OD RAZU PO WYLADOWANIU, bo SIN dostajesz po 2 tyg, a moze i
            wczesniej.Masz legalny status LANDED IMMIGRANT i wszystkie prawa z wyjatkiem
            prawa do glosowania.Jak ktos chce naprawde wyjechac, powinien rozwazyc TEN
            program. Rodziny nie chca sponsorowac nikogo, bo w razie nie znalezienia pracy
            przez delikwenta,sponsor jest odpowiedzialny za jego byt przez 10 lat!
            Fakt, ze ten program INDEPENDENT faktycznie zostawia ludzi samych sobie,
            Kanada raczki umywa, trzeba sobie SAMEMU RADZIC. Jezeli sie ma dodatkowo
            rodzine, czy znajomych to mysle, ze start jest duzo latwiejszy niz ludzie
            mysla.Polacy, przyjezdzaja glownie sponsorowani przez rodziny, bardzo malo
            ludzi z POlski przyjezdza na INDEPENDENT,bo NIEWIELU SPELNIA WARUNKI.
            STUDIA + WARTOSC niezlego SAMOCHODU.
            • ttc Re: INDEPENDENT , to STUDIA i MONEY 08.11.01, 18:15
              Wszystko co napisalas to prawda renka. Moge jeszcze dodac ze jest kilka innych problemow. Sporo
              ludzi nie zna jezyka, potrzeba jeszcze przynajmniej jednego roku doswiadczenia zawodowego (w
              swoim zawodzie) i praktyki robione podczes studiow sie do tego nie licza. Ale chyba najwiekszy
              problem to kasa. Jak ktos ma dwoje dzieci i zone/meza to potrzeba 16 tysiecy na dzien dobry. Dla
              wielu mlodych ludzi po studiach jest to prawie suma astronomiczna. Do tego dochodza jeszcze
              koszta zwiazane z aplikacja i ROLF...
              • Gość: renka Re: INDEPENDENT , to STUDIA i MONEY IP: *.sympatico.ca 08.11.01, 21:43
                To suma astronomiczna dla mlodych bez mieszkania, samochodu i zamoznej
                rodziny. Zgadzam sie.Ja poswiecilam swoje mieszkanie w Warszawie i
                poswiecilabym je jeszcze raz , gdybym musiala.
        • america Re: Wracajac do ..... PIZZA HUT 10.11.01, 20:11
          Muzykant jesli masz Phd proponuje USA a co z tym idzie wieksze mozliwosci
          zrobienia kariery, mysle ze nie chcial bys byc rozwodzicielem PIZZA HUT w
          Toronto.
          • Gość: ESL Re: Wracajac do ..... PIZZA HUT IP: *.sympatico.ca 11.11.01, 01:02
            america napisał(a):

            > Muzykant jesli masz Phd proponuje USA a co z tym idzie wieksze mozliwosci
            > zrobienia kariery, mysle ze nie chcial bys byc rozwodzicielem PIZZA HUT w
            > Toronto.

            Wszystko zalezy na jakich warunkach przyjezdza sie do Toronto. Moi studenci pisza tu sobie doktoraty,
            potem czesto zostaja na roznych kanadyjskich uczelniach. Wielu kontynuuje kariere naukowa juz jako landed
            immigrants, czesc jedzie do Stanow, bo fatycznie tam lepsze pieniadze ale i kontrakty bardziej obostrzone
            roznymi podleglosciami (kazda sytuacja jest indywidualna). Nie przesadzajmy z ta Pizza Hut jak rowniez z
            tymi mozliwosciami jakie daja Stany. Kazdy jest kowalem... i zamiast sie wzajemnie straszyc, moze lepiej
            zgodzic sie co do jednego - tyle sie ma, ile sie wlozy (wysilku, pomyslu, pracy itd.).
            A bardziej ogolnie na temat wyjazdow, to musze powiedziec, ze mecza mnie pytania roznych uczestnikow
            Forum jak sie dostac do Kanady (lub innego kraju) najprostsza, najlatwiejsza droga - jest w tym jakies
            niezrozumienie calej idei (e)imigracji, tej cyganskiej duszy, ktora gna niektorych z nas swiat.
            Pewnie - jedziemy po to, by kiedys tam bylo lepiej ale rowniez by bylo ciekawiej, bardziej samodzielnie,
            z wiekszymi wyzwaniami. To nie o to chodzi zeby tu przyjechac i wszystko miec podane na tacy - prace na
            UofT, wygodny dom w dobrym punkcie miasta i splacony samochod.
            Bycie imigrantem to jest wlasnie ten "fun" nieustajacego mocowania sie z nowa rzeczywistoscia, ciaglego
            zaczynania od nowa, ciaglego udowadniania sobie i innym, ze "jestem dobrym" wszedzie (gdziekolwiek) na
            swiecie.
            Jezeli ma sie taki "drive", to czlowiek nie boi sie tej Pizza Hut, bo i tak wie, ze ze swoim PhD zrobi tu kariere
            naukowa - predzej czy pozniej, bo niby dlaczego mialby nie. Jezeli zas nie ma sie tego "drive", to nie nalezy
            emigrowac.
            Naprawde nie kazdy nadaje sie na Cygana-wloczykija-podroznika-zdobywce innych swiatow. To chyba
            mozna latwo wyczytac w tylu postach zamieszczanych przez wszystkich smutnych, rozzalonych,
            rozgoryczonych. To jest troche jak z muzyka - niby kazdego mozna nauczyc grac na instrumencie (nawet
            gluchego) ale jak niewielu jest wirtuozow!
            Tak wiec, Muzykant, jezeli czujesz, ze "musisz" ruszyc w swiat, to po prostu rusz. Jezeli zas chcesz zeby to
            bylo i rozsadne, i bezpieczne, i pewne, to daj sobie spokoj - takie nie bedzie.
            Jest teraz w Toronto wystawa rzezb Augusta Rodina, jego pierwszy nauczyciel powiedzial mu kiedys "jezeli
            masz byc artysta to nie dlatego, ze ci sie to wydaje interesujace, ze masz na to ochote lub ze nie umiesz robic
            nic innego - jezeli masz byc artysta to dlatego, ze nie ma dla ciebie innej drogi". I tak jest z tymi z nas,
            ktorych cieszy emigracja - to byla dla nas jedyna droga. Wszyscy inni skazuja sie sami na krotsze badz dluzsze
            cierpienia.
            Szerokiej drogi...
            • Gość: Muzykant Szukam Sensu! IP: *.chello.pl 11.11.01, 03:34
              Owszem, mam nature romantyka. Tesknie za wielka przygoda.
              To bardzo emocjonalne. I dlatego takie atrakcyjne...
              Ale potrzebna jest odpowiedzialnosc.
              Emocjami, zeby nie wiem jak silnymi, nie wygrasz meczu szachowego.
              Intuicja krzyczy, ze pozostanie w Polsce oznacza stagnacje. Rozsadek nakazuje
              dokonczenie doktoratu w Polsce, bo tak latwiej, bezpieczniej.
              Wiem, ze intuicja jest madrzejsza od rozsadku.
              Ale czasem sie myli, zwlaszcza tam gdzie nie ma doswiadczenia. Ja nie mam
              osobistych doswiadczen dotyczacych emigracji. Totez licze na Wasze zbiorowe
              doswiadczenie, na Wasza madrosc.

              Wcale nie stawiam na pierwszym miejcu kariery, zaszczytow, luksusow. Zawsze
              dazylem do wybranej idei.
              Temat mojego doktoratu nie zostal mi narzucony sila. Wprost przeciwnie! Sam go
              sobie wymyslilem i probowalem, ze zmiennym szczesciem, zarazic swoim
              entuzjazmem roznych profesorow.
              Sluchalem odzywek typu: "to nie Berkeley", "w tym instytucie pomysly moga miec
              trzy osoby, tacy jak pan sa od czarnej roboty" ...
              Z trudem udalo mi sie znalezc odpowiedniego opiekuna naukowego.
              Ale niesmak po "polskim piekielku" pozostal.

              Chce raczej wyjechac w poszukiwaniu sensu, dobrej organizacji, ludzi z
              wyobraznia. Chce natomiast uciekac od chaosu.

              Chyba troche za bardzo sie obnazylem... Caly czas Was "slucham". Zaden glos
              nie uchodzi mojej uwadze. Za wszystkie bardzo dziekuje! Nie koniecznie w swoim
              imieniu...

              Pozdrawiem serdecznie!
              Janek Muzykant
              • america Re: Szukam Sensu! 11.11.01, 05:22
                Oczywiscie nie zamierzam straszyc potencialnych emigrantow, bo to nie jest
                wlasciwe podejscie. Ktos moze sobie bardziej radzic na emigracji niz ja.
                Chodzi tylko o to ze lepiej sie pozytywnie rozczrowac niz negatywnie.
                Ja wyjezdzajac z Polski nikogo sie nie radzilem tylko zapakowalem rodzine wtym
                malutkie dwoje dzieci i ruszylem w swiat bo mialem juz dosyc tego w ktorym
                wtedy zylem.
                Wiem jednak ze wiele ludzi w Polsce oczekuje niesamowitych rzeczy po wyjezdzie.
                Nie zanm Muzykanta wiec trudno mi chociaz guess czym to pachnie na przyszlosc.
                Wiem jednak ze swiat nie nalezy do ludzi wachajacach sie, aczkolwiek to
                rozumiem bo co innego jest zdecydowac za siebie a co innego za cala rodzine.
                A poza tym pozostaje jeszcze jedna rzecz, wyjazd na emigracje nie jest dzisiaj
                tak gwarantowany jak to byl dla nas wyjezdzajacych z kumuny. Porazmawiajmy
                jeszce raz jak Muzykant uzyska jakas wize.

                Powodzenia
              • america Re: Szukam Sensu! 11.11.01, 05:34
                Janku Muzykancie jescze raz sie wtrace. Mysle ze na zalatwienie wizy zejdzie
                sie jeszce czasu. Njlepiej by bylo gdybys skonczyl doktorat w Polsce w czasie
                gdy wiza bedzie zalatwiana.
      • america Re: Wracajac do tematu... 10.11.01, 20:01
        Gadula sytuacja economiczna pogarsza sie na calym swiecie jesli w USA bedzie
        zle, pamietaj w Australi bedzie dwa razy gorzej. W Niemczech i gdzie indziej
        tez.
    • gadula z zycia wziete... 08.11.01, 23:28
      Właśnie wróciłem z jednego z urzędów kanadyjskich gdzie musiałem porobić opłaty.
      Przyjęła mnie Pola – tak Polak, o bardzo ładnych rysach góralskich. Czym
      prędzej ja zapytałem o kwalifikacje, jakie są wymagane na jej stanowisku.
      Powiedziała mi, ze wykształcenie w Kanadzie się nie liczy, po czym, po małym
      namyśle dodała, ze nie wie jak jest w kierunkach ścisłych.
      Ukończyła filozofie na KUL-u, to samo studiowała w Kanadzie. Przy okazji
      dowiedziałem się, ze w Kanadzie uczą tylko materializmu dialektycznego. O
      Arystotelesie czy Plato nikt nic nie wie. Gdyby nie to, ze opłaty wymagają
      bardzo mało czasu i nijak nie mogliśmy przeciągać naszej dyskusji to bym
      pogadał z dziewczyna o Krzysztoniu a może i nawet o Redlinskim – szkoda.
      • Gość: Biala Re: z zycia wziete... IP: *.sympatico.ca 08.11.01, 23:59
        Zawsze mozesz sie z nia umowic na kawe i pogadac dalej
        • gadula Re: z zycia wziete... 09.11.01, 00:28
          Nie chciałem pisać, bo to trochę nie na temat i w ogóle...
          Jak zaczęliśmy rozmawiać to to jedno z tych dwóch rzeczy zaczęło wychodzić ze
          mnie – no wiesz co ; ) - aż się dziewczyna przestraszyła.
          Może w masce byłoby inaczej – no, ale jak tu w masce do urzędu iść...?
          • Gość: renka nauka i pieniadze IP: *.sympatico.ca 11.11.01, 06:43
            Tam sie pracuje dla nauki, gdzie mozna realizowac swoje PLANY NAUKOWE. Dla
            nauki poswiecasz swoja rodzine i siebie. Dla rodziny musisz przyniesc
            PIENIADZE.Jak zdobyte, twoich blizniakow nie obchodzi.Mozesz nawet rozwozic te
            pizze, byle bylo na dom i jedzenie.Ja osobiscie radzilabym ci przeleciec liste
            wszystkich uniwersytetow amerykanskich zajmujacych sie twoim tematem i uwaznie
            przesledzic ich publikacje biezace.To juz przez specjalistyczne
            wyszukiwarki.Wiem, ze wiesz jak do tego dotrzec przez internet.
            Dla mnie kiedys nauka byla wazniejsza, ale odkad wybralam rodzine, nie zaluje
            tego..Ale wybor nalezy do ciebie.Nie mozna miec wszystkiego.
            • gadula Re: nauka i pieniadze 11.11.01, 17:12
              "Popyt kształtuje podaż” to podstawowa zasada wolnego handlu.
              Gdyby populacja np., kanadyjska rozwijała się w naturalny sposób to byśmy mieli
              gospodarkę ukształtowaną w oparciu o możliwości, jakie stwarza to środowisko.
              Jeżeli zaczniesz sztucznie rozwijać dane środowisko to i tez sztucznie zaczną
              powstawać mechanizmy, które będą chronić interesów tubylców. Układy,
              protekcjonizm, dyskryminacja to kila efektów ubocznych takiej polityki. Dlatego
              mamy takie program jak 50% zwrotów kosztów zatrudnienia młodzieży do 32 roku
              życia, albo taki program jak „domowe nianie”.
              Zostaw humanitarna emigracje w gestii rządu federalnego a resztą nie się
              zatroszczy wolny rynek a ludzie, którzy będą tu przyjeżdżać jako niezależni
              emigranci będą mieć zatrudnienie w swoim zawodzie. Chodzi mi tu o
              decentralizacje polityki emigracyjnej. Wystarczy, ze zostawisz tą politykę i
              koszta emigracji w gestii prowincji a zmiany będą kolosalne.
              Interwencjonizm = protekcjonizm = dyktatura = faszyzm.
              • Gość: renka Re: nauka i pieniadze IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 05:02
                Masz swieta racje gadula. Ja przyjechalam na program oferowany przez federalny
                rzad. A prowincja... rozklada rece i.. zyczy "good luck".That is it.
              • Gość: Kliken Re: nauka i pieniadze IP: *.ym1.on.wave.home.com 12.11.01, 14:54
                Gadula po co zawracasz dupe? Jaki Kanada ma wskaznik przyrostu naturalnego
                wszyscy wiemy "0">ktos musi placic taxy i wypracowywac dochod.Stad ci emigraci
                na potege.To samo dzieje sie teraz w niemczech.Beda masowo sprowadzac tania
                sile robocza z calego swiata.Nie jest to idealne rozwiazanie .Masz lepsze?
                Slucham uwaznie...
                • gadula Re: nauka i pieniadze 12.11.01, 15:46
                  Gość portalu: Kliken napisał(a):

                  > Gadula po co zawracasz dupe? Jaki Kanada ma wskaznik przyrostu naturalnego
                  > wszyscy wiemy "0">ktos musi placic taxy i wypracowywac dochod.Stad ci emigra
                  > ci
                  > na potege.To samo dzieje sie teraz w niemczech.Beda masowo sprowadzac tania
                  > sile robocza z calego swiata.Nie jest to idealne rozwiazanie .Masz lepsze?
                  > Slucham uwaznie...

                  Przeczytaj uważnie moja uprzednia wypowiedzi a rozwiązanie znajdziesz.
                  Co do Niemiec i Kanady to te kraje maja cos wspólnego, tzn. państwowe serwisy, na
                  które wszyscy płacą podatki. Chcesz dorównać USA to musisz zniwelować różnicę
                  podatków, które maja przeogromny wpływ na wartość CAN, DM, a tym samym i na
                  inwestycje. Dlatego taka potrzeba na niewolnictwo z 10,000$ na łeb. Niemcy maja
                  na tyle honor ze biorą ludzi bez pieniędzy np. w ramach współpracy krajów UE
                  (rząd kanadyjski to krwiopijcy.)
                  Albo wprowadź standardy pracy i świadczeń socjalnych, która nota bene niemiecki
                  rząd proponował w przeszłości, co USA odrzuciły – nawet mając Clintona za
                  prezydenta.
                  Także wszystko raz jeszcze sprowadza się do walki ideologicznej i szmalu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka